Organizują bal przeciwko myśliwym. „To jedynie krwawe hobby”

362
0
Podziel się:

– W żadnej definicji miłości nie ma mowy o krzywdzeniu, niszczeniu czy zabijaniu – mówią krakowscy społecznicy. Antymyśliwski Bal Charytatywny w Krakowie ma udowodnić, że polowania na zwierzęta nie mają dziś żadnego racjonalnego uzasadnienia. – To jedynie krwawe hobby – przekonują jego organizatorzy.

Podczas gdy obrońcy zwierząt zapraszali na zaplanowany na najbliższy weekend (9–10 września) w Krakowie Antymyśliwski Bal Charytatywny, myśliwi inaugurowali sezon polowań na ptaki. Od 15 sierpnia mogą strzelać do gołębi grzywaczy. Od 1 września wzięli również na celownik kaczki, łyski, słonki oraz gęsi. Odstrzał kuropatw rozpocznie się 11 września, dzień po krakowskim balu.

Jednak polowaniom na ptaki sprzeciwiają się nie tylko aktywiści, którzy zapowiedzieli udział w weekendowym wydarzeniu. Ponad dwie trzecie polskiego społeczeństwa popiera całkowity zakaz strzelania do ptactwa. Jak pokazało badanie Kantar Polska z 2019 roku, jego wprowadzenia chce więcej kobiet (76 proc.) niż mężczyzn (58 proc.).

Wzrost poparcia dla zakazu następuje wraz z wiekiem. Wśród osób do 39 lat sięga 61 proc., natomiast pośród seniorów 60 plus aż 76 proc. Przeciwnikami polowań na ptaki częściej są mieszkańcy dużych miast (74 proc.) niż wsi (63 proc.), a także osoby słabiej wykształcone. 75 proc. Polaków z wykształceniem podstawowym nie chce, żeby myśliwi strzelali do ptaków. Jak chodzi o osoby po studiach, to 63 proc. z nich popiera wprowadzenie zakazu. Badanie zleciła koalicja „Niech Żyją!”, która od wielu lat walczy o to, żeby nie można było prowadzić odstrzału ptactwa. Zostało przeprowadzone na reprezentatywnej grupie tysiąca Polaków.

Zwierzęta to nie maszyny

– Znaczna część polskiego społeczeństwa jest przeciwna myślistwu, ponieważ żyjemy w świecie, w którym coraz trudniej nam nie dostrzegać zmian klimatycznych czy bagatelizować wielkiego wymierania zwierząt – mówi w rozmowie ze Smoglabem prof. Joanna Hańderek, filozofka, która specjalizuje się w filozofii kultury, a także jedna z prelegentek Antymyśliwskiego Balu Charytatywnego.

Wskazuje również na to, że wiedza polskiego społeczeństwa na temat zwierząt jest coraz większa. To sprawia, że obecnie trudno nam patrzeć na naszych braci mniejszych w sposób przedmiotowy.

– Dzisiaj już wiemy, że Kartezjusz i jego uczniowie bardzo pomylili się, degradując zwierzęta do roli maszyn. Co więcej, laicyzacja społeczeństwa pozwala nam na zdystansowanie się do niebezpiecznego chrześcijańskiego poglądu, że tylko człowiek ma duszę, a więc tylko jemu przysługuje duchowość, wyższe wartości i tym samym tylko w stosunku do ludzi obowiązuje nas etyka – dodaje prof. Hańderek.

Jej zdaniem odchodzenie od kościoła, które w Polsce też ma miejsce, uwalnia ludzkie myślenie z tej metafizycznej pułapki. – Zresztą nie bez przyczyny myśliwi bardzo mocno związani są z kościołem katolickim, mają swoich kapelanów, a msze są odprawiane specjalnie dla nich. Tkwią bowiem ciągle w niebezpiecznych i antropocentrycznych ideach „panowania człowieka nad światem”. Im więcej nauki i świeckich idei będzie rozwijało się w społeczeństwie, tym większe mamy szanse na zdelegalizowanie myślistwa lub uznanie go za etycznie niedopuszczalne – przekonuje filozofka.

Metoda na spędzanie wolnego czasu

Na razie jednak trudno sobie wyobrazić sytuację, w której myśliwi rezygnują z polowań. Mają swoje argumenty za tym, dlaczego strzelanie na przykład do ptaków jest pożyteczne. Twierdzą, że poza własną hodowlą to jedyny sposób pozyskania zdrowego mięsa, które nie jest rakotwórcze. Ponadto uważają, że zabijając ptaki, chronią rolników przed wyrządzanymi przez nie stratami. – To tak drobna kwestia, że nikt nawet nie próbował jej zbadać. Jeśli problem nabierze znaczenia, są inne rozwiązania niż polowania – odpowiadają społecznicy z koalicji „Niech Żyją!”.

Aleksandrę Piotrowską z Akcji Ratunkowej dla Krakowa pytamy, czy jest choć jedna rzecz, która uzasadnia konieczność pracy myśliwych? – To zależy, co mamy na myśli, mówiąc myśliwi. Jeżeli chodzi o grupę ludzi, którzy z niezrozumiałych dla mnie pobudek uważają, że bieganie po lesie z bronią i strzelanie do zwierząt jest świetną metodą na spędzanie wolnego czasu, to odpowiadając na pytanie: uważam, że nie – komentuje Piotrowska. – Ale jeśli mówimy o ludziach, którzy mają broń i są w stanie strzelić do zwierzęcia, wytropić je i zabić w sposób precyzyjny i szybki, by skrócić jego cierpienie, to tak, czasami takie osoby są potrzebne. Ostatnio był przypadek, że łosie nadziały się na ostre ogrodzenie. Taki łoś może tam umierać godzinami. Wówczas interwencja człowieka jest potrzebna. Pytanie, czy musi to być myśliwy? Dla mnie powinna być to raczej osoba na kształt strażnika zwierząt. Choć i tu warto zauważyć, że sytuacje jak te z łosiami są spowodowane przez człowieka. Podobnie jak te z rannymi wilkami, które są potrącane przez ciężarówki – dodaje krakowska aktywistka.

Zamiłowanie do zabijania

Sprzeciw wobec strzelania do zwierząt aktywiści chcą wyrazić również podczas Antymyśliwskiego Balu Charytatywnego. Data wydarzenia nie jest przypadkowa. 9 i 10 września, również w Krakowie, odbędą się obchody 100–lecia istnienia Polskiego Związku Łowieckiego. Organizatorzy zapowiadają, że będą celebrować „miłość do natury i dziedzictwa łowieckiego”.

– W żadnej definicji miłości nie ma mowy o krzywdzeniu, niszczeniu czy zabijaniu – podkreśla Agnieszka Wypych, prezes Krakowskiego Stowarzyszenia Obrony Zwierząt. Zastanawia się, jak można mówić, że kocha się przyrodę i jednocześnie zachwycać się mordem nad niewinną sarną, a następnie robić sobie z nią zdjęcia i obdzierać ze skóry? – Myślistwo opiera się na jednej wielkiej obłudzie i nie zmienią tego żadne zaklęcia propagandowe. Kontakt z przyrodą można naprawdę realizować w inny sposób niż przez zabijanie niewinnych zwierząt – dodaje Wypych.

Promocja myślistwa jest dla niej jednoznaczna z promowaniem zabijania zwierząt dla rozrywki oraz przyjemności. – Jest to propagowanie agresji i wynaturzeń. Upowszechnianie takiej patologii prowadzi do tego, że staje się ona w odczuciu społecznym pewną normą, czymś zupełnie dopuszczalnym, a towarzyszy temu postępująca znieczulica społeczna – zauważa Agnieszka Wypych. Podkreśla, że w programach targów i innych imprez myśliwskich znajdują się często punkty dedykowane specjalnie dla dzieci, co jest wręcz karygodne, ponieważ narusza ich naturalną empatię wobec istot żywych – dodaje nasza rozmówczyni.

Zdaniem aktywistki targi nakręcają również koniunkturę na produkty z dzikich zwierząt, takie jak skóry czy futra. A jest to wyjątkowo okrutny biznes. I jako taki już dawno powinien zniknąć z przestrzeni publicznej. – To m.in. z tych powodów Krakowskie Stowarzyszenie Obrony Zwierząt wystosowało wiosną petycję przeciwko organizacji Targów Łowiectwa w Krakowie, pod którą podpisało się blisko 2,5 tys. mieszkańców, i zainicjowało tym samym protest, który zakończył się wycofaniem patronatu nad tą imprezą przez prezydenta miasta Jacka Majchrowskiego – przypomina Agnieszka Wypych.

Krwawe hobby

Miłośnicy polowań bronią swego. Przekonują, że celem zaplanowanej na weekend krakowskiej imprezy „jest integracja społeczeństwa z myśliwymi oraz prezentacja 100–letniego dorobku Polskiego Związku Łowieckiego”. Podczas wydarzenia chcą popularyzować łowiectwo i przybliżyć uczestnikom jego rolę we współczesnym świecie.

W tym samym czasie będzie odbywał się Antymyśliwski Bal Charytatywny. W jego organizację zaangażowało się kilka krakowskich organizacji, które od lat przeciwstawiają się promocji myślistwa. Społecznicy przekonują, że polowania nie są wyrazem miłości do natury, a raczej krwawym hobby. „Od lat przeciwstawiamy się jego promocji. Dlatego właśnie, jako zwykli obywatele, postanowiliśmy zorganizować Antymyśliwski Bal Charytatywny. Na znak protestu wobec krwawej zabawy w zabijanie” – napisali organizatorzy balu, wśród których są m.in. przedstawiciele Krakowskiego Ruchu Antyłowieckiego.

Myśliwi nie zgadzają się z krytyką aktywistów. Przekonują, że ich praca jest konieczna, bo w przyrodzie występuje zbyt mało drapieżników. Dlatego to oni muszą redukować populację dzikich zwierząt, a także eliminować chore osobniki. Społecznicy uważają taki argument za absurdalny. – Nie ma on sensu w kontekście tego, że przecież myśliwi polują także na drapieżniki, na przykład lisy. Dążą również do przywrócenia polowań na wilki, które są szczytowymi drapieżnikami w naszej faunie lądowej – mówi Hubert z Krakowskiego Ruchu Antyłowieckiego.

Prof. Joanna Hańderek przekonuje, że myślistwo nie ma również nic wspólnego z dbaniem o środowisko naturalne. – Na terenach, gdzie odbywają się polowania, stwierdzono obecność do 2 mln śrucin ołowianych na 1 hektarze. Ołów odpowiada za choroby neurologiczne i immunologiczne – mówi filozofka. Zwraca także uwagę, że polowania stoją za degradacją środowiska i wpływają na przyspieszenie kryzysu klimatycznego. – Mity o dokarmianiu zwierząt czy konieczności regulacji ich liczebności nie służą niczemu innemu, jak samym myśliwym, i mają stanowić ich usprawiedliwienie przed społeczną krytyką. Żadne naukowe dane nie potwierdzają tej bzdury. Wręcz przeciwnie. Dzisiaj aż za dobrze wiemy, że najlepiej przyroda reguluje się sama, a wszelkie w nią ingerencje kończą się katastrofą – dodaje prof. Hańderek.

***

Antymyśliwski Bal Charytatywny odbędzie się 9 września w CSW Wiewiórka przy ulicy Na Zjeździe 8 w godzinach 13–22. Organizatorami są: Krakowski Ruch Antyłowiecki, WIO- Wegańska Inicjatywa Obywatelska, W imię zwierząt, Akcja Ratunkowa dla Krakowa, Extinction Rebellion Kraków oraz osoby prywatne. Jako główny cel balu wskazują niezgodę dla „krwawej zabawy w zabijanie”. Kolejnym powodem jest chęć wsparcia aktywistów z Krakowskiego Ruchu Antyłowieckiego w opłaceniu kosztów rozprawy sądowej przeciwko myśliwym, którzy w grudniu 2019 roku napadli na aktywistów podczas ich społecznego monitoringu polowania na zające.

W programie wydarzenia znajdą się takie punkty jak roślinna kuchnia społeczna, instalacje artystyczne, czy gra o lesie łęgowym. Przeprowadzony zostanie także panel dyskusyjny z ekspertami. Udział wezmą: prof. nadzwyczajna UJ Joanna Hańderek, zoolog i bioetyk prof. dr hab. Andrzej Elżanowski, dr hab. Barbara Niedźwiedzka – autorka strony „opowiedzzwierze.pl” oraz redaktorka Klubu „Tygodnika Powszechnego”, a także aktywista Tomasz Zdrojewski – koordynator koalicji Niech Żyją.

Tego dnia odbędzie się również wernisaż wystawy, połączony z aukcją charytatywną. Będzie można obejrzeć, a później także wylicytować prace takich artystów jak Ewa Ciepielewska, Cecylia Malik, Mikołaj Rejs, Łukasz Rusznica, Janek Koza i innych. Dochód z wydarzenia zostanie przeznaczony na działania antyłowieckie oraz na pracę kancelarii adwokackiej, która prowadzi sprawę sądową Krakowskiego Ruchu Antyłowieckiego przeciwko myśliwym. Patronat medialny nad Antymyśliwskim Balem Charytatywnym objął portal Smoglab.

10 września o godz. 9 społecznicy zapowiadają z kolei protest pod Wawelem.

Zdjęcie: Sharfsinn/Shutterstock

Podziel się: