„Monokulturowe uprawy nie sprawdzają się w naprawdę trudnych momentach”

66
0
Podziel się:

Grupa Azoty Zakłady Azotowe Kędzierzyn S.A. ogłosiła, że ogranicza do minimum działalność instalacji produkującej nawozy sztuczne. Przyczyną są niezwykle wysokie ceny gazu ziemnego, głównego surowca wykorzystywanego do produkcji nawozów sztucznych. Jego koszty w ostatnim półroczu wzrosły z 72 do 280 euro za megawatogodzinę. Za te ceny odpowiedzialna jest agresja Rosji na Ukrainę. Choć eksperci podkreślają konieczność doraźnej pomocy rolnikom, zwracają również uwagę na zagrożenia wynikające z uzależnienia rolnictwa od nawozów sztucznych.

Zapytaliśmy ekspertów, co decyzja Grupy Azoty oznacza dla polskiego rolnictwa, bezpieczeństwa żywnościowego oraz dla samych rolników.

– Komunikat Zarządu Spółki Grupa Azoty, o ograniczeniu pracy instalacji produkującej nawozy sztuczne do minimum, to dobra wiadomość dla środowiska. Może bowiem wpłynąć na ograniczenie dalszego wyjaławiania gleb, poprzez bezsensowną ich chemizację. Do kompletu przydałby się też komunikat o ograniczeniu lub zaniechaniu produkcji środków ochrony roślin i herbicydów – powiedział SmogLabowi Andrzej Gawłowski, ekspert gospodarki odpadami, Członek Rady Programowej Instytutu Gospodarki o Obiegu Zamkniętym, Członek Stowarzyszenia Biorecykling oraz ekspert E-Komitetu Fundacji EKON.

Kondycja gleby jest coraz gorsza

Jak wyjaśnia, gleby z roku na rok tracą swoją naturalną zdolność do absorpcji składników pokarmowych i zatrzymywania wód opadowych. Dzieje się tak, bo wytworzona przez nie materia organiczna nie jest zwracana ziemi. Nie poprawia jej struktury, nie nawozi gleby.

– Przez bezgraniczną chemizację, w pogoni za zyskiem, zabijamy mikroorganizmy wspomagające powstawanie struktury gruzełkowatej*. Prowadzimy monokultury na coraz większych połaciach pól uprawnych, gdzie wiatr wznosi tumany kurzu, osusza i tak już jałową glebę. Ograniczamy stosowanie płodozmianu, pozwalającego na odrodzenie się naturalnej produktywności gleby. Dodatkowo przy pomocy manipulacji genetycznych skróciliśmy słomę zbóż, bo w hodowli bydła i trzody przeszliśmy na chów klatkowy, bezściółkowy, a obornik nie jest wykorzystywany do polepszania struktury i produktywności gleb – tłumaczy Gawłowski.

Chemia z nawozów sztucznych a stan środowiska

– Ta sama genetyka spowodowała, że w sadach królują dziś wysoko towarowe odmiany, wymagające nawet kilkunastu oprysków w sezonie, bo kosztele, kronselki, koksy, malinówki rodziły mniej i do tego co drugi sezon. Zaoraliśmy śródpolne zadrzewienia, wycięliśmy drzewa okalające pola. Niszczymy wszystkie ostoje zwierząt – latających, pełzających, biegających – wylicza ekspert.

Stosowanie nawozów sztucznych degraduje środowisko, fot. aleori/Shutterstock

Zdaniem Członka Rady Programowej IGOZ, melioracje traktujemy jednostronnie: – Jedynie jako metodę osuszania wszystkich wymoczysk, bagien i bagienek, jakie jeszcze w różnych miejscach występują – jeśli jakiekolwiek urządzenia melioracyjne się ostały i są przez kogokolwiek użytkowane. Tak, krok po kroku, gleby stają się sitkiem, przez które cała ta niepotrzebna chemia pochodząca z nawozów, herbicydów czy środków ochrony roślin spływa do rzek i dalej do morza – wyjaśnia.

– A potem wielkie zdziwienie, zwłaszcza przy niskich stanach wód i wysokich temperaturach, że masowo występują sinice, brakuje w wodzie tlenu, że przyducha, że masowo umierają ryby, skorupiaki i plankton – dodaje Gawłowski.

„Chcę rolnictwa wykorzystującego naturę”

Tłumaczy, że wiele cieków  bezpowrotnie traci zdolność do oczyszczania wody. Zwłaszcza, gdy zanieczyszczenie ich spływającymi z pól nawozami i wszelaką chemią, czy też ściekami przemysłowymi lub bytowymi postępuje.

– Dlatego nie zmartwił mnie komunikat Zarządu Grupy Azoty. Nie, nie chcę powrotu
do trójpolówki w rolnictwie. Ale chcę rolnictwa zdecydowanie pełniej wykorzystującego naturę. Wykorzystującego jej mądrość, zdolność do regeneracji bez nadmiernego wspomagania sztucznymi środkami. Chcę jeść produkty pozbawione chemii, nieprzetworzone genetycznie – mówi ekspert gospodarki odpadami.

Dodaje, że ograniczenie produkcji w tym zakładzie to także zdecydowane zmniejszenie zapotrzebowania na energię. W aktualnej sytuacji nie jest to bez znaczenia. – Zwolni to także znaczne ilości surowca, który będzie mógł być przeznaczony na inne cele – podsumowuje Gawłowski.

Odchodzenie od nawozów i wsparcie dla rolników

Również Koalicja Żywa Ziemia jest za odchodzeniem od stosowania nawozów sztucznych. Jak zaznacza w rozmowie z redakcją, musi to być proces przemyślany i podzielony na etapy, połączony z edukowaniem i wspieraniem rolników.

– Tak duży wzrost cen nawozów w tak krótkim czasie oraz drastyczne zmniejszenie ich dostępności doprowadzi nie tylko do mniejszej produkcji żywności, ale również mocno pogorszy sytuację materialną rolników. To najgorszy z możliwych scenariuszy – dodaje Koalicja.

Grupa Azoty S.A. czasowo zatrzymała instalacje do produkcji nawozów azotowych, kaprolaktamu oraz poliamidu 6. Wszystko w wyniku rekordowo wysokich cen gazu ziemnego.

– Ta decyzja największego koncernu chemicznego w Polsce oraz zrozumiała w tej sytuacji nerwowa reakcja rolników, powinna w końcu uświadomić nam, jak bardzo uzależniliśmy rolnictwo od dostaw zewnętrznych. Ostatni okres naznaczony kryzysem ekonomicznym, kryzysem związanym z pandemią i wojną w Ukrainie, pokazuje, że model rolnictwa oparty w całości o zewnętrzne dostawy, monokulturowe uprawy oraz w pełni uzależniony od międzynarodowych rynków, nie sprawdza się w naprawdę trudnych momentach – mówią SmogLabowi. Jak dodają, powinniśmy od tego modelu odchodzić.

Wzrost cen gazu to pokłosie wojny w Ukrainie

Za wzrost cen gazu bezpośrednio odpowiada agresja Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Jednak zagrożeń jest więcej. – Znajdujemy się w trudnym momencie narastania kryzysu wywołanego ocieplaniem się klimatu. Coraz częściej obserwujemy również kryzysy globalnej gospodarki. Wyraźniej widzimy postępującą katastrofę ekologiczną. Katastrofę wywołaną zanieczyszczeniem środowiska, które prowadzi do zaniku różnorodności biologicznej oraz ubożenia naszych zasobów, jak woda i gleba. Dlatego powinniśmy jak najszybciej zacząć realizować cele zawarte w strategii „Od pola do stołu”. Polski rząd musi zaprzestać blokowania inicjatyw Komisji Europejskiej w tym zakresie – tłumaczą w rozmowie ze SmogLabem.

Jak mówią specjaliści z Koalicji Żywa Ziemia, rolnictwo konwencjonalne jest skazane na adaptowanie technik znanych w innych, bardziej zrównoważonych systemach gospodarowania. Ich zdaniem należy włączyć Ośrodki Doradztwa Rolniczego (ODR) w szerokie edukowanie o alternatywnych modelach rolniczych. – Przede wszystkim trzeba odwrócić optykę. Zamiast skupiać się na dostarczaniu roślinom substancji potrzebnych do zwiększania plonów, należy zacząć dbać o glebę – dodają. Szersze zastosowanie technik agroekologicznych i ekologicznych w rolnictwie konwencjonalnym pozwoli zminimalizować zużycie nawozów sztucznych.

Ograniczenie produkcji nawozów sztucznych. Czas na działania rządu

– Nie zapominajmy też, że ten model rolnictwa generuje tak naprawdę wysokie koszty. Z powodu unijnych dotacji nie widać tego na pierwszy rzut oka. Jeśli jednak policzymy wszystkie nakłady oraz koszty środowiskowe i społeczne w obszarze zdrowia, okaże się, że zdecydowanie przewyższają zyski – wyjaśniają.

Zdaniem Koalicji, sytuacja ta wymaga od rządu podjęcia doraźnych działań. Takich, które osłabiłyby negatywne dla rolników skutki podwyżek cen gazu ziemnego. – Musi być ona również impulsem do systemowych zmian. W przeciwnym razie takie sytuacje będą się działy cyklicznie i coraz mocniej szkodziły naszemu bezpieczeństwu żywnościowemu.

* Struktura gruzełkowata – zbite cząsteczki glebowe, tworzące agregaty o mniejszej lub większej objętości. Między nimi tworzą się swoiste kanaliki, umożliwiające dopływ tlenu oraz wody wraz z rozpuszczonymi w niej substancjami odżywczymi do systemów korzeniowych roślin. Występowanie wolnych przestrzeni powoduje także zwiększoną penetrację korzeni. Powoduje też wnikanie ich w głębsze warstwy podłoża, co znacząco chroni roślinę przed suszą. Pełni również ważną rolę w procesie ukorzeniania roślin. Tworzeniu się gleby o tego typu strukturze sprzyjają substancje próchnicowe, które pełnią rolę lepiszcza scalającego cząstki mineralne. Za powstawanie agregatów odpowiadają również bakterie, rozwojowi których sprzyjają kwasy humusowe (źródło: https://totalhumus.pl).

Zdjęcie tytułowe: milan noga/Shutterstock

Podziel się: