Osiedla w duchu zero-waste. Jak budować i nie produkować odpadów?

Podziel się:

W realizacji idei zero-waste kluczową rolę odgrywa nie tylko dobra wola, ale również dobry projekt. To od organizacji przestrzeni miejskiej i mieszkalnej w dużym stopniu zależy nasza zdolność do zmniejszania ilości wytwarzanych odpadów.

Władze Nowego Jorku postawiły przed sobą ambitny cel. Do 2030 r. zamierzają zredukować o 90 proc. ilość śmieci, które wysyłają wysypiska. Nie będzie łatwo. Obecnie miasto „produkuje” 24 tys. ton odpadów dziennie. Według raportu z 2018r. Wielkie Jabłko jest najbardziej zaśmieconym miastem w Stanach Zjednoczonych. W dodatku od drugiego na liście Los Angeles dzieli je spory dystans. W tej sytuacji kosmetyka nie pomoże. Konieczne są zmiany systemowe. A te najlepiej zacząć od zmiany sposobu myślenia – w tym przypadku: na temat wytwarzania, usuwania i przetwarzania śmieci.

Zadanie dla architektów (i urbanistów)

Jednym z milowych kroków w tym kierunku było następujące pytanie: „Co mogą zrobić architekci, by zoptymalizować proces usuwania odpadów organicznych w budynkach, które projektują?”. Padło ono podczas jednego z paneli dyskusyjnych zorganizowanych przez organizację Urban Green. Kwestia okazała się na tyle emocjonująca, że przerodziła się w serię warsztatów, w których wzięli udział architekci, ekolodzy, urbaniści, deweloperzy oraz urzędnicy miejscy. W ich trakcie eksperci przeprowadzili wywiady z administratorami ponad czterdziestu nowojorskich budynków, by zgłębić problemy związane z zarządzaniem odpadami na najbardziej podstawowym poziomie. W efekcie tych prac pytanie „inicjujące” zostało wzbogacone o kilka kolejnych:

  • W jaki sposób odpady mogą być najefektywniej transportowane w obrębie budynków?
  • Czy należy projektować budynki ze zsypami?
  • Co powinniśmy robić z kartonami?
  • Czy możemy uniknąć stert worków ze śmieciami na chodnikach?
  • Gdzie architekci i deweloperzy mogą uzyskać wsparcie dotyczące wdrażania najlepszych rozwiązań w zakresie zarządzania odpadami?

Odpowiedzi na te wątpliwości zostały zawarte w opracowaniu o nazwie „Zero Waste Design Guidelines”, sfinansowanym przez Fundację Rockefellera. To swoisty podręcznik przeznaczony przede wszystkim dla architektów, planistów i deweloperów. Zawiera on wskazówki dotyczące planowania przestrzeni miejskiej oraz projektowania zabudowy mieszkalnej, komercyjnej i instytucjonalnej. Jedną z głównych idei przyświecających raportowi jest teza, że śmieci walające się na ulicach miast stanowią nie tyle efekt niechlujstwa i marnotrawstwa mieszkańców (to też, ale w mniejszym stopniu), ile błędów o charakterze projektowym i infrastrukturalnym.

„Ekosystemy przetwarzają surowce nieustannie, w trybie cyklicznym, tymczasem w systemie zaprojektowanym przez człowieka 99 proc. materiałów pozyskanych z ziemi staje się odpadem w ciągu sześciu miesięcy” – czytamy w raporcie.

Realizacja modelu zero-waste zależy więc w dużym stopniu od architektów, urbanistów i innych stron zaangażowanych w planowanie przestrzeni. To oczywiście nie zwalnia z odpowiedzialności „zwykłych mieszkańców”, którzy powinni współpracować w tworzeniu nowych rozwiązań i bardziej przytomnie podchodzić do kwestii zarządzania odpadami. Choćby przez sumienne segregowanie śmieci czy ograniczanie marnotrawstwa. Nawiasem mówiąc, autorzy raportu zwracają uwagę na fakt, że statystyczna amerykańska rodzina w ciągu roku wyrzuca żywność o wartości 2 tys. dolarów. Polaków na takie marnotrawstwo wprawdzie nie stać, ale często również słabo radzimy sobie z przewidywaniem własnych potrzeb i planowaniem zakupów.

Jak projektować, żeby nie marnować?

Rozwiązania zero-waste mogą być wdrażane na kilku poziomach. Jeden związany jest z planowaniem „przepływu” odpadów. Na stronie Zero Waste Design dostępny jest kalkulator, który pomaga obliczyć ilość śmieci, które będzie generował dany budynek – w zależności od jego przeznaczenia i liczby mieszkańców lub użytkowników. Taki szacunek pozwoli m.in. na zaprojektowanie odpowiednich sposobów transportu odpadów w obrębie budynku oraz pomieszczeń do ich przechowywania do momentu odbioru. Drugi poziom dotyczy segregacji odpadów – i jest ściśle związany z pierwszym. Odpowiednia infrastruktura do transportu śmieci, jak oddzielne zsypy dla odpadków papierowych plastikowych itd., ułatwia ich segregację do recyclingu.

W niektórych przypadkach niezbędne są bardziej zaawansowane rozwiązania. Dotyczy to m.in. odpadów organicznych, które zwykle są cięższe niż śmieci innego typu, ponadto ulegają rozkładowi i wytwarzają odór. W związku z tym muszą być usuwane częściej i osobnymi kanałami, a także przechowywane w odpowiednich pojemnikach z zachowaniem niezbędnych standardów sanitarnych. Inne rozwiązania dotyczą kompresji odpadów w celu ułatwienia ich przechowywania i odprowadzania. Na zdjęciu poniżej widać zsypy prowadzące do śmieci i jeden prowadzący do kompaktora.

Ponadto część śmieci można przetwarzać na miejscu. Pozwoliłoby to na ograniczenie problemu zalegających na ulicach stosów worków w odpadkami – widoku charakterystycznego dla wielu zachodnich miast. Takie rozwiązanie dotyczy szczególnie odpadów organicznych, które można kompostować, a „produkt końcowy” wykorzystać do nawożenia osiedlowych ogrodów lub miejskich farm. Odpowiednie projektowanie może również wpłynąć na ograniczenie zużycia surowców. Taki rezultat dałyby wspólne przestrzenie użytkowe, jak biblioteki czy place zabaw z zabawkami przeznaczonymi do wspólnego użytku, lub współdzielenie niektórych sprzętów, np. pralek, odkurzaczy itp. Raport podsuwa też pomysły na proste rozwiązania, możliwe do wdrożenia w ramach „standardowej” architektury, jak tablice informacyjne z ogłoszeniami o sprzętach przeznaczonych do oddania lub zewnętrzne lodówki służące jako „banki żywności” dla osób chcących podzielić się nadwyżką produktów spożywczych.

Japończycy byli pierwsi

Nowojorczycy nie są pierwszymi, którzy wpadli na to, by projektować przestrzeń w duchu zero-waste. Znacznie wcześniej, bo już w roku 2003, ta koncepcja została wcielona w życie w Japonii. W niewielkiej, liczącej niespełna półtora tysiąca mieszkańców, miejscowości Kamikatsu wprowadzono restrykcyjną segregację śmieci z podziałem na trzydzieści kategorii. Zepsute sprzęty rozbierane są tam na części przeznaczone do odzysku, a niechciane przedmioty nie trafiają do kosza, tylko są oferowane innym mieszkańcom. Dzięki tego typu rozwiązaniom wskaźnik recyklingu w Kamikatsu osiągnął blisko 80 proc. W duchu zero-waste została również zaprojektowana część zabudowy miasta: budynki użyteczności publicznej w znacznej części skonstruowano z materiałów pochodzących z odzysku. Galerię zdjęć, ilustrującą „wdrożenie” można zobaczyć TUTAJ.

Kolejny tak kompleksowy projekt zero-waste powstaje w Turcji. Na razie jest w fazie zarodkowej – przedstawiciele rządu poszukują miejscowości, którą w przyszłości będzie można dostosować do tego standardu. W planach jest m.in. kompostowanie odpadów organicznych, zachęty w formie darmowych minut rozmów telefonicznych, mające skłonić mieszkańców do zwrotu plastikowych opakowań, wymiana floty śmieciarek spalinowych na elektryczne i inne rozwiązania. Na mniejszą skalę projektowanie zero-waste wdrażane jest w wielu miejscach na świecie. Świetnym przykładem jest Zero Waste Bistro, stworzone na okoliczność festiwalu designu NYCxDesign, na zlecenie Fińskiego Instytutu Kultury w Nowym Jorku. Wnętrze baru zostało w całości wykonane z materiałów pochodzących z recyklingu. Efekt?

Źródło: Dezeen.com

Zdjęcie: Kirill Neiezhmakov /Shutterstock

Podziel się:
Wesprzyj nas!

Ładowanie danych zbiórki...

Wesprzyj SmogLab!