Gran Canaria i ferma ośmiornic. Może się to fatalnie odbić na jakości życia na rajskiej wyspie

37
0
Podziel się:

Na hiszpańskiej Gran Canarii ma powstać ferma przemysłowa ośmiornic. Ucierpi nie tylko bioróżnorodność i całe tamtejsze środowisko, ale również przedsiębiorcy i zwykli mieszkańcy. Specjaliści apelują o odmowę wydania pozwolenia na budowę.

Firma Nueva Pescanova, zajmująca się akwakulturą, wystąpiła do lokalnych władz o pozwolenie środowiskowe na budowę fermy przemysłowej. Aquatic Animal Alliance, Green REV Institute, Future Food 4 Climate i ponad 110 organizacji oraz naukowców z całego świata ostrzegli rząd Wysp Kanaryjskich przed poważnymi zagrożeniami, które niesie za sobą ferma ośmiornic.

Dokumentacja, którą dostarczył inwestor, budzi liczne zastrzeżenia. Nie zawiera istotnych informacji dotyczących potencjalnych negatywnych skutków przedsięwzięcia. Zagrożone są ekosystemy wodne i sami mieszkańcy Wysp Kanaryjskich.

Czytaj także: Udowodnił, że koncern zatruł lasy deszczowe rakotwórczą wodą. Dostał 1000 dni za obrazę sądu

Ferma przemysłowa ośmiornic i choroby

Pierwsze poważne zaniedbanie firmy to brak danych o możliwości przenoszenia się patogenów i rozprzestrzeniania chorób wewnątrz fermy przemysłowej oraz poza nią. Nueva Pescanova odpowiada, że „w przypadku hodowli ośmiornic nie są jeszcze znane żadne istotne patologie”. Jednakże intensywna produkcja zwierzęca zawsze wiąże się z podwyższonym ryzykiem występowania i szerzenia się chorób.

Ponadto wcześniejsze badania udowodniły, że ośmiornice mogą nosić nawet 20 różnych patogenów. W tym m.in. bakterię Vibrio Cholerae, która powoduje chorobę cholery u ludzi. Bakterie te mogą się utrzymywać w planktonie, co jest dużym zagrożeniem w miejscowościach nadmorskich. Jak pisze Green REV Institute, inwestor nie wymienia żadnego z patogenów, które mogą być potencjalnie przenoszone na dzikie zwierzęta morskie lub nawet ludzi. Pomija także ryzyko związane ze stosowaniem ewentualnych metod terapii, takich jak antybiotyki i leki przeciwpasożytnicze. Antybiotyki wprowadzane w czasie leczenia ośmiornic stosowane są niejednokrotnie także podczas leczenia ludzi. To z kolei może pogłębić rosnący globalny kryzys związany z opornością na antybiotyki. Właśnie to zjawisko budzi teraz największy niepokój wśród protestujących.

Niektóre ze związków stosowanych w leczeniu ośmiornic, np. zieleń malachitowa, zostały zakazane w innych państwach członkowskich UE. U ośmiornic mogą występować także patogeny (np. Photobacterium swingsii) powodujące groźne zmiany skórne, niebezpieczne dla otaczającego ekosystemu. Stwierdzono także przypadki zachorowań na poważną chorobę wirusową o nazwie VER, związane z użyciem w akwakulturze konkretnego artykułu spożywczego. Chorobę VER wykryto u wielu kręgowców i bezkręgowców na całym świecie. Spowodowała ona masową śmiertelność zarówno u zwierząt hodowlanych, jak i dzikich. Tymczasem Nueva Pescanova, odnosząc się do zagrożeń biologicznych dla potencjalnych pracowników, nie wspomniała o żadnej z tych kwestii.

Dla ośmiornic największe ryzyko chorób powstaje podczas zanieczyszczenia wód, urazów mechanicznych lub infekcji, np. pasożytniczych. Te zagrożenia, włącznie z możliwymi uszkodzeniami podczas niewoli, przeładunku czy transportu, w dużej mierze generowane są właśnie w fermach przemysłowych.

Z ferm przemysłowych leją się ścieki, ale inwestor nie widzi problemu

W stanowisku przeciwników inwestycji, wskazano także na ryzyko biologiczne i biofizyczne związane z zanieczyszczeniem wód, jeśli ta dojdzie do skutku. Ścieki powstające w forsowanej fermie zawierają szkodliwe związki mogące skazić wodę. Tymczasem firma nie precyzuje metod ani procesów zapobiegających przenikaniu niebezpiecznych substancji w ściekach czy redukcji stężenia amoniaku, azotynów, azotanów i fosforu, które mogą negatywnie wpływać na ekosystem.

gran canaria
Inwestycja stanowi istotne zagrożenie dla lokalnej bioróżnorodności. Ucierpieć mają również miejscowi przedsiębiorcy, fot. Hungry_herbivore

Kolejne zagrożenia dla środowiska obejmują możliwość ucieczki ośmiornic z hodowli. Kiedy osobniki trafią do otaczającego ekosystemu, mogą wejść w niebezpieczne interakcje z lokalną fauną i przenosić na nią kolejne choroby. Jeśli, wskutek błędu ludzkiego lub klęski żywiołowej, integralność budynków się zaburzy, a ośmiornice uciekną, istnieje ryzyko przeniesienia patogenów lub chemikaliów na dziką faunę morską. Przypadek takiej ucieczki odnotowano w 2016 r. w Narodowym Akwarium Nowej Zelandii. Dodatkowo gatunek O. vulgaris – ośmiornica, której fermę chce założyć Nueva Pescanova, może walczyć z innymi osobnikami, gryźć się lub nawet wzajemnie zjadać.

Ferma zaszkodzi przedsiębiorcom i bioróżnorodności

Inwestor planujący budowę fermy przemysłowej nie przeprowadził żadnych analiz badających wpływ inwestycji na lokalną gospodarkę Gran Canarii. Projekt fermy przemysłowej ośmiornic będzie miał zdecydowanie negatywny wpływ na poziom życia okolicznych społeczności. Produkcja na dużą skalę sprawi, że mali przedsiębiorcy nie wytrzymają konkurencji i stracą źródło utrzymania. Nueva Pescanova nie zaplanowała żadnych działań ochronnych na rzecz lokalnego zdrowia publicznego czy rybołówstwa.

Ponadto O. vulgaris będzie wymagała diety mięsożernej, która opiera się na niezrównoważonych połowach. Tym samym powoduje większe obciążenie i tak już ograniczonych zasobów. Projekt jest więc sprzeczny z Europejskim Zielonym Ładem i z założeniami Komisji Europejskiej. Ta na najbliższe lata planowała wdrażać zrównoważoną akwakulturę. Wytyczne te wyraźnie stwierdzają, że powinniśmy ograniczać produkowanie pasz na mączce rybnej i oleju rybnym pozyskiwanym z dzikiej fauny. Europejską akwakulturę należy ukierunkować na gatunki karmione pokarmem o niższym śladzie środowiskowym. Zdaniem ekspertów, „udomowienie” nowego gatunku mięsożernego stoi w opozycji do unijnych założeń.

Jednocześnie Zgromadzenie Ogólne ONZ ogłosiło 2022 r. Międzynarodowym Rokiem Rzemieślniczego Rybołówstwa i Akwakultury (IYAFA 2022). Wizja ma pozwolić drobnym rzemieślnikom i hodowcom ryb na pełne upoważnienie do dalszego wkładu w zdrowy system żywnościowy i eliminację ubóstwa. Wszystko poprzez odpowiedzialne i zrównoważone wykorzystanie zasobów rybołówstwa i akwakultury. Jak to się ma do działalności przemysłowej inwestora?

Dlaczego ferma przemysłowa ośmiornic nie powinna powstać?

Anna Spurek, COO Green REV Institute odpowiedziała SmogLabowi na to pytanie. Wymieniła kilka grup powodów, dla których inwestycja nigdy nie powinna dojść do skutku.

– środowiskowe – zanieczyszczenie wody, utrata bioróżnorodności,

– zdrowotne – fermy zwierząt to fabryki chorób ludzi i zwierząt,

– gospodarcze i społeczne – przemysłowa hodowla zwierząt niszczy przedsiębiorczość, lokalne biznesy oraz rozwój turystyki w miejscu, w którym powstaje.

Działacze wysłali w tej sprawie list do Ambasady Hiszpanii oraz pismo do władz Wysp Kanaryjskich. W najbliższych dniach planują rozpocząć działania na szczeblu Unii Europejskiej.

– Mogłabym długo wymieniać powody, dla których ferma przemysłowa ośmiornic nie powinna powstać. Myślę jednak, że warto zadać sobie pytanie, dlaczego mamy otwierać kolejną fabrykę cierpienia? Dlaczego mamy skazywać następne gatunki na cierpienie, niewyobrażalny ból i uwięzienie? Wszystko w imię pozycji w karcie restauracyjnej czy produktu na półce sklepowej.

Jak mówi Spurek, nie istnieje uzasadnienie przemysłowej hodowli zwierzęcej. Dopóki sukces będzie wyznaczany wielkością eksportu, a w imię „gospodarki” będziemy skazywać na cierpienie miliardy zwierząt tzw. hodowlanych, dopóty nie będzie żadnej transformacji.

– Klimat zaczyna się na talerzu, empatia w głowach decydentów i decydentek. Pytanie gdzie zaczyna się odpowiedzialność etyczna, społeczna, klimatyczna polityków i polityczek? – zastanawia się Spurek.

Ekspertka z Green REV Institute dodaje, że inwestorzy będą pozyskiwać środki unijne w ramach swojej „działalności”. Środki milionów unijnych podatników.

– Niestety, na naszych oczach strategia „Od pola do stołu” zmienia się w „Od cierpienia, antybiotykooporności, spadku bioróżnorodności z publicznych do stołu, a potem do apteki i szpitala”.

W rozmowie ze SmogLabem pyta, jaki jest cel inwestycji? Po drugie, jakie problemy środowiskowe, społeczne, gospodarcze ma rozwiązać? Co wnosi do transformacji systemu żywności? Odpowiedzi są jasne.

– Mój postulat do decydentów jest jeden. Jeżeli jedynym celem są „miejsca pracy” w produkcji zwierzęcej, zysk inwestorów, kilka nowych dróg i to jest w porządku dla decydujących, to może czas na zmianę tych decydentów – apeluje Spurek.

Czytaj także: Dr hab. Paulina Kramarz: Ludzi zmieniono w maszynki do robienia pieniędzy

Zdjęcie tytułowe: Vladimir Wrangel/Shutterstock

Podziel się: