Rabka-Zdrój oddycha rakotwórczym powietrzem. Chce doprowadzić do standardu uzdrowiskowego

Podziel się:

Rabka-Zdrój, choć jest miejscowością uzdrowiskową i mieści się w niej Uzdrowiskowy Szpital Dziecięcy, nie może pochwalić się czystym, sprzyjającym zdrowiu powietrzem. Powietrze to – zamiast dobrego wpływu na samopoczucie i rekonwalescencję – truje mieszkańców oraz kuracjuszy rakotwórczą substancją.

Rabka-Zdrój oddycha substancją powodującą nowotwory

Za zanieczyszczenie powietrza w Rabce-Zdroju odpowiada przede wszystkim rakotwórczy bezno(a)piren. Jego roczne stężenie dochodzi tu do 900 proc. normy. Rabka-Zdrój regularnie pojawia się w niechlubnych rankingach najbardziej zanieczyszczonych miejscowości w Polsce. W 2020 r. stężenie to wynosiło 9 ng/m3. W tym roku było to 8 ng/m3. Polska norma to 1 ng/m3. Z kolei WHO dopuszcza roczne stężenie 0,12 ng/m3.

Poprawa jakości powietrza jest więc niewielka. Bardzo obrazowo przedstawiają to płuca smogowe, czyli specjalna instalacja odwiedzająca polskie miejscowości. Sztuczne płuca, stacjonując w danym miejscu, wybarwiają się w zależności od stężenia zanieczyszczeń w powietrzu – od białego, przez szarość, po czerń. Niestety płuca w Rabce-Zdroju są czarne.

Rabka-Zdrój jest tak usytuowana, że nie ma naturalnej wentylacji. Do tego dochodzi duża ilość nieefektywnych, nieekologicznych i przestarzałych pieców, tzw. kopciuchów. Właśnie nagromadzenie tychże kotłów jest główną przyczyną problemu. Nie pomaga też sąsiedztwo terenów, które dokładają swoją cegiełkę do fatalnej jakości powietrza w Rabce-Zdroju.

Źródło: Airly.org

Wizja zmiany na lepsze

Mieszkańcy chcą jednak zmiany i możliwości oddychania świeżym powietrzem. Rabce-Zdrój naturalnie zależy też na utrzymaniu statusu uzdrowiska. Gmina utrzymuje się właśnie z kuracjuszy, których obecność jest dla niej kwestią nadrzędną. W związku z tym Rabka-Zdrój postanowiła poprawić jakość powietrza, aby dostosować ją do wymogów uzdrowiskowych.

Pierwszy poważny krok podjęto już w zeszłym roku. Rabka-Zdrój, mimo głosów przeciwnym, z innymi sześcioma gminami z małopolski przyjęła lokalną uchwałę antysmogową. W związku z tym od 2030 r. w Rabce ma zacząć obowiązywać zakaz palenia węglem.

– Samorząd nie zamiata problemu pod dywan. Na wielu frontach zaczyna walczyć o czyste powietrze. Dziś podjęto intencyjne uchwały – mówi SmogLabowi Magdalena Cygan z Nowotarskiego Alarmu Smogowego.

W piątek odbyła się uroczysta sesja Rady Miejskiej w Rabce-Zdroju, podczas której gmina otrzymała nagrodę główną w konkursie „EKO HESTIA SPA”. W trakcie posiedzenia doszło też do przyjęcia: “Apelu w sprawie wsparcia gmin uzdrowiskowych w ambitnej polityce ochrony powietrza, tak aby spełniały one m.in. wymogi wynikające z ustawy z dnia 28 lipca 2005 r. o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz o gminach uzdrowiskowych”.

Rabka ma potencjał, ale przed nią jeszcze kroki milowe

Podobnego zdania o lokalnych władzach jest Jolanta Sitarz-Wójcicka z Podhalańskiego Alarmu Smogowego. – Włodarz nie udaje, że problemu nie ma, tylko z nim walczy. Samorząd w Rabce-Zdroju jest świadomy. A my, jako aktywiści chcemy łączyć z nim siły, bo przecież chcemy tego samego – oddychania czystym powietrzem.

Jak podkreśla działaczka, w dobie wojny w Ukrainie oraz kryzysu energetycznego, nie można zapominać o tym, że mamy też do czynienia z kryzysem jakości powietrza w Polsce. – Wojna czy pandemia nie mogą być wymówkami, bo lata mijają – dodaje Sitarz-Wójcicka. – Ludzie mają zakorzenione w świadomości pytanie: czym ogrzewać, jak nie węglem, skoro on jest wszędzie? Dlatego trzeba ciągle szerzyć wiedzę, że zdecydowanie mamy do wyboru coś innego, niż spalanie węgla i drewna.

Tym słowom dowodzi pewne doświadczenie, które, choć wydaje się niewinne i niepozorne, daje dużo do myślenia.

– Kiedy prowadzę zajęcia w szkołach, robię pewien eksperyment społeczny. Proszę dzieci, żeby narysowały dom. I za każdym razem rysują ten dom z kominem, z którego leci dym. Właśnie takie mają skojarzenie – opowiada SmogLabowi.

Źródło: Polski Alarm Smogowy

Rabka-Zdrój miała w powietrzu “tablicę Mendelejewa”

– Nie każdego mieszkańca stać, żeby podjąć finansowe wyzwanie i dokonać wymiany (kotła-przyp. red.). Chciałem podziękować ekodoradcy, że nawet tych wątpiących starał się przekonać, że warto, trzeba i innego kierunku nie ma – mówił podczas sesji Leszek Świder, burmistrz Rabki-Zdrój.

Burmistrz odniósł się do odczytów jakości powietrza w Rabce-Zdroju na przestrzeni lat. – Gdy porównałem sobie sprzed iluś lat, to mieliśmy tak naprawdę prawie całą tablicę Mendelejewa. Natomiast dzisiaj mamy przekroczenia bezno(a)pirenu i to jest wyzwanie, z którym musimy sobie poradzić. (…) Mamy wyznaczony kierunek i będziemy się go trzymać. (…) Jesteśmy jeszcze w drodze i ta droga jest długa.

Włodarz przyznał, ze dla uzdrowiska nie ma innego kierunku. Dodał jednocześnie, że musi myśleć przede wszystkim o mieszkańcach, ich zdrowiu i życiu.

Działacze są zgodni, że w Rabce-Zdroju drzemie duży potencjał. Burmistrz jest progresywny. Nie brakuje też chętnych do działania radych. A udana aktywizacja tej miejscowości, byłaby wzorem dla innych, które również mierzą się z olbrzymim zanieczyszczeniem powietrza. Rabka-Zdrój nadal ma duży problem z jakością powietrza, więc – jak dodają aktywiści – jest tam jeszcze wiele do zrobienia.

Ich zdaniem każda działająca narracja jest dobra. Jednych ludzi poruszą konsekwencje zdrowotne, drugich z kolei finansowe. – O smogu trudno nie usłyszeć. A on Rabce nie pomaga. Czarny PR powietrza w miejscowości uzdrowiskowej, w której notabene leczy się górne drogi oddechowe (!) zdecydowanie jej nie służy – mówi aktywistka Podhalańskiego Alarmu Smogowego.

Potrzebne większe nakłady finansowe z góry

Co mogłoby pomóc uzdrowisku szybciej osiągnąć pożądany efekt środowiskowy? Jolanta Sitarz-Wójcicka zauważa kolejną kwestię. Poruszono ją również na czwartkowej komisji uzdrowiskowej w Rabce-Zdroju.  – Od uzdrowisk siłą rzeczy wymaga się lepszych walorów środowiskowych, niż od zwykłych miejscowości. W związku z tym wydaje mi się, że tam powinny być również większe nakłady finansowe, np. na dotacje, czy inne zapomogi. Jednak to już nie nam decydować, bo musiałoby się to wydarzyć na poziomie ogólnopolskim.

Tym samym aktywistka widzi w kryzysie pewną szansę na osiągnięcie sukcesu. Według niej mówienie na Podhalu o klimacie, to niestety fantazja. Jednak odejście od paliw kopalnych pomoże nie tylko w redukcji smogu, ale również uniezależnieniu się od Rosji. – Tym bardziej wszystkie zapisy uchwały antysmogowej, czy też jej lokalnej wersji, powinny być przestrzegane. To daje nam bezpieczeństwo energetyczne i pewniejszą przyszłość. Wtedy ludzie nie będą się martwić o to, czym będą palić za dwa miesiące.

Uzdrowiska nie są w stanie same finansować inwestycji

Dr Jan Golba, prezes Stowarzyszenia Gmin Uzdrowiskowych RP, wieloletni samorządowiec, powiedział podczas piątkowej sesji, że działania w kierunku poprawy jakości powietrza, choć oczywiste, są trudno społecznie akceptowalne. – Nasza świadomość wzrosła. To niesamowicie istotne, żeby ją budować już od przedszkola i szkoły. (…) Te rozwiązania ekologiczne są drogie. My, jako gminy, ani państwo, ani jakiekolwiek uzdrowisko sami tego nie udźwigniemy. Oczywiście zabiegamy o różnego rodzaju programy i całe szczęście, że one się pojawiają. Bo gdybyśmy chcieli to zrealizować z własnych środków, jak kiedyś to robiły gminy, to byłoby to w dzisiejszych warunkach prawie niemożliwe. (…) Trzeba wykonać ogromny wysiłek, żeby uświadomić społeczeństwo, że wymiana kotła, który nam wszystkim szkodzi, jest kosztowna, ale to się nam wszystkim po prostu opłaci.

Źródło: Polski Alarm Smogowy

Zdjęcie tytułowe: Joanna Urbaniec

Podziel się: