Polska to turystyczny i gospodarczy fenomen – mówi Donald Tusk. Agencje ratingowe widzą rosnący dług i polityczny pat. – Mamy wysoki wzrost gospodarczy. I tak długo, jak będziemy go utrzymywali, ta ocena nie będzie miała znaczenia dla stóp procentowych wprost – mówi nam prof. Jerzy Hausner, były wicepremier i były członek Rady Polityki Pieniężnej. Ekonomista tłumaczy, czy obniżka ratingu dotknie zwykłego Polaka, dlaczego Węgry powinny być dla biznesu ostrzeżeniem i co nowy prezydent Krakowa może zrobić z odpływem korporacji.
Na wspomnianym nagraniu Donald Tusk wylicza tytuły, które piszą o naszym kraju: The Telegraph, National Geographic, Le Figaro, Time. – Polska stała się fenomenem, wszyscy to dostrzegają – mówi premier.
Czy prof. Hausner podziela ten optymizm?
– Nie przyjmuję tego hurtem – odpowiada. – Istnieją pewne zobiektywizowane miary. Taką miarą jest to, ile młodych Polaków wraca do kraju. Mieliśmy przez dekady exodus młodych ludzi na Zachód. Dzisiaj widzimy trend powrotny i to jest miara naszego sukcesu. Co nie oznacza, że można sobie pominąć problemy.
Rating w dół. Kto za to zapłaci?
Tydzień przed wystąpieniem premiera agencja Moody’s obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Polski. Wcześniej zrobiły to dwie inne agencje. Hausner wskazuje dwie przyczyny: szybko rosnący dług publiczny przy wysokim deficycie oraz konflikt między rządem a prezydentem, który blokuje próby równoważenia finansów.
Czy to odczuje zwykły człowiek? – Nie wprost. Pośrednio tak – mówi ekonomista. Niższy rating oznacza wyższe oprocentowanie obligacji, czyli droższą obsługę długu. – Prędzej czy później ten dług publiczny będzie transferowany do gospodarstw domowych, na przykład poprzez inflację – ostrzega.
Stopy procentowe, zdaniem Hausnera, pójdą w górę, ale nie z powodu agencji ratingowych. Winna jest inflacja, napędzana przez kryzys paliwowy po zablokowaniu cieśniny Ormuz. – Czy to będzie drastyczna podwyżka? Nie. Ale pieniądz stanie się droższy – podkreśla.
- Czytaj na SmogLab: „Polska wraca obok tarczy”. Ekspert o tym, co Tusk ugrał na szczycie UE
„To nie katastrofa, ale sytuacja niepokojąca”
Deficyt powyżej 7 proc. PKB prof. Hausner nazywa bardzo wysokim. Nie chce jednak oceniać ministra finansów. – Jeśli ktoś mówi, że to jest katastrofa, to ja mówię: nieprawda. Natomiast to jest sytuacja niepokojąca – zaznacza. Receptą nie są według niego cięcia, lecz utrzymanie dynamiki wydatków poniżej dynamiki wzrostu PKB. I lepsze gospodarowanie pieniędzmi, także tymi na obronność.
– Wydatki na uzbrojenie to 30 proc. wydatków na armię. 70 proc. jest potrzebne po to, żeby ci, którzy z niego korzystają, potrafili z niego skorzystać – mówi. Dlatego pyta, czy kupowanie zagranicznej broni na kredyt jest lepsze od inwestycji w polski przemysł zbrojeniowy, z którego technologie przenikają do gospodarki cywilnej.
Chwali rząd za utrzymanie wzrostu i odbudowę inwestycji dzięki KPO. Deregulację Rafała Brzoski ocenia krótko: – To było mielenie bardziej niż skuteczne działanie.
Ostrzeżenie węgierskie
Tegoroczny Open Eyes Economy Summit, który Hausner współtworzy, ma temat „Biznes a demokracja”. Ekonomista przywołuje Węgry, które kilkanaście lat temu pod wieloma względami wyglądały lepiej niż Polska.
– Nastąpił tam regres cywilizacyjny. Nasze społeczeństwo staje się przeciętnie bogatsze, ich społeczeństwo ubożeje.
Z czego to się wzięło? Z autorytarnego rządzenia – mówi. – Jeśli udałoby się Jarosławowi Kaczyńskiemu zrobić w Warszawie Budapeszt, mielibyśmy to samo – dodaje. I apeluje do przedsiębiorców: – Jeśli porządek demokratyczny jest osłabiany przez kogokolwiek, biznes powinien głośno mówić: to nie jest dla nas droga.
Kraków: „Nowa nadzieja była, nowego oddechu nie było”
Profesora pytamy o Kraków, w którym korporacje z sektora usług biznesowych zaczynają masowo zwalniać pracowników. Hausner uważa, że problem był do przewidzenia: firmy stworzyły 150 tys. miejsc pracy, ale się nie zakorzeniły, nie zbudowały tu centrów badawczych. – Jeśli ten biznes się tu nie zakorzeni, kiedyś ucieknie i będziemy płacić za to wysoką cenę – mówi.
Nowej prezydenturze Łukasza Gibały stawia jeden warunek. – Mam nadzieję, że nie skończy się tylko i wyłącznie na czystkach personalnych w magistracie i spółkach miejskich – zaznacza. Kraków potrzebuje według niego bazy wytwórczej, a nie tylko usług i turystyki, oraz decyzji w sprawie metra i trasy Pychowickiej, bo na obie wielomiliardowe inwestycje miasta nie stać.
– Ten czas, który jest za nami, nie był wykorzystany dla dania miastu nowego oddechu. To była nowa nadzieja, ale nowego oddechu nie było – podsumowuje.
Całą rozmowę można obejrzeć na kanale Fundamenty na YouTube.
–
Prof. Jerzy Hausner – ekonomista, przewodniczący Rady Programowej Open Eyes Economy Summit (Fundacja Gospodarki i Administracji Publicznej), były wicepremier, minister gospodarki oraz pracy i polityki społecznej, w latach 2010–2016 członek Rady Polityki Pieniężnej. Rozmowę nagraliśmy przed drugą turą wyborów prezydenta Krakowa.



