Europejski ranking czystych miast. Warszawa, Kraków i Trójmiasto na szarym końcu [WYNIKI]

Podziel się:
centrum oslo

Podium bez zaskoczenia: Oslo, Amsterdam i Helsinki. Po drugiej stronie rankingu Trójmiasto, Warszawa i na przedostatniej pozycji stolica Małopolski – Kraków. Od polskich miejscowości gorszy był jedynie Neapol. Tak wynika z opublikowanego dziś Rankingu Czystych Miast, który obejmuje 36 miejsc na mapie Europy. Skąd takie złe pozycje naszych metropolii oraz co można zrobić, aby było lepiej? Sprawdzamy!

Miejska mobilność odpowiada za 23 proc. europejskich emisji pochodzących z transportu. Według autorów raportu z Koalicji na Rzecz Czystych Miast (ang. Clean Cities Coalition) już niemal 3 na 4 Europejczyków mieszka w miastach. To właśnie ośrodki miejskie stają się kluczowymi graczami w zielonej transformacji. Analitycy wzięli pod lupę pięć kategorii.

W pierwszej z nich badano miejską przestrzeń: zieleń, możliwość przemieszczania się pieszo i rowerem oraz wielkość korków samochodowych. Druga kategoria to bezpieczeństwo pieszych i rowerzystów. Trzeci obszar dotyczy dostępu do zrównoważonego transportu. Tutaj badano m.in. elektryfikację floty komunikacji zbiorowej, dostęp do ładowarek dla samochodów elektrycznych, promowanie współdzielonych form przemieszczenia się oraz dostępności (fizyczną i ekonomiczną) komunikacji zbiorowej. Czyli na przykład czy komunikacja nie jest zbyt droga dla przeciętnego mieszkańca.

Czwarty punkt w rankingu dotyczy polityk miejskich, czyli długofalowych strategii postępowania w danym obszarze. W teorii to drogowskazy postępowania dla prezydentów, urzędników i miejskich wydziałów. Z realizacją polityk bywa gorzej, ale od czegoś trzeba zacząć. Ostatnia kategoria to jakość powietrza. Badano zarówno aktualny poziom zanieczyszczeń (średnią z trzech ostatnich lat), jak i trendy związane ze wskaźnikami stanu powietrza. A dokładniej jak zmieniały się stężenia w ciągu ostatnich 5 lat.

Pierwsze piętnaście miast w rankingu wraz z sumą punktów (1-100) i ogólną oceną (od A do E) według wskaźników opisanych powyżej.

Wyniki rankingu

Jest źle, było gorzej, są ścieżki wiodące do poprawy – tak można podsumować pozycje polskich miast w nowym rankingu. W rozbiciu na szczegółowe obszary Polskie miasta najgorzej wypadają w kategorii miejskich polityk. Tutaj nikt nie był gorszy od nas. Trzy ostatnie pozycje to kolejno Trójmiasto, Warszawa i na ostatnim miejscu w rankingu: Kraków. W ogólnym zestawieniu “wyprