siarka polska

Jeszcze niedawno mieliśmy w Polsce kwaśne deszcze. Kto je pamięta?

Kiedy mówimy o zanieczyszczeniu powietrza („smogu”), najczęściej chodzi nam o pył zawieszony – najbardziej dokuczliwe, a i najważniejsze z punktu widzenia ochrony zdrowia i życia zanieczyszczenie powietrza. To właśnie wpływowi PM 2.5 przypisujemy ogromną większość negatywnych efektów zdrowotnych (w tym przedwczesnych zgonów) zawiązanych w naszym kraju z narażeniem na zanieczyszczenia powietrza. Słynny już benzo[a]piren (BaP), z którym w Polsce mamy tak duży problem, jest jedną z wielu substancji, z których składa się pył zawieszony. W skład pyłu wchodzą też zwykle inne substancje z grupy WWA, z których część jest jeszcze bardziej szkodliwa niż BaP, a także wiele innych szkodliwych substancji. Z innych zanieczyszczeń czasem słyszymy też o dwutlenku azotu, a w lecie o ozonie.

A co z dwutlenkiem siarki (SO2)? Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było to jedno z najważniejszych zanieczyszczeń powietrza. Ba, uczyliśmy się o nim w szkole (kto pamięta?). Dlaczego SO2 był taki istotny? Bo tlenki siarki (poza dwutlenkiem, także powstający z niego trójtlenek, SO3) są odpowiedzialne za kwaśne deszcze, przez lata niszczące zabytki, lasy (np. w Sudetach) czy też zakwaszające niektóre jeziora w stopniu uniemożliwiającym życie wielu organizmom.

Skąd w ogóle biorą się w powietrzu tlenki siarki? Ze spalania węgla (i innych paliw kopalnych), które zawsze zawierają pewną ilość siarki. Dlatego węgiel spalany np. w elektrowniach pozbawionych instalacji odsiarczania spalin był potężnym źródłem emisji SO2 do atmosfery. Montaż urządzeń odsiarczających bardzo istotnie zmniejszył jednak w naszym kraju emisję dwutlenku siarki (spadek o 72 % w latach 1990 – 2011), a co za tym idzie i jego stężenia w powietrzu [Więcej na stronach Europejskiej Agencji Środowiska]. Zmniejszono tez radykalnie zawartość siarki w oleju opałowym i napędowym.

I może właśnie dlatego teraz praktycznie o dwutlenku siarki nie mówimy. Czy słusznie?

Norma europejska dla maksymalnego stężenia dobowego to 125 μg/, a przekroczeń tej wartości nie powinno być więcej niż trzy w roku. Oznacza to, że np. Rybnik wyczerpał już w tym roku limit (dwa przekroczenia w styczniu, jedno w lutym). Czy grozi nam kolejna (po tej dotyczącej pyłu i tej dotyczącej benzoapirenu) skarga do Komisji Europejskiej? Pewnie nie. Faktem jest, że nawet w miejscowościach tak silnie zanieczyszczonych jak Rybnik przekroczenia norm obowiązujących w UE zdarzają się jedynie podczas najcięższych epizodów smogowych. Warto też pamiętać, że w czasie takich epizodów głównym zagrożeniem dla zdrowia są pyły, występujące często w bardzo wysokich stężeniach.

Ważne jest jednak co innego. Normy unijne dotyczące dopuszczalnych poziomów zanieczyszczeń w powietrzu są zazwyczaj znacznie łagodniejsze niż zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Dlaczego? Po prostu regulacje w Unii Europejskiej to wynik kompromisu między naciskami różnych branż przemysłu czy państw członkowskich, a wytycznymi WHO, mającymi na celu „jedynie” ochronę naszego życia i zdrowia. (Warto o tym zawsze pamiętać, powołując się na normy unijne). W przypadku SO2 różnice te są szczególnie duże. Wytyczne WHO mówią bowiem, że maksymalne stężenie dobowe SO2 nie powinno przekraczać 20 μg/, czyli są ponad 5 razy bardziej restrykcyjne niż prawo UE. Skala przekroczeń dobowych stężeń dwutlenku siarki zalecanych przez WHO jest więc w naszym kraju bardzo znaczna, choć pewnie nie aż taka, jak dla pyłu.

Obecnie w naszym kraju „procesy spalania poza przemysłem” (czytaj: spalanie zasiarczonego węgla w domowych paleniskach)odpowiadają za ok. 1/3 całkowitej emisji dwutlenku siarki (dane Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami, patrz rysunek, na którym pokazano stan z 2014 roku).

Źródło: KOBiZE
Źródło: KOBiZE

 

Jednak w większości średnich i małych miejscowości w naszym kraju to nie przemysł, a właśnie ogrzewanie gospodarstw domowych za pomocą węgla jest najważniejszym źródłem SO2 w powietrzu. W przeciwieństwie do kominów przemysłowych, kominy naszych domów są niskie. Nie posiadają też filtrów ani instalacji odsiarczających. Skutkuje to dużymi stężeniami zanieczyszczeń, także dwutlenku siarki, blisko powierzchni ziemi, czyli tam, gdzie najczęściej mamy pecha przebywać.

Warto też przypomnieć, że z dwutlenku siarki i innych zanieczyszczeń powstają tzw. pyły wtórne, czyli że emisja SO2 przekłada się na wyższe stężenia pyłu zawieszonego.

Są to kolejne argumenty za jak najszybszym wprowadzeniem odpowiednio restrykcyjnych norm jakości dla węgla trafiającego na rynek detaliczny. W szczególności konieczne jest właśnie uregulowanie maksymalnej dopuszczalnej zawartości siarki w węglu.

Od Autora: W dniu 26 lipca 2018 wprowadziłem do tekstu drobne poprawki – poza dodaniem zdania o pyłach wtórnych są to wyłącznie poprawki stylistyczne.

Fot. TimothyJ/Flickr.

1 komentarz

  1. (dwa przekroczenia w styczniu, jedno w lutym) – drobna pomyłka się wkradła – nie mogło być przekroczenia w lutym w tym roku, lutego jeszcze nie było

Dodaj komentarz