– To jest pierwszy krok do sprawiedliwego, stawiającego na poczucie bezpieczeństwa i odpowiadającego na potrzeby społeczne prawa łowieckiego – mówiła Magdalena Gałkiewicz z Partii Zieloni na konferencji prasowej przed Sejmem. W czwartek złożono podpisy pod obywatelską inicjatywą ustawodawczą w sprawie szerokiej reformy przepisów regulujących zasady polowań.
Większy udział społeczeństwa w decydowaniu o tym, gdzie odbywają się polowania, poprawa bezpieczeństwa, sprawdzanie wpływu łowiectwa na przyrodę – to niektóre ze zmian, jakie chcą wprowadzić autorzy obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej “Uwaga Polowanie”.
Inicjatywa “Uwaga Polowanie” zebrała podpisy z dwukrotną górką
Jak poinformował w czwartek 3 września komitet inicjatywy, pod projektem podpisało się ponad 204 tys. osób. Aby obywatelski projekt trafił do Sejmu, wymagane jest 100 tys. ważnych podpisów. Teraz listy będzie weryfikować Kancelaria Sejmu, jednak nawet jeśli okaże się, że część z nich jest nieważna (co jest normą przy takich zbiórkach), to prawdopodobnie wystarczy ich, aby ustawa trafiła do Sejmu. Jak zauważyła Gałkiewicz, podpisów pod ustawą jest więcej, niż członków Polskiego Związku Łowieckiego (PZŁ), który podaje, że jego szeregi zasila 120-130 tys. osób.
Po weryfikacji podpisów, która może potrwać nawet kilka miesięcy, dalsze losy ustawy będą zależały od marszałka Sejmu oraz posłów.
Jednak Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu RP, pojawił się osobiście na konferencji ogłaszającej liczbę zebranych podpisów, pogratulował inicjatywie i zapewnił, że “w imieniu parlamentarzystów zobowiązuje się do mądrości w tej sprawie”. Polityk Lewicy wcześniej krytycznie wypowiadał się o polowaniach na ptaki.
DZIĘKUJEMY ⚠️💚💃🏼🥹🎯 Zmienimy to prawo łowieckie! Na dobre 🤗 #uwagapolowanie @uwagapolowanie pic.twitter.com/DU13BPUsqq
— Partia Zieloni (@Zieloni) September 3, 2026
Gdy ustawa zostanie skierowana do prac w Sejmie, dalsze decyzje będą należały do posłów. Dlatego Gałkiewicz podkreślała, że finał zbiórki podpisów nie oznacza końca pracy nad doprowadzeniem do zmiany prawa. – Będziemy prosić wszystkie osoby, dla których ta sprawa jest ważna, żeby kontaktowały się ze swoimi posłami i posłankami. Żeby przekonywały ich, dlaczego ta sprawa jest ważna – mówiła. Posłowie najpierw będą głosować nad skierowaniem projektu do dalszych prac i mogą od razu go odrzucić.
Na konferencji prasowej pojawili się parlamentarzyści i parlamentarzystki większości ugrupowań tworzących koalicję rządzącą.
Co ma się zmienić?
– Ta propozycja to nie jest likwidacja prawa łowieckiego. To jest “tak” dla bezpieczeństwa ludzi i przyrody; “tak” dla badań myśliwych; “tak” dla karania myśliwych za pijaństwo na polowaniach; “tak” dla ocen oddziaływania na środowisko dla planów łowieckich – mówił na konferencji prasowej Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, jeden z autorów tekstu ustawy.
Zwolennicy projektu chcą, żeby po zmianie przepisów polowania były bezpieczniejsze, a społeczeństwo oraz przyrodnicy mieli więcej do powiedzenia o tym, gdzie, kiedy i ile dzikich zwierząt jest zabijanych.
Główne propozycje inicjatywy to:
- Koniec komercjalizacji polowań – zakaz prowadzenia działalności gospodarczej polegającej na organizowaniu, pośredniczeniu lub reklamowaniu odpłatnej możliwości wykonywania polowania w Polsce.
- Zwiększenie minimalnej odległości polowań od budynków (w tym mieszkalnych) z obecnych 150 m do 700 m, wprowadzenie jawności działań łowieckich oraz kontroli i odpowiedzialności karnej za polowanie pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających.
- Ograniczenie wpływu polowań na przyrodę przez niedopuszczanie do: polowań z wykorzystaniem naganki, polowań w otulinach parków i rezerwatów, hodowania zwierząt dzikich w celu polowania na nie, a także zakaz dokarmiania i nęcenia.
- Zwiększenie praw właścicieli gruntów oraz gmin do decydowania o tym, czy na ich terenie może odbywać się polowanie.
- Wprowadzenie nadzoru i kontroli organów ochrony przyrody nad planami łowieckimi.
- Transparentność danych o polowaniach oraz Polskim Związku Łowieckim (w tym o finansach, analogicznie do organizacji pozarządowych).

Krytyka, hejt i manipulacje
Inicjatywa ustawodawcza spotkała się z krytyką ze strony środowiska łowieckiego, a także hejtem i manipulacjami w internecie.
Polski Związek Łowiecki uważa, że przesunięcie minimalnego dystansu polowań od zabudowań wykluczyłoby z możliwości strzelania do zwierząt “około 75 proc. powierzchni kraju”. To, zdaniem PZŁ, miałoby dalekosiężne konsekwencje.
Na stronie związku padają pytania o to, “jak w takich warunkach realizować plany dotyczące regulacji populacji dzikich zwierząt?”, “jak skutecznie ograniczać szkody w uprawach rolnych?” czy “jak prowadzić działania związane ze zwalczaniem ASF?”. Zdaniem przedstawicieli środowiska zwolennicy ustawy mają nie zdawać sobie sprawy, co rzeczywiście miałaby ona wprowadzić. – Ludzie nie wiedzą, co podpisują – mówił na antenie Polsatu Paweł Budzyński, myśliwy z ZZ Wspólna Sprawa.
Poza dyskusją na argumenty, w sieci pojawiły się manipulacje. Na przykład w ostatnich dniach zbiórki pod postami o projekcie ustawy pojawiały się komentarze o tym, że “zebrano już 100 tys. podpisów i zbiórka jest zakończona”, chociaż w rzeczywistości ta cały czas trwała. Według organizatorów miało to uderzyć w inicjatywę i zniechęcić do składania kolejnych podpisów. Na podobnej zasadzie działały komentarze ostrzegające przed podawaniem numeru PESEL, który jest niezbędny, aby podpis był liczony jako ważny.
Szansa
W sieci dużo było też komentarzy stanowiących nie krytykę, a hejt wobec osób zaangażowanych w inicjatywę ustawodawczą. Zauważali to nie tylko sami zaangażowani, ale także na przykład Paweł Gdula, redaktor portalu łowieckiego WildMen. “Język, jakim posługują się niektórzy przedstawiciele naszego środowiska, jest karygodny. (…) Jeszcze dalej idą komentarze zawierające życzenia śmierci albo sugestie przemocy. Kiedy przeciwnik staje się ‘ścierwem’, które można wywieźć na wysypisko, a rozwiązaniem problemu ma być ‘Pavulon’, przestajemy mieć do czynienia ze zwykłą internetową awanturą” – pisał Gdula.
Jeśli Kancelaria Sejmu po weryfikacji potwierdzi, że udało się zebrać wymagane 100 tys. podpisów, dyskusja może jeszcze się zaostrzyć. Bo ustawa przestanie być tylko postulatem, a stanie się oficjalnym projektem rozpatrywanym przez Sejm – z szansą na wejście w życie.
–
Zdjęcie tytułowe: Patryk Strzałkowski



