Broniszów. Fot. Smogowa Mapa Polski.

Akcja #pozywamsmog. “Skarb Państwa próbuje udowodnić, że obywatel nie ma prawa do czystego powietrza”

Kilka miesięcy temu grupa siedmiu osób (Katarzyna Ankudowicz, Lesław Żurek, Mariusz Szczygieł, Grażyna Wolszczak, Jerzy Stuhr, Zofia Czerwińska i Tomasz Sadlik) złożyła pozwy o smog przeciwko władzom lokalnym lub Skarbowi Państwa. Domagają się podjęcia działań, które poprawią stan powietrza w Polsce oraz zadośćuczynienia, które przekażą na cele charytatywne – jeśli oczywiście uda się wygrać. (pisaliśmy o tym TUTAJ). Właśnie wyznaczono datę pierwszej rozprawy. 10 stycznia sąd w Warszawie zajmie się pozwem Grażyny Wolszczak.

– Jest szansa, że ten proces pójdzie sprawnie – mówi mecenas Radosław Górski, który reprezentuje każdą z osób zaangażowanych w akcję. – Czy wyrok zapadnie od razu? Tego nie jestem w stanie ocenić. Ale sytuacja procesowa jest klarowna, już wiemy, co mówi każda ze stron. Dowodowo sprawa również nie jest skomplikowana – dodaje.

Jak będzie bronił się Skarb Państwa? Jak podkreśla mecenas Górski, jego głównym argumentem jest wymienianie działań, które rzekomo są antysmogowe. Na przykład – organizowanie pikników smogowych czy alarmowanie o wysokich stężeniach zanieczyszczeń. Czyli działania edukacyjne, które przecież nie mają realnego wpływu na zwalczanie smogu.

– Skarb Państwa powołuje się także na raporty Najwyższej Izby Kontroli, ale tylko na wyrwane z kontekstu fragmenty. Całość tych raportów tak naprawdę obciąża Skarb Państwa. Skarb Państwa powołuje się też między innymi na orzeczenie z lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, z którego wynika, że obywatel nie ma prawa polegającego na korzystaniu z walorów nieskażonego środowiska naturalnego, całkowicie pomijając przy tym poglądy doktryny prawa, późniejsze orzeczenia Sądu Najwyższego czy orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, z których jednoznacznie wynika, iż wspomniane prawo istnieje.  To jest układanie puzzli z różnych wypowiedzi i pism tak, żeby wykazać, że wszystko jest w porządku. Sprowadza się to do tego, że Skarb Państwa próbuje udowodnić, że tak naprawdę obywatel nie ma prawa do czystego powietrza. A to, że chce oddychać, to jego problem – tłumaczy mecenas Górski.

Niezależnie od procesów indywidualnych, niedługo rozpocznie się procedura składania pozwu grupowego. Zostanie ogłoszony nabór osób, które za symboliczną kwotę, znacznie niższą od klasycznych kosztów procesowych, będą chciały pozwać Skarb Państwa za zanieczyszczenie powietrza. Im więcej osób dołączy, tym koszty będą niższe. Zaangażowanie się w pozew grupowy nie będzie wymagało obecności na rozprawach, wystarczy śledzić postępowanie. W sądzie będzie stawiał się jedynie pełnomocnik procesowy.

– Im większy będzie pozew masowy, tym większe wrażenie zrobi na Skarbie Państwa. Już te indywidualne wywołały spory efekt. A dążymy do tego, żeby władze centralne miały świadomość odpowiedzialności, jaka na nich ciąży. Jeśli przegrają, będzie miało to także znaczący wymiar ekonomiczny – Skarb Państwa będzie musiał w takiej sytuacji zwracać powodom koszty leczenia, rehabilitacji, zakupu maseczek, filtrów – wszystkiego, co służy do chronienia się przed smogiem – tłumaczy mecenas Górski.

Nabór osób, które będą chciały dołączyć się do masowego pozwu, będzie ogłoszony w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Fot. Broniszów. Smogowa Mapa Polski.

3 komentarze(y)

  1. Jaki to może być symboliczny koszt, jakiego rzędu?

  2. Pozywanie władz lokalnych czy też centralnych nie pomoże w walce ze smogiem. Spowoduje to jedynie, że w przypadku przegranych władze będą płacić odszkodowania i nie będzie ich stać na realną walkę ze smogiem.
    Widzę tutaj typową mentalność Polaków – zwalić winę na innych. Proponuję żeby pozywać wszystkich którzy palą paliwami stałymi w starych “kopciuchach” bo to jest ich wina i oni odpowiadają za stan jakości powietrza.
    W każdej dziedzinie karani są nie te osoby co trzeba np. zwalnia się trenera bo zawodnikowi nie chce się grać i nie osiąga się wyników. Należałoby wypie… jednego i drugiego zawodnika to i powołać innych, którym się coś chce to reszta też zaczęłaby coś robić.
    Pozwijcie kilku najbardziej dymiących mieszkańców to reszta bez zastanowienia zmieni system ogrzewania i wpłynie to realnie na poprawę jakości powietrza. Strach przed kilkutysięczną karą będzie najlepszą motywacją, skoro edukacja nie pomaga.
    Ludzie, obudźcie się. Czy nie widzicie, że nie tędy droga? Wszystkim wydaje się, że będą palić byle czym a wina i odpowiedzialność spadnie na władze? Jest to poważny błąd tak myślących. W przypadku pozwania władz i ewentualnej przegranej, proponuję, żeby władze pozwały mieszkańców o to, że zatruwają innych i regresem odzyskiwać pieniądze.

  3. Logiki w tym pozwie za wiele nie ma. Pozywający sami przyczyniają się do powstawania smogu jeżdżąc samochodami, paląc w kominkach itp. Skarb państwa ma zapłacić z pieniędzy uzyskiwanych m.in. z podatków płaconych przez pozywających… Popieram pogląd wyrażony we wcześniwjszym komentarzu – pozywać i karać należy tych, co trują, a nie skarb państwa.

Dodaj komentarz