Centralne Biuro Antykorupcyjne wkroczyło do budynków Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz nadzorowanego przez ten resort Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej – podała Wirtualna Polska. Śledczy analizują dokumenty związane z funkcjonowaniem programu Czyste Powietrze w latach 2022-2026. – Sytuacja ani trochę mnie nie dziwi. System wprowadzony w lipcu 2022 roku od samego początku był korupcjogenny – komentuje w rozmowie ze SmogLabem były pełnomocnik premiera ds. Czystego Powietrza.
O nieprawidłowościach we flagowym programie dotacyjnym rządu słychać od wielu miesięcy. Sprawę wielokrotnie opisywaliśmy na naszych łamach, a jej kulminacja to połowa lutego 2026 roku. Okazało się wtedy, że część wydatków w ramach dotacji mogła być nieuprawniona i Polska może nie uzyskać zwrotu z unijnych środków. Chodzi o gigantyczne pieniądze – nawet kilka miliardów złotych.
Sprawa była na tyle poważna, że ministerstwo finansów wcisnęło „hamulec” ministerstwu klimatu. Z informacji do których wtedy dotarliśmy wynikało, że resort Andrzeja Domańskiego stwierdził, że nie będzie dłużej „zakładać” środków, skoro ministerstwo Pauliny Hennig-Kloski ma tak duże problemy z odzyskiwaniem środków europejskich. Co więcej – według oficjalnej korespondencji którą redakcja dostała do wglądu o tych problemach wiedziano w ministerstwie co najmniej od połowy 2024 roku. Mimo to budżet państwa wciąż kredytował wydatki w ramach Czystego Powietrza przez kolejnych 8 miesięcy.
Teraz – według dziennikarzy Wirtualnej Polski (resort Pauliny Hennig-Kloski potwierdził sytuację), sprawą zainteresowała się europejska prokuratura. – Unijni śledczy wzięli pod lupę flagowy polski program antysmogowy. Z naszych informacji wynika, że służby wkroczyły do akcji na zlecenie Prokuratury Europejskiej (EPPO), która wzięła pod lupę funkcjonowanie Czystego Powietrza w latach 2022-2026 – pisze Wirtualna Polska.
MKiŚ potwierdza wejście CBA
WP cytuje stanowisko ministerstwa według którego „funkcjonariusze CBA weszli do MKiŚ i funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej i zażądali dokumentów dotyczących programu Czyste Powietrze z okresu od 1 czerwca 2021 r.”. Według resortu „postępowanie prowadzone jest na zlecenie Prokuratury Europejskiej w sprawie niedopełnienia obowiązku przez funkcjonariuszy publicznych w związku z opracowaniem zasad funkcjonowania i wdrożenia kolejnych etapów programu Czyste Powietrze”.
Dalej MKiŚ przekonuje, że sprawa dotyczy reform z 2022 roku przez które „w 2023 zostały zniesione limity kosztów jednostkowych dla termomodernizacji” co jest określane jako finansowanie wydatków „bez niezbędnych zabezpieczeń”.
Resort broni się, że w 2024 roku (listopad – red.) podjął decyzję o wstrzymaniu programu i jego zmianach (dotacje wróciły w marcu 2025 roku). Jednak jak wynika ze wspomnianej wcześniej korespondencji – organizacje eksperckie i część regionalnych oddziałów funduszu informowało ministra odpowiedzialnego za program o trwającym procederze. Dotacje zawieszono jednak dopiero po kilku miesiącach.
Były pełnomocnik premiera ds. Czystego Powietrza: system był korupcjogenny
O komentarz do sprawy poprosiliśmy Bartłomieja Orła – pełnomocnika premiera ds. Czystego Powietrza w okresie sierpień 2020 – maj 2022. Jak zaznacza nasz rozmówca, według doniesień medialnych CBA analizuje wspomniane zmiany w programie, które nastąpiły już po jego odejściu.
– Sytuacja ani trochę mnie nie dziwi – nie ukrywa Bartłomiej Orzeł. – System wprowadzony w lipcu 2022 roku od samego początku był korupcjogenny – dodaje.
Jego zdaniem „przekazywanie połowy wynagrodzenia z góry na konto przedsiębiorcy było zaproszeniem do nadużywania tego w różny sposób”. – Działo się to czasem mniej a czasem bardziej zgodnie z prawem.
– Sytuacja jest o tyle dziwna, że wcześniej zespół pracował nad prefinansowaniem opartym na wekslu lub zabezpieczeniu na nieruchomości, żeby dbać o bezpieczeństwo pieniądza publicznego. Natomiast to co działo się po lipcu 2022 roku było sytuacją skandaliczną – mimo pojawiających się kolejnych drobnych nadużyć, zniesiono limity na stolarkę okienną i drzwiową oraz termomodernizację, co otworzyło – nomen omen – drzwi do drenażu publicznych pieniędzy i poskutkowało właśnie tymi słynnymi drzwiami za 40 tys. Co gorsza, ta sytuacja była kontynuowana aż do listopada 2024 roku. Pozwolono na prawie 2 lata kulawego regulaminu – zauważa Orzeł.



