Jak to się robi? Hamburg pokazuje, jak zagospodarować dzielnicę poprzemysłową

484
0
Podziel się:
Hafen City

W Krakowie przez chwilę hipsterskim centrum była dzielnica Zabłocie. Niedaleko od Rynku, a jednak trochę na uboczu, zaraz przy Wiśle. Kiedyś przemysłowa część miasta, dziś siedziba Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK i Muzeum Fabryka Schindlera. W momencie fascynacji Zabłociem powstało tam kilka barów i restauracji, swoje siedziby założyły start-upy.

Dziś te bary dalej działają, ale żeby do nich dojść, trzeba wykonać slalom między samochodami zaparkowanymi na chodniku. Jest ciasno, co chwilę wyrasta nowy apartamentowiec, z każdego punktu widać żurawie. Zburzono budynek po fabryce kosmetyków Miraculum, gdzie swoją siedzibę miał m.in. klub muzyczny, weterynarz, sklepik, kawiarnia, mechanik naprawiający zabytkowe samochody. Teraz tam, gdzie stało Miraculum, budowany jest blok. Ostatnio miasto stworzyło tam park – a raczej skwer. Kawałek trawy, kilka drzew i parę ławek. Trudno tam wysiedzieć, bo za plecami słychać hałas z budowy. Kolejnej.

Okazuje się, że tereny poprzemysłowe można wykorzystać inaczej, niż stawiając betonowe molochy na każdym wolnym kawałku ziemi.

Udowadnia to Hamburg swoim pomysłem na HafenCity, nowoczesną dzielnicę przy dawnym porcie.  Tam też będą bloki – do połowy 2020 ma zamieszkać w nich 12 tys. osób. Ale Niemcy zdają się mieć pomysł, jak zrobić, żeby nowa dzielnica nie przytłaczała,  miała nowoczesne, ekologiczne rozwiązania i nie była przepełniona samochodami.

Każda nowa inwestycja w HafenCity musi mieć parking podziemny. Na zewnątrz auta nie parkują – wyjątkiem są miejsca postojowe przed budynkiem filharmonii. Na mieszkańca ma przypadać 0,4 miejsca parkingowego. Mało? To celowe, a zarządzający projektem HafenCity nie godzą się na więcej. Chodzi o to, żeby bardziej opłacało się dojechać poprowadzonym tam metrem (linia U4), tramwajem albo rowerem.  Alternatywą są też busy wodne, obsługiwane przez amfibię i jadące część trasy po lądzie, a część po Łabie. Stworzono również trasy pieszo-rowerowe. 70 procent z nich jest oddalona od dróg, a 30 proc. biegnie wzdłuż rzeki. Oczywiście można tam wypożyczyć rowery miejskie. Na razie jest tylko kilka stacji, ale będzie więcej – kiedy tylko sprowadzą się kolejni mieszkańcy. Docelowo jedną trzecią miejsc parkingowych w dzielnicy mają zająć elektryczne samochody do wypożyczenia, dzięki którym utrzymywanie prywatnych aut dla wielu mieszkańców straci sens.

W HafenCity powstała największa europejska stacja napełniania pojazdów wodorem. Tam tankują miejskie autobusy wodorowe, których flota cały czas się powiększa. W wielu punktach dzielnicy zamontowano stacje do ładowania samochodów z napędem elektrycznym – w tym pierwszą w Hamburgu „szybką ładowarkę” dla pojazdów. Nawet statki pasażerskie są wyposażone w taki napęd, żeby cumując w porcie, nie zanieczyszczały powietrza – w 2015 roku zamontowano w nich silniki hybrydowe.

HafenCity ma być „miastem w mieście”, a nie jedynie dzielnicą biurową, która umiera po 17. Dlatego połączono w nim funkcję mieszkalną, biurową i rekreacyjną – tak, żeby mieszkańcy mieli wszystko w zasięgu ręki. Jeśli chodzi o rozrywkę, to nie można pominąć budynku filharmonii, który już stał się symbolem dzielnicy. Jego podstawa to zrewitalizowany budynek portowy, a góra to oszklona, nowoczesna bryła w kształcie morskich fal.

Dzielnica w założeniu ma być ekologiczna. Ogrzewanie budynków mieszkalnych jest oparte na innowacyjnych koncepcjach – ciepło wytwarzane jest dzięki technologii ogniw paliwowych i dzięki panelom solarnym.  W zachodniej części dzielnicy zamontowano 1800 m kw. takich paneli, co zapewni 40 proc. zapotrzebowania na ciepłą wodę. Na wschodzie wodę będzie ogrzewać ciepło odpadowe z rafinerii miedzi Aurubis. Jak można przeczytać na oficjalnej stronie dzielnicy: „Ciepło odpadowe prawie nie powoduje zanieczyszczenia CO2 i nie wydziela tlenku azotu.”

Pomysł na zorganizowanie centrum handlowego w HafenCity również ma na celu ograniczenie zużywania energii. Dlatego nie powstanie tam zamknięty moloch ze sklepami, a otwarta przestrzeń handlowa na zewnątrz, gdzie będą znajdowały się butiki – w osobnych lokalach. Dzięki temu nie trzeba ogrzewać, klimatyzować i zaopatrywać w energię elektryczną powierzchni niehandlowej – korytarzy, ruchomych schodów i innych części, które zazwyczaj mamy w wielkich centrach handlowych.

Turyści mogą zwiedzać Pawilon Zrównoważonego Rozwoju, a także brać udział w wycieczkach o najbardziej ekologicznych częściach miasta. W Pawilonie na bieżąco aktualizowana jest wystawa o tym, jak wyglądają zielone rozwiązania dla miast i jak je wprowadzać. Na miejscu działa również kawiarnia z produktami fair-trade.

Projektanci nie zapomnieli także o zieleni. Na północnym zachodzie powstał park mający aż 6 tys. m kw. Kolejny, na granicy z sąsiednią dzielnicą, nastawiony jest na place zabaw i zielone tereny dla dzieci. W centrum powstaje czterohektarowa przestrzeń, która będzie nie tylko miejscem spacerów, ale także historii– w obrębie parku zaplanowano pomnik upamiętniający deportacje Romów, Sinti i Żydów w latach 40-tych.

Jeszcze chwilę trzeba poczekać, aż te wszystkie ambitne plany zostaną dokończone, aż wprowadzą się tysiące mieszkańców, którzy będą korzystać z parków, bulwarów i tras rowerowych. Ale już widać, że kierunek jest słuszny. A na pewno słuszniejszy niż krakowska bezmyślna zabudowa.

Zdjęcie: MaraZe/Shutterstock

Podziel się:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o