Syberia płonie, wojsko nie może pomóc. “To drugi front Putina”

Podziel się:
syberia pożary

Syberia w tym roku jest wyjątkowo mocno doświadczona pożarami. Płonie głównie tajga. Choć większość pożarów wynika z działania człowieka, choćby z wypalania traw, nie da się ukryć, że coraz większa w tym rola ocieplającego się klimatu.

W tym roku ogień pojawił się wyjątkowo wcześnie i ze zdwojoną siłą. Niektórzy wręcz mówią o drugim froncie otwartym przez Putina. Rosja wypowiedziała wojnę Ukrainie, paląc i niszcząc miasta, a teraz to pożary niszczą Rosję. Zestawienie obu faktów jest nieprzypadkowe. Zwykle to armia stanowiła duże wsparcie w akcjach gaśniczych. Tym razem jednak, zajęta podbijaniem obcego państwa, nie może włączyć się w dotychczasowej skali w akcje ratownicze. A skala pożarów jest poważna. Tylko w sobotę w regionie Krasnojarskim w pożarach zginęło osiem osób, a kolejnych jedenaście trafiło do szpitala.

Doniesienia o pierwszych pożarach pojawiły się już pod koniec marca, ale duże rozmiary żywioł osiągnął w połowie kwietnia. Satelita należący do Europejskiej Agencji Kosmicznej już 17 kwietnia zauważył ogromne pożary niecałe 100 km od Omska, jednego z większych miast na południu Syberii. Ogień szybko się rozprzestrzeniał, bo sprzyjały mu warunki pogodowe. Kiedy u nas było dość zimno, na zachodzie Syberii temperatury były co najmniej 3oC wyższe od średniej 1981-2010. W praktyce oznaczało to wartości na termometrach często przekraczające w ciągu dnia 20oC. W Omsku w połowie kwietnia było 24oC, a pod koniec miesiąca nawet 28oC.

Szkarłatny księżyc nad Seattle

Efekty pierwszych w tym roku pożarów na Syberii zauważyli nawet ludzie mieszkający na zachodnim wybrzeżu USA, m.in. w Seattle, jak pokazuje zdjęcie, mieszkańcy miast mogli obserwować szkarłatny odcień Księżyca. To efekt wiatru, który nie tylko przyniósł pył znad pustyni Gobi, ale też dymy z płonącej tajgi.

Dlaczego pożary na Syberii tak trudno ugasić?

Syberyjskie lasy to trudny do wyobrażenia obszar. Gęstość zaludnienia jest na zupełnie innym poziomie, a odległości między jedną a drugą miejscowością liczone są w kilometrach. Nie ma tam dróg, szlaków przeciwpożarowych, lasy nie są podzielone liniami oddziałowymi na sektory. Przywołując tytuł książki Gustawa Herlinga-Grudzieńskiego to inny świat.

Zwykle tak duże obszary są gaszone nie przez straż pożarną, a wojskowe lotnictwo. Akcje gaśnicze są wspierane przez siły lądowe posiadające sprzęt pozwalający na poruszanie się w niedostępnych, pozbawionych dróg terenach. Przez pożary cierpi również fauna. Na nagraniach można zobaczyć, jak przed szybko nierozprzestrzeniającymi się pożarami uciekają stada łosi.

Dramat pożarów, to też dramat zwykłych ludzi. Pożary, które w maju zaczęły obejmować Kraj Krasnojarski zabiły już 19 osób. Brak wsparcia ze strony wojska powoduje, że pożary bardzo szybko niszczą całe wsie. Trzy osoby, w tym dwoje dzieci, zginęły w pożarach we wsi Talaszanka, około 200 kilometrów na północ od Krasnojarska. Kolejne dwie ofiary pochodzą z wioski Nikolsk, 300 kilometrów na zachód od Krasnojarska. To tylko dwa z wielu przykładów, bo te ponure statystyki będą się zmieniać w kolejnych dniach i tygodniach.

Roman Vilfand z Rosyjskiego Centrum Badań Hydrometeorologicznych poinformował agencję TASS, że takie pożary zdarzały się w maju wyjątkowo rzadko. „Ale od dawna nie padało. Były pożary, a teraz doszedł silny wiatr”, powiedział Vilfand.

Czytaj również: Syberia jako mroźna i bezludna kraina? Zdaniem naukowczyń obszar ten wkrótce radykalnie się zmieni

Podziel się: