Deptaki, zieleń na każdym kroku i coraz lepsze powietrze. Jak to się robi w Słowenii?

W Polsce trwają żmudne debaty, gdzie wpuszczać auta, a które ulice zamknąć, kandydaci na prezydentów miast podkreślają, że potrzeba więcej miejsc parkingowych, bo przecież jeżdżenie samochodem to priorytet, a segregacja i recykling śmieci wciąż są problemem. W o wiele mniejszym, dwumilionowym kraju, stawia się na parki, deptaki, ścieżki rowerowe, a kosze do segregacji śmieci można znaleźć na każdym rogu.  Promuje się publiczny transport, udostępnia darmowe busiki z napędem elektrycznym i otwiera kolejne park&ride na obrzeżach stolicy. Ten kraj to Słowenia.

Przyjrzałam się temu, jak o ekologię dba się w Lublanie, stolicy i największym mieście w kraju. To najbardziej reprezentacyjne miejsce  – tam jest największy ruch samochodowy, tam mieszka prawie 300 tysięcy osób (w drugim pod względem wielkości mieście, Mariborze – już 94 tysiące). Okazuje się, że miasto wielkości Lublina lepiej radzi sobie z dbaniem o ekologię niż Warszawa czy Kraków.

Co rzuca się w oczy najpierw? Zieleń. ¾ powierzchni Lublany to tereny zielone – lasy, parki, parki kieszonkowe i łąki. Na jednego mieszkańca przypada ok. 550 m kw zieleni. I nie są to jedynie naturalne tereny zielone, ale także niedawno zagospodarowane  miejsca, gdzie teraz można iść na spacer z psem albo zrobić piknik.

Kolejna rzecz – woda pitna. W całym  mieście ustawione są dystrybutory, w których można napełnić swój bidon albo butelkę. A – wiadomo – im mniej kupowania wody w sklepach, tym mniej plastikowych śmieci. Dystrybutory działają od kwietnia do października, a ich lokalizacje można sprawdzić zarówno na stronie internetowej lublańskich wodociągów (www.vo-ka.si), jak i w specjalnej aplikacji na telefony.

Są też oczywiście rowery miejskie, stacji nie trzeba szukać, bo są poustawiane co kilkaset metrów. W ogóle – rowerów w tym mieście jest mnóstwo.

To tyle, jeśli chodzi o pierwsze wrażenia. Jeszcze lepiej jest, kiedy poszuka się głębiej.

Śmieci

W mieszkaniu, które wynajęłam na kilka dni, pod zlewem stały cztery kosze i dokładna instrukcja, co do którego mogę wrzucić. Osobno na papier,  plastik, szkło i odpady biodegradowalne. Jak się okazuje, to nie nadgorliwość właściciela mieszkania, a rozwiązania, które  w Słowenii są stosowane od lat.

W Lublanie każdy kosz na śmieci wygląda tak:

Oprócz tego na ulicach stolicy można zobaczyć niewielkie i estetyczne kontenery, które tak naprawdę są punktami podziemnej zbiórki odpadów. Po wrzuceniu śmieci do takiego kosza, spadają pod ziemię, dzięki czemu z pojemnika nigdy nie wypadają butelki czy brudne papiery. Szkło, plastik i papier mogą być wyrzucane przez każdego, a kontenery na odpady biodegradowalne są zarezerwowane dla mieszkańców i przedsiębiorców. Żeby otworzyć taki kosz, trzeba mieć specjalną kartę – mieszkańcy wyrabiają ją za darmo. Takie rozwiązanie stosowane jest od 2008 roku i okazało się wielkim sukcesem . Tak wielkim, że inne europejskie miasta zaczęły je kopiować.  Władze stolicy Słowenii deklarują, że docelowo punkty zbiórki śmieci będą tak rozmieszczone, by każdy mieszkaniec  nie musiał szukać ich dalej niż w promieniu 150 metrów.

Na ulicach Lublany można zobaczyć takie mobilny punkt zbiórki odpadów elektrycznych. Można oddawać tam baterie czy zużyty sprzęt. Mieszkańcy mają do dyspozycji także wysypisko Barje, gdzie za darmo mogą oddawać do poszczególnych kontenerów wszystkie możliwe odpady – od olejów samochodowych, przez ubrania, po stare meble i sprzęty.

Słoweńcy zaczynają także walkę z nadmiarem plastikowych śmieci – wiele barów i restauracji w Lublanie już przerzuciło się na biodegradowalne słomki.

Transport

Lublana to najbardziej pro-piesze miasto, w jakim byłam. Potwierdzają to także liczby – w raporcie , który władze stolicy przygotowały na potrzeby konkursu European Green Capital (który Lublana wygrała w 2016 roku), czytamy, że przez pięć lat zwiększono ilość stref dla pieszych o 620 procent.

Centrum miasta jest zamknięte dla wszystkich pojazdów mechanicznych od 2007 roku. „Ekologiczna strefa” bez spalin obejmuje już ponad 30 ulic. Poziomy zanieczyszczeń powietrza w tych obszarach znacząco spadły, a hałas zmniejszył się o 6 decybeli. W reporcie firmy Ninamedia wykazano, że aż 30 proc. mieszkańców Lublany uważa zamknięcie ulic za najbardziej znaczącą innowację w mieście.

W ciągu ostatnich dziesięciu lat przebudowane zostały bulwary nad rzeką Lublanicą i powstało pięć mostów łączących oba brzegi, dzięki czemu droga piechotą do centrum z różnych dzielnic jest teraz krótsza. Istotną zmianą było przekształcenie ulicy Slovenskiej. To jedna z najważniejszych arterii. Przy niej powstał pierwszy wieżowiec, pierwszy nowoczesny apartamentowiec i tamtędy przeprowadzono cztery pasy ruchu dla samochodów. To było jeszcze wtedy, kiedy uważano, że im więcej aut, tym żywsze i nowocześniejsze miasto. Teraz Slovenska jest ulicą z buspasem, ścieżką rowerową i szerokim deptakiem oraz ławeczkami. Z obu stron obsadzono ją drzewami. Autobusy, które wjeżdżają do centrum, są w większości pojazdami z napędem elektrycznym.

Jeszcze kilka lat temu przeważającym widokiem w samym centrum miasta były zaparkowane samochody. To także się zmieniło – utworzono podziemne parkingi, a place, na których wcześniej stawały auta, przerobiono na deptaki i miejsca do organizacji imprez. Przez całe lato w Lublanie organizowane są otwarte festiwale uliczne.

Do dyspozycji turystów i mieszkańców są także małe, elektryczne busiki, którymi można podróżować po centrum za darmo. Dwa z nich są otwarte, a dwa zamknięte i ogrzewane w zimie. Ułatwieniem jest również karta Urbana, która pozwala na bezgotówkowe kupowanie biletów w komunikacji publicznej, ułatwia wypożyczanie miejskich rowerów, płacenie za parking czy wjazd kolejką na wzgórze zamkowe.  W przyszłości ma również umożliwić wstęp do muzeów, obiektów sportowych i na wydarzenia kulturalne.

Wszystkie kroki dotyczące zamykania ulic i ograniczania ruchu dążą do jednego – poprawy jakości powietrza. Nie jest idealnie – Słowenia wciąż jest gdzieś w środku europejskiego zestawienia, między najbardziej zanieczyszczonymi krajami a tymi najczystszymi. Ale najważniejsze jest to, że ścieżka, którą obrała już kilka lat temu, jest słuszna.

 

Zdjęcie: Pixabay

2 komentarze(y)

  1. Szkoda, że nie zamieszczone zostały w artykule żadne zdjęcia prezentujące te zmiany (przebudowa bulwarów, samochodowej arterii na aleję przyjazną pieszym, zmiany w przestrzeni publicznej). Jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów.

  2. Cud, fatamorgana, idea fixe nie do zrealizowania w Polsce XIX wieku

Dodaj komentarz