Czym truje nas smog? Tlenki azotu (#1)

12982
11
Podziel się:

Należą do najgroźniejszych związków zanieczyszczających atmosferę. Są kilkakrotnie bardziej szkodliwe od dwutlenku siarki i niemal dziesięciokrotnie bardziej od tlenku węgla. W Polsce mamy ich pod dostatkiem. Szczególnie w dużych miastach, bo jednym z głównych źródeł ich emisji jest transport drogowy.

Do grupy tlenków azotu zalicza się zasadniczo sześć związków chemicznych złożonych z atomów tlenu i azotu. Z punktu widzenia powstawania smogu znaczenie mają tylko dwa: tlenek azotu (NO) i dwutlenek azotu (NO2). Pozostałe nie występują w stanie wolnym lub nie posiadają właściwości toksycznych. Jeden z nich, podtlenek azotu, stosowany jest w anestezjologii i lepiej znany pod nazwą gazu rozweselającego.

W kontekście zanieczyszczeń powietrza najczęściej mówi się o dwutlenku azotu. Wprawdzie NO również jest gazem o działaniu drażniącym, ale – sam w sobie – jest znacznie mniej szkodliwy niż NO2. Szkopuł w tym, że ten ostatni związek powstaje w głównej mierze wskutek spontanicznego utleniania tlenku azotu. Wystarczy 30 sekund, by 92 proc. NO, który wszedł w kontakt z powietrzem, przekształcił się w dwutlenek azotu. I wówczas pojawia się problem…

NO2 – czym to grozi?

Dwutlenek azotu to paskudny gaz. Również pod względem właściwości organoleptycznych: wyróżnia się ostrym zapachem, przypominającym nieco woń chloru, i brunatnym kolorem, który w dużym stopniu odpowiada za brązowe zabarwienie smogu. Przede wszystkim jednak cechuje go wysoka toksyczność, a także łatwość inicjowania reakcji chemicznych – w niektórych przypadkach wybuchowych (związki nitrowe).

Choć NO2 obecny w miejskim powietrzu nie grozi spontaniczną eksplozją, to jednak w wysokich stężeniach może być bardzo niebezpieczny dla zdrowia. Przy krótkim narażeniu:
– działa on drażniąco na spojówki oraz śluzówki nosa i gardła.
– Podrażnia także układ oddechowy, może wywołać duszności, kłucie w klatce piersiowej, przyczynić się do skrócenia oddechu i zwiększyć podatność na infekcje dróg oddechowych – szczególnie w przypadku dzieci i osób z obniżoną odpornością.
– U osób cierpiących na astmę NO2 może powodować zwiększenie reaktywności oskrzeli,
– a u osób zmagających się z przewlekłą chorobą obturacyjną płuc dodatkowo ograniczyć sprawność tego narządu.

Skutki długotrwałej ekspozycji na nadmierne stężenie NO2 są bardziej ponure. Wprawdzie trudno wyizolować efekty zdrowotnego oddziaływanie samego tylko dwutlenku azotu, ponieważ w smogu występuje on z innymi substancjami toksycznymi, jednak istnieją podstawy naukowe, by przypisać mu wpływ na rozwój poważnych schorzeń, takich jak:
– astma oskrzelowa,
– przewlekła obturacyjna choroba płuc,
– choroby układu sercowo-naczyniowego
– i nowotwory, w szczególności płuc i piersi.

W samej Polsce liczba zgonów przypisywanych długotrwałej ekspozycji na NO2 szacowana jest na 1,6 tys. rocznie. Warto nadmienić, że tlenki azotu szkodzą nam również w sposób pośredni. Są one bowiem prekursorami powstających w glebach związków rakotwórczych, które mogą przenikać do żywności. W tym przypadku ich wpływ na zapadalność na choroby przewlekłe i, w konsekwencji, śmiertelność jest bardzo trudny do oszacowania.

Skąd to się bierze?

Głównym źródłem emisji zarówno tlenku, jak i dwutlenku azotu są zjawiska naturalne, m.in. wybuchy wulkanów, wyładowania elektryczne, a także aktywność mikroorganizmów. Jednak pod względem szkodliwego wpływu na ludzkie zdrowie źródła te można uznać za mało istotne. Z prostego powodu: generowane przez nie tlenki azotu ulegają rozproszeniu w atmosferze.

Inaczej rzecz się ma w przypadku źródeł sztucznych, takich jak transport, energetyka przemysłowa czy produkcja nawozów sztucznych. Tlenki azotu wydobywające się z rur wydechowych (w największej ilości w samochodach z silnikiem Diesla) i kominów kumulują się w przestrzeni miejskiej i osiągają stężenia groźne dla zdrowia.

Dopuszczalny poziom jednogodzinnego stężenia NO2 wynosi 200 µg/m3. Zgodnie z normami nie może być przekraczany więcej niż 18 razy w ciągu roku – w praktyce oczywiście bywa z tym różnie, najgorzej w największych miastach. Dopuszczalna średnia dla całego roku wynosi 40 µg/m3, ale w dużych polskich aglomeracjach: Warszawie, Krakowie i Wrocławiu ta wartość jest regularnie przekraczana. W mniejszych miastach jest nieco lepiej, a poza obszarami zurbanizowanymi – znacznie lepiej. Mimo wszystko Polska, z dużą ilością wysokoemisyjnych pojazdów i w ogóle nadmierną ilością samochodów na miejskich drogach, ma bardzo daleko do statusu „zielonego tygrysa”.

Na „pocieszenie” można dodać, że nasz kraj pod względem stężenia tlenków azotu w powietrzu nie wypada najgorzej na tle Europy, co można sprawdzić pod tym adresem: http://www.eea.europa.eu/themes/air/interactive/no2 . W niektórych rozwiniętych państwach Starego Kontynentu liczba lokalizacji, w których normy NO2 są regularnie przekraczane, jest znacznie wyższa. Przykładem Niemcy czy Włochy. Oczywiście nie należy z tego wyciągać zbyt optymistycznych wniosków: w końcu nad Wisłą tlenki azotu to tylko jeden z wielu występujących w unikalnej obfitości składników smogowego koktajlu.

_

Ilu. Tomasz Wełna.

0 0 vote
Article Rating
Podziel się:
Wesprzyj nas!

Ładowanie danych zbiórki...

Wesprzyj SmogLab!