Drzewo przeszkadza deweloperowi. Mieszkańcy chcą, by stało się pomnikiem przyrody

855
1
Podziel się:
stop wycince drzewo czyżyny

Chodzi o drzewo na terenie krakowskiej spółdzielni mieszkaniowej “Czyżyny”, sąsiadującej z nowym osiedlem. Działający tam deweloper chciałby pozbyć się wyrośniętej wierzby. Władze spółdzielni odpowiedziały wnioskiem o objęcie jej specjalną ochroną.

Informuje o tym Mariusz Waszkiewicz, jeden z krakowskich przyrodników. Według niego drzewo znajduje się blisko terenu, na którym planowana jest budowa nowego bloku. To ma nie podobać się inwestorowi.

– W najbliższej okolicy nie ma na pewno innego tak dużego drzewa. Wierzba była badana przez dendrologa. Potwierdził on, że jest wyjątkowa dla tego terenu i zdrowa – mówi Waszkiewicz.

Po badaniu spółdzielnia zwróciła się do Urzędu Miasta Krakowa o objęcie drzewa ochroną. W niedalekiej przyszłości może stać się ono pomnikiem przyrody. Zablokowałoby to możliwość jego wycinki czy przycinania gałęzi – również tych, które wychodzą na sąsiadującą działkę.

– A niektóre korzenie i konary na pewno wychodzą na teren dewelopera. W przypadku pomnika przyrody można je wycinać jedynie w uzasadnionych przypadkach, dla pielęgnacji rośliny – komentuje Waszkiewicz.

Na wieści o planach dewelopera zareagowali również mieszkańcy, którzy otoczyli brzozę płachtą z napisem “Protest społeczny. Stop wycince drzew!”. Sprawą zajmie się teraz Urząd Miasta, a konkretnie Wydział Kształtowania Środowiska. Według Waszkiewicza decyzja o ustanowieniu pomnika przyrody powinna być w tym przypadku formalnością.

Zdjęcie: Mariusz Waszkiewicz, archiwum prywatne

Podziel się:
Wesprzyj nas!

Ładowanie danych zbiórki...

Wesprzyj SmogLab!

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
Marcin Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Marcin
Gość
Marcin

Nikt nie zamierza wycinać tej wierzby, bo ona rośnie na terenie spółdzielni. Tylko spółdzielnia może ją wyciąć. Bez paniki. Chodziło tylko o przycięcie. I dobrze, że nasz prezes kazał ją przyciąć, bo stare gałęzie spadały na auta parkujące obok.