Udostępnij

Latające taksówki nad Warszawą? Problem zaczyna się na ziemi

18.08.2026

W wielu filmach science fiction nad ulicami miast latają taksówki. Ten obraz ma szansę stać się rzeczywistością – elektryczne maszyny pionowego startu i lądowania są już testowane, a pierwsze certyfikacje mogą pojawić się około 2027 roku. Zanim to nastąpi, miasta będą musiały spełnić kilka bardzo przyziemnych warunków. Czy nad Warszawą zaczną latać podniebne elektryczne taksówki? Na razie problemy mają pionierzy w tej dziedzinie, czyli Amerykanie.

Coraz bardziej zatłoczone miasta, takie jak Los Angeles, na poważnie myślą nad wizją rodem z s-f. Latające taksówki od lat są przedstawiane jako przyszłość transportu miejskiego. Elektryczne maszyny eVTOL, zdolne do pionowego startu i lądowania, mają omijać korki i skracać podróże trwające dziś kilkadziesiąt minut do kilku minut. Firmy takie jak Joby, Archer Aviation i Beta Technologies ścigają się w opracowywaniu niewielkich, wielowirnikowych pojazdów elektrycznych. Inwestują w to grube miliardy i budują wizję przyszłości rodem z „Łowcy androidów”.

Problem w tym, że sama możliwość zbudowania latającego pojazdu nie oznacza jeszcze, że powstanie działający system miejskiego transportu powietrznego. Trzeba stworzyć infrastrukturę, uzyskać odpowiednie zgody, rozwiązać kwestie bezpieczeństwa, hałasu i kontroli ruchu. Pozostaje też pytanie, które może okazać się najważniejsze: dla ilu osób taki transport będzie rzeczywiście dostępny i użyteczny?

Wizja lotu nad Los Angeles jak w filmach s-f

Jednym z najbardziej efektownych przykładów tego, jak rozwija się rynek eVTOL, jest Park Elm w Century City w Los Angeles. Kompleks 44-piętrowych luksusowych apartamentów oferuje mieszkania kosztujące od 2,6 mln dolarów. Cena jednego z penthouse’ów przekracza 78 mln dolarów.

Jednym z elementów podnoszących atrakcyjność inwestycji ma być vertiport. Istniejące lądowisko dla śmigłowców na południowej wieży kompleksu ma zostać przystosowane do obsługi elektrycznych maszyn pionowego startu i lądowania. Dzięki współpracy z Joby Aviation i Blade Air Mobility mieszkańcy mają w przyszłości móc szybko przemieszczać się pomiędzy ekskluzywnymi lokalizacjami w rejonie Los Angeles.

Pomysł jest prosty: prywatny eVTOL, luksusowy apartament i możliwość szybkiego przelotu na mecz Los Angeles Lakers. Tak właśnie przedstawiana jest część wizji miejskiej mobilności powietrznej.

– Wydaje się, że w najbliższych latach urządzenia typu eVTOL znajdą swoją niszę wśród zamożnych użytkowników, którzy poszukują alternatywy dla helikoptera na krótkich i średnich dystansach – mówi dla SmogLabu Krzysztof Burda, prezes Polskiej Izby Rozwoju Elektromobilności (PIRE). – Tego typu pojazdy powietrzne dają dużą swobodę i niezależność, do tego są względnie ciche i są znacznie tańsze w użytkowaniu niż klasyczny helikopter – dodaje.

Na razie to jednak kwestia przyszłości. Najbardziej optymistyczne prognozy zakładają uzyskanie certyfikacji przez pierwsze eVTOL-e około 2027 lub 2028 roku. Producenci już prowadzą testy. W kwietniu Joby wykonało demonstracyjne loty między Manhattanem a lotniskiem JFK w Nowym Jorku.

To jednak dopiero początek znacznie większego wyzwania.

Najpierw trzeba zbudować „drogi” dla latających taksówek

W takich miastach jak Los Angeles mieszka wielu ludzi, których stać byłoby na tego typu powietrzne taksówki. O ile taki pojazd już istnieje i może latać, to na drodze stoją całkiem przyziemne problemy. Chociażby infrastruktura. Potrzebne są miejsca startu i lądowania, ładowarki, odpowiednie przepisy oraz systemy zarządzania ruchem. Branża zdaje sobie z tego sprawę.

– O zwycięstwie elektrycznego lotnictwa zdecyduje to, co wydarzy się na ziemi – stwierdziła Kristen Costello z Beta Technologies dla Bloomberga.

Producenci nie będą chcieli wprowadzać na rynek dziesiątek maszyn, jeśli zabraknie miejsc, w których będą mogły lądować.

Rozwiązaniem ma być wykorzystanie istniejących lotnisk, lądowisk dla śmigłowców oraz niewykorzystanych mniejszych portów lotniczych. Szczególnie korzystna sytuacja występuje w Los Angeles, gdzie część wysokich budynków została wyposażona w lądowiska dla śmigłowców ze względu na przepisy przeciwpożarowe wprowadzone w latach 70.

Nie oznacza to jednak, że wystarczy postawić ładowarkę i rozpocząć loty.

Śmigłowce już pokazały, gdzie zaczynają się problemy

Historia miejskiego transportu powietrznego nie jest szczególnie zachęcająca. W latach 60. i 70. regularne połączenia śmigłowcowe funkcjonowały m.in. w Nowym Jorku, San Francisco i Los Angeles. Ostatecznie ich rozwój zatrzymały koszty, hałas, wypadki oraz problemy operacyjne.

Dziś z podobnych usług korzystają przede wszystkim zamożni klienci. Przykładowo Blade Air Mobility oferuje połączenia śmigłowcowe z Manhattanu na lotniska czy do Hamptons, a ceny zaczynają się od około 195 dolarów za osobę.

Nawet sam Donald Trump przyznaje, że sprawa prywatnych lotów w strefie miejskiej to nie taka prosta rzecz.

– Najtrudniejszą rzeczą do uzyskania jest lądowisko dla helikoptera – powiedział prezydent, który obecnie nadzoruje budowę lądowiska dla helikopterów na trawniku przed Białym Domem. – Nie ma nic trudniejszego do uzyskania pod względem przepisów dotyczących zagospodarowania przestrzennego.

eVTOL-e mają być bezpieczniejsze, cichsze i tańsze. Zanim stanie się to rzeczywistością, trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy miasta są gotowe na znacznie większą liczbę maszyn w powietrzu.

Cztery osoby nie zastąpią metra

Jednym z podstawowych problemów jest skala. Typowy eVTOL przewozi zaledwie kilka osób. To oznacza, że nawet duża liczba latających taksówek nie będzie w stanie konkurować pod względem przepustowości z autobusami, pociągami czy metrem.

– W dalszej przyszłości zapewne będziemy rozpatrywać także zastosowanie eVTOL-i jako kolejna forma transportu w miastach, lecz bardziej prawdopodobny wydaje się tu rozwój ekskluzywnego (np. szybki transfer na lotnisko), a nie jako zastąpienie taksówek, czy autobusów – mówi nam prezes PIRE. – Jedną z przyczyn jest ograniczona ilość miejsca dla pasażerów, która nie da rady konkurować z transportem zbiorowym opłacalnością przewozów.

Pieśń przyszłości na polskim niebie?

Nawet w takim kraju jak USA eVTOL nie jest w stanie w ciągu najbliższych lat zastąpić metra czy autobusu. Wystarczy popatrzeć, jaka jest skala w przypadku prywatnych śmigłowców. Blade Air Mobility przewiozła w ubiegłym roku ponad 90 tys. pasażerów. To naprawdę mikro skala, bo np. warszawskie metro obsługuje dziennie blisko 700 tys. pasażerów.

To pokazuje skalę problemu, ale mimo to, podniebne taxi nie musi być wcale odległą przyszłością.

– Wiele krajów sprzyja testom takich pojazdów jak USA, Zjednoczone Emiraty Arabskie, które widzą w tych urządzeniach ogromny potencjał i słusznie, bo napęd elektryczny pokazuje nam kolejne możliwości jego aplikacji – zauważa Burda.

W Polsce też coś zaczyna się dziać.

– Warto wspomnieć również o polskim akcencie na rynku eVTOL jakim jest startup Jetson założony przez Polaka Tomasza Patana, który z sukcesem przetestował i wdrożył komercyjnie pierwsze modele latających pojazdów użytku osobistego Jetson ONE, lecz są to nadal pojazdy dla osób indywidualnych z zasobnym portfelem, a nie codzienny środek transportu – zwraca uwagę nasz rozmówca. – Być może przy sprzyjających regulacjach zobaczymy w przyszłości pojedyncze eVTOL-e nad Warszawą czy nad innymi polskimi miastami – dodaje.

Zdjęcie tytułowe: Shutterstock/Alexander Steamaze

Autor

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracujący od lat z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.