Polska nie ma większych szans, by w najbliższych latach konkurować z Chinami w produkcji paneli fotowoltaicznych czy baterii do samochodów osobowych. Ma za to realną szansę zostać jednym z europejskich liderów w konkretnych sektorach produkcji. Według nowego raportu Forum Energii „Czyste technologie. Konkurencyjna Polska. Kierunki rozwoju krajowego przemysłu do 2030 r.„ tzw. zielone technologie mogą przynieść wiele korzyści. Jest jednak coś, co może przeważyć o ich konkurencyjności.
Wyobraźmy sobie taki scenariusz: śląski zakład recyklingu przetwarza stare baterie i odzyskuje z nich cenne pierwiastki. Surowce wtórne trafiają do innej fabryki w Polsce, w której powstają z nich nowe ogniwa, przeznaczone do produkowanego – także u nas – autobusu elektrycznego. A gotowy pojazd eksportujemy do innych krajów europejskich i dalej.
Nie jest to wcale pieśń odległej przyszłości. Nawet jeśli pełen łańcuch dostaw nie funkcjonuje jeszcze w ten sposób, to takie zakłady już istnieją.
Forum Energii: „Jesteśmy w momencie ogromnej zmiany technologicznej”
Wraz z postępem transformacji energetycznej popyt na czyste technologie będzie rósł. Ale czy ta gałąź przemysłu i jej produkty mają szanse konkurować z tymi wytwarzanymi w Chinach? Te wiążą się z niższymi kosztami pracy, energii, a nieraz także potężnym wsparciem państwa.
“Konkurencyjność” od około dwóch lat jest słowem powtarzanym jak zaklęcie przez polityków od Brukseli po Warszawę. Właściwie wszyscy zgadzają się, że jako kontynent ją tracimy i potrzebujemy co najmniej zachować, a najlepiej zwiększać. Ale pomysły, jak to zrobić są bardzo różne. Komisja Europejska proponuje polityki, które według niej mają wesprzeć konkurencyjność. Część polskich decydentów jest zdecydowana wcielać je w życie i uważa, że transformacja energetyczna stwarza dla nas szanse. Inni twierdzą, że to właśnie zasady pisane w Brukseli (z polityką klimatyczną na czele) szkodzą naszej konkurencyjności.
– Jesteśmy w momencie ogromnej zmiany technologicznej i (podobnie jak we wcześniejszych takich momentach w historii) ta zmiana może napędzić rozwój przemysłu – przekonuje Marcin Dusiło, kierownik programu Przemysł w think-tanku Forum Energii. Dusiło jest współautorem raportu, w którym przeanalizowano potencjał branży czystych technologii dla rozwoju przemysłu i jego konkurencyjności w Polsce.
Po pierwsze należy zdać sobie sprawę z tego, gdzie nie warto podejmować rękawicy oraz jak rzeczywiście wesprzeć tych, którzy mają szanse na rozwój. Bo środki na takie wsparcie są potężne, ale nie nieograniczone.
To nie tylko kwestia kosztów, ale też bezpieczeństwa
Jeszcze 10 lat temu węgiel kompletnie dominował w produkcji energii elektrycznej, odpowiadając za 83 proc. całkowitej generacji. W 2025 roku było to już tylko 53 proc., a w najbliższych latach, wraz z pojawianiem się morskich farm wiatrowych i magazynów energii na większą skalę, udział węgla będzie dalej spadać.
Na samej produkcji prądu transformacja się nie kończy, o czym przypomina nowa unijna propozycja planu elektryfikacji gospodarki. To stwarza szansę także dla przemysłu.
– “Czyste” technologie mają fundamentalną zaletę: są zasilane energią elektryczną, której nie musimy importować. Dziś ponad połowa zużywanej przez nas energii, w tym 82 proc. gazu ziemnego i około 98 proc. ropy, pochodzi z importu. To nie tylko kwestia kosztów, ale też bezpieczeństwa, co dobrze pokazuje napięta sytuacja geopolityczna – argumentuje Marcin Dusiło.
Transformacja wymaga poniesienia kosztów inwestycji. Trzeba zbudować nie tylko odnawialne źródła energii, ale też całą infrastrukturę wokół nich, od wielkoskalowych magazynów energii i sieci przesyłowych po inteligentne liczniki w domach. Do tego samochody elektryczne, pociągi i pompy ciepła.
„Polski samochód elektryczny” to atrakcyjnie brzmiące hasło, ale pola rozwoju naszego przemysłu i całej gospodarki leżą raczej w produkcji samych baterii, autobusów czy e-ciężarówek.

