Branża kominkowa i Cech Zdunów Polskich ogłaszają „przełomowy sukces” po wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 7 lipca. Ich zdaniem sąd potwierdził, że samorządy nie mogą zakazywać palenia w kominkach. – Wszystko jest na odwrót. Sąd nie uznał zakazu za zbyt rygorystyczny, tylko za zbyt wąski, bo pominął urządzenia na węgiel – mówi w rozmowie ze SmogLabem mec. Miłosz Jakubowski z fundacji Frank Bold. I dodaje: zaskarżony przepis od lat nie obowiązuje, a jego następca jest jeszcze bardziej rygorystyczny.
Maciej Fijak, SmogLab: „Posiadacze kominków odetchną” – ogłosił jeden z ogólnopolskich dzienników po wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego ws. palenia w kominkach. Producenci kominków i część branży drzewnej otwierają szampana. Czy faktycznie mają powody do radości? I czy po tym wyroku NSA właściciele kominków na Mazowszu mogą palić drewnem bez ograniczeń?
Miłosz Jakubowski, radca prawny, fundacja prawnicza Frank Bold: Cała sytuacja przypomina mi stare dowcipy o Radiu Erewań: słuchacze pytają, czy to prawda, że w Moskwie rozdają samochody, Radio Erewań odpowiada: to prawda, z tym że nie w Moskwie, tylko w Leningradzie, nie samochody, tylko rowery, i nie rozdają, tylko kradną. Przedstawicieli branży kominkowej i Cechu Zdunów Polskich ogłosili wielki sukces, w związku z wyrokiem wydanym przez Naczelny Sąd Administracyjny 7 lipca. Twierdzą, że ten wyrok oznacza, że wprowadzanie czasowych zakazów palenia w kominkach jest niezgodne z prawem. Tylko że w tej sprawie w ogóle nie o to chodzi. Wręcz przeciwnie, wyrok wskazuje wręcz na potrzebę zaostrzenia tego rodzaju zakazów.
Zacznijmy jednak od tego, że wyrok dotyczy planu działań krótkoterminowych przyjętego w 2020 roku, który już od wielu lat nie obowiązuje, bo w 2023 został zaktualizowany, a tak naprawdę przyjęto zupełnie nową wersję tego dokumentu Zatem dla posiadaczy kominków w ogóle nic się nie zmienia.
Jakubowski: branża kominkowa manipuluje po wyroku NSA
Czyli dobrze rozumiem, że sąd nie powiedział, że zakazywanie palenia w kominkach jest w ogóle niedozwolone? Co dokładnie poszło nie tak z mazowieckim przepisem zdaniem NSA?
W tym zakresie komentujący sprawę przedstawiciele branży kominkowej i zduńskiej dopuszczają się manipulacji, którą niestety podchwyciły bezrefleksyjnie media. NSA podtrzymał po prostu wyrok wydany przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w lipcu 2023 roku. A w tym wyroku WSA w ogóle nie przychylił się do argumentów i zarzutów podnoszonych przez skarżącego (była nim prywatna osoba – właściciel kominka, ale wspierana mocno m. in. Przez Cech Zdunów Polskich).
W uzasadnieniu tego wyroku Sąd wprost przyznał:
„Należy zgodzić się ze stanowiskiem Organu, zajętym w odpowiedzi na skargę, iż co do zasady ingerencja przez program ochrony powietrza i plan działań krótkoterminowych w sposób wykonywania prawa własności nieruchomości położonych na obszarze działania tych planów, polegająca na reglamentowaniu dopuszczalności użytkowania w dni smogowe wybranych rodzajów instalacji grzewczych, podyktowana wymogami ochrony jakości powietrza a tym samym ochrony zdrowia i życia ludzi, mieści się w zakresie ustawowego upoważnienia do uchwalania tych planów, zamieszczonego w przepisach p.o.ś., znajdującego z kolei umocowanie w art.31 ust.3 i art.64 ust.3 Konstytucji RP”.
A zatem co do zasady wprowadzanie tego rodzaju ograniczeń Sąd uznał za dopuszczalne i tym samym nie przychylił się do stanowiska skarżącego, że zakaz taki jest niedopuszczalnym i niezgodnym z konstytucją naruszeniem jego prawa własności.
„Zakaz nie został przez sąd uznany za zbyt rygorystyczny, wręcz przeciwnie”
Dlaczego zatem Sąd stwierdził nieważność zaskarżonego planu w zakresie, w jakim przewidywał zakaz palenia w kominkach?
Poszło zupełnie nie o to, co kwestionował skarżący. Otóż zdaniem sądu taki zakaz miał charakter dyskryminujący, ponieważ dotyczył wyłącznie kominków na biomasę, a zupełnie pominięto w nim podobne urządzenia (np. „kozy”), w których pali się węglem. Jak słusznie podkreślił sąd, brak jest dowodów na to, że urządzenia biomasowe są bardziej szkodliwe dla środowiska od tych, w których pali się węglem. Doszło zatem do niedopuszczalnej dyskryminacji posiadaczy kominków na drewno w stosunku do posiadaczy urządzeń opalanych węglem.
To znaczy, że wprowadzony w zaskarżonym planie zakaz nie został przez sąd uznany za zbyt rygorystyczny, wręcz przeciwnie, sąd uznał, że jest on zbyt wąski. Gdyby obejmował nie tylko kominki na biomasę, ale również urządzenia na węgiel, to problemu dyskryminacji by nie było.
W końcowej części wyroku Sąd wprost podkreslił:
„Zaznaczyć należy, iż niniejszym wyrokiem Sąd nie przesądza, iż co do zasady brak jest merytorycznych podstaw do wprowadzania zakazu korzystania z ogrzewania kominkowego w dni smogowe. Sąd stwierdza natomiast, iż wprowadzanie reglamentacji w zakresie ogrzewania budynków mieszkalnych w dni smogowe, ograniczonej tylko do ogrzewania kominkowego, nie obejmującej innych typów ogrzewania na paliwa stałe, bez wykazania klarownych przesłanek merytorycznych, uzasadniających takie zróżnicowanie, narusza przepisy prawa.”
W internecie branża kominkowa ogłasza wielkie zwycięstwo. Zduni piszą, że samorządy „nie mogą zakazywać” nowoczesnych kominków i że kto buduje dom z kominkiem, może „spać spokojnie”. Jak rozumiem ten wyrok wcale o tym nie mówi.
Tak jak już powiedziałem wcześniej – to stanowisko Zdunów przypomina dowcipy o Radiu Erewań. Wszystko jest na odwrót. Czy to niezrozumienie treści wyroku, czy celowa manipulacja – nie wiem. Sprawa nie dotyczy całkowitego zakazu eksploatacji kominków lub innych urządzeń na paliwo stałe (taki zakaz wprowadza się w zupełnie innym akcie – tzw. uchwale antysmogowej, taka uchwała obowiązuje chociażby dla Krakowa, była kontrolowana przez sąd i została uznana za zgodną z prawem), tylko czasowego zakazu, obowiązującego w okresie, kiedy poziomy zanieczyszczeń są szczególnie wysokie.
Sąd wcale nie powiedział, że taki zakaz jest niedopuszczalny, a wręcz przeciwnie – że taki zakaz nie powinien być ograniczony tylko do kominków na drewno.
Nowe pułapy alarmowe ws. jakości powietrza już od końca roku
Czy sejmik może teraz wrócić z nowym prawem, tym razem napisanym porządnie, na przykład obejmującym w dni smogowe także węgiel? I jak szybko mogłoby się to stać?
Właściwie to już się wydarzyło. W listopadzie 2023 r. (już po wyroku WSA, ale na długo przed wyrokiem NSA) Sejmik Województwa Mazowieckiego przyjął aktualizację planu działań krótkoterminowych. Aktualnie obowiązujący plan działań krótkoterminowych przewiduje czasowy zakaz palenia nie tylko w kominkach opalanych biomasą, ale również w innych kotłach i piecach na paliwa stałe (w tym węgiel), jeżeli dostępne jest alternatywne źródło ogrzewania. Z tym, że obecnie obowiązuje on tylko kiedy ze względu na poziom zanieczyszczeń ogłaszany jest tzw. 2 lub 3 poziom zagrożenia.
Przed aktualizacją zakaz obowiązywał również na tzw. 1 poziomu zagrożenia. Czyli: zakaz jest teraz bardziej rygorystyczny (i zgodny ze stanowiskiem sądu), ale ogłasza się go rzadziej. W przyszłości sytuacja może ulec zmianie, bo obecnie wdrażane są przepisy nowej unijnej dyrektywy o jakości powietrza, która przewiduje m. In. Zaostrzone poziomy dopuszczalne, ale także tzw. poziomy informowania i alarmowe zanieczyszczeń w powietrzu. A to oznacza, że tego rodzaju zakazy mogą obowiązywać częściej.
Co ten wyrok oznacza dla reszty Polski? Czy w innych województwach są podobne przepisy, które ktoś może teraz zaskarżyć i czy samorządy powinny się bać, czy raczej wyciągnąć wnioski?
Ten wyrok oznacza tylko jedno – nie należy bez dobrego uzasadnienia wprowadzać ograniczeń tylko dla jednego typu paliwa stałego. Jeżeli ograniczamy lub zakazujemy palenie biomasą, to należy też uwzględnić węgiel. Ale, co istotne, w drugą stronę moim zdaniem już ta argumentacja nie działa. Zakaz palenia węglem przy pozostawieniu możliwości spalania biomasy wydaje się dopuszczalny, ponieważ węgiel jest paliwem kopalnym, nieodnawialnym, zatem przynajmniej w teorii w dużo większym stopniu negatywnie oddziałuje na klimat.
Natomiast ten wyrok w żadnym wypadku nie oznacza, że nie można wprowadzać zakazów i ograniczeń w zakresie spalania paliw stałych, czy to w programach ochrony powietrza i planach działań krótkoterminowych, czy to w uchwałach antysmogowych, czy to w planach miejscowych.
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/New Africa



