Akcja #pozywamsmog. Kolejne osoby będą sądzić się ze Skarbem Państwa za smog

Katarzyna Ankudowicz, Mariusz Szczygieł, Grażyna Wolszczak, Jerzy Stuhr, Zofia Czerwińska, i Lesław Żurek – to grupa osób, które zdecydowały się na pozwanie Skarbu Państwa lub władz lokalnych o smog w ramach akcji #pozywamsmog. Razem z mecenasem Radosławem Górskim będą walczyć w sądzie o czyste powietrze.

– Pewnego zimowego dnia budzę się w domu, włączam telewizor i słyszę, że osoby starsze nie powinny wychodzić z domu ze względu na smog – mówiła Zofia Czerwińska na spotkaniu dotyczącym smogu w Faktycznym Domu Kultury w Warszawie. – Bardzo miło się zachowali, że uprzedzili, ale poczułam się uwięziona! Mam zwyczaj wietrzenia mieszkania, a nagle się okazuje, że to mi szkodzi. Nie mogę wyjść na spacer z psem, więc jemu to też szkodzi. To jest jakaś niewola! Dlatego będę pozywać – dodała.

Namówiła Mariusza Szczygła, reportera „do wkurzenia się” (jak sam to nazywa) i złożenia pozwu za smog.  Z kolei Katarzyna Ankudowicz, inicjatorka kampanii Pozywam Smog, zwerbowała znajomych z teatru – Grażynę Wolszczak i Lesława Żurka. Przyłączył się także prof. Jerzy Stuhr.

O co chodzi w akcji? Każda z tych osób złożyła pozew przeciwko władzom lokalnym lub Skarbowi Państwa o smog. Domagają się podjęcia działań, które poprawią stan powietrza w Polsce oraz zadośćuczynienia, które przekażą na cele charytatywne – jeśli oczywiście uda się wygrać.

Po co pozywać?

Z Katarzyną Ankudowicz rozmawiałam na początku kwietnia, kiedy jako pierwsza złożyła pozew. – Jako obywatelka chciałam skorzystać z moich praw i zwrócić się z tą sprawą do sądu. Nie jestem specjalistą, nie będę się tak przedstawiać ani dyskutować o powodach czy pomysłach na smog. Dlatego zwracam się do tych, którzy wiedzą i mogą realnie zadziałać – mówiła. (cały wywiad do przeczytania TUTAJ).

Już wtedy zapowiadała, że jej pozew nie będzie jedynym.

– Siedzimy z Kasią w jednej garderobie w teatrze. Jako że jest zaangażowana w temat smogu, mówiła o tym bardzo dużo. Ale nawet nie chodzi o to, że Kasia jest bardzo przekonująca. Smog jest po prostu tak mocnym tematem, że nie wyobrażam sobie, żebym mogła się nie włączyć  – tłumaczy Grażyna Wolszczak, kiedy pytam ją, dlaczego dołączyła do akcji. Dodaje, że nie boi się długiego procesu, a nawet porażki. Bo najważniejsze jest to, żeby władze, zarówno państwowe, jak i lokalne, zaktywizować w temacie smogu. – Jeśli dzięki temu, że nagłośnimy sprawę, ktoś przestanie wrzucać plastikowe butelki do pieca, to już będzie sukces – mówi.

O to samo pytam Mariusza Szczygła, który nie tylko złożył pozew, ale także zorganizował debatę na temat smogu w Faktycznym Domy Kultury w Warszawie.

– Dołączyłem, bo wydaje mi się, że państwo powinno być takim psem, który pilnuje całego gospodarstwa. Wszystkie władze, nie tylko aktualna, temat smogu zostawiały odłogiem – odpowiada. – Aktualna władza jest bardzo populistyczna, dba o najbiedniejszych, wyciągnęła rękę do wykluczonych, więc uważam, że można jej uświadomić, że to ona powinna najbiedniejszym fundować piece i dopłacać do dobrego jakościowego paliwa. Bo co z tego, że ktoś kupi sobie certyfikowany piec, jeśli nie będzie go stać na opalanie w nim właściwym opałem. Ta rzecz powinna być uregulowania odgórnie. Niestety, nie mam dobrego zdania o Polakach: zawsze większość pójdzie na łatwiznę, na skróty, głupio, bez wyobraźni. Czy możemy być kiedyś jak obywatele Danii czy Norwegii, myślący o całości, a nie tylko o swoim tyłku? Możemy. Pod warunkiem, że zacznie się edukacja, powstaną regulacje i pojawią wymagania. To można zacząć od góry. Tyle, że ta góra głupia jak cholera. Postanowiliśmy więc ją trochę podręczyć.

Pozwy dotyczą ochrony dóbr osobistych – takich, jak możliwość korzystania z nieskażonego środowiska, prawo do ochrony życia prywatnego, do wolności, prywatności i poszanowania miejsca zamieszkania. Z powodu zanieczyszczenia powietrza dobra te są naruszane – jesteśmy bowiem zmuszeni do życia w zanieczyszczonym środowisku, ograniczania swojej aktywności, a nawet powstrzymywania się od wychodzenia z domu z powodu smogu.

– W pozwach powołujemy się na badania, raporty NIK, wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który piętnuje zaniedbana skarbu państwa w związku z zanieczyszczeniem powietrza – tłumaczy mecenas Radosław Górski, który będzie reprezentował wszystkich pozywających. – W lutym Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że Polska naruszyła unijne normy czystości powietrza.. Obieramy się również na wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który również zajmował się tym problemem wskazując na to, iż prawo do życia w czystym środowisku oraz prawo do korzystania z walorów niezanieczyszczonego środowiska naturalnego są przysługującymi każdemu prawami człowieka, które muszą podlegać ochronie.

Jeśli sądy w Polsce wezmą pod uwagę te wyroki i jeśli udowodnimy, że osoba pozywająca Skarb Państwa była przez lata narażona na oddychanie zanieczyszczonym powietrzem, to powinniśmy wygrać.

Kwoty, jakich domagają się pozywający, wahają się między 5 a 10 tysięcy. Jeśli uda się wygrać, pieniądze trafią m.in. do fundacji zajmujących się chorobami onkologicznymi, do hospicjum, a także do Fundacji Instytut Reportażu, która planuje wydać książkę o smogu.

Każdy może pozwać

Akcja Pozywam Smog ma zaangażować wszystkich Polaków – nie tylko osoby publiczne. W kwietniu Katarzyna Ankudowicz mówiła, że marzy, aby pozwów były tysiące.

– Żeby złożyć pozew, lepiej poprosić o pomoc prawnika. To są skomplikowane kwestie prawne, z którymi trudno sobie samemu poradzić. To nie musi być moja kancelaria. Ambasadorzy oczywiście zapraszają wszystkich do uczestnictwa w akcji – mówi mec. Górski.

– Zgłosiły się już do Pana kolejne osoby, które chcą się zaangażować? – pytam.

– Mamy grupę osób, która przygląda się temu, co zdarzy się w procesie. Osoby te wstrzymały jednak swoją decyzję o skierowaniu pozwów do sądu do czasu, aż prawomocnie zakończą się sprawy, które już są w toku.  Dlatego, aby ułatwić każdemu drogę sądową obecnie koncentrujemy się na tym, aby uzyskać pozytywne wyroki, na które zainteresowani będą mogli się powołać.

Co jeśli nie uda się wygrać? –  Liczę się z taka ewentualnością, i jestem na to przygotowany. W razie oddalenia powództw w polskich sądach we wszystkich sprawach skierujemy skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który zajmował się już tym zagadnieniem, przyznając rację skarżącym – odpowiada mecenas.

Wtóruje mu Mariusz Szczygieł: Oddanie sprawy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka może przynieść skutek. Poza tym trzeba upowszechniać wiedzę, że prawo do życia w czystym powietrzu jest prawem człowieka, takim jak prawo do wolności, ochrony zdrowia czy wyznania.

 

Zdjęcie: Wikipedia/Ave Maria Mõistlik

Dodaj komentarz