Nowych chętnych przybywa, gdy zaczyna śmierdzieć. “Wystarczą chęci, z resztą pomożemy”

53
0
Podziel się:

– Wystarczą chęci, z resztą pomożemy – mówi nam Jola Sitarz-Wójcicka, liderka Akademii Alarmów Smogowych. Tylko w ostatnim tygodniu wpłynęły 3 nowe zgłoszenia od osób, które chcą walczyć o czyste powietrze w swojej miejscowości i założyć lokalny alarm smogowy. Można liczyć na wsparcie techniczne, prawne, a nawet środki na start działalności.

Maciej Fijak, SmogLab: Robi się coraz zimniej więc w całej Polsce ruszyły kotły i kopciuchy. Pewnie sporo osób zastanawia się co można zrobić jeśli ktoś ma dość gryzącego i trującego powietrza. Czy jednostki mogą cokolwiek zmienić?

Jola Sitarz-Wójcicka, Polski Alarm Smogowy, liderka Akademii Alarmów Smogowych: Jak najbardziej tak. Zaczął się sezon grzewczy, a razem z nim sezon smogowy. Każdego, kto ten problem zauważa i chciałby coś z nim zrobić, zapraszamy do Polskiego Alarmu Smogowego. Jesteśmy siecią prawie 60 lokalnych alarmów. Są to inicjatywy zarówno z dużych miast, jak i z małych wiosek. Jeżeli ktoś jest chętny to działań to zapraszamy do założenia lokalnego alarmu smogowego i rozpoczęcia działań na rzecz czystego powietrza.

Jaka jest optymalna liczba osób, aby taki lokalny alarm założyć?

Nie ma optymalnej, ani wymaganej liczby osób. Z doświadczenia oczywiście wiem, że łatwiej działa się w grupie niż w samemu. Natomiast jeśli ktoś jest zdeterminowany to uda się nawet w pojedynkę. Nawet jak powstanie lokalny alarm i założy go jedna osoba, to często robi się o inicjatywie głośno. Interesują się tym lokalne media i w efekcie kolejne osoby dołączają. To nie jest tak, że zostaniemy sami z tematem. Z autopsji wiem, że jak się już zacznie to łatwiej zachęcić kolejne osoby do dołączenia.

Grant na logo, stronę www czy druk ulotek

Czy założenie takiej inicjatywy wiąże się z jakimiś formalnościami?

Nie ma tutaj żadnych wymagań. Owszem to pomaga później na przykład w pozyskiwaniu finansowania z grantów. Natomiast nie ma takiego wymagania, że trzeba zakładać stowarzyszenie czy fundację. Równie dobrze mogą to być grupy nieformalne i takie grupy bardzo sprawnie działają. 

Dobrze, w takim razie załóżmy, że mieszkam w niewielkiej miejscowości na Śląsku. Chcę założyć alarm smogowy w swojej miejscowości, aby wywierać presję na lokalnych samorządowców i wójta, który do tej pory na hasło “czyste powietrze” prześmiewczo się uśmiechał. Co mam zrobić i jak mi pomożecie?

Każdą zainteresowaną osobę zachęcamy do kontaktu z nami, najlepiej przez skrzynkę mailową ([email protected] – red.). Dla nowych alarmów mamy małe granty na początek działalności. Można je wykorzystać na stworzenie strony internetowej, logotypu, czy wydruk ulotek. Zapewniamy też poradnię prawną, dzięki współpracy z Fundacją Frank Bold. Na początek pomagamy pisać pisma, które pomagają postawić diagnozę czy dana gmina jest bierna, czy robi coś w kierunku czystego powietrza. To ważne, aby na początku ustalić, czy mamy do czynienia z samorządem, który działa, czy raczej takim, który chowa problem pod dywan. Tych drugich jest niestety więcej. Zapewniamy dostęp do mnóstwa materiałów, szkoleń i webinarów. Osoby, które przystępują do sieci lokalnych alarmów smogowych, zapraszamy na różnego rodzaju zjazdy – lokalne i ogólnopolskie, aby wymieniać się doświadczeniem. Przede wszystkim jednak wspieramy. Jeśli ktoś ma trudną sytuację lub chciałby się poradzić, jak rozwiązać dany problem – jesteśmy dostępni. Mamy “know-how” w wielu trudnych sytuacjach. 

“Oddolna presja ma wielki sens”

Jak wygląda odzew na Waszą inicjatywę? Czy zgłaszają się nowe osoby?

Odkąd zaczął się sezon grzewczy i powietrze zaczęło brzydko mówiąc – śmierdzieć, mamy sporo nowych zgłoszeń. Osoby te chcą zakładać lokalne alarmy w swoich miejscowościach. Tylko w zeszłym tygodniu miałam trzy takie zgłoszenia, widać, że następuje zwiększona dynamika w tej kwestii. Są to zarówno grupy osób, jak i pojedyncze osoby, które są bezradne i nie wiedzą, co robić. Zakładają taką grupę, licząc, że dołączą kolejni. Wystarczą chęci do działania. My pomożemy to rozwinąć i dmuchnąć wiatrem w żagle takiego alarmu smogowego.

Myślisz, że te działania mają przełożenie na rzeczywistość i czyste powietrze za naszymi oknami?

Taka oddolna presja ma wielki sens. Czekając na ruchy ze strony rządu – możemy się nie doczekać. Tutaj presja tworzy się od dołu – od mieszkańców. Oni wymagają coś na swoim samorządzie, a ten z kolei na władzach wojewódzkich. Te muszą iść do struktur centralnych, kiedy wszyscy niżej czegoś od nich wymagają. Tędy droga, w naszym kraju jest to nieco odwrócone, ale innego sposobu nie ma. 


Wszelkie informacje dotyczące Akademii Alarmów Smogowych możesz znaleźć na stronie projektu.

Zdjęcie tytułowe: Powietrza! Antysmogowy Marsz Żałobny 4 grudnia 2013 roku/ Kamil A. Krajewski

Podziel się: