Pieniądze przyznane, a w mieszkaniu nadal „kopciuch”. NIK krytykuje program za 74 mln złotych

1168
0
Podziel się:
piekary ślaskie smog

Piekary Śląskie nie poradziły sobie z antysmogowymi dopłatami – twierdzi Najwyższa Izba Kontroli. Pożyczki na preferencyjnych warunkach dostały nawet te domostwa, których od dawna nie ogrzewano węglem – ustalili kontrolerzy. Co więcej, właściciele niektórych mieszkań nie wymienili kotłów mimo otrzymania pieniędzy. Zawiódł nie tylko Urząd Miasta, ale i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska.

Urzędnicy zarezerwowali 74 miliony złotych na wymianę pieców docieplenie budynków. Ze wsparcia miały skorzystać 74 wspólnoty mieszkaniowe, czyli 2126 gospodarstw domowych. Wszystkie mieszkania miały zostać przyłączone do sieci ciepłowniczej. Byłaby to ulga dla zmagającego się z jesiennym i zimowym smogiem miasta aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej. Jak przypomina NIK, jeszcze w 2017 roku w całej metropolii było do wymiany około 700 tys. pieców niespełniających żadnych norm.



Czytaj również: Prawnicy bezpłatnie pomogą w walce z przemysłowym smogiem. Czekają na zgłoszenia

Na zlecenie Urzędu Miasta dofinansowaniami zajął się miejski Zakład Gospodarki Mieszkaniowej. Jak wykazali kontrolerzy, jego pracownicy przygotowali wnioski na podstawie nierzetelnej dokumentacji. Potem bez problemu przeszły one weryfikację Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Według Izby personel katowickiego WFOŚ miał dostęp do dokumentów potwierdzających, że wnioski zawierały nieprawdziwe informacje.

Czego dotyczyły? Okazało się, że rodziny mieszkające w sześciu budynkach nie wymieniły swoich pieców mimo otrzymania pieniędzy. W 16 budynkach, w niektórych mieszkaniach, od dawna nie było już pieców na węgiel, dlatego nie powinny one skorzystać ze wsparcia. Piece były wymienione samowolnie, bez zgłaszania tego do wspólnot mieszkaniowych. Środki były przyznawane w formie pożyczki, której część potem można było umorzyć – w zależności od tego, ile energii zaoszczędziłyby wspólnoty dzięki jej wykorzystaniu. We wnioskach wartości te były zawyżane – tak, by w końcu zwrócić jak najmniej z udzielonej pożyczki.

Według Najwyższej Izby Kontroli zawiódł przede wszystkim Urząd Miasta z kierującą nim prezydent Sławą Umińską-Duraj. Kontrolerzy zganili również pracowników katowickiego WFOŚ, którzy powinni przyłożyć się do rzetelnego sprawdzenia dokumentów. Do tej pory unieważniono 27 umów zawartych w ramach projektu. Niektóre z nich zostaną zamienione na mniej atrakcyjne, komercyjne kredyty.

Źródło zdjęcia: Tupungato / Shutterstock

Podziel się: