„Kopciuchy” nie wrócą do Krakowa. Pomysł mieszkańca Wieliczki przepadł z kretesem

334
0
Podziel się:

Sejmik województwa małopolskiego kolejny raz zajmował się próbą demontażu lokalnej uchwały antysmogowej. Pomysł podczas dyskusji skrytykowano jako niezgodny z prawem i zawierający błędy merytoryczne. Sam inicjator przyznawał, że być może błędy są, ale projekt powinien zostać przyjęty, a następnie korygowany. Radni byli innego zdania. Nikt nie poparł pomysłu przywracającego „kopciuchy” do Krakowa.

Przypomnijmy – we wrześniu 2022 r. sejmik już raz zajmował się przekładaniem terminów przepisów związanych z jakością powietrza. Po wielu miesiącach prób rozmiękczania kluczowych zapisów radni podnieśli ręce za zmianą ważnej daty. Pierwotnie kopciuchy miały zniknąć z końcem 2022 r., jednak termin wydłużono do maja 2024. To oznacza, że najbardziej trujące kotły działają aż 2 sezony dłużej.

Uchwała antysmogowa dla Małopolski obowiązuje od 2017 r. Sześcioletni okres przygotowawczy był gwarantem systematycznej ewolucji w kierunku czystego powietrza. Mimo wielu głosów sprzeciwu, na ostatniej prostej koalicja PiS i PSL zdecydowała o wydłużeniu terminu żywotności urządzeń bezklasowych. Argumentowano to m.in. ciężką sytuacją na rynku paliw. Przeciwnicy wydłużania dat przypominali, że stare urządzenia zużywają dużo więcej surowca, np. węgla, niż kotły wyższej klasy.

Za takim rozwiązaniem zagłosowało ostatecznie 25 radnych, 11 było przeciw. Dziś wyniki głosowania były zgoła inne.

Wyniki głosowania

Krakowski Alarm Smogowy przeciw, władze Krakowa podobnie

Z pomysłem zmian w przepisach wyszedł jeden z mieszkańców Wieliczki, który aktualnie kandyduje do Senatu. Jego inicjatywa uchwałodawcza zakłada zezwolenie na spalanie w Krakowie biomasy, w każdym rodzaju urządzeń. Projekt przewiduje też wydłużenie działalności kopciuchów do 2026 r. Oznacza to, że dopuszczone do użytku zostałyby również tzw. „kopciuchy”, a więc kotły emitujące ogromne ilości zanieczyszczeń. To właśnie ich użytkowanie stanowi główne źródło zanieczyszczenia powietrza pyłem czy rakotwórczym benzo[a]pirenem w Polsce.

Krakowski Alarm Smogowy sprzeciwiając się kolejnym zmianom w uchwale, przypomina, że efekt zakazu spalania paliw w Krakowie przyniósł niepodważalne efekty. Likwidacja niemal wszystkich palenisk na paliwa stałe doprowadziła do znaczącej poprawy jakości powietrza w mieście. Liczba dni smogowych (dni z przekroczeniem normy dla stężenia pyłu PM10) na stacji tła miejskiego spadła ze 116 w 2012 roku, do 40 w 2022 roku.

Mniejsze zanieczyszczenie powietrza przełożyło się na poprawę zdrowia publicznego – prowadzone przez profesor Ewę Czarnobilską badania wskazują, że wraz z poprawą jakości powietrza zmniejszył się odsetek dzieci zgłaszających objawy astmy oskrzelowej – z 22 proc. w 2008 roku do 9 proc. w 2018 roku.

Także władze stolicy Małopolski sprzeciwiają się kolejnym zmianom.  – Przyjęcie kolejnych zmian w uchwałach antysmogowych oznaczałoby niwelowanie efektu ekologicznego, który został osiągnięty przez Kraków dzięki determinacji mieszkańców. Krakowianie jednoznacznie opowiedzieli się za tym, aby miasto dążyło do całkowitej likwidacji kotłów bezklasowych – podkreśla wiceprezydent Krakowa Jerzy Muzyk.

„Smog zniknął, bo jest więcej kominków”

Józef Gawron, wicemarszałek województwa przypominał, że obywatelski projekt posiada wady prawne i musi zostać odrzucony. W podobnym tonie wypowiadał się radny województwa Tomasz Urynowicz. – Jeśli nie musimy, nie powinniśmy wykonywać kroku wstecz – mówił wicemarszałek Kazimierz Barczyk.

– Być może projekt zawiera błędy merytoryczne i wady prawne, ale pokazuje, że Zarząd Województwa powinien coś z tym zrobić – podsumował argumenty wskazujące na uchybienia projektu Wojciech Perek z Ogólnopolskiego Zrzeszenia Kominki i Piece. A następnie zaskoczył wszystkich stwierdzeniem, że uchwała antysmogowa przynosi efekty, ponieważ w okolicach Krakowa jest coraz więcej nowych kominków na drewno.

– Uchwała antysmogowa przynosi efekty. 10 lat temu, gdy zaczynaliśmy jako Krakowski Alarm Smogowy, w Krakowie mieliśmy 120 dni smogowych. Dzisiaj średniorocznie tych dni jest 40 – przypominał Andrzej Guła, lider Krakowskiego Alarmu Smogowego. – Mieszkaniec Wieliczki chce, aby kopciuchy wróciły do Krakowa. Apeluję, żebyście nie zniwieczyli tego wielkiego wysiłku, który prowadzimy od lat i odrzucili ten pomysł – dodawał.

Miłosz Jakubowski z Fundacji Frank Bold zwracał z kolei uwagę na problemy prawne związane z proponowanym rozwiązaniem. Po jej uchwaleniu drewno będzie mogło być spalane we wszystkich urządzeniach. Oznacza to, że dopuszczalne będą nawet „kopciuchy”. Dodał również, że w Unii Europejskiej trwają prace nad zaostrzeniem norm powietrza oraz wykluczania najbardziej emisyjnych źródeł ciepła.

Zero głosów poparcia

Radni sejmiku byli zgodni jak rzadko kiedy. Nikt nie poparł projektu, a przeciw głosowało 20 radnych, zarówno z Platformy Obywatelskiej, jak i z Prawa i Sprawiedliwości. Dwóch radnych wstrzymało się od głosu.

– Cieszymy się, że radni Sejmiku podjęli rozsądną decyzję i nie zmienili przepisów antysmogowych w Krakowie. To dobra wiadomość dla zdrowia i życia mieszkańców Krakowa, którzy dzięki wdrożeniu uchwały antysmogowej oddychają czystszym powietrzem. Teraz czas na to, żeby samorząd województwa z determinacją podszedł do wymiany starych palenisk w pozostałych miejscowościach Małopolski, tak, aby ostatecznie rozwiązać problem smogu w naszym województwie – powiedział SmogLabowi po głosowaniu Andrzej Guła, lider Krakowskiego Alarmu Smogowego.

Podziel się: