Udostępnij

Mali przegrywają z gigantami. Co blokuje energetykę rozproszoną?

05.11.2026

Odnawialne źródła energii są w polityce krajowej promowane jako fundament bezpieczeństwa energetycznego i autonomii państwa. Podstawę tej narracji stanowi zdecentralizowanie źródeł wytwarzania energii. Czy jednak polska energetyka rozproszona rzeczywiście jest rozproszona?

Ministerstwo Klimatu i Środowiska inwestuje miliardy złotych w rozwój sektora magazynów energii oraz transformację sieci przesyłowych. Od 2023 r. do chwili obecnej powstały 883 spółdzielnie energetyczne, z czego połowa tylko w tym roku. Zdawałoby się, że wszystko jest na dobrej drodze do zwiększenia mocy i zbudowania solidnych fundamentów energetycznych.

Z perspektywy branży wygląda to zupełnie inaczej. O tym, co nie działa, rozmawiano podczas debaty „Wyzwania energetyki rozproszonej – głos branży” w trakcie Kongresu Energetyki Rozproszonej w Krakowie.

Mniejsi przedsiębiorcy przegrywają z dużymi graczami

Wbrew powszechnej narracji rynek OZE skręca w kierunku centralizacji, a regulacje uderzają w małych i średnich  przedsiębiorców, którzy mieli być podstawą tworzenia energetyki rozproszonej. Brakuje również wizji docelowej dla rodzimego rynku energetycznego i konsekwentnego jej realizowania. W skrócie właśnie tak można podsumować główne refleksje branży źródeł odnawialnych. 

Największy problem stanowi brak korzyści z wysiłku, który lokalna społeczność musi ponieść, ażeby odciążyć system. To dlatego według Tomasza Drzała, prezesa Krajowej Izby Klastrów Energii i OZE, podmiotów, które faktycznie działają, jest garstka. I to mimo kilkuset spółdzielni oraz 200 dofinansowanych klastrów, które mamy w Polsce.

Pozytywnym aspektem był przyjęty w tym roku Projekt UC84 nowelizacji Prawa energetycznego. Wyeliminował tzw. „projekty zombie”, odblokowując dużą ilość mocy z rąk podmiotów, które kiedyś tę moc pozyskały w warunkach przyłączenia, jednak w rzeczywistości nie wybudowały zakładanych inwestycji. Według Pawła Koniecznego, wiceprezesa zarządu PSES, skutki ustawy poszły jednak trochę za daleko. 

Efektem ubocznym jest zwiększenie obciążenia finansowego podmiotów ubiegających się o przyłącze z 3 mln do 18 mln. Doprowadziło to do tego, że o przyłączenia starają się podmioty duże, o znacznym kapitale; głównie firmy zagraniczne. Małych polskich przedsiębiorców na to nie stać.

To nie koniec wyzwań

Wyzwaniem finansowym są również koszty zmian we wnioskach wydanych warunków przyłączenia. To między innymi zmiana lokalizacji inwestycji czy rozkładu mocy paneli. Każdorazowo taka zmiana kosztuje 100 tys. zł, co dla małych przedsiębiorców jest obciążające. Kolejne trudności w przygotowaniu projektów przyniosła zmiana ustawy o planowaniu przestrzennym. 

– Do tej pory projekty realizować można było na WZ [decyzję o warunkach zabudowy – red.], co trwało kilka miesięcy od wydania decyzji i kosztowało kilkaset złotych. Dzisiaj musimy przejść przez proces planistyczny. Trwa to w praktyce co najmniej dwa lata i [kosztuje] kilkadziesiąt tysięcy złotych. W tej chwili w ministerstwie toczą się prace nad ustawą dotyczącą opłat koncesyjnych – tłumaczy Konieczny.

Jak dodaje, wskaźniki mają wzrosnąć dziesięciokrotnie, co też wpływa na późniejszą eksploatację takiego projektu. – Zbliża się koniec systemu aukcyjnego, czyli publicznego wsparcia rozwoju takich źródeł. Więc wydaje się, że zamiast szukania rozwiązań,  które by ułatwiały przygotowanie takich projektów, to niestety – pomimo tych deklaracji – w zasadzie na każdym polu jest trochę gorzej – przyznaje.

Magazyny energii nie są panaceum

Polska traci ok. 2 TWh niewykorzystanej energii rocznie. W skali ogólnej produkcji krajowej (180 TWh rocznie) może się to wydawać niewiele, natomiast z perspektywy samej energetyki rozproszonej to już kilka procent utraconej energii z powodu niemożliwości jej wykorzystania. Nadzieje na domknięcie systemów pokłada się w magazynach energii.

Entuzjazm studzi jednak Krzysztof Kochanowski, Prezes PIME+: – Obawiam się, że większość rynku będzie traktowała magazyny energii jako jakieś panaceum na uleczenie tego rynku, a ta technologia nie do tego służy. Ma ona zadania techniczne i handlowe bardziej dopełniające niż te, które mają spowodować, że nagle nam się wyprostuje rynek źródeł OZE.

Według Kochanowskiego magazyn energii sprawdza się w każdym układzie, niezależnie od tego, czy rząd zdecyduje, że centralizujemy lub rozpraszamy system. Zdaniem specjalisty najbardziej brakuje docelowej wizji rynku energetycznego. Taka wizja oraz polityka energetyczna, dzięki której inwestorzy będą wiedzieć, jak może wyglądać sytuacja za 30 lat. Jej brak otwiera rynek dla firm, których najważniejszym celem będzie szybki zwrot kosztów, a nie długotrwałe eksploatowanie strategicznie ważnych instalacji.

Mamy najtaniej wytwarzaną energię w historii. Skąd tak wysokie rachunki?

Według Jana Sakławskiego, wiceprezesa zarządu PSFiME, odpowiedź jest wielowątkowa. To kwestia luki wytwórczej, scentralizowanego zarządzania energetyką oraz monopolizacji kapitału. Nie ma zdrowej konkurencji pomiędzy dużymi grupami posiadającymi ratingi w największych agencjach, a pozostałymi graczami, nawet znanych lokalnie.

– W sytuacji, w której energetyka ma się rozproszyć, to ona oprócz tego, że musi się rozproszyć w kontekście lokalizacyjnym, musi się też rozproszyć kapitałowo. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że cztery duże grupy energetyczne wybudują energetykę lokalną – przekonuje Sakławski.

Obniżenie ceny systemowej przez dokładanie źródeł OZE (najtańszych i najłatwiejszych w budowie) nie jest równoznaczne ze zmniejszeniem ceny u odbiorcy. Jak podkreślają eksperci, dzieje się tak ze względu na wszystkie opłaty systemowe. Powstaje paradoks – pomimo coraz większej ilości przyłączy, cena dla odbiorcy utrzymuje się na podobnym poziomie.

Według prelegentów państwo musi się zmierzyć z potrzebą gruntownych zmian w myśleniu o energetyce. Wiele pytań wymaga debaty na poziomie wręcz filozoficznym. Czy cena nie tylko usług dystrybucyjnych, ale również samej energii wytwarzanej bliżej odbiorcy nie powinna również być niższa? A co z beneficjentami cen ujemnych?

– Dobrze by było, żeby też i odbiorca końcowy był beneficjentem cen ujemnych. A dlaczego nie? Dlaczego tylko jakieś wąskie grono spółek obrotu? Musimy przerobić podejście do tego rynku i popatrzeć na niego uczciwie. Czyli uczciwie rozłożyć akcenty na wszystkich interesariuszy – komentuje Kochanowski.

Przebudować należy również centralne finansowanie krajowego systemu energetycznego. W praktyce jest to bardzo trudne w realizacji, ponieważ ciężko zbilansować kilka milionów źródeł na poziomie kraju.

Kadencyjność i przestarzały model przemysłowy – problemy w realizacji polityki energetycznej

Zdaniem dr Jarosława Tworóga, wiceprezesa zarządu Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji, przeszkodą jest błąd popełniony w latach 90. Chodzi o finansowanie systemu energetycznego. Ekspert zwraca uwagę, że energetyka (jako jedyny system w kraju) jest w całości kontrolowana przez jedną instytucję. W momencie rozwoju technologicznego ten system przestał działać i wymaga przebudowy. 

Tworóg podkreśla, że OZE nie urodziły się wczoraj – dyskusje trwają już od lat 90. Według niego zmiany nie dokonują się z powodów politycznych. Politycy funkcjonują w trybie czteroletnim, natomiast cykl inwestycyjny tak wielkiej transformacji obejmuje 20-30 lat. 

Rozwiązaniem byłoby zdjęcie z władz krajowych monopolu zarządzania procesem i utworzenie centrów decyzyjnych. W ich gestii miałoby być ustanowienie planu rozwoju infrastruktury w co najmniej w jednym cyklu inwestycyjnym. 

– To, co się dzieje w energetyce nie ma najmniejszego sensu. Aby Polska mogła stać się krajem wysoko rozwiniętym, musimy pokonać politykę przemysłową w taki sposób, żeby ona wygenerowała popyt na energię elektryczną. To oznacza, że energia elektryczna ma na przedsiębiorstwa czekać i być tania. Państwo musi o to zadbać. I ta dyskusja konieczna jest w gabinetach. Poważna, w oparciu o dokumenty i ze zrozumieniem – zaleca. 

–

Zdjęcie tytułowe: Leonid Sorokin/Shutterstock

Autor

Martyna Jabłońska

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.