Udostępnij

Pellet czy pompa ciepła? To samo ciepło, 5 tys. zł różnicy rocznie

23.10.2026

Cztery tony pelletu za ponad 9 tys. zł. Tyle może kosztować paliwo potrzebne do ogrzania domu w jednym sezonie. Polska Organizacja Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC) pokazuje, że uzyskanie podobnej ilości ciepła za pomocą pompy może być znacznie tańsze. To ważna informacja dla osób, które dopiero wybierają źródło ciepła, i dla tych, które liczą koszty kolejnej zimy

Użytkownicy kotłów na pellet skarżą się na wysokie ceny paliwa, które jeszcze niedawno uchodziło za atrakcyjną alternatywę. Znaczące podwyżki cen pelletu sprawiły, że użytkowanie takich kotłów staje się mniej opłacalne.  

Cztery tony pelletu kontra pompa ciepła

PORT PC porównał koszt uzyskania tej samej ilości ciepła z dwóch źródeł. W tych wyliczeniach cztery tony pelletu kosztują 9040 zł. Przyjęto cenę 2260 zł za tonę.

Założono, że paliwo o wartości opałowej 5 kWh na kilogram, spalane w kotle o sprawności 85 proc., dostarczy około 17 tys. kWh użytecznego ciepła. Według organizacji podobną ilość energii cieplnej można uzyskać z pompy ciepła, wydając na energię elektryczną około 3783 zł rocznie. Różnica jest duża: ponad 5250 zł na korzyść pompy ciepła. Skąd taki wynik?

Pompa ciepła nie spala paliwa, tylko przenosi ciepło z otoczenia. Z jednej kilowatogodziny prądu daje kilka kilowatogodzin ciepła.

Źródło: PORT PC

W tym scenariuszu koszt energii potrzebnej do ogrzewania jest o ponad połowę niższy niż koszt zakupu pelletu.

Należy przy tym pamiętać, że jest to wyliczenie modelowe, a nie obietnica, że każdy właściciel pompy ciepła zapłaci dokładnie tyle samo. Wynik zależy od efektywności urządzenia, stanu budynku, instalacji grzewczej i taryfy za prąd. Jest też ważne zastrzeżenie: porównanie dotyczy przede wszystkim kosztów paliwa i energii. Nie obejmuje zakupu i montażu urządzeń ani wszystkich kosztów ich utrzymania. Nie można więc na tej podstawie przesądzić, że pompa ciepła będzie najtańszym rozwiązaniem w każdym domu. Warto jednak sprawdzić, jak duży wpływ na rachunki ma sprawność systemu grzewczego.

Opał drożeje, a sezon grzewczy nie poczeka

Rosnące ceny pelletu sprawiają, że ogrzewanie domu przestaje być dla części rodzin przewidywalnym wydatkiem. O skali problemu pisaliśmy już na łamach SmogLabu.

We wrześniu za tonę certyfikowanego pelletu trzeba było zapłacić około 2200–2500 zł. Rok wcześniej ceny wynosiły około 1400 zł. W niektórych ofertach w październiku pojawiały się stawki sięgające 2600 zł za tonę.

Zmiana jest odczuwalna szczególnie wtedy, gdy trzeba kupić kilka ton paliwa na całą zimę. Rachunek za zapas opału może już przekraczać możliwości gospodarstwa domowego.

Polski Alarm Smogowy (PAS) przygotował zestawienie kosztów ogrzewania średnio ocieplonego domu o powierzchni 150 m kw., zamieszkanego przez czteroosobową rodzinę. Według analizy roczny koszt ogrzewania pelletem zbliżył się do 13 tys. zł. W kwietniu podobne wyliczenie PAS-u wynosiło 10 374 zł. W ciągu kilku miesięcy różnica urosła więc do około 2,5 tys. zł.

To kwota, której nie sposób zignorować, ponieważ w niektórych gospodarstwach domowych rachunki za ogrzewanie konkurują z innymi podstawowymi wydatkami: żywnością czy lekami.

Nie ma jednego winnego

Dlaczego pellet tak podrożał? Jak wyjaśniają specjaliści, nie ma jednej przyczyny. Na rynek wpływają jednocześnie rosnący popyt, ograniczona dostępność surowca i koszty produkcji.

O ceny pelletu próbowano obwiniać m.in. Lasy Państwowe. Jak wyjaśniła nam ich rzeczniczka prasowa, Regina Klimaszewska: „nie można wiarygodnie sprowadzać ceny pelletu do jednego czynnika, a tym bardziej przypisywać jej bezpośrednio decyzjom Lasów Państwowych”.

– Lasy Państwowe mają wpływ na rynek drewna okrągłego, natomiast cena gotowego pelletu jest rezultatem działania znacznie szerszego rynku, obejmującego: przemysł drzewny, producentów pelletu, odbiorców, handel międzynarodowy oraz zmieniający się popyt – tłumaczyła.

Pellet powstaje przede wszystkim z trocin i wiórów, czyli pozostałości po obróbce drewna. Gdy rośnie cena surowca, wzrastają też koszty produkcji paliwa. Znaczenie ma również sytuacja w przemyśle drzewnym, dostępność pozostałości tartacznych i ograniczenie dostaw ze wschodu.

Jednocześnie kotły na biomasę zyskały w Polsce dużą popularność. Dziś z kotłów na pellet korzysta około 450 tys. gospodarstw domowych. Większe zapotrzebowanie na paliwo oznacza większą presję na rynek, zwłaszcza jeśli produkcja nie nadąża za popytem. UOKiK analizował sytuację na rynku pelletu, ale nie stwierdził praktyk ograniczających konkurencję, które wyjaśniałyby wzrost cen. Problem jest więc bardziej złożony.

Znaczenie mają również dotacje. W 2025 roku około 77 proc. wniosków o dofinansowanie wymiany źródła ciepła w programie „Czyste Powietrze” dotyczyło kotłów na pellet i drewno. Do końca czerwca 2026 roku w ramach programu dofinansowano 157 360 kotłów na biomasę, z których około 80 proc. stanowiły urządzenia na pellet.

Dotacja nie kończy problemu

Czy wymiana kotła automatycznie oznacza ekonomiczne ogrzewanie na kolejne lata?

Dotacja może pomóc w zakupie urządzenia, ale nie zabezpiecza przed zmianami cen paliwa. Koszty eksploatacji trzeba ponosić co sezon, niezależnie od tego, ile wcześniej udało się uzyskać na inwestycję.

To ważne także dla jakości powietrza i zdrowia. Jeśli gospodarstwo domowe nie jest w stanie zapłacić za odpowiednią ilość opału, może zacząć szukać oszczędności. W niektórych przypadkach będzie to oznaczało spalanie niewłaściwych materiałów albo ograniczanie ogrzewania domu do poziomu, który nie zapewnia mieszkańcom komfortu cieplnego.

W ostatnich dniach rynek pelletu notuje nieznaczne spadki cen za tonę. Użytkownicy porównują to do przypadków szokujących cen masła i cukru, a następnie obniżek, które miały miejsce w ostatnich latach. Wśród komentarzy internautów często pojawia się kwota 1500 zł za tonę pelletu, jako granica, powyżej której już nie decydują się na zakup tego paliwa.

Przy wyborze źródła ciepła warto patrzeć szerzej niż na koszt zakupu kotła i wysokość dotacji. Liczy się również to, ile będzie kosztowało ogrzanie domu w najbliższym sezonie i w kolejnych latach.

–

Zdjęcie tytułowe: Halfpoint/Shutterstock

Autor

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.