Jest interes do zrobienia

530
0
Podziel się:
Smog Węgiel Bełchatów

Po brawurowej akcji Greenpeace (GP) na budynkach mieszczących siedziby PiS i PO (więcej o tej akcji dowiecie się z tekstu Sebastiana Medonia), na Twitterze wywiązała się burzliwa dyskusja między GP a politykami obydwu partii.

Nie mylmy zmiany klimatu ze smogiem …

Zarówno politycy PiS, jak i PO faktycznie wykazali się słabą znajomością tematu – mylili, a przynajmniej mieszali smog i zmianę klimatu. Co zresztą nie jest w naszym kraju ani czymś rzadkim, ani niczym nowym. I co celnie wypunktował GP, sugerując przy okazji – całkiem słusznie – że Grzegorz Schetyna potrzebuje korepetycji na temat zmiany klimatu. (Ostatnio okazało się, że Rafałowi Trzaskowskiemu takie korepetycje też by się przydały).

… a węgla kamiennego z brunatnym.

W trakcie wspomnianej dyskusji pojawiły się też stwierdzenia, że domy w Polsce spalają cztery razy mniej węgla niż jedna elektrownia Bełchatów. To prawda, ale ktoś, kto to napisał, zapomniał(a) dodać, że akurat ta elektrownia spala węgiel brunatny, natomiast polskie domy – przede wszystkim węgiel kamienny [1]. A to dość istotna różnica, zwłaszcza w kontekście w jakim ten wpis się pojawił [2].

Intencja osób mówiących o tym, że jedna elektrownia spala cztery razy więcej węgla niż wszystkie polskie domy jest dość oczywista. Chodzi o podkreślanie faktu, że o ile domy opalane węglem i drewnem są w Polsce główną przyczyną smogu, to już emisje dwutlenku węgla (CO2) z takich gospodarstw domowych są przy emisjach CO2 z energetyki śmiesznie małe. Nie powinniśmy przecież jednak porównać zużycia węgla, ale właśnie emisje CO2. Jeśli to zrobimy, to okaże się że wszystkie polskie domy, ogrzewane paliwami stałymi – węglem i drewnem – emitują nie cztery razy mniej, ale z grubsza tyle samo CO2 co Bełchatów [3].

Wciąż robi to jednak wrażenie, prawda? Te wszystkie budynki w naszym kraju, które interesują nas pod kątem walki ze smogiem, i do których adresowane są działania antysmogowe emitują mniej więcej tyle CO2 co jedna elektrownia!

Tak, ale pamiętajmy że Bełchatów to prawdziwe monstrum – żaden inny obiekt w Unii Europejskiej nie emituje aż tyle dwutlenku węgla (37 mln ton rocznie). I że mówimy o jednej z czterech największych elektrowni węglowych na Świecie (bez rozróżnienia na te spalające węgiel brunatny i te spalające węgiel kamienny).

Emisja dwutlenku węgla, związanej z ogrzewaniem budynków paliwami stałymi wcale nie jest więc taka mała – to ok. 1/10 całkowitej polskiej emisji. Warto zatem chyba zrobić wszystko, by domy ogrzewane do tej pory węglem i drewnem emitowały nie tylko mniej pyłu (ze względu na smog, czy jak kto woli jakość powietrza), ale też właśnie i mniej CO2 (ze względu na klimat). Naprawdę, jest się o co bić.

Oczywiście, nie ma najmniejszych wątpliwości że

Głównym emitentem CO2 w Polsce jest energetyka

– odpowiada ona za prawie połowę całkowitej naszej emisji tego gazu. Zaprzeczać temu byłoby równie nieuczciwą manipulacją, jak mówić o wpływie „smogu” na zdrowie i prowadząc kampanię informacyjną na ten temat, skupiając się wyłącznie na emisji pyłu i tlenków azotu z energetyki. Jednocześnie udając że nie dostrzega się pozostałych źródeł tych dwu zanieczyszczeń, a zwłaszcza domowych kominów i silników spalinowych.

GP ma więc jak najbardziej rację, od lat zwracając uwagę opinii publicznej na energetykę jako najważniejsze źródło emisji gazów cieplarnianych w naszym kraju. I punktując nie tylko ignorancję (lub hipokryzję) prawie całej polskiej sceny politycznej w kwestii zmiany klimatu i jej następstw, ale też brak skutecznych działań w obszarze transformacji energetycznej. (Który to brak działań może mieć zresztą także dość nieoczekiwane, a nawet zabawne konsekwencje.)

Dyskusja, która wywiązała się po akcji Greenpeace jest też bardzo dobrym pretekstem, by porozmawiać na niejeden ważny temat. Na przykład,

Jak prowadzić działania antysmogowe, by nie zaszkodzić klimatowi?

A jeszcze lepiej, by mu trochę pomóc? Tak, by móc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – i tą „smogową”, i tą „klimatyczną”. Czy to w ogóle możliwe? Tak, ale trudniejsze niż prowadzenie działań antysmogowych w oderwaniu od polityki klimatycznej – jeśli zignorowalibyśmy wpływ naszych działań na klimat, walka ze smogiem byłaby dużo prostsza.

Węgiel?

Z punktu widzenia ochrony klimatu nie jest żadnym zyskiem wymiana starych kotłów węglowych na nowsze kotły węglowe. Z kolei z punktu widzenia poprawy jakości powietrza takie działanie jest jak najbardziej celowe, choć na pewno nie optymalne.

Gaz?

Wbrew pozorom, pod względem wpływu na klimat kotły gazowe niekoniecznie są lepsze od węglowych – mniejsze niż w przypadku węgla emisje CO2 (na jednostkę energii) przy spalaniu gazu rekompensuje (może i z nawiązką) to, że przy wydobyciu i transporcie gazu ziemnego jego część ulatnia się do atmosfery. A gaz ziemny to głównie metan – drugi najważniejszy po CO2 gaz cieplarniany.

Jest to bardzo poważny argument przeciwko traktowaniu gazu ziemnego jako alternatywnego dla węgla nośnika energii. I to nawet jeśli uwzględni się emisję metanu z kopalń węgla kamiennego (liczoną oczywiście “na konto” węgla), która w Polsce stanowi znaczną część całkowitej antropogenicznej emisji tego gazu.

Dlatego też powinniśmy jak najszybciej odchodzić nie tylko od spalania węgla, ale i gazu. I to zarówno w gospodarstwach domowych, jak i w energetyce.

Z drugiej strony, z punktu widzenia samej walki ze smogiem, ogrzewanie gazem jest bardzo atrakcyjną opcją. Mamy więc jawny konflikt między działaniami antysmogowymi i działaniami zmierzającymi do zmniejszenia tempa zmiany klimatu.

Drewno?

Wciąż wiele osób uważa je za neutralne dla klimatu źródło energii. Jednak liczenie emisji CO2 ze spalania biomasy jako równej zeru (zakładając, że cały wyemitowany w ten sposób dwutlenek węgla zostanie związany z powrotem w procesie fotosyntezy) to nic innego jak „kreatywna księgowość”, mocno dyskusyjna w sytuacji gdy jesteśmy tak blisko załamania się ziemskiego systemu klimatycznego. Dlatego wyżej napisałem o budynkach ogrzewanych węglem i drewnem, a nie tylko węglem. Z punktu widzenia walki ze smogiem używanie biomasy jako paliwa jest jak najbardziej w porządku, ale pod warunkiem że spalamy ją w odpowiednich urządzeniach.

Pompy ciepła?

Jeśli „chodziły by” na prąd z OZE, byłoby to najlepsze rozwiązanie – zarówno z punktu widzenia ochrony klimatu, jak i walki ze smogiem. Póki co „chodzą” głównie na prąd z węgla, ale miejmy nadzieję że to się szybko będzie zmieniać.

Co na pewno może pomóc zmniejszyć wpływ ogrzewania budynków na klimat, a przy okazji pomóc w walce ze smogiem?

Efektywność energetyczna

Dobrze ocieplony dom potrzebuje mniej energii. Nawet jeśli będziemy ogrzewali nasz dom gazem, drewnem lub węglem, po dociepleniu go emisje CO2 będą niższe – przy podstawowej termomodernizacji spadną z grubsza dwukrotnie. Co pokazuje, że walcząc ze smogiem, możemy też całkiem sporo ugrać jeśli chodzi o emisje gazów cieplarnianych [4]. Tym bardziej, że tak wiele budynków w Polsce jest wciąż ocieplona bardzo słabo lub wcale.

Lub ujmując to ciut inaczej: na termomodernizacji budynków i wymianie źródeł ciepła w polskich domach jest do zrobienia całkiem niezły interes. Zysk mierzony jest w najważniejszej obecnie walucie, o której jednak ekonomiści zbyt rzadko mówią, a wielu nie zdaje sobie sprawy z jej fundamentalnego znaczenia: w tonach wyemitowanego do atmosfery dwutlenku węgla [5].

Podziękowania

Wiele cennych informacji na temat wspóspalania biomasy w energetyce (o którym jedynie krótko wspominam w przypisie [3]) dostałem od Rafała Psika (Zagłębiowski Alarm Smogowy) i Pawła Szypulskiego (Greenpeace Polska).

Przypisy

[1] W zachodniej Polsce, np. w woj. Lubuskim, w domowych kotłach centralnego ogrzewania i piecach pali się także węglem brunatnym. Jednak w skali całego kraju jest to raczej wyjątek, a nie reguła – udział węgla brunatnego w ogrzewaniu polskich domów można w pierwszym przybliżeniu bezpiecznie zaniedbać.

[2] Węgiel brunatny ma zazwyczaj mniejszą „zawartość węgla w węglu” – zawartość pierwiastkowego węgla w tonie surowca, ale przede wszystkim dużo mniejszą kaloryczność niż węgiel kamienny. Żeby uzyskać określoną ilość energii, potrzeba zatem spalić więcej węgla brunatnego niż węgla kamiennego.

[3] W Polsce same tylko domy jednorodzinne emitują rocznie ok. 30,5 mln ton CO2 (źródło: szacunki Krakowskiego Alarmu Smogowego).

Nie liczymy tu jednak domów wielorodzinnych. Nie uwzględniamy też w ogóle spalania drewna i biomasy w domach jednorodzinnych.

Z drugiej strony uwzględniamy także te budynki jednorodzinne, które nie interesują nas pod kątem walki ze smogiem, bo są ogrzewane energią elektryczną lub gazem.

Jednak w Polsce wciąż jedynie mały ułamek całkowitej liczby domów jednorodzinnych ogrzewanych jest energią elektryczną (bądź bezpośrednio – grzejnikami elektrycznymi, bądź pompami ciepła) lub ciepłem sieciowym. Nieco większy odsetek stanowią budynki jednorodzinne ogrzewane za pomocą kotłów gazowych. W roku 2015 w polskich domach jednorodzinnych mieliśmy:

3825 tys. pieców i kotłów na węgiel

756 tys. kotłów na biomasę/drewno

745 tys. kotłów gazowych

193 tys. domów było ogrzewane w inny sposób
(sieć ciepłownicza, grzejniki elektryczne, pompy ciepła, kotły olejowe).

(źródło: Efektywność energetyczna w Polsce. Przegląd 2015. Instytut Ekonomii Środowiska).

Nie mamy nowszych danych, ale od 2015 roku liczba urządzeń grzewczych na paliwa stałe nie uległa w Polsce większym zmianom, w każdym razie na pewno nie nastąpił jeszcze istotny jej spadek (wyjątkiem jest Kraków).

Nie wiem dokładnie, jakie są emisje CO2 związane ze spalaniem drewna w domowych paleniskach, w tym w coraz liczniejszych kominkach, instalowanych powszechnie w nowych budynkach jedno- i wielorodzinnych.

Nie wiem też, jakie są emisje CO2 związane ze spalaniem jakichkolwiek paliw stałych w domach wielorodzinnych (np. kamienicach wyposażonych w piece kaflowe).

I w sumie nic dziwnego, bo nie znamy nawet liczby palenisk w budynkach wielorodzinnych w naszym kraju. Jest one jednak duża (rzędu setek tysięcy).

Mamy więc kilka niewiadomych. Chyba bezpiecznie można jednak przyjąć, że w Polsce całkowita emisja CO2 z budynków ogrzewanych paliwami stałymi (zarówno jednorodzinnych, jak i wielorodzinnych) to ponad trzydzieści milionów ton CO2/rok, czyli jest porównywalna z emisją CO2 z elektrowni Bełchatów (37 mln ton rocznie).

W przypadku takich budynków możemy bez trudu rozdzielić ich emisje CO2 od emisji CO2 elektrowni lub elektrociepłowni. W przeciwieństwie do domów ogrzewanych ciepłem sieciowym lub prądem nie ma tu problemu „na czyje konto” należy przypisać te emisje.

Dla porównania, w roku 2017 całkowita polska emisja CO2 ze wszystkich źródeł wynosiła ok. 330 mln ton.

Wszystkie polskie elektrownie wyemitowały w roku 2018 109,4 mln ton CO2, a elektrociepłownie 23,5 mln ton. Emisja ze współspalania biomasy jest tutaj liczona jako zerowa, ale nie ma to większego znaczenia, bo ostatnio biomasy w polskiej energetyce spala się niewiele – przestało się to opłacać.

[4] Termomodernizacja budynków ogrzewanych obecnie „czystymi” źródłami energii (gaz, ciepło sieciowe, energia elektryczna), choć nie będzie wpływać na jakość powietrza (przynajmniej lokalnie), to będzie prowadzić do dalszego spadku emisji gazów cieplarnianych.

[5] Dodatkowo premia w postaci spadku emisji pyłu do atmosfery. Lub jak kto woli, vice versa: zysk mierzony w tonach pyłu i kilogramach B[a]P, a premia w mniejszych emisjach CO2.

Fot. Shutterstock

Podziel się:
Wesprzyj nas!

Ładowanie danych zbiórki...

Wesprzyj SmogLab!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o