Udostępnij

Czy mamy bać się wilków? Naukowiec: to bajki myśliwych

22.02.2026

Ostatnio jesteśmy świadkami kolejnej nagonki na wilki. Media obiegła informacja o dziewczynce z woj. śląskiego, niemalże zaatakowanej przez grupę „agresywnych wilków”. Te doniesienia zostały zdementowane przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Katowicach, jednak nie milkną głosy o wilkach podchodzących coraz bliżej do ludzkich gospodarstw. Sprawdziliśmy, czy są to fakty, czy tylko medialna spirala strachu.

Specjaliści przyznają, że wilki widywane w okolicach zabudowań czy dróg, nie są dowodzą „zuchwałości” ani brak lęku tych zwierząt, lecz są wynikiem funkcjonowania w warunkach rozproszonej zabudowy wiejskiej, przemieszczania się młodych osobników, czy obecności korytarzy ekologicznych. Ważne jest też odmienne postrzeganie rzeczywistości przez wilki (np. brak kojarzenia samochodów czy sprzętu rolniczego z człowiekiem).

Jednak czy taki wilk zły, jak go malują?

„Wilki trzymają się z dala od człowieka”

Te zwierzęta przemieszczają się po kraju w procesie dyspersji. – Młode osobniki opuszczają swoje grupy rodzinne, szukając własnego terytorium, partnera i pożywienia. W trakcie takich wędrówek mogą pojawiać się w miejscach bliskich ludzi – mówi nam Sylwia Szczutkowska z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Dr hab. Michał Żmihorski, prof. Instytutu Biologii Ssaków PAN (IBS PAN), członek Polskiej Rady Ochrony Przyrody (PROP), wyjaśnia: – Bardzo trudno spotkać wilka w lesie. Wilki są bardzo płochliwe i unikają człowieka. Ja dużo chodzę po Puszczy Białowieskiej, a spotkań z wilkami mam bardzo niewiele. Żyje ich tu pewnie około 50-60. One od razu uciekają, jak tylko mnie zobaczą. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat nie słyszałem o żadnych przypadkach agresji wilka wobec człowieka i wszystkie, o których słyszymy regularnie w mediach, są albo wymyślone, albo ktoś błędnie zinterpretował zachowanie wilków.

– Wilki generalnie trzymają się z dala od człowieka, bardzo rzadko pojawiają się bliżej zabudowy. To jasno wynika chociażby z badań telemetrycznych, podczas których badane wilki noszą obrożę z GPS-em, dzięki którym można dokładnie śledzić przemieszczanie się pojedynczych osobników – dodaje pytany przez SmogLab.

Naukowiec podkreśla, że wilki unikają sąsiedztwa zabudowy, ale ta jest w Polsce bardzo rozdrobniona, stąd „nie ma możliwości, żeby wilki były w stanie ominąć sąsiedztwo wszystkich domów”. – W zasadzie wtedy nie mogłyby się w ogóle przemieszczać i musiałyby bytować we wnętrzach rezerwatów.

Niezabezpieczone resztki i nieadekwatne ogrodzenia

– Teraz mamy dużo więcej możliwości rejestrowania pojawiania się tych zwierząt. Każdy ma w kieszeni telefon z aparatem i kamerą, co nie było na porządku dziennym jeszcze 20-30 lat temu. Nie było też tak rozwiniętego monitoringu prywatnych posesji – mówi naukowiec z IBS PAN pytany przez SmogLab.

Prof. Żmihorski porusza też temat budowania domów w lesie czy na obrzeżach lasów. – Ich mieszkańcy często wyrzucają odpadki np. do kompostowników czy w inne miejsca, które są łatwo dostępne dla dzikich zwierząt. To przyciąga także wilki. Poza tym ludzie powszechnie trzymają psy bez ogrodzenia i pozwalają im „się wybiegać” w nocy.

Przyznaje, że dowiedział się tego z licznych rozmów z rolnikami. – Taki pies, gdy trafi na grupę wilków, może skończyć źle. Podobnie bywa z niezabezpieczonymi zwierzętami gospodarskimi, jak owce czy kozy. W wielu przypadkach ogrodzenia dla zwierząt są słabo wykonane. Psy, jak mówi prof. Żmihorski, same w sobie są przez wilki traktowane jako potencjalna konkurencja na ich terytorium, stąd przypadki ataków wilków na psy.

Zgadzają się z nimi nasi kolejni rozmówcy. – Wilki podchodzą do ludzi nie dlatego, że „się nie boją”, tylko dlatego, że coś je przyciąga. Najczęstsze powody to niezabezpieczone odpady, padlina przy drogach, resztki po polowaniach czy psy pozostawione bez nadzoru – mówi Sylwia Szczutkowska.

– Wilki nie stanowią zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi. W Polsce od zakończenia II wojny światowej nie udokumentowano ani jednego przypadku ataku dziko żyjącego wilka na człowieka. Jedynie dwa przypadki pogryzień z 2018 r. dotyczyły młodych, zhabituowanych wilków, które były wcześniej dokarmiane i oswajane przez ludzi. Odpowiedzialność za te zdarzenia spoczywa więc na człowieku – wyjaśnia Szczutkowska.

Fot. Piotr Krzeslak/Shutterstock

Czy zagraża nam oswajanie wilków?

Szansa, że wilk będzie dla nas niebezpieczny jest zdaniem prof. Żmihorskiego minimalna. – Najbardziej oczywistą sytuacją, w której wilk może być agresywny, jest wścieklizna, którą jednak skutecznie zmarginalizowaliśmy szczepiąc lisy. Jest kilkadziesiąt tysięcy razy większe prawdopodobieństwo, że człowieka zaatakuje pies, niż wilk.

Także Szczutkowska uważa zdziczałe i wałęsające się psy za „znacznie większe i realnie udokumentowane zagrożenie w Polsce”, które powodują więcej szkód w inwentarzu niż wilki, odpowiadają za znaczną liczbę pogryzień ludzi, a wywołane przez nie szkody nie są objęte systemem odszkodowań. – Warto podkreślić, że w Polsce istnieje sprawny system odszkodowań oraz możliwość uzyskania zgody na płoszenie i odstrzał osobników konfliktowych – po wykazaniu nieskuteczności zabezpieczeń. – W 2024 r. wydano zgody na odstrzał 98 wilków, z czego zrealizowano jedynie 20, co pokazuje, że instrumenty prawne istnieją, ale nie są wykorzystywane – wylicza specjalistka.

– Może się zdarzyć, że spotkany w lesie wilk w pierwszej chwili nie do końca wie, kim my jesteśmy i przez parę sekund będzie nam się przyglądać, żeby zdecydować, czy to jest potencjalna ofiara (na przykład jeleń) czy też człowiek, czyli zagrożenie. My możemy to błędnie odczytywać jako szykowanie się do ataku – tłumaczy prof. Żmihorski.

Często problemem jest nie wilk, lecz interpretacja jego zachowania przez ludzi. – Te zwierzęta widzą gorzej niż ludzie – mówi Szczutkowska. To, że się zatrzymują i przyglądają, nie oznacza agresji ani zamiaru ataku.

– Liczne przykłady z takich regionów Polski, jak pogranicze beskidzko-bieszczadzkie, pokazują, że współistnienie z wilkami jest możliwe i nie musi być źródłem konfliktów. Konstruktywne podejście do konfliktu człowiek–wilk wymaga edukacji opartej na nauce, realnego wsparcia hodowców we wdrażaniu skutecznych zabezpieczeń oraz odpowiedzialności mediów w doborze ekspertów i narracji – postuluje działaczka Pracowni.

„Bajki myśliwych”

– Według mojej wiedzy myśliwi bardzo chcieliby powrotu polowań na wilki, bo w tym środowisku wilk jest gatunkiem powszechnie znienawidzonym. Na razie odstrzał jest realizowany nielegalnie. Używanym przez nich argumentem jest rzekome przegęszczenie populacji wilka i zagrożenie z jego strony dla innych zwierząt. Nie są jednak w stanie dostarczyć żadnych wiarygodnych, weryfikowalnych danych. Tym bardziej, że populacje gatunków kopytnych, rzekomo zagrożone przez wilki, rosną. Pozostaje im więc budować negatywną kampanię medialną straszącą ludzi – zauważa prof. Żmihorski.

Jak mówi, „to może być kompletnie wymyślone”. – Ktoś może widział wilka, który gdzieś tam przechodził i już jest panika w całej wsi, niemalże ewakuacja mieszkańców, bo wilki atakują. Podejrzewam, że w wielu przypadkach to w ogóle nie są wilki, tylko psy widziane w nocy.

Dr Robert Maślak z Zakładu Biologii Ewolucyjnej i Ochrony Kręgowców Uniwersytetu Wrocławskiego, dodaje: – Wilk stał się elementem politycznych rozgrywek. Niektórzy posłowie są bardzo aktywni w antywilczej kampanii. Dodatkowo myśliwi „poczuli krew”, dlatego rozpowszechniają różne fake newsy na temat wilków, chcąc, żeby po wielu latach ochrony stał się zwierzęciem łownym.

Charakterystyczne jest jego zdaniem to, że nagonki na wilki odbywają się pewnymi falami. – Przynajmniej część z nich jest inicjowana przez środowiska niechętne wilkowi, przede wszystkim myśliwskie. Kilka lat temu w górach znaleziono martwego człowieka i do mediów trafiła informacja, że zagryzły go wilki. Później okazało się, że one nawet nie brały udziału w jego konsumpcji.

Takie doniesienia nazywa wprost „bajkami myśliwych”.

Las dla wszystkich

– Nie dajmy się zastraszyć i wypchnąć z lasów, nie słuchajmy narracji o tym, że lasy są groźne, że czyhają w nich same niebezpieczeństwa i martwe drzewa, które nam chcą się przywrócić na głowę – przestrzega prof. Żmihorski.

Facebook/Michał Żmihorski

Jego zdaniem taki obraz lasu jest „kompletnie wypaczony”. – Kreują go różne grupy interesów, które chcą monopolizować zarządzanie przyrodą, a obywatelska dociekliwość nie bardzo im pasuje. Grupy te potrafią dobrze wykorzystać nasze niedoinformowanie, by wzmacniać swoją pozycję jako gospodarza lasu, czy to produkując drewno, czy organizując polowania dla zagranicznych myśliwych itd.

Nie bójmy się chodzić do lasu – tak mogłoby brzmieć clue komentarza, który prof. Żmihorski zamieścił kilka tygodni temu w swoich mediach społecznościowych. – Stąd też mój apel, żeby pielęgnować naszą więź z lasem i ją odnawiać w rzeczywistości, zamiast budować obraz lasu przez posty na platformach i sensacyjne doniesienia prasowe o „niebezpiecznych wilkach”.

Zdjęcie tytułowe: Piotr Krzeslak/Shutterstock

Autor

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.