Biliony na transformację energetyczną. Odwrotu nie ma
– Są segmenty, takie jak produkcja paneli fotowoltaicznych, gdzie mamy nierówną konkurencję, a w związku z tym dominację chińskich producentów. Ale w wielu innych nie ma jeszcze takiego monopolisty. Możemy więc czekać, aż i one zostaną zdominowane przez Chiny, albo dostrzec ten potencjał i go wykorzystać – mówi ekspert Forum Energii.
W rozmowie ze SmogLabem podkreśla, że do 2040 roku wydamy między 2,7 a 3,5 biliona złotych na transformację energetyczną. Kluczowe pytanie na teraz brzmi: ile z tych pieniędzy zostanie wydane u nas?
Zdaniem autorów raportu pytanie stojące przed rządzącymi nie powinno dziś nawet brzmieć “czy” tworzyć politykę przemysłową dla czystych technologii, ale jak to robić. Bez tego będziemy skazani na ich import, co nie tylko jest mniej korzystne z punktu widzenia gospodarki i tempa transformacji, ale w niektórych przypadkach może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa. Wskazują też, że przeciwieństwem nowoczesnej polityki przemysłowej jest obecna forma wsparcia dla górnictwa węgla, która kieruje miliardy złotych do sektora, który “nie tworzy nowych przewag technologicznych ani nie buduje specjalizacji eksportowych”.
Baterie, autobusy i recykling
Wspomniane gałęzie to tylko niektóre elementy układanki. Marcin Dusiło zwraca uwagę między innymi na duży potencjał Polski w obszarze baterii i magazynów energii, ale niekoniecznie tych do aut osobowych.
– Obecnie jesteśmy trzecim co do wielkości producentem baterii na świecie. Możemy rozwijać dalej produkcję stacjonarnych magazynów energii czy zestawów bateryjnych do autobusów elektrycznych – mówi.
Dodaje: – Wokół tego może tworzyć się stopniowo cały łańcuch wartości: jedna firma produkuje na przykład separatory, druga elektrolit, czyli niektóre z najważniejszych elementów baterii. Z czasem kolejna może zająć się innymi elementami, jak obudowy, i tak dalej.
Popyt na baterie będzie rósł w Europie i na całym świecie, napędzany między innymi przez wypieranie samochodów spalinowych przez elektryczne i popularyzację magazynów energii. W tej chwili rynek jest silnie zdominowany przez azjatyckich producentów, szczególnie na etapie przetwarzania surowców. Na przykład za większość światowych mocy przetwarzania litu odpowiada jeden kraj – Chiny.
W Polsce produkowane są za to już teraz komponenty do baterii, gotowe ogniwa i zestawy akumulatorów. Wyzwaniem jest to, że te moce produkcyjne opierają się u nas głównie na zagranicznym kapitale – jak fabryka baterii samochodowych LG Energy Solution pod Wrocławiem.
Wstrzelić się w niszę
Jak czytamy w raporcie, polskie firmy dobrze radzą sobie w specjalistycznych niszach, jak baterie do autobusów elektrycznych czy maszyn przemysłowych. Kolejnym z obszarów z dużym potencjałem jest gospodarka obiegu zamkniętego, szczególnie odzyskiwanie i recykling materiałów z urządzeń należących do czystych technologii. W Polsce zajmują się tym już teraz zarówno firmy krajowe, jak i zagraniczne. Te pierwsze mają silne pozycje m.in. w recyklingu tworzyw sztucznych, tekstyliów czy metali.
Polskie firmy już zajmują się przetwarzaniem na przykład materiałów wykorzystywanych w elektrolitach i szkle fotowoltaicznym. Działają też już pierwsze fabryki parające się recyklingiem baterii.
– Rozwój przemysłu w zakresie gospodarki obiegu zamkniętego może przynieść dodatkową korzyść w postaci odzyskiwanych surowców. Europa jest dość uboga geologicznie pod kątem na przykład metali ziem rzadkich, potrzebnych w niemal wszystkich nowoczesnych technologiach. Ale chociaż nie mamy tych pierwiastków w ziemi, to one trafiają do nas w kontenerach z importowanymi produktami. Gdy te stają się odpadami, możemy odzyskać z nich lit, kobalt, mangan, grafit i nie tylko – mówi Marcin Dusiło.
To przydatna alternatywa dla wysyłki do innych państw czy na wysypiska śmieci.
Wybrać i wygrać swoje bitwy
Równie ważne jak zidentyfikowanie branż i nisz z potencjałem rozwoju jest stwierdzenie, gdzie nie należy kierować inwestycji. Nie w każdym łańcuchu dostaw Europa ma realną przestrzeń do konkurowania.
– Trzeba realistycznie stwierdzić, że są obszary, w których (przynajmniej w perspektywie 2030 roku) będziemy uzależnieni od importu. Przykładem są panele fotowoltaiczne czy baterie do samochodów osobowych – wskazuje nasz rozmówca.
W żadnym innym sektorze czystych technologii dominacja Chin nie jest tak wyraźna, jak w produkcji paneli fotowoltaicznych. Europie niezwykle trudno konkurować z nimi cenowo, a rosnący popyt jest w zdecydowanej większości pokrywany przez import.
– Nawet gdybyśmy uznali, że włożymy wszelkie możliwe pieniądze, żeby do 2030 roku zbudować cały łańcuch wartości i od zera produkować u nas, to i tak trudno spodziewać się rynkowego sukcesu. Przepaść między nami a Chinami jest zbyt duża. To oczywiście może się zmienić w dłuższej perspektywie i warto rozwijać nowe technologie – przekonuje ekspert Forum Energii. Dodaje, że dostępne środki są ograniczone.
Zamiast inwestować bardzo duże środki w produkcję modułów – wskazuje raport, lepiej skierować je na cały łańcuch wartości wokół nich. Dzięki przetwórstwu stali i aluminium Polska ma silną opozycję w produkcji systemów montażowych i usług związanych z dystrybucją i montażem.
Podobnie jest w segmencie elektromobilności. Zbudowanie od zera masowej produkcji osobowych samochodów elektrycznych jest nieosiągalne w perspektywie 2030 roku. Jednocześnie autorzy raportu dostrzegają pewien potencjał w projekcie ElectroMobility Poland, czyli produkcji “polskich elektryków”. Niszą do zagospodarowania jest za to ciężki transport zeroemisyjny. Jak zwracają uwagę autorzy raportu, Polska jest “potęgą” w logistyce i transporcie. Już teraz mamy pozycję europejskiego lidera produkcji i eksportu autobusów hybrydowych i elektrycznych.
Niezależność przede wszystkim
Rozwój przemysłu czystych technologii może przynieść korzyści szersze niż tylko gospodarcze. Może on pozwolić nam na zamianę kosztownego uzależnienia od importu paliw na rodzime rozwiązania technologicznie, zasilane produkowaną lokalnie energią. Dobrze zaprojektowana polityka przemysłowa może wzmocnić firmy w całym łańcuchu dostaw, od surowców i komponentów po montaż i serwisowanie.
W raporcie zawarto rekomendacje dopasowane do każdego z sektorów. Na przykład w produkcji baterii analitycy wskazują na potrzebę skoncentrowania wsparcia państwa w niszach wysokomarżowych:
“Zamiast dotować walkę o rynek aut osobowych, środki publiczne i granty przeznaczone na badania i rozwój powinny trafić do firm rozwijających systemy bateryjne dla transportu publicznego, ciężkiego oraz stacjonarnych magazynów energii” – czytamy.
– W wielu tych obszarach mamy wiedzę, technologię, produkty konkurencyjne jakościowo i cenowo, ale producentom brakuje certyfikatów lub standardów wymaganych np. w zagranicznych przetargach – mówi Dusiło pytany przez SmogLab.
– To doskonałe pole do wsparcia przez państwo. Dla firmy uzyskanie takiego certyfikatu może stanowić duże obciążenie, ale z perspektywy budżetu państwa już nie – dodaje.
W branży urządzeń grzewczych, jak pompy ciepła, ważne jest wsparcie dla polskich marek. W tym liczy się promowanie rodzimych producentów w programach dotacyjnych. Ważne są też stabilne regulacje premiujące czyste technologie grzewczej. Na przykład zapewnienie atrakcyjnych taryf za energię dla użytkowników pomp ciepła powinno sprawić, że będą one chętniej wybieranym rozwiązaniem. Na zwiększeniu popytu na nie mogą skorzystać polscy producenci.
– Wiele z rekomendowanych przez nas działań nie wymaga dotacji dla firm, a nawet wcale nie obciąża budżetu państwa – podkreśla współautor raportu. Stworzenie oraz trzymanie się strategii, celów i regulacji jest niezbędne, żeby firmy decydowały się ponieść ryzyko inwestycyjne. Jeśli państwo powie: stawiamy na elektryfikację transportu czy ciepła, to biznes będzie inwestował. Ale jeśli kierunek jest zmienny albo niepewny, może nie podjąć ryzyka.
–
Zdjęcie tytułowe: 24K-Production/Shutterstock



