Sekretarz generalny ONZ nie przebiera w słowach. „Pędzimy w kierunku katastrofy”

267
0
Podziel się:

O tym, że świat zmiesza w kierunku klimatycznej katastrofy, wiemy nie od dziś. Ostatnio swój apel i rozgoryczenie odnośnie działań ludzkości wygłosił sekretarz generalny Antonio Guterres. Naukowcy coraz głośniej mówią, że kończy nam się czas. Nawet zachowawcze, nazbyt ostrożne przed laty prognozy IPCC przestały już takimi być.

Mocny apel ze strony sekretarza generalnego ONZ

Antonio Guterres 15 czerwca otwarcie powiedział, co myśli o obecnej sytuacji, w jakiej znajduje się planeta i cała ludzkość. „Pędzimy w kierunku katastrofy z szeroko otwartymi oczami, a zbyt wielu ludzi jest gotowych postawić wszystko na myślenie życzeniowe, niesprawdzone technologie lub srebrne kule”, powiedział na konferencji prasowej w siedzibie ONZ. Sekretarz generalny ONZ wyraził swoje rozgoryczenie, że świat nadal dość mocno trzyma się paliw kopalnych. Ostrzegł przy tym przed grożącym nam drastycznym ociepleniem planety. „Obecna polityka prowadzi świat do ocieplenia o +2,8oC do końca stulecia. To zwiastuje katastrofę. Jednak światowa reakcja jest żałosna”, oświadczył.

Mimo złej sytuacji, w jakiej się znajdujemy, powiedział, że nadal mamy szansę na ograniczenie globalnego ocieplenia do 1,5oC. Jednak osiągnięcie tego celu będzie wymagało dużej, bo 45 proc. redukcji emisji CO2 do 2030 roku. A z tym może być problem. Ostatni raport Global Carbon Budget 2022 pokazuje, że w 2022 roku nastąpił wzrost emisji o 1 proc. To mało, ale to wciąż wzrost, a nie spadek. Do atmosfery trafiło 37,5 mld ton CO2. W tym roku poziom koncentracji tego gazu przekroczył 420 ppm, to więcej niż w czasach pliocenu. Na nasze szczęście dzięki prawom fizyki klimat na te emisje jeszcze nie zareagował. Dziś świat, póki co jest cieplejszy o 1,1oC.

Czytaj także: Raport IPCC: Możemy zatrzymać ocieplenie u progu 1,5 st. Celsjusza. „Teraz albo nigdy”

Antonio Guterres: Paliwa kopalne bolączką tego świata

Guterres wezwał rządy, by zaczęły rezygnować z paliw kopalnych „pozostawiając ropę, węgiel i gaz w miejscu, do którego należą”. Zwrócił przy tym uwagę na to, że przemysł paliw kopalnych i jego podmioty wspierające ponoszą szczególną odpowiedzialność”. Dodał też, że w zeszłym roku sektor paliw kopalnych osiągnął rekordowy, bo wynoszący 4 biliony dolarów zysk.

O tym problemie mówił też niedawno szef Międzynarodowej Agencji Energii (IEA), Fatih Birol. Odniósł się zarówno do kwestii klimatu, jak i zależności takich państw jak Arabia Saudyjska od eksportu paliw kopalnych. „Zwłaszcza kraje Bliskiego Wschodu muszą zdywersyfikować swoje gospodarki. Moim zdaniem COP28 może być doskonałym kamieniem milowym do zmiany losów krajów Bliskiego Wschodu”, powiedział Birol. „Nie można już rządzić krajem, którego gospodarka jest w 90 proc. zależna od dochodów z ropy i gazu, ponieważ popyt na ropę spadnie”, dodał.

Nazbyt ostrożne prognozy IPCC pod presją świata polityki

Dziś Guterres, IPCC i wszyscy naukowcy na świecie podnoszą mocny alarm. Niektórzy nawet angażują się w protesty. Widać więc, że ten głos jest słyszalny. Osobna oczywiście kwestia, czy to wszystko dociera do polityków.

Dawniej sytuacja wyglądała inaczej. Ponad 10 lat temu nie było takiego alarmizmu jak dziś. A warto tu podkreślić, przez lata IPCC i wielu naukowców tak naprawdę o ten alarmizm oskarżano. Grupa z IPCC, która była pod polityczną presją nie brała pod uwagę mocnych prognoz rysowanych przez niezależne instytucje i niezależnych od polityki naukowców. Jeśli nawet trafiały do opracowań IPCC to nie miały szansy się przebić do świadomości opinii publicznej. Jednym z ponurych faktów było to, że jedyną tak naprawdę szerzej czytaną częścią raportów IPCC jest tak zwane „Podsumowanie dla decydentów”. Musi być ono tak dopracowane, by było możliwe do zaakceptowania na szczytach klimatycznych.

Robert Stavins z Uniwersytetu Harvarda w 2014 roku powiedział wprost o tym, że urzędnicy reprezentujący państwa nalegają na szereg zmian w raporcie. Trzy czwarte oryginalnego tekstu z podsumowania dla polityków i rządów z 2014 roku zostało usunięte. Jakie bowiem państwo zaakceptowałoby radykalne prognozy ocieplenia klimatu? Jakie państwo (poza nielicznymi wyjątkami jak Niemcy czy Norwegia) zgodziłoby się na redukcje emisji CO2 w tempie 3 proc. rocznie, czyli 30 proc. w 10 lat? Prawie żadne. Tak więc część raportu, która trafia na stół negocjacyjny, musi opierać się o tak zwaną regułę Pollyanny. Inaczej mówiąc, tendencję do myślenia o rzeczach przyjemnych, bez siania paniki i potrzeby podejmowania gorączkowych decyzji, co byłoby bardzo nie na rękę szczególnie producentom paliw kopalnych.

„Podsumowanie przez decydentów”

Swoje ogromne, w pełni uzasadnione niezadowolenie, profesor Stavins wyraził na swoim blogu oraz w liście do przedstawicieli IPCC „W ciągu ostatnich lat poświęciłem ogromną ilość czasu i wysiłku służąc jako główny autor 13 rozdziału International Cooperation: Agreements and Instruments, of Working Group III. To był intensywny i czasochłonny proces, który zakończył się wyczerpującym tygodniem, spędzonym w Berlinie 5-13 kwietnia 2014 roku. Podczas sesji, gdzie delegacje 195 krajów poprawiały i ostatecznie zatwierdziły końcowy raport <Podsumowanie dla decydentów>… Biorąc pod uwagę wynik sesji, otrzymany dokument powinien chyba się nazywać <Podsumowanie przez decydentów> zamiast <Podsumowanie dla decydentów>”.

Natomiast długi list zaczyna się tak: „Piszę do was, aby wyrazić swoje rozczarowanie i frustrację związane z procesem i rezultatem zatwierdzania tekstu przez rządy podczas zeszłotygodniowego spotkania w Berlinie, na którym podczas pięciu długich dni (i nocy) przedstawiciele rządów rozważali, a w rezultacie fundamentalnie pozmieniali lub odrzucili fragmenty <Podsumowania dla Decydentów>Trzeciej Grupy Roboczej IPCC”.

Kończy nam się czas

Dziś prognozy IPCC wyglądają już inaczej, choć ci bardziej radykalni naukowcy będą mówić, że jest inaczej. Ogromna presja ze strony wielkich koncernów paliwowych, kupujących głosy polityków, już taka nie jest. Teraz IPCC mówi, że musimy podjąć radykalne działania na rzecz powstrzymania globalnego ocieplenia.

„Mieliśmy szansę na stopniowe zmiany, ale ten czas już minął. Tylko gruntowna transformacja naszych gospodarek i społeczeństw może nas uratować przed przyspieszeniem katastrofy klimatycznej”, powiedziała Inger Andersen, dyrektor wykonawcza Programu Środowiskowego ONZ. „Ten raport jest zgodny z oczekiwaniami. Wiemy, że brakuje nam czasu na osiągnięcie celu 1,5°C, a ten raport jasno pokazuje, ile musimy zrobić, aby mieć szansę zbliżyć się do tego celu”, powiedział Maarten Kappelle z Programu Środowiskowego ONZ.

IPCC w swoich najnowszych prognozach realnie bierze pod uwagę trwałego przekroczenia progu 1,5oC w ciągu najbliższych 20 lat. Trwałego, czyli nie chwilowo podbitego przez El Niño, o czym ostatnio wiele się mówi. To doprowadzi do szeregu negatywnych konsekwencji społecznych i środowiskowych. Taki wzrost temperatur wzmocni naturalne emisje gazów cieplarnianych, np. z wiecznej zmarzliny, a to poważnie utrudni walkę z dalszym ociepleniem klimatu. Dlatego właśnie czasu jest niewiele. Pod tym względem potrzebna jest reakcja władz, na co właśnie uwagę zwraca raport IPCC.

Podziel się: