Wraki statków od dawna kojarzą się z historią, wojną i archeologią podwodną. Tymczasem badania pokazują, że są one także złożonymi ekosystemami, w których zachodzą procesy znane z raf koralowych czy kominów hydrotermalnych. Dla organizmów morskich wraki stają się prawdziwymi wyspami życia.
W 2017 r. UNESCO oszacowało, że na dnach oceanów i mórz znajdują się około 3 mln wraków statków. Wśród zatopionych jednostek pływających często odkrywa się wczesnohistoryczne czółna, tratwy i żaglowce. Wśród nich znajdują także statki z nie tak dawno odległych czasów, napędzane parą wodną lub paliwem ropopochodnym.
- Czytaj także: Paliwowa bomba na dnie Bałtyku

Od archeologii do ekologii dna morskiego
Okazało się, że wraki statków nie tylko stanowią stanowiska archeologiczne. Poza tym funkcjonują na nich zróżnicowane siedliska zwierząt i glonów morskich. Już w 1928 r. brytyjska botaniczka i fykolożka (badaczka glonów) Lilian Lyle jako pierwsza opisała i udokumentowała sukcesję ekologiczną zachodzącą na wrakach statków.
Co istotne, sukcesja ekologiczna zaczyna się często jeszcze przed zatonięciem jednostek pływających. Na zanurzonej części kadłubów rozwijają się bakterie i glony, tworząc pierwsze biofilmy. Po zatonięciu statku procesy te przebiegają dalej, analogicznie do środowisk naturalnych. W najnowszym artykule The Conversation Nicholas Rey, kierownik programów doktoranckich na Uniwersytecie Nottingham Trent, pokazuje ten proces na przykładach wraków z różnych części świata. Między innymi na tych wrakach z czasem pojawiają się coraz bardziej złożone zespoły organizmów:
- Scapa Flow – miękkie koralowce, ukwiały, ryby rafowe
- Thistlegorm – ryby lucjany, z rodziny Epinephelidae, żółwie morskie
- Zenobia – gąbki, parzydełkowce, kraby, homary
- HMHS Britannic – ryby, mięczaki, małe twarde koralowce
Kto zamieszkuje wraki? Od bakterii po żółwie i foki
Wraki statków zasiedla szerokie spektrum organizmów. Proces kolonizacji rozpoczynają bakterie. Następnie pojawiają się drobne glony i makroglony. Z czasem osiedlają się bezkręgowce osiadłe, tj.: gąbki, mszywioły i parzydełkowce (koralowce, ukwiały). Pojawiają się także bezkręgowce aktywne – skorupiaki i mięczaki.
Wraki przyciągają również ryby, dla których stanowią schronienie, żerowiska i miejsca rozrodu. W niektórych rejonach świata obserwuje się nawet obecność żółwi morskich czy fok, co podkreśla znaczenie tych struktur dla wyższych poziomów troficznych.
Skład gatunkowy wraków silnie zależy od regionu geograficznego oraz lokalnych warunków środowiskowych. Pokazuje to zaarówno zespołowa publikacja naukowa w opublikowana dwa lata temu w BioScience pod kierownictwem badaczki morskiej Avery B. Paxton z NOAA (Narodowa Agencja ds. Oceanów i Atmosfery), jak i artykuł w The Conversation.
– Wrak jest nowym elementem dna, i w zależności od tego, czy znajdzie się na dnie miękkim (muły, piaski) czy na dnie twardym (skała, kamienie), jego rola i znaczenie dla lokalnego środowiska będzie inna. Zawsze jednak decydującą rolę w tempie i sposobie, w jaki wrak obrasta, mają: zasolenie, temperatura, światło i dynamika wody – tłumaczy SmogLabowi prof. Jan Marcin Węsławski z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie.
Każdy metr ma znaczenie
Kluczowym elementem ekologii wraków jest strefowanie organizmów. Poszczególne gatunki zasiedlają różne części wraku: wnętrza kadłubów i pomieszczeń, zewnętrzne burty, pokłady, a nawet omasztowanie, jeśli zachowało się po zatonięciu.
– Wrak na dnie twardym będzie miał małe znaczenie. Po prostu jest dodatkową skałą, czasem z ciekawą trójwymiarową strukturą. Natomiast na płaskim miękkim dnie to wyspa siedliskowa, na której mogą osiadać organizmy poroślowe, które nie potrafią żyć na miękkim dnie (koralowce, mszywioły, osiadłe skorupiaki, gorgonie itd.) – mówi prof. Węsławski pytany przez SmogLab.
O rozmieszczeniu gatunków decydują czynniki takie jak: dostęp światła, intensywność przepływu wody, dostęp do pokarmu oraz ochrona przed drapieżnikami. Górne partie wraków często przypominają sztuczne rafy, natomiast wnętrza kadłubów tworzą unikalne nisze ekologiczne.
Badanie zespołu Avery B. Paxton, prowadzone w USA, Oceanii, Morzu Śródziemnym i u wybrzeży Irlandii, wykazało różnice w zespołach organizmów zasiedlających wraki w tych regionach.

Wyspy życia, ale nie bez zagrożeń
Wraki statków działają jak wyspy życia w oceanie, podobnie jak rafy koralowe, lasy wodorostów, kominy hydrotermalne (wulkany i szczeliny na dnie oceanu) czy miejsca, w których opadły tusze wielorybów. Wszystkie te lokalizacje mają kilka wspólnych cech: są punktowe i gromadzą dużo organizmów (biomasy). Charakteryzują się także wyraźną strukturą przestrzenną oraz bogatą lokalną różnorodnością biologiczną.
Jednocześnie wraki mogą stanowić źródło zagrożeń. Wiele z nich zawiera pozostałości paliw, amunicji lub chemikaliów, które stopniowo uwalniają się do środowiska. Dodatkowym problemem są gatunki inwazyjne, w tym koralowce, które mogą zaburzać lokalne ekosystemy.
Trwałość wraków jako siedlisk zależy od materiału konstrukcyjnego (drewno, stal, beton), głębokości zalegania, temperatury i chemii wody oraz warunków hydrodynamicznych.
Jak naukowcy badają wraki?
Do mapowania i dokumentowania wraków stosuje się nowoczesne metody badawcze, takie jak echosonda wielowiązkowa, sonar boczny i lidar lotniczy. Dodatkowo wykorzystuje się fotogrametrię oraz modele trójwymiarowe (3D). Pozwalają one nie tylko lokalizować wraki, ale także analizować ich strukturę i związane z nimi ekosystemy.
Ekologia wraków łączy dziś ekologię bentosu, biologię morza, oceanografię i archeologię podwodną, pokazując, że zatopione statki nie są martwymi reliktami, lecz dynamicznymi elementami morskiego krajobrazu.
–
Zdjęcie tytułowe: Sven Hansche/Shutterstock



















