Udostępnij

Prąd w Polsce trzeci najdroższy w UE. Jak obniżyć rachunek o kilkaset złotych

19.10.2026

Ceny prądu to poważne obciążenie dla firm i gospodarstw. Szczególnie w Polsce, gdzie za energię elektryczną płacimy jedne z najwyższych stawek na świecie. Co robić, by zmniejszyć rachunki choćby o kilka procent?

Ceny prądu plasują Polskę blisko światowej czołówki. Średnie koszty energii czynnej dla firm wahają się od 0,55 do 0,62 zł za kWh (ok. 550–620 zł/MWh). Z opłatami dystrybucyjnymi stawki sięgają nawet 0,98–1,20 zł za kWh – bo nad Wisłą udział opłat pozacenowych jest stosunkowo wysoki, a system naliczania skomplikowany.

Gospodarstwa domowe nie mają łatwiej. Teoretycznie za prąd płacą nieznacznie mniej – ale nie mogą brać tych wydatków w koszty. W 2026 r. za kilowatogodzinę w taryfie G11 (stała stawka dobowa) Kowalski zapłaci 1,04 zł brutto. Na cenę składa się opłata za zużytą energię, opłata przesyłowa i opłaty dodatkowe – w tym opłata mocowa (znacząco wzrosła w styczniu br. dla wyższych progów zużycia), opłata kogeneracyjna (wsparcie dla elektrowni produkujących jednocześnie prąd i ciepło) i opłata OZE (na rozwój odnawialnych źródeł energii).

W ujęciu nominalnym ceny prądu nad Wisłą nie odbiegają znacząco od średniej unijnej. Jednak uwzględniając lokalną siłę nabywczą, rachunki za energię elektryczną odczuwamy znacznie dotkliwiej niż mieszkańcy Irlandii, Niemiec czy Belgii.

Źródło: EC.Europa.eu


A jak Polska i Europa wypadają w porównaniu ze światem? Lepiej niż Oceania – ale gorzej niż pozostałe regiony. Średnia globalna cena kilowatogodziny dla gospodarstw domowych wynosi 0,174 dolara. Tymczasem przeciętny Europejczyk za tę samą ilość energii zapłaci 0,255 USD.

Źródło: WorldPopulationReview.com

Niestety taniej już było. Koszt modernizacji polskiego sektora energetycznego szacowany jest na setki miliardów złotych. To wydatki, które przełożą się na dalszy wzrost taryf w najbliższych latach. Jedynym ratunkiem dla gospodarstw domowych i firm pozostaje racjonalizacja zużycia prądu, a mówiąc po ludzku – oszczędzanie. W jaki sposób można ograniczyć rachunki?

Oświetlenie: LED-y, czujniki ruchu i ściemniacze

Najprostsze rozwiązanie to wymiana żarówek. LED-y o mocy 7–8 W dają tyle samo światła, co tradycyjna 60-watówka. Oszczędność energii wynosi 85–90 proc. przy tej samej jasności. 50-watowy halogen można zastąpić LED-em o mocy 5–7 W. Zastąpienie 10 halogenów, które świecą średnio przez cztery godziny dziennie żarówkami LED to oszczędność kilkuset złotych w skali roku.

Do tego dochodzi żywotność. Standardowa żarówka LED wytrzymuje od 15 do 50 tys. godzin, halogen – zaledwie 2–4 tys. godzin, a tradycyjna wolframowa między 1 a 2 tys. godzin. Przy codziennym czterogodzinnym użytkowaniu halogen trzeba wymieniać co 1,5–3 lata. LED przy analogicznej częstotliwości przepracuje 10–30 lat, co również przekłada się na oszczędność.

W zmniejszeniu zużycia energii pomagają również czujniki ruchu. Najlepiej sprawdzają się w miejscach, w których przebywamy krótko i nieregularnie, np. przedpokój, łazienka, pomieszczenia gospodarcze czy klatka schodowa. Mogą mieć sens również w kuchni, jako alternatywa dla głównego oświetlenia. Czujniki ruchu eliminują problem „zapominalstwa” – zostawiania włączonego światła po opuszczeniu pomieszczenia. Oszczędności mogą sięgać ok. 20 proc.

W zmniejszeniu zużycia prądu pomogą też ściemniacze LED. Obniżenie jasności o 20–30 proc. wieczorem, gdy ostre oświetlenie przestaje być potrzebne, generuje oszczędności i zapewnia miły nastrój w pomieszczeniu. Warto pamiętać, że ściemniacz musi być zgodny z konkretnym modelem żarówki LED.

Woda: perlatory, ograniczniki i bojlery

Oszczędzanie wody to podwójna korzyść. W ten sposób można zmniejszyć nie tylko rachunki za wodę, ale również energię elektryczną – w przypadku, gdy korzystamy z grzejników na prąd. Zadanie ułatwiają m.in. perlatory – jedna z najbardziej niedocenianych inwestycji w polskim domu. To niewielka nakładka na kran, która napowietrza i rozprasza strumień wody. W efekcie wydaje się on mocny i pełny, choć faktycznie z wylewki wypływa znacznie mniej wody.

Standardowy kran bez perlatora przepuszcza nawet 12 litrów H2O na minutę. Po zamontowaniu nakładki przepływ spada do 4–6 litrów na minutę. W zależności od modelu i ciśnienia w instalacji oszczędność sięga 30–60 proc. przy każdorazowym użyciu wody. Zwrot z inwestycji jest więc spory. Szczególnie że koszt dobrego metalowego perlatora to raptem 15–50 zł, a montaż zajmuje mniej więcej minutę. Przed zakupem warto sprawdzić gwint wylewki (najpopularniejsze to M22 i M24). Trzeba też pamiętać o czyszczeniu (np. octem) – mniej więcej raz na kilka miesięcy w przypadku twardej wody (np. na południu Polski), żeby kamień nie zablokował siateczki.

Podobną logiką rządzi się słuchawka prysznicowa z ogranicznikiem przepływu. Standardowa słuchawka przepuszcza 8–15 litrów na minutę. Nowoczesne modele z ogranicznikiem redukują przepływ nawet do 6 litrów na minutę bez wyraźnych strat dla komfortu kąpieli. Przy codziennym, pięciominutowym prysznicu różnica między starą a oszczędną słuchawką to nawet 45 litrów dziennie – czyli ponad 16 tys. litrów rocznie w przeliczeniu na jedną osobę. Te „zyski” przekładają się również na oszczędność energii elektrycznej.

W ograniczeniu rachunków za prąd pomoże również ustawienie bojlera na niższą temperaturę. Podgrzewacze z termostatem często pracują domyślnie w przedziale 70–75°C. Do codziennego użytku wystarczy jednak temperatura w przedziale 55–60°C. W skali roku „skręcenie” bojlera może przełożyć się na odczuwalne oszczędności.

AGD: pralka, zmywarka, lodówka

W przypadku sprzętów AGD i RTV o oszczędności decyduje m.in. ich efektywność energetyczna. Od 1 marca 2021 r. jest ona opisywana za pomocą nowej skali: od A do G. Zastąpiła ona poprzedni system oznaczeń: A+, A++, A+++. W efekcie przeskalowania urządzenia z dawnej najwyższej klasy A+++ trafiły do klasy C lub D, a A+ do klasy F lub G.

Oznacza to, że lodówka z naklejką C na nowej etykiecie może być równie oszczędna jak ta, którą kilka lat temu sprzedawano jako A+++. Klasy A i B na nowej skali są celowo zarezerwowane dla przyszłych, jeszcze bardziej oszczędnych technologii. Mają one dostarczyć producentom „motywacji” do dalszej innowacyjności. Dlatego sprzęt z oznaczeniem B lub C to dziś zwykle najbardziej energooszczędne rozwiązanie.

Źródło: URE.gov

Efektywność ma niebagatelne znaczenie m.in. w przypadku pralki. To sprzęt, który odpowiada za znaczną część domowego zużycia energii. 80–90 proc. prądu pobieranego przez pralkę służy do podgrzania wody. To z kolei podsuwa wniosek, że temperatura prania ma większe znaczenie niż jakikolwiek inny parametr. Pranie w 30–40°C zamiast 60°C może obniżyć zużycie energii przez pralkę nawet o połowę, a nowoczesne detergenty enzymatyczne są skuteczne również w niskich temperaturach. Warto przy tym korzystać z programu „eco”. Zazwyczaj jest on dłuższy niż standardowy, ale zużywa mniej energii, bo nagrzewa wodę wolniej i do niższej temperatury.

Drugi filar oszczędności to pełny wsad. Pralka zużywa niemal tyle samo wody i energii przy bębnie zapełnionym do połowy, co przy pełnym. Dwa prania z „połowicznym” wsadem to zatem podwójny rachunek za to samo. Pełny załadunek to zalecana „taktyka” również w przypadku zmywarki. Zużywa ona mniej wody – a więc i prądu w razie korzystania z bojlera elektrycznego – niż mycie ręczne pod bieżącą wodą. Nie warto jednak uruchamiać jej do wymycia pięciu talerzy.

Lodówka to kolejne urządzenie, które można „sparametryzować” pod kątem oszczędności. Optymalna temperatura to 4°C w chłodziarce i –18°C w zamrażarce. Każdy stopień poniżej tych wartości zwiększa pobór energii. Do strat przyczyniają się również nieszczelności. Dlatego warto od czasu do czasu sprawdzić uszczelki. Jeśli przy zamkniętych drzwiach z lodówki można łatwo wyciągnąć kartkę papieru, warto wymienić uszczelkę.

Znaczenie ma też lokalizacja. Lodówka stojąca obok piekarnika czy w nasłonecznionym miejscu zużywa wyraźnie więcej energii niż w chłodnym kącie. Warto pamiętać, że mowa o sprzęcie, który działa bez przerwy przez cały rok.

Ogrzewanie: zmniejszanie temperatury i podwójna taryfa

Ogrzewanie to największy wydatek energetyczny w domach korzystających z pieców elektrycznych. Również w tym przypadku pole do oszczędności jest spore. Obniżenie temperatury ogrzewania o jeden stopień to niższe zużycie ciepła o około 5–8 proc. Brzmi skromnie, ale przy typowym polskim rachunku za ogrzewanie oszczędności w skali sezonu mogą być odczuwalne. Temperaturę warto zmniejszyć szczególnie podczas dłuższej nieobecności domowników. Przy dobrych ustawieniach termostatu roczne koszty ogrzewania można obniżyć nawet o 30 proc.

Rachunki za prąd można ograniczyć również przez wybór odpowiedniej taryfy. W Polsce większość gospodarstw domowych rozlicza się w taryfie G11 (stałej stawki). W 2026 r. wynosi ona 0,96–1,09 zł brutto za kWh, w zależności od dostawcy. Alternatywą jest taryfa G12. W strefie nocnej za prąd płaci się niemal o połowę mniej – ok. 0,60 zł/kWh. Żeby jednak zmiana się opłacała, co najmniej 30–40 proc. zużycia powinno przypadać na tańsze godziny.

Strefa tańsza dzienna obejmuje zwykle godziny od 13 do 15, a strefa tańsza nocna – godziny 22–6. Wariant G12w rozszerza tanie godziny dodatkowo na całe weekendy i dni ustawowo wolne od pracy. Przy systematycznym korzystaniu z niższych stawek nocnych roczne oszczędności mogą przekroczyć tysiąc złotych.

Na podwójnej taryfie korzystają nie tylko użytkownicy ogrzewania elektrycznego, ale również podgrzewaczy wody, pralek, zmywarek i ładowarek do samochodów elektrycznych. Korzystanie z drugiej taryfy nie wymaga ciągłej czujności. Wystarczy zaprogramować piece na określone godziny. W przypadku pozostałych sprzętów warto jednak pamiętać o przedziałach czasowych.

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Yanya

Autor

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.