Zieleń zamiast dzikiego parkingu w centrum miasta. Mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce

290
0
Podziel się:
park w krakowie grzegórzki

Dziki, zabetonowany parking przy ul. Fabrycznej w Krakowie przeszedł metamorfozę w park. To dzięki zaangażowaniu małżeństwa z Krakowa, które razem ze swoimi sąsiadami wywalczyło kawałek zieleni w swojej okolicy. Wcześniej miasto chciało działkę sprzedać.

Maciej Fijak, SmogLab.pl: Powiedzcie, jak z dzikiego, zabetonowanego parkingu w centrum miasta zrobić park?

Emilia Ordzieniewicz-Sznitko: Trzeba się rozejrzeć co jest dookoła nas. Przemek bardzo interesował się tym co znajduje się wokół miejsca, które wybraliśmy do zamieszkania. Chcieliśmy wiedzieć, jakie są plany zagospodarowania i inwestycyjne. Wiedzieliśmy też, że w mieście działa Budżet Obywatelski i chcieliśmy zgłaszać nasze projekty.

Przemek Sznitko: Do tego pikniki i spotkania sąsiedzkie, które organizowaliśmy. Zobaczyliśmy, że najbardziej sąsiadom brakuje zieleni.

MF: Nie dość, że z Waszej inicjatywy powstał park, to jeszcze przy okazji zlikwidowano dziki parking. Nikt nie był zły, że ubyło miejsc parkingowych?

Przemek: Tak, to był dziki, zabetonowany parking. Przestrzeń była totalnie zapchana samochodami. Początkowo, tam, gdzie były betonowe płyty – tam parkowały samochody. Jednak bardzo szybko kierowcy nauczyli się tak parkować, że po utwardzonej powierzchni jedynie dojeżdżali, a parkowali w trawie, w zieleni, na korzeniach drzew.

Emilia: Do tego po rozszerzeniu Strefy Płatnego Parkowania, która kończyła się  dokładnie w naszej okolicy, presja na miejsca parkingowe stała się jeszcze większa.

Emilia i Przemek razem z sąsiadami sprawili, że w Krakowie powstał park fot. Maciej Fijak

Park w Krakowie to najczęściej nazwa osiedla

MF: Nietrudno sobie wyobrazić, że ludzie szukali bezpłatnych miejsc tuż na granicy Stefy.

Przemek: Auta parkowały czasem nawet na trzy rzędy. Kierowcy się znali, bo często byli to po prostu pracownicy okolicznych budów. Teren był kompletnie zapchany samochodami. Cierpiały na tym drzewa i okoliczna zieleń.

Emilia: A jeszcze wracając do Twojego pierwszego pytania – skąd ten pomysł? Wprowadzając się do Krakowa strasznie chcieliśmy poznać swoich sąsiadów. Mieliśmy oddolny pomysł, żeby zrobić właśnie piknik. Zaczęliśmy pytać ludzi, co jest im potrzebne i co by sprawiło, że ich życie w tym miejscu byłoby po prostu lepsze. Absolutnym priorytetem okazała  się zieleń. Ludzie mówili, że zieleni nie ma i jest bardzo potrzebna.

Przemek: A dokładniej zieleń i bezpieczeństwo na ulicach. To udało się zapewnić dzięki uporządkowaniu parkowania i przez wyznaczenie Strefy Płatnego Parkowania. Jeśli chodzi o zieleń to chodząc po osiedlu i okolicy szukaliśmy  wolnych działek, gdzie potencjalnie można byłoby coś zrobić .

Emilia: Cechą tej części Krakowa jest to, że mamy w okolicy ogromne osiedla, które na wizualizacjach oczywiście toną w zieleni, jednak z zielenią mają jedynie wspólne nazwy: „Garden”, „Park”, „Ekopark” i podobne.

MF: No dobrze. Stwierdziliście, że zamiast dzikiego parkingu chcecie mieć park. Tego samego chcieli Wasi sąsiedzi. Ale od pomysłu do realizacji długa droga. Szczególnie, że miasto miało inne plany na ten teren.

Przemek: Tak, sprawdziliśmy, że są to działki miejskie i złożyliśmy projekt do Budżetu Obywatelskiego, żeby  ten teren zabezpieczyć  na potrzeby parku, zieleni i celów edukacyjnych . Niestety wtedy srogo się zawiedliśmy. Okazało się, że działki są wystawione na sprzedaż.

MF: Jednak stoimy tutaj dzisiaj i park jest niemal gotowy, lada dzień będzie otwarty. Jest zielono, nie widzę betonu, parkingu, ani nowego bloku.

Emilia: A nad nami właśnie przeleciała piękna zięba!

Plac zabaw zamiast dzikiego parkingu fot. Maciej Fijak

“Po betonowych płytach nie ma śladu”

MF: W takim razie jak przekonaliście miasto do tego, aby działki jednak nie sprzedawać?

Przemek: Och, żeby to był taki prosty proces <śmiech>. Po pierwsze z pomocą dobrych ludzi w naszej Radzie Miasta, bo takie się znalazły. Wzięliśmy udział w sesji rady miasta, kiedy debatowano nad sprzedażą działek. Na sprzedaż musieli się zgodzić właśnie radni. Uchwałę kierunkową przeciwko sprzedaży tych działek przygotował w naszym imieniu Radny Łukasz Maślona. Rada Miasta przegłosowała ja jednogłośnie! Siłą rzeczy pomysł pozbycia się działki upadł.

Emilia: Dodajmy, że wcześniej zbieraliśmy podpisy. W ciągu jednego weekendu udało nam się zebrać ponad dwa tysiące podpisów. Od naszych sąsiadów, mieszkańców Grzegórzek, którzy byli absolutnie przeciwko tej sprzedaży. Jednocześnie chcieli, aby powstała tutaj zieleń. Jak już Przemek wspomniał, podczas jednego z posiedzeń Rady Miasta wygłosiliśmy płomienne przemówienia, o tym, jak źle się żyje na Grzegórzkach, jak bardzo potrzebujemy tej zieleni. Dzięki podpisom i naszej obecności na posiedzeniu Rada Miasta przegłosowała wstrzymanie sprzedaży tych działek. To był nasz przyczynek do tego, że działki zostały w rękach miasta, a my dalej próbowaliśmy zrobić tu park z pomocą Budżetu Obywatelskiego.

MF: W takim razie wiemy już, jak wyglądała ta droga. Czy mieszkańcy wybrali ten projekt podczas głosowania?

Emilia: Naturalnie! Był to numer jeden na dzielnicowej liście projektów, zyskał największą liczbę głosów. To była edycja w 2020 roku.

MF: Co powstaje w ramach tego projektu?

Emilia: Piękny park! <śmiech> Zamiast parkingu!

Przemek: Po betonowych płytach nie ma śladu. Zamiast nich mamy piękną, zieloną łąkę. Tam w oddali będą sadzone nowe drzewa, cały teren będzie kolejnymi drzewami dogęszczany. Mamy tutaj kilka ekstra rzeczy, których chcieliśmy razem z sąsiadami. Miejsca, aby usiąść, duży stół, aby organizować sąsiedzkie spotkania właśnie, od których zaczęła się ta historia. Będzie też ogród deszczowy ii niewielki plac zabaw, a Właściwie ścieżka zabaw dla dzieciaków. Moim zdaniem będzie jedną z najfajniejszych w mieście, jeśli chodzi o położenie. Przebiega pod drzewami, jest wręcz otulona zielenią.

Park przy ul. Fabrycznej w Krakowie fot. Maciej Fijak

Chcecie parku? “Nie poddawajcie się”

MF: Jeśli dobrze widzę to większość rzeczy zamiast krzykliwego, kolorowego plastiku, jest wykonana ze stonowanych i naturalnych materiałów.

Przemek: Na tym nam zależało, aby materiały były naturalne. Dużo drewna.

Emilia: Chcieliśmy też podtrzymać tożsamość miejsca, ten charakter fabryczny. Park jest przy ul. Fabrycznej, chcieliśmy nawiązać do dawnego charakteru tej części Grzegórzek (dzielnica w Krakowie – red.) w związku z tym projektant użył właśnie takich materiałów. Mamy dużo cegły, będą rośliny nawiązujące do terenów fabrycznych. W ramach ścieżki edukacyjnej będzie też informacja o rekultywacji pofabrycznych terenów.

Przemek: Projekt jest zrobiony przez projektantkę z Zarządu Zieleni Miejskiej, Katarzynę Pernak-Opałkę, która robi świetne rzeczy. Sporo czasu tutaj z nami spędziła badając ten teren i rozmawiając o naszych wizjach.

Emilia: Spotykaliśmy się także razem z mieszkańcami, nie chcieliśmy nic narzucać. Projekt był poddany szerokiej dyskusji.

MF: Czyli można powiedzieć, że odwróciliście tę kolejność, która zazwyczaj występuje. Że mieszkańcy przychodzą „na gotowe” i dyskusja zaczyna się od zera. I jeszcze pozytywna współpraca z urzędnikami.

Przemek: Tak, zdecydowanie. Udało się i mamy nadzieję, że efekt będzie całkiem fajny. Cieszymy się z powstania parku. Do parku przylegają kolejne działki, w planach przeznaczone na zieleń, ale aktualnie należące do PKP. Już od kilku lat zabiegamy o to by te działki przeszły w ręce miasta. Apetyt na odbetonowywanie okolicy rośnie <śmiech>.

MF: Na koniec pytanie o Wasze rady dla wszystkich, którzy tak, jak Wy chcieliby powalczyć o kawałek zieleni w swojej okolicy.

Przemek: Nie poddawajcie się! Uzbrójcie się w cierpliwość. Takie rzeczy rzadko są proste, ale bardzo pomaga jeśli macie wokół siebie ludzi, którzy mają podobny cel. Gdy wiecie, że ludzie obok może nie zawsze mają tyle energii co Wy, ale wspierają Was w tych pomysłach i mają podobne marzenie co do swojej okolicy.

Emilia: Powiedziałabym podobnie. Zbudujcie bazę ludzi, którzy myślą podobnie. Chodźcie na otwarcia tego typu inwestycji, tam są okazje, aby poznać ludzi zaangażowanych w takie projekty. Oni znają kolejnych i ta sieć sąsiedzkich kontaktów rośnie.

Zdjęcie tytułowe: W miejscu dzikiego parkingu powstał park, fot. Przemek Sznitko

Podziel się: