„Brak nam słów”. Śląskie gminy nie informują o smogu, a włodarze płacą kary

417
0
Podziel się:
banknot 500 zł

Kilka śląskich gmin zostało ukaranych za nieprzestrzeganie założeń wynikających z Programów Ochrony Powietrza (POP). Część z nich nie dopełniała obowiązku informacyjnego, gdy przekraczano normy zanieczyszczeń. Inne nie wdrażały nakazanych przez organy planów naprawczych. Kary za brak reakcji na smog nałożono również w Małopolsce.

„Brak nam słów, żeby skomentować zaniechania burmistrza oraz straży miejskiej w naszym mieście” – mówią w rozmowie ze SmogLabem Aleksandra Antes Szewczyk i Katarzyna Klimek Adamczyk, aktywistki z Pszczyńskiego Alarmu Smogowego.

Działaczki nie kryją rozgoryczenia zaniedbaniami: „Pan burmistrz Dariusz Skrobol oraz komendant straży miejskiej pan Artur Krzyżaniak w licznych wystąpieniach medialnych niejednokrotnie zapewniali, że walka ze smogiem jest kwestią najwyższej rangi i traktują ją priorytetowo. Teraz okazuje się, że nie wykonano minimum kontroli, a kwota kary w wysokości 10 000 zł zamiast zostać przeznaczona dla mieszkańców, zasili konto Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska” – komentują.

Informacje o nałożonej karze potwierdzają pisma do których dotarła redakcja SmogLabu.

Z pisma datowanego na lipiec 2021 roku dowiadujemy się o zaniedbaniach ze strony włodarza Pszczyny. Karę nałożono za „niewykonywanie minimalnej ilości kontroli w trakcie trwania alarmu”. Tych powinno być przynajmniej 10 każdego dnia, w którym został ogłoszony stan alarmowy. Za takie uchybienie grozi dziś kara od 50 tyś. do 500 tyś. złotych. W trakcie wystąpienia uchybienia minimalna kara wynosiła 10 tysięcy. Dlatego WIOŚ zdecydował się na zastosowanie najmniejszego przewidzianego ustawą progu kary finansowej.

Nie mają sobie nic do zarzucenia

Próbowaliśmy skontaktować się z burmistrzem Skrobolem, był jednak niedostępny. W imieniu burmistrza na nasze pytania odpowiedział Oskar Piecuch, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Pszczynie. Z korespondencji dowiadujemy się, że od decyzji WIOŚ burmistrz złożył odwołanie do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska. Sprawa jest aktualnie w toku. Według urzędnika walka ze smogiem w Pszczynie była i pozostaje priorytetem władz miasta. Negowanie podjętych działań rzecznik uważa za nieuczciwe.

Na wybrane przez nas fragmenty tego pisma nie otrzymaliśmy autoryzacji. W związku z tym stanowisko publikujemy w całości.

Gminne nieruchomości też kopcą

Argumentację urzędu podważają w rozmowie ze SmogLabem lokalni działacze z Pszczyńskiego Alarmu Smogowego i Stowarzyszenia „Nie Dokarmiaj Smoga”.

„Wyjaśnienia podane przez biuro prasowe Burmistrza w żaden sposób nie odnoszą się do kwestii kary, będącej wynikiem bezczynności urzędników za niewykonanie powierzonych im obowiązków” – przekonują. Antysmogowi aktywiści przypominają, że jeszcze nie dawno w ramach Programu Ograniczania Niskiej Emisji (PONE) finansowano wymianę kopciuchów na inne piece węglowe. Według działaczy dopiero ich naciski spowodowały wycofanie się z tego rozwiązania. Ale to nie wszystko.

„Kolejne działania określone w PONE nie są w ogóle realizowane przez gminę” mówią przedstawiciele Stowarzyszenia i wymieniają zaniedbania: brak kontroli składów opałowych, brak wprowadzenia czasowego zakazu korzystania z kominków w sezonie grzewczym, brak bezpłatnej komunikacji miejskiej oraz brak monitoringu realizacji Programu, która powinna być realizowana przez specjalną jednostkę lub zespół, a takie nie zostały do dzisiaj powołane. Działacze podkreślają, że w Pszczynie do dzisiaj działa jedynie manualna stacja pomiarów, a wyniki docierają do mieszkańców z dużym opóźnieniem.

„Gmina, która powinna służyć mieszkańcom za przykład w jej realizacji, do tej pory nie zlikwidowała wszystkich kopciuchów w nieruchomościach stanowiących jej własność”. – punktują władze swojej gminy działacze.

Co więcej – okazuje się, że skala zjawiska jest większa, a Pszczyna nie jest jedyną gminą na którą nałożono kary.

Czytaj także: W 2019 roku w Indiach przez smog przedwcześnie zmarło 1,7 mln osób

Kolejne kary za smog dla śląskich gmin

Ten sam katowicki WIOŚ ukarał także wójta gminy Suszec w październiku 2020 roku. Według przepisów wójt powinien poinformować m.in. placówki oświatowe i opiekuńcze o fakcie przekroczenia poziomu 150 ug/m3 pyłu PM10 podczas ostatniej doby. W piśmie z lutego 2021 WIOŚ dowodzi, że takiej informacji wójt nie przekazał w ogóle trzykrotnie w roku 2018. Nieterminowa informacja dotarła do placówek dwa razy, również w 2018.

Kara? Także 10 tysięcy złotych.

Dużo większą karę WIOŚ nakazał zapłacić wójtowi kolejnej śląskiej gminy – Zebrzydowice. Jest to efekt kontroli przeprowadzonej w Urzędzie Gminy. Tu również nie dopełniono obowiązku informacyjnego. Co prawda wójt tłumaczył się, że… była niedziela jednak pracownicy WIOŚ powoływali się na zapisy, które nie wyłączają dni wolnych z obowiązku informowania o trującym powietrzu.

Dodatkowo okazuje się, że wójt nie dopełnił obowiązku przeprowadzenia kontroli palenisk w trakcie występowania alarmu II poziomu. Ponadto WIOŚ wykazał, że przeprowadzenie kontroli w zakresie zakazu spalania pozostałości roślinnych na powierzchni ziemi nie było wykonane.

„Wójt nie podejmując działań, nie szukał przyczyny występowania zanieczyszczenia powietrza, a co za tym idzie nie przyczyniała się do jego poprawy” – czytamy w piśmie WIOŚ, który finalnie nałożył karę wysokości 50 tysięcy złotych.

Milion złotych kar w Małopolsce

W październiku 2019 roku karę otrzymał również wójt gminy Bestwina. Powód? Ten sam, czyli brak powiadomienia jednostek oświatowych, opiekuńczych oraz zdrowotnych o poziomach III i IV alertów. W styczniu 2021 roku pismo z numerem konta do wpłaty kary otrzymał od WIOŚ także wójt gminy Strumień. W uzasadnieniu urzędnicy przekonują, że i w tym przypadku wójt nie wypełnił obowiązku informacyjnego. Dotyczy to zdarzeń z 2019 roku. W obu przypadkach wójtowie muszą zapłacić po 10 tysięcy kary.

Nie próżnował także małopolski oddział WIOŚ. Na konferencji prasowej w lutym 2020 roku podkreślał, że „w swych działaniach gminy muszą być aktywne”. Dodał też, że „stopień redukcji PM10 jest wykładnikiem skutecznego działania gmin i jeśli nie będzie zgodny z harmonogramem w Programie ochrony powietrza dla województwa małopolskiego, na gminy nakładane będą administracyjne kary pieniężne”.

O tym, że nie są to puste słowa niech świadczy fakt, że sumarycznie krakowski WIOŚ nałożył w latach 2014-2019 ponad milion złotych kar za nieprzestrzeganie zapisów Programów ochrony powietrza.

źródło: http://krakow.pios.gov.pl/

Twoje lokalne władze nie przestrzegają przepisów Programów ochrony powietrza?
Poinformuj autora: [email protected]

Podziel się: