Dramat pandemii ulgą dla klimatu. Czy rzeczywiście? Sprawdzamy

Podziel się:
koronawirus klimat

Ludzie zostają w domu, emisje gazów cieplarnianych spadają, powietrze i woda są coraz czystsze. Dramat pandemii paradoksalnie może mieć zbawienny wpływ na środowisko – przekonuje część mediów. Niektórzy specjaliści twierdzą jednak, że nie ma się z czego cieszyć, a koronawirus może nas zbliżyć do katastrofy klimatycznej.

Większość zagranicznych komentatorów przedstawia epidemię jako kryzys, ale i szansę na oczyszczenie środowiska. Niektórzy komentatorzy wierzą, że zagrożenie chorobą COVID-19 będzie miało pozytywny wpływ na przyrodę jeszcze długo po ustaniu epidemii. Wśród nich jest badacz trendów i publicysta Matthias Horx. Z analizy opracowanej przez szefa niemieckiego Zukunft Institut (Instytutu Przyszłości) wynika, że jesienią możemy obudzić się w świecie funkcjonującym w myśl idei zero-waste. Horx we wpisie na swoim blogu przewiduje, że zwrócimy się ku produkcji najbardziej potrzebnych przedmiotów i świadczenia podstawowych usług. Dzięki temu odrodzi się rzemiosło, renesans będą przeżywać małe, lokalne firmy. W końcu może to prowadzić do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych – w tym tych, które emitują fabryki wytwarzające produkty, które nie są nam koniecznie potrzebne.

Nie potrzeba jednak futorologii, by dostrzec wpływ pandemii na środowisko. Niekiedy jest on przeceniany. W marcu media donosiły o zwierzętach pojawiających się w opuszczonych przez ludzi miastach. Według wielu artykułów w weneckich kanałach miały pojawić się wtedy delfiny, a w jednym z chińskich miast słonie miały upić się winem i zasnąć w herbacianym ogrodzie. Obie te wiadomości okazały się nieprawdą. Nie zmienia to jednak faktu, że w Wenecji woda jest wyjątkowo czysta, a zanieczyszczenie powietrza w Chinach wyraźnie spadło.

If there’s a silver lining of the pandemic, people said, this was it—animals were bouncing back, running free in a humanless world. But it wasn’t real.

Opublikowany przez National Geographic Magazine Sobota, 21 marca 2020

Niepewna przyszłość linii lotniczych

Kryzys dobija przemysł paliwowy. Zapotrzebowanie na ropę jest niższe, a zapaść w branży pogłębia wojna cenowa pomiędzy krajami opierającymi swoje gospodarki na wydobyciu. W przyszłości niektórzy z gigantów tego rynku mogą nie odbudować swojej potęgi. Pisze o tym między innymi „Guardian”. Brytyjski dziennik ocenia, że sytuacja może pozytywnie wpłynąć na stan ziemskiej atmosfery. Sytuację dla gazety komentuje Mark Lewis, ekspert ds. ekologicznych inwestycji z BNP Paribas. Według niego plajty nie są wykluczone.

„To bardzo możliwe, jeśli sił nie odzyskają przewoźnicy lotniczy obsługujący połączenia na długich dystansach. Im dłużej siedzimy w domu, tym więcej osób zastanawia się, czy takie loty są w ogóle potrzebne” – ocenia analityk. Na razie w rynek lotniczy szczególnie mocno uderzyło zamknięcie amerykańskich granic dla Europejczyków. W efekcie linie Delta obcięły swoje rozkłady o 40 proc. Na naszym kontynencie ogromne straty notuje Lufthansa, która w kwietniu wykona najwyżej połowę zaplanowanych wcześniej połączeń. Problemy mają również tanie linie lotnicze – w tym irlandzki Ryanair. Firma będąca jednym z największych emitentów CO2 w Europie zapowiada cięcia w zatrudnieniu. Prezes przewoźnika Michael O’Leary zapewnia jednak, że jego przedsiębiorstwo przetrwa ten trudny moment.

„Chyba największa niepewność dotyczy zmiany nastawienia do podróży służbowych i turystycznych” – ocenia w swojej analizie „The Economist”. Według amerykańskiego medium korporacje mogą zorientować się, że spotkania managerów z odległych krajów mogą odbywać się na Skypie. Turyści z kolei zaczną bliższe kierunki swoich wyjazdów. W końcu koronawirus rozprzestrzenił się głównie przez długodystansowe podróże, które teraz mogą wydawać się ludziom mniej atrakcyjne. Podróżni mogą więc odwrócić się od samolotów, będących najbardziej emisyjnym środkiem transportu.

Chwilowa ulga dla klimatu za wysoką cenę

Wśród polskich obserwatorów przeważa pesymizm. Jak zauważają, spadek emisji nie wynika z systemowych zmian, a z dramatu epidemii. Na tę świat może zareagować tak samo, jak na poprzednie wielkie kryzysy, które nie przynosiły cywilizacyjnych przełomów.

– Doświadczenie kryzysu gospodarczego sprzed dekady uczy nas, że łatwo jest wrócić na utarte ścieżki. Wtedy też na moment emisje gazów cieplarnianych spadły, ale tylko po to, by szybko znów zacząć rosnąć – mówi rzeczniczka polskiego Greenpeace’u, Katarzyna Guzek. Jak dodaje, kryzys związany z pandemią i kryzys klimatyczny powinny być traktowane z równą powagą. Obie sprawy da się według niej połączyć. Greenpeace twierdzi, że z gospodarczą zapaścią można poradzić sobie, stawiając na zielone rozwiązania.

Absolutnie nie umniejszając wagi kryzysu przez który przechodzimy obecnie, warto przypomnieć jak naprawdę wygląda skala…

Opublikowany przez Greenpeace Polska Wtorek, 31 marca 2020


– Chodzi o inwestycje infrastrukturalne, które mogą pomóc stworzyć nowe, trwałe, zielone miejsca pracy. Mogą być one związane z rozwojem efektywności energetycznej czy energetyki odnawialnej. Od produkcji komponentów, przez ich dystrybucję i montaż instalacji produkujących energię z odnawialnych źródeł aż po obsługę nowoczesnych systemów przesyłu energii. Ale do tego potrzebna jest spójna strategia rozwoju gospodarki w oparciu o cel neutralności klimatycznej. – uważa Guzek.

Tymczasem polski przemysł hamuje, a kryzys pozbawia ludzi pracy. Według szacunków specjalistów na koniec roku możemy mieć nawet 3 miliony bezrobotnych. Taka cena za obniżone emisje jest nie do przyjęcia – ocenia prof. Zbigniew Karaczun z Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, ekspert Koalicji Klimatycznej.

Pusty Rynek Główny w Krakowie. Źródło: Jolanta Wójcicka / Shutterstock


– Trudno cieszyć się z tego, że jakość środowiska jest lepsza, kiedy ludzie umierają. Boję się, że nie przyniesie to trwałych efektów – mówi Karaczun, który z niepokojem patrzy na strategie poszczególnych rządów. Jak zauważa, w większości skupione są one na ratowaniu wielkiego biznesu i przywrócenie wysokiego poziomu konsumpcji. W takiej sytuacji trudno wyobrazić sobie, że świat pójdzie w stronę utopii zero-waste, którą opisywał Matthias Horx. Według Karaczuna gospodarkę można jednak napędzić w inny sposób. Możliwe są rozwiązania, w których biedni stracą jak najmniej, a społeczeństwo pójdzie w stronę zielonych rozwiązań.

– Epidemia pokazała, że bardzo ważne jest skracanie linii dystrybucyjnych – na przykład na towary spożywcze. Powinniśmy sprzyjać lokalnym producentom i sprzedawcom. W ten sposób zapewnilibyśmy płynność dostaw, zwiększyli swoje bezpieczeństwo i ograniczyli emisje dwutlenku węgla z transportu towarów. Żyjąc bardziej lokalnie, docenilibyśmy więzi z innymi ludźmi, które do tej pory zastępowała często konsumpcja – tłumaczy ekspert.

Europejski Zielony Ład nie do ruszenia?

Nadziei można szukać w polityce Unii Europejskiej, która zapewnia o stałym wsparciu dla ambitnych celów klimatycznych. Unijne środki na rozruch gospodarki wesprą przede wszystkim ekologiczne inicjatywy – tak zdecydowali przedstawiciele 27 państw członkowskich. Jednocześnie wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans zapewnił, że Wspólnota będzie trzymać się przedstawionych wcześniej planów redukcji emisji. W 2030 roku emisje gazów cieplarnianych w Unii mają spaść o przynajmniej połowę w porównaniu z rokiem 1990. Za tymi zapewnieniami nie idą na razie jednak żadne konkrety. Mimo to Komisja nadal twierdzi, że jej priorytety się nie zmieniają, a jednym z nich będzie wprowadzanie Europejskiego Zielonego Ładu. Pod tą nazwą kryje się plan KE, która chce inwestować miliardy euro w nieskoemisyjną gospodarkę. Czy można więc wierzyć w to, że UE będzie ostoją proklimatycznej polityki? Wątpliwości nie ma co do tego Izabela Zygmunt, ekspertka ds. polityki europejskiej z organizacji Bankwatch. Według niej Zielony Ład jest podstawową strategią gospodarczą Wspólnoty, od której teraz będzie trudno odejść.


– Od początku chodziło w nim nie tylko o zbudowanie czystej, zeroemisyjnej gospodarki i ochronę klimatu oraz przyrody. Równie ważne było tworzenie nowych miejsc pracy, zwłaszcza tam, gdzie wysokoemisyjne gałęzie gospodarki będą zanikać, wzmocnienie międzynarodowej konkurencyjności europejskiej gospodarki dzięki inwestycjom w zielone innowacje i odbudowa przemysłu w Europie – przekonuje Zygmunt.

Mimo to Zielony Ład jest ostatnio krytykowany przez niektórych liderów. Do zarzucenia ambitnego planu na zieloną gospodarkę nawoływał między innymi czeski premier Andrej Babiš. W Polsce słychać z kolei propozycje zawieszenia systemu europejskiego handlu emisjami, który ma ograniczać ilość gazów cieplarnianych wypuszczanych przez przemysł do atmosfery. Mówił o tym między innymi wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski. Rezygnacja z ekologii nikomu jednak się nie opłaci – przekonuje Zygmunt:

– System opłat za emisje CO2 przynosi polskiemu budżetowi miliardy złotych. Jaki jest sens teraz z tych pieniędzy rezygnować? Poza tym sama termomodernizacja milionów niedocieplonych budynków w Polsce, zainstalowanie nowych mocy OZE, by wypełnić unijne cele, czy modernizacja i digitalizacja sieci energetycznych to działania, które wygenerują tysiące bardzo teraz potrzebnych miejsc pracy. A na tym Zielony Ład się przecież nie kończy – ocenia ekspertka – Owszem, Unia Europejska prawdopodobnie będzie chciała przeznaczyć więcej środków z obecnego i przyszłego budżetu na infrastrukturę ochrony zdrowia, ale trudno wyobrazić sobie, że jednocześnie zrezygnuje z przewidzianych  w Zielonym Ładzie działań na rzecz czystego powietrza, dostępności czystej wody pitnej i poprawy stanu środowiska przyrodniczego, które również mają ogromne znaczenie dla zdrowia ludzi.

Czy pandemia zmieni więc sposób, w jaki obchodzimy się ze środowiskiem? Z jednorazowego spadku emisji nie ma się co cieszyć, ale z obecnego kryzysu może płynąć lekcja na przyszłość – uważa profesor Karaczun:

– Rządy decydują się na działania, których wdrożenie byłoby kiedyś uznane za nieprawdopodobne. Okazało się, że jeśli kryzys jest powszechnie uznawany za rzeczywisty, to można szybko na niego zareagować. Być może w przyszłości będzie tak również z katastrofą klimatyczną.

Zdjęcie: Juver / Shutterstock

Podziel się:
Wesprzyj nas!

Ładowanie danych zbiórki...

Wesprzyj SmogLab!