Niedawna analiza Climate Central pokazuje skalę problemu, jakim dla zdrowia publicznego jest globalne ocieplenie. Według eksperckiej analizy minionego lata co piąty człowiek doświadczył przez co najmniej 30 dni niebezpiecznych temperatur, które miały związek ze zmianą klimatu.
Tegoroczne lato było jednym z najcieplejszych w historii pomiarów. Sierpień, jak wskazuje unijna agencja Copernicus, był natomiast najcieplejszym miesiącem, jaki odnotowano na naszej planecie. Globalna średnia temperatura w sierpniu wyniosła 16,96 stopnia Celsjusza.
Rekordy, choć chwytliwe medialnie, niewiele jednak mówią o konkretnym wpływie na nasze życie i zdrowie. Inaczej jest z wyliczeniami, takimi jak te w niedawnej analizie organizacji Climate Central. Jak wynika z tych wyliczeń, w okresie od czerwca do sierpnia 2026 r. półtora miliarda osób na Ziemi spędziło przynajmniej 30 dni w niebezpiecznych warunkach temperaturowych, związanych ze zmianą klimatu. To niemal co piąty przedstawiciel naszej planety.
Upały i ryzyko dla zdrowia
Kluczowy jest tutaj termin niebezpiecznych dni upalnych (w oryginale ang. risky heat days). Chodzi o takie dni, w których temperatura była wyższa niż w przypadku 90 proc. lokalnych odczytów dla danego okresu w roku (w porównaniu z latami 1991–2020). Oceniono przy tym, że powyżej tego progu temperatury drastycznie wzrasta ryzyko zdrowotne związane z upałem.
Autorzy analizy podkreślają, że wzrost średnich temperatur na planecie ma realne odzwierciedlenie w danych zdrowotnych: na świecie odnotowano rekordowy wzrost hospitalizacji związanych z wysokimi temperaturami.
– Mijające lato pokazało z całą mocą, że zmiana klimatu przestała być abstrakcyjną prognozą, a stała się rzeczywistością uderzającą w nas tu i teraz – komentuje dr hab. Bogdan H. Chojnicki, prof. Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, pytany przez SmogLab.
Europa i wysokie temperatury
Problem szczególnie mocno dotyka Stary Kontynent. – Europa ociepla się najszybciej ze wszystkich kontynentów, co wyraźnie widać w tegorocznych statystykach. Fale skrajnego gorąca to nie jest po prostu „ciepłe lato”, ale zagrożenie dla zdrowia, obciążenie dla szpitali, paraliż infrastruktury i susza. Bez ograniczenia emisji ze spalania paliw kopalnych i gruntownej adaptacji naszych miast do ekstremalnych temperatur, rachunek za zaniechania będziemy płacić w zdrowiu swoim i najbliższych – zwraca uwagę prof. Chojnicki.
Chociaż w przypadku Polski to nie było rekordowo gorące lato, dla Europy Zachodniej było ono najgorętszym w historii pomiarów. Jak podaje cytowana wcześniej agencja Copernicus, pobity został tym samym rekord temperaturowy z 2003 roku. Analiza Climate Central podaje, że w Europie znajduje się 7 z 10 krajów świata, gdzie minionego lata upał był najbardziej nietypowy. Dotyczy to m.in. Francji, Włoch i Szwajcarii. Silnie dotknięte zostały jednak również Ameryka Północna i Azja, przy czym w ostatnim przypadku do czynienia mamy z najliczniejszą grupą poszkodowanych.
Ekstremalne lato na półkuli północnej
W Stanach Zjednoczonych na co najmniej 30 dni niebezpiecznych temperatur (związanych ze zmianą klimatu) narażonych było ok. 69,5 mln ludzi. To około jednej piątej populacji tego kraju. Problem nie był jednak rozłożony równomiernie: przykładowo, na Florydzie dotyczyło to aż ok. 96 proc. ludności.

Źródło: Climate Central
W opublikowanym zestawieniu krajów, gdzie mieszkańcy najliczniej dotknięci zostali wspomnianym narażeniem, na pierwszym miejscu znalazły się Indie. Dotyczyło to 117,5 mln osób (ok. 8 proc. populacji). Na drugim miejscu znalazł się Egipt, gdzie problem dotknął około 107 mln ludzi (czyli ok. 89-98 proc. ludności kraju). Na dalszych pozycjach znalazły się, kolejno: Chiny, Indonezja, Iran, USA, Bangladesz i Turcja.
__
Zdjęcie: Shutterstock / Mazur Travel



