Budżet na dodatek węglowy wykorzystany w 140 proc. Potrzebujący dostaną najmniej [DANE]

Podziel się:
budżet na dodatek węglowy

Gminy z całej Polski przesłały pierwsze zapotrzebowanie na środki do wypłat dodatku węglowego. Z częściowych danych, do których dotarł SmogLab wynika, że budżet na dodatek węglowy już w sierpniu przekroczono o ponad 40 proc. Oznacza to, że z dodatku nie skorzystają osoby, które najbardziej go potrzebują. Starsi, mniej zaradni, wykluczeni cyfrowo. Rząd odpowiedział uszczelnieniem przepisów, jednak pozostaje pytanie – kto i jak będzie to uszczelnienie realizował w praktyce?

Kolejne dziury w przepisach i mnożące się z dnia na dzień absurdy. Tak można opisać ustawę o dodatku węglowym, która wygląda, jakby była napisana na kolanie. Choć o niebezpieczeństwach związanych z kosztującą podatników 11,5 miliarda ustawą było wiadomo jeszcze przed jej uchwaleniem – rząd pozostawał na takie opinie niewzruszony.

Jedną z kontrowersji była luka związana z definicją gospodarstwa domowego, którą zastosował ustawodawca. W efekcie nastąpiło “rozmnożenie” gospodarstw, w celu uzyskania więcej niż jednego dodatku węglowego. To spowodowało, że w wielu miejscach wniosków jest więcej niż samych palenisk węglowych. Tak było na przykład w Rybniku, gdzie ewidencja wskazuje 7715 palenisk, a złożono 8800 wniosków o dopłaty. Ogromna, biurokratyczna praca spadła na pracowników MOPS-ów, które są odpowiedzialne za zbieranie wniosków o dopłaty. To odbija się na jakości pozostałych zadań, które te jednostki wykonują.

Kolejne podnoszone kwestie dotyczyły także braku kryterium dochodowego. Dopłacanie wszystkim i na wszystko (pieniądze nie są znaczone, dostaje się je “do ręki”) jest nieefektywne i nieekonomiczne. Ucierpią, jak zwykle w takich sytuacjach, mniej zaradni – w szczególności seniorzy i emeryci. Zamiast czytelnych kryteriów obóz rządzący wprowadził narodowy wyścig. Zasada “kto pierwszy ten lepszy” wydała się politykom Prawa i Sprawiedliwości najlepszym rozwiązaniem. Taki wyścig trwa do osiągnięcia 95 proc. puli przewidzianej ustawą, czyli wspomnianych 11,5 mld zł. Pozostałe 5 proc. będzie rozłożone równomiernie wśród pozostałych chętnych. Jeżeli nie załapiemy się na pulę 95 proc. środków możemy ostatecznie otrzymać kilkaset złotych dodatku.

Tylko w SmogLab: budżet na dodatek węglowy już wykorzystany

Jak wygląda zliczanie zapotrzebowania na środki w praktyce? Gminy przesyłają swoje potrzeby do odpowiednich dla swojego terytorium wojewodów, a następnie dane trafiają do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, które odpowiada za dopłaty. O aktualne zapotrzebowanie na środki zapytaliśmy we wszystkich województwach.

Do tej pory wiadomość zwrotna przyszła z czterech: lubelskiego, wielkopolskiego, warmińsko-mazurskiego i podlaskiego. “Dla wniosków o wypłatę dodatku węglowego złożonych do dnia 31 sierpnia 2022 r. planowana wysokość wypłat wynosi 714 mln zł. Prognozowane przez gminy kwoty wypłat o wypłatę dodatku węglowego dla wniosków złożonych we wrześniu 2022 r. wyniesie 736 mln zł” – informuje nas Małgorzata Torbicz z Biura Wojewody w Lublinie. Z kolei według danych z woj. podlaskiego ogólna kwota wynikająca ze złożonych przez gminy wniosków wynosi 595 mln zł. W tym miejscu trzeba podkreślić, że podlaskie jest trzecim najmniejszym województwem pod względem liczby ludności. Z kolei trzecie największe województwo – wielkopolskie zgłasza zapotrzebowanie na ponad 1,5 mld złotych, a warmińsko-mazurskie już deklaracji zebrało za ponad 300 mln zł, a prognozuje zamknąć okres sierpień-wrzesień z wynikiem ponad 0,5 mld zł.

Suma zapotrzebowania na środki, którą zgłaszają gminy jest niepokojąca, bo pula środków to “jedynie” 11,5 mld złotych. SmogLab otrzymał dane z województw, w których mieszka co piąty Polak. Suma wniosków wyniosła 3,5 mld zł, czyli prawie jedną trzecią budżetu przewidzianego na dodatek węglowy. A to znaczy, że w skali kraju możemy się spodziewać wniosków na sumę przekraczającą 16 mld zł, a budżet już teraz wykorzystano w 140 proc.

Znacznie więcej, niż przewidział rząd. Trzeba jednak pamiętać, że są to dane cząstkowe, a w dodatku dotyczą jedynie sierpnia i prognoz na wrzesień. Wnioski o dodatek węglowy można składać aż do listopada. Nawet przyjmując, że najwięcej osób zgłosi się teraz, ponieważ obowiązuje zasada “kto pierwszy ten lepszy” – pieniędzy może nie wystarczyć.

Część problemów naprawiona, sporo zostaje w mocy

W piątek sejmowa większość, przy wstrzymującym głosie Koalicji Obywatelskiej, przegłosowała nowelizację ustawy o dodatkach energetycznych. Co to dokładnie oznacza?

– Aktualnie analizujemy szczegółowe zapisy tej nowelizacji. Na pewno największe wady, które nadal w ustawie są, to brak kryterium dochodowego i zasada “kto pierwszy ten lepszy” – mówi nam Bartosz Kwiatkowski, dyrektor Fundacji Frank Bold. – To, co zostało uszczelnione w dodatku węglowym i jest mniej więcej zgodnie z naszą propozycją, to mnożenie się liczby gospodarstw domowych. Ma obowiązywać zasada 1 adres – 1 dodatek. To powinno ograniczyć nadużycia przy pobieraniu tego wsparcia – wyjaśnia Kwiatkowski.

Zdaniem dyrektora fundacji dobra zmiana pojawiła się także w zakresie deklaracji źródeł ciepła. Chodzi o masowe korekty źródeł ciepła w celu uzyskania dodatku węglowego. Teraz ma obowiązywać data graniczna dla istniejących instalacji – 11 sierpnia, po której zmiana w deklaracji uniemożliwi pobranie wsparcia. To oznacza, że osoby, które zadeklarowały np. ogrzewanie gospodarstwa instalacją gazową nie będą już mogły złożyć korekty w dokumentach, która umożliwi pobranie dodatku węglowego. Do takich sytuacji dochodziło na masową skalę, mimo rygoru odpowiedzialności karnej. Ten zresztą pojawił się wreszcie wpisany wprost w ramach nowelizacji. Na podstawie nowych przepisów nie ma już wątpliwości, że złożenie fałszywej deklaracji jest przestępstwem.

Uszczelnienie nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów, ponieważ deklaracje zmieniano już w lipcu, przed uchwaleniem dodatku, ale po ogłoszeniu zamiaru jego wprowadzenia.

Diabeł tkwi w szczegółach

Takie zmiany oznaczają, że kolejna, gigantyczna praca spadnie na pracowników gmin, którzy wnioski obsługują. Zazwyczaj są to pracownicy socjalni lokalnych MOPS-ów. Teraz, w trosce o budżet, będą oni musieli dodatkowo sprawdzić, czy i kiedy osoba ubiegająca się o dodatek węglowy zmieniła swoją deklarację w CEEB, a także, czy na jeden adres nie złożono więcej niż jednego wniosku.

Zgodnie z nowelizacją nowe przepisy mają zastosowanie również do postępowań dotyczących dodatku węglowego, które zostały wszczęte i niezakończone. – Powstało bardzo duże zamieszanie prawne, bo nie wiadomo, czy mamy do czynienia w tym przypadku z postępowaniem administracyjnym. O ile sytuacja jest jasna w przypadku odmowy wypłaty dodatku, która następuje na podstawie decyzji, to w przypadku przyznania dodatku działanie organu ma się ograniczać wyłącznie do przekazania informacji, bez wydawania decyzji. Jednak gdyby podchodzić do tego zdroworozsądkowo to stwierdziłbym, że mamy w tym wypadku do czynienia z postępowaniami administracyjnymi, które kończą się w momencie przekazania wnioskodawcy informacji o przyznaniu dodatku – podkreśla Kwiatkowski.

Zdaniem Kwiatkowskiego istnieje niebezpieczeństwo, że środków zabraknie. – To nie oznacza, że jest ich za mało. Sytuacja jest spowodowana brakiem kryterium dochodowego, który uprawnił do ubiegania się o dodatek zbyt wiele osób. Także takich, które dodatku nie potrzebują. Pieniędzy zapewne zabraknie dla tych, którzy są w złej sytuacji finansowej. Będą to osoby starsze, wykluczone cyfrowo, mniej zaradne z różnych przyczyn czy osoby z problemami socjalnymi. Te osoby mogły wniosków jeszcze nie złożyć – wskazuje przedstawiciel Fundacji Frank Bold.

Kolejne dodatki – znamy kwoty

Oprócz uszczelnienia przepisów o dodatku węglowym wsparcie przewidziano także dla użytkowników pozostałych źródeł ciepła. Cena gwarantowana dla odbiorców ciepła sieciowego oznaczać ma, według rządzących, że podwyżki rachunków nie przekroczą 42 proc. względem cen ubiegłorocznych. Całość oparto o system rekompensat, który ma obowiązywać od 1 października 2022 r. do 30 kwietnia 2023 r. Nie jest jednak tajemnicą, że duża część odbiorców ciepła sieciowego, np. spółdzielnie mieszkaniowe, rozpoczynają sezon grzewczy już we wrześniu. Rachunek za ten miesiąc może niemile zaskoczyć.

Kolejne dodatki przewidziano dla użytkowników kotłów i pieców innych niż węglowe. 3 tys. otrzymają spalający pellet drzewny lub inny rodzaj biomasy, jednak nie dotyczy to drewna kawałkowego. W przypadku jego spalania możemy otrzymać tysiąc złotych dopłaty. Jeżeli ogrzewamy się olejem opałowym możemy ubiegać się o 2 tys. dodatku, a jeśli gazem LPG to państwo dopłaci nam 500 złotych. W ramach nowelizacji przepisów gminy dostają więcej czasu na rozpatrzenie wniosków. Zamiast dotychczasowych 30 dni, będzie to 60 dni. Według założeń rządu pieniądze trafią do obywateli nie później niż do końca 2022 roku.

Niestety w nowym prawie zawarto także zawieszenie na kolejne dwa lata normy jakości spalanych paliw. Tymi propozycjami, już w najbliższą środę (7 września), zajmie się Senat.

Zdjęcie: Shutterstock/Konjushenko Vladimir

Podziel się: