Za nami jeden z najcieplejszych marców w historii pomiarów. Najnowsze dane nie pozostawiają złudzeń – ocieplenie klimatu zwolniło tylko na chwilę. Rekordowo ciepły marzec i koniec La Niña to sygnał, którego nie można ignorować. Chłodna faza właśnie się zakończyła. Co to dla nas oznacza?
Eksperci są zgodni: w najbliższych miesiącach ocieplenie może znów przyspieszyć, a ryzyko kolejnych rekordów wyraźnie rośnie. Stało się tak głównie z powodu chłodnej fazy ENSO na Oceanie Spokojnym, tzw. oscylacji południowej, czyli La Niña, która właśnie dobiegła końca. Jak pokazują prognozy, nieuchronnie zbliża się El Niño. Skoro La Niña tylko nieznacznie obniżyła temperatury, a bezpośrednie pomiary już wskazują, że kwiecień może zbliżyć się do rekordowych wartości, nasuwa się pytanie pytanie: czy klimat wszedł w niekontrolowany stan postępującego ocieplenia?
Marzec chłodniejszy, ale blisko podium
El Niño i La Niña to naturalne, powtarzające się średnio co 2-4 lata cykle klimatyczne w równikowej części Oceanu Spokojnego. Choć jest to naturalne zjawisko, w dobie ocieplającego się klimatu ma duży wpływ na globalne temperatury. La Niña powoduje spadek temperatury na Ziemi, dzięki czemu na jakiś czas hamuje antropogeniczne globalne ocieplenie. Z kolei El Niño przyspiesza na pewien czas proces globalnego ocieplenia. Ta ciepła faza ENSO na Pacyfiku pokazuje nam, jak może wyglądać świat cieplejszy o 1,5 st. C względem ery preindustrialnej (1850-1900 r.).
Copernicus Climate Change Service (C3S), czyli Europejski Program Monitorowania Klimatu, przestawił niedawno dane dotyczące światowych temperatur w marcu br.

Źródło: Copernicus/ECMWF
Jak wynika z raportu, tegoroczny marzec był czwartym najcieplejszym marcem w historii pomiarów. Średnia temperatura globalna wyniosła 13,94 st. C, czyli o 1,48 st. powyżej średniej z czasów preindustrialnych.
To wciąż poniżej średniej wartości opisanej w ramach paryskiego porozumienia klimatycznego z 2015 roku. Trwałe przekroczenie tej średniej uruchomi serię zdarzeń, które mogą doprowadzić do dalszego ocieplenia klimatu. Co więcej, skutki ocieplenia o 1,5 stopnia będą miały druzgocący wpływ na poszczególne regiony świata. Oznacza to intensywniejsze fale upałów, jakie obserwowaliśmy w Europie latem 2024 r., susze czy pożary. W konsekwencji nastąpią też poważne zmiany w ekosystemach, jak wymieranie raf koralowych ze wszystkimi tego konsekwencjami, także dla lokalnej turystyki.
Ułamek stopnia różnicy. „Każda z tych liczb jest uderzająca sama w sobie”
– Dane agencji Copernicus za marzec 2026 roku kreślą niepokojący obraz: 1,48 st. C powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej, najniższy w historii zasięg lodu morskiego w Arktyce w marcu oraz temperatury powierzchni morza ponownie zbliżające się do rekordowych wartości. Każda z tych liczb jest uderzająca sama w sobie, a razem ukazują one system klimatyczny, znajdujący się pod stałą i narastającą presją – zauważa Carlo Buontempo, dyrektor Copernicus C3S.
Niewiele było na świecie zimnych miejsc, zarówno w marcu, jak w poprzednich miesiącach. 1,48 st. C to bardzo dużo, a Europa, w tym Polska w ubiegłym miesiącu doświadczyły ponadprzeciętnie wysokich temperatur.

Marzec 2026 to miesiąc, w którym zakończyła się La Niña, a mimo to do granicy 1,5 stopnia brakowało jedynie 0,02 st. C. Teraz ma miejsce faza neutralna. Jednak prof. Szymon Malinowski z Instytutu Geofizyki Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego zauważa, że El Niño, to już kwestia czasu z uwagi na zmiany temperatur u wybrzeży Ameryki Południowej.
Dane z tego miesiąca pokazują, że co pewien czas średnia temperatura dzienna na świecie zbliża się do rekordowych wartości.

Ocieplenie poza kontrolą?
Biorąc pod uwagę temperatury z ostatnich tygodni, zakończenie La Niña i perspektywę El Niño, rodzi się pytanie: czy klimat wszedł w niekontrolowany stan ocieplenia? Przy tym należy pamiętać przede wszystkim o emisjach dwutlenku węgla.
– W dobrym przybliżeniu globalne ocieplenie, rozumiane jako zmiana średniej temperatury planety w stosunku do poziomu z czasów preindustrialnych, jest wprost proporcjonalne do całkowitej ilości dwutlenku węgla wyemitowanego od początku epoki przedindustrialnej. Nie zaprzestaliśmy emisji, więc temperatura globalna będzie rosnąć – mówi nam Piotr Florek z Fundacji Edukacji Klimatycznej, zajmujący się modelowaniem danych klimatycznych.
Od grudnia ubiegłego roku temperatury utrzymują się poniżej progu 1,5 stopnia. Z kolei w październiku i listopadzie 2025 r. były powyżej tego poziomu. Wcześniej, od maja do września, utrzymywały się około 0,2 st. C poniżej tego progu.
– Jesteśmy już tak blisko progu 1,5 st. C (w sensie takim w jakim interpretowane jest Porozumienie paryskie, czyli jako średnia 20-letnia), że jego przekraczanie będzie się już zdarzać regularnie. Aż w końcu, od drugiej połowy lat trzydziestych XXI wieku, każdy rok będzie globalnie cieplejszy niż 1,5 stopnia – wyjaśnia Florek pytany przez SmogLab.
Czy możemy przewidywać, jak będzie się to kształtowało? – Nie jest to proces niekontrolowany – odpowiada ekspert. – Wręcz przeciwnie, ludzkość kontroluje go w ten sposób, że przyciska „gaz do dechy”, zwiększając emisję gazów cieplarnianych, a więc i średnie tempo ocieplenia. Kiedy zaczniemy redukować globalne tempo spalania paliw kopalnych, tempo wzrostu ocieplenia też zwolni. Gdy emisje spadną do zera, globalne ocieplenie zatrzyma się – tłumaczya.
Nadchodzi El Niño. Co to dla nas oznacza?
Dodatnia faza ENSO jest w drodze. Florek zaznacza, że na długoterminowe trendy nakładają się też inne czynniki, jak wspomniane El Niño. – Faktycznie, modele dynamiczne (modele klimatu inicjowane obecnym stanem atmosfery i oceanów, używane do generowania prognoz sezonowych i dekadowych) wskazują, że w drugiej połowie roku na tropikalnym Pacyfiku rozwinie się silne – albo nawet bardzo silne – El Niño.
Gdy to nastąpi, skutki odczujemy bardzo szybko. – W takiej sytuacji rok 2026 zbliży się do rekordu globalnej temperatury, ustanowionego w 2024. A w roku 2027 rekord ten zostanie pobity – uważa Florek.
El Niño trwa co najmniej kilka miesięcy, a jego wpływ na temperatury utrzymuje się przez dłuższy czas. Już teraz odczuwamy skutki globalnego ocieplenia niezależnie od ENSO, w tym przede wszystkim suszę i niedobór opadów. Pierwsza połowa kwietnia była w Polsce wyjątkowo sucha, szczególnie na zachodzie kraju. Druga połowa miesiąca również nie zapowiada się na wilgotną.
–
Zdjęcie tytułowe: josealbafotos/Pixabay



