Martwe prawo to martwe drzewa. Kluczowe są cztery kwestie

457
0
Podziel się:
drzewa prawo sos

W piątek aktywiści z całego kraju zrzeszeni w Sieci Przyjaciół Drzew wyszli w teren, by symbolicznie zaprotestować przeciwko zbędnemu wycinaniu oraz bezmyślnemu niszczeniu drzew. Chcą zawalczyć o skuteczne, krajowe oraz lokalne prawo drzew do życia. Te z nich, które są w złym stanie lub zagraża im wycinka, oznaczano czarnymi szarfami z napisem: „SOS Dajmy Drzewom Prawo”. Zaangażowani w akcję Przedstawiciele Fundacji EkoRozwoju wyjaśniają SmogLabowi, dlaczego to tak istotne.

Rośnie społeczna świadomość, że drzewa są kluczowym elementem zielonej infrastruktury, która wspiera przyrodę w adaptacji do zmian klimatu. Ma to swoją wartość ekonomiczną. W przypadku samej Warszawy usługi ekosystemowe, których dostarczają nam drzewa wycenia się na miliony złotych. Poza ich ochroną, potrzebny jest również sprawnie działający system nasadzeń kompensacyjnych. Dojrzałych drzew nie można bowiem tak po prostu zastąpić. Obecne rozwiązanie prawne, jak tzw. mechanizm nasadzeń zastępczych nie zapewnia ani jakości ani trwałości tych działań. Pamiętajmy, że drzewa, które dziś sadzimy, służyć będą następnym pokoleniom.

Czytaj również: Drzewa w miastach zarabiają. Korzystamy wszyscy

Martwe prawo to martwe drzewa                           

Co jest więc zdecydowanie największym problemem w zapewnianiu drzewom odpowiedniej ochrony? Jak mówi Krzysztof Smolnicki, prezes Fundacji EkoRozwoju, niska świadomość roli jaką pełnią dla ludzi drzewa. Równie ważny jest brak działającego w praktyce prawa zapewniającego ochronę drzewom.

Ale samo prawo bez świadomości może być prawem martwym. Przepisów jest sporo, jednak często bywa tak, że „się nie przyjęły”. Tu potrzebne są nie tylko odpowiednio działające narzędzia prawne, w tym restrykcje finansowe. Ludzie muszą je też zrozumieć i zaakceptować – wyjaśnia SmogLabowi jeden z liderów Ruchu Przyjaciół Drzew.

By to się wydarzyło, niezbędne jest zrozumienie nieodtwarzalności drzew w naszym cyklu życia. Drzewa są dla nas bezcennym skarbem. Na samym Dolnym Śląsku w ostatnich 20-30 latach odnawiano sporo obiektów pałacowych i rezydencji z pięknymi, wiekowymi już drzewami. Nieświadomość i ogólny brak porządku w kwestii ochrony drzew, wykonywanie robót pod presją czasu, przy niewiedzy i braku przemyślenia konsekwencji, jest dla przyrody tragiczne w skutkach. Konieczne jest też zachowanie standardów prac budowlanych.

Zburzony pałac w każdej chwili możemy odbudować, mając odpowiednią dokumentację zdjęciową czy ryciny. Będzie on nadal takim samym świadectwem historycznym, ale zniszczonej, prowadzącej do niego alei lipowej rosnącej tam od 150 lat nie jesteśmy już w stanie odtworzyć. Drzewa w obrębie takich budowli są certyfikatem autentyczności pałaców – dodaje Smolnicki.

Drzewa podnoszą wartość nieruchomości i wpływają na poczucie szczęścia

Świadczone przez nie usługi ekosystemowe są nie do przecenienia. Drzewa nam służą i to jest też przeliczalne na pieniądze. Tworzą mikroklimat, oczyszczają powietrze, chronią przed upałami czy suszą, są siedliskiem dla wielu gatunków zwierząt. Badania SGGW w Warszawie wykazały, że korzyści wynikające z obecności drzew przelicza się na setki milionów złotych. I mowa tu tylko o samej stolicy. Ponadto, drzewa zwiększają wartość nieruchomości. Mieszkanie lub dom z widokiem na park czy skwer jest dużo droższe od lokalu bez bliskiej odległości terenów zielonych. Brytyjskie badania pokazują, że widok z naszego domu na drzewa trwale podnosi poziom szczęścia, podczas gdy np. podwyżka albo awans są w stanie uszczęśliwić nas tylko na chwilę. Potrzeba ciągłego bycia blisko natury i czerpania z niej tego, co najlepsze jest w nas niejako zaprogramowana.

Niestety, jednocześnie ochrona drzew nie jest naszym nawykiem. Dlatego potrzebujemy prawa na poziomie krajowym. Polacy nie lubią ograniczeń, ale tu chodzi o prawo służące nam wszystkim – dla dobra wspólnego oraz standardy będące prawem lokalnym np. dla wykonawców prac – apeluje Smolnicki i przytacza przykład z własnego podwórka:

We Wrocławiu standardy ochrony drzew zostały przyjęte zarządzeniem prezydenta. To konkretne i pożyteczne zapisy określające np. jak chronić korzenie, a nie tylko sam pień. Jednak w praktyce tylko Zarząd Zieleni Miejskiej je w pełni rozumie i stosuje. W innych instytucjach i spółkach miejskich standardy ochrony drzew się nie do końca przyjęły. Bywa, że problemem okazuje się brak właściwych procedur, ale i świadomości osób odpowiedzialnych za inwestycje. Często w grę wchodzi też niedocenianie roli drzew oraz wymierzalnych finansowo usług jakie nam świadczą. Drzewa są darem i warto je szanować.

Jak zmienić prawo, żeby ratować drzewa? Piątkowa akcja, miała uświadomić konieczność działań, fot. Fundacja EkoRozwoju

Cztery obszary przepisów wymagających zmian

Radca prawny Magdalena Bar, zapytana o główne obszary przepisów prawnych, które wymagają zmian, wskazuje cztery kwestie.  Po pierwsze, są to przepisy ustawy o ochronie przyrody dotyczące wydawania zezwoleń na usuwanie drzew. Chodzi o doprecyzowanie (czy raczej wprowadzenie) kryteriów oceny dokonywanej przez właściwy organ administracji przy wydawaniu lub odmowie wydania takiego zezwolenia.

Obecnie urzędnicy mają tu sporą swobodę i nawet jeśli chcą odmówić zezwolenia, to nie bardzo mają do dyspozycji konkretne przepisy, które by im na to pozwoliły. Osoba zwracająca się o zezwolenie musiałaby wskazać powód usunięcia drzewa, a urzędnik sprawdzałby czy ten powód jest prawdziwy, a także – co ważne – sprawdzić czy celu założonego przez wnioskującego o wycinkę nie da się osiągnąć w inny sposób. Gdyby okazało się, że podany cel wycinki jest nieprawdziwy, albo że można go osiągnąć inaczej – następowałaby odmowa zezwolenia – wyjaśnia w rozmowie ze SmogLabem Magdalena Bar.

Czytaj również: Drzewo roku 2021. Niesamowite historie naszych zielonych przyjaciół

Ważny udział społeczeństwa w procesie decyzyjnym

Po drugie – potrzebne jest większe „uspołecznienie” procedur zmierzających do usuwania drzew.

Chcemy, aby postępowania te były bardziej przejrzyste – obowiązek informowania przez urzędników o prowadzonych postępowaniach w sprawie wycinki, a także aby społeczeństwo i organizacje ekologiczne miały większe prawa wpływania na przebieg i efekt takiego postępowania, tj. na to, jaka decyzja zostanie wydana – apeluje Bar.

Zdanie to podziela Sabina Lubaczewska, wiceprezes zarządu Fundacji EkoRozwoju. Jej zdaniem, niezbędnym elementem ochrony zieleni jest zapewnienie udziału społecznego w procesie zarządzania drzewami i podejmowaniu decyzji o wycinkach.

– Bardzo trudno chronić drzewa w sytuacji, gdy stroną w postępowaniu jest wnioskujący o wycinkę, a pozostałe zainteresowane osoby o sprawie mogą dowiedzieć się jedynie przypadkiem. Z reguły widząc kropki na drzewach lub pilarzy – wyjaśnia SmogLabowi Lubaczewska. 

Społeczeństwo realnie nie ma szansy dowiedzieć się o planowanym wydaniu zezwolenia na usunięcie drzewa inaczej, niż poprzez wpisywanie danych o wniosku do publicznie dostępnego wykazu. W praktyce nie jest to wiele warte, ponieważ wykazy nie są na bieżąco aktualizowane.

Zdaniem ekspertów pocieszający jest fakt coraz większego zaangażowania społecznego w różnorodne akcje promujące należytą ochronę drzew. Dziś na mapie Przyjaciół Drzew widnieje ponad 240 inicjatyw i organizacji działających na rzecz drzew. Rosnąca liczba aktywistów jest determinowana przez nasilające się konflikty o wycinkę.

Po trzecie – niezbędne jest doprecyzowanie przepisów dotyczących ochrony rosnących drzew w kontekście ochrony korony i korzeni. Piszemy o tym szerzej w dalszej części artykułu.

 – Czwartym obszarem zagadnień, nad którym zaczynamy pracować i myśleć nad odpowiednimi rozwiązaniami jest kwestia ochrony drzew w procesie inwestycyjnym – tak, aby ich istnienie i ochrona była w większym stopniu brana pod uwagę w całym procesie planowania oraz realizacji nowych inwestycji – podsumowuje Magdalena Bar.

Korona i korzenie potrzebują równowagi

Niezbędne jest doprecyzowanie przepisów dotyczących ochrony rosnących drzew, a przede wszystkim ochrony ich korzeni i koron przed przycinaniem. Dlaczego ochrona zarówno korony, jak i korzeni drzew jest tak istotna? Na to pytanie odpowiedziała SmogLabowi wiceprezes zarządu Fundacji EkoRozwoju.

Jak mówi, drzewa, by dobrze funkcjonować potrzebują zachowania równowagi pomiędzy koroną a korzeniami. System korzeniowy zaopatruje część nadziemną w wodę i składniki mineralne. Jeśli zostaje zniszczony lub osłabiony odbija się to w negatywny sposób na części nadziemnej. I na odwrót – uszkodzenie w koronie, wywołane na ogół nieumiejętnymi cięciami, powoduje zamieranie niedożywionych korzeni.

Przecież to właśnie korona (liście) produkuje w procesie fotosyntezy substancje odżywcze. Cięcia drzew powodują jeszcze jedną ważną konsekwencję: drzewo musi dokonać wysiłku by zabliźnić ranę. W tym samym czasie jest znacznie bardziej podatne na infekcje patogenów i inne czynniki zewnętrzne – dodaje Lubaczewska.

Drzewa, w trudnych dla nich sytuacjach, wykorzystują zgromadzone wcześniej zasoby. Powoduje to, że negatywne skutki naszych działań mogą być widoczne dopiero po latach. Walka widoczna jest np. po nieumiejętnym przycinaniu gałęzi. Matka Natura próbuje wtedy zrekompensować straty i odbudować aparat asymilacyjny, co przez duży wydatek energetyczny, prowadzi do znacznego osłabienia stanu drzewa.

Wiceprezes zarządu Fundacji Ekorozwoju wspomina wydany przez Fundację Standard cięcia i pielęgnacji drzew,  w którym przeczytać można: „Po pierwsze nie szkodzić. (…) Wykonujemy cięcia w celu pozbycia się martwych gałęzi i konarów, ponieważ mogą być dla nas niebezpieczne. Trzeba jednak pamiętać, że w naturalnych warunkach drzewa same by się ich pozbyły z dużo mniejszymi stratami energii koniecznej do zabliźnienia ran (…)”.

drzewa prawo krzysztof smolnicki
Bardzo trudno chronić drzewa w sytuacji, gdy stroną w postępowaniu jest wnioskujący o wycinkę, fot. Fundacja EkoRozwoju

Brak standardów cięć dla służb energetycznych

Wycinki drzew z powodu utrzymania sieci energetycznych nie są bardzo częste. Znacznie większym problemem jest powszechne niszczenie drzew pod liniami energetycznymi, czyli cięcia „na zapas” pozostawiające duże rany i całkowicie zmieniające kształt korony.

– Drzewa po takich „zabiegach” rozpaczliwie produkują pędy odroślowe i próbują odbudować utracony aparat asymilacyjny. Robią wszystko to czego nie powinny (z punktu widzenia kolizji z infrastrukturą) i niweczą starania ludzi – tłumaczy w rozmowie ze SmogLabem Sabina Lubaczewska.

Służby odpowiedzialne za utrzymanie sieci energetycznych nie mają powodów, by podczas prac zwracać uwagę na dobrostan drzew. Po prostu wobec energetyków nie ma takich wymogów prawnych. W związku z tym, cięcia przeprowadza się w większości wypadków bez uwzględnienia zasad, które mogą godzić interes drzew i sieci energetycznych. Gdyby służby energetyczne stosowały standardy cięć, znacznie poprawiłoby to żywotność i wygląd wielu drzew. Ma to znaczenie w szczególności w miastach i wsiach. Naturalna korona drzew jest zarówno ładniejsza jak i zdrowsza, niż ta przekształcona przez człowieka.

ABC cięcia drzew

Według ekspertów, podczas cięć ważne są m.in. takie kwestie jak:

  • rozmiar ran po cięciach (nie powinny mieć średnicy większej niż 10 cm),
  • terminy wykonywania cięć (zwyczajowo robi się to zimą i to jest dopuszczalny okres, ale optymalnym jest lato, gdy drzewo znajduje się w fazie wzrostu),
  • ograniczanie liczby usuwanych jednorazowo gałęzi,
  • narzędzia,  których się używa i sposób ich dezynfekowania.

Fundacja EkoRozwoju wyjaśnia, że dla drzew najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby sieci naziemne prowadzone były pod ziemią, ale oczywiście w taki sposób by nie naruszać systemu korzeniowego, który jest bardzo rozległy i – wbrew obiegowym opiniom – rozwija się stosunkowo płytko pod powierzchnią.

Czytaj również: Jaka jest prawdziwa skala wycinek w Polsce? Można to sprawdzić na mapie

Zdjęcie tytułowe: Akcja „SOS Dajmy Drzewom Prawo”, fot. Fundacja EkoRozwoju

Podziel się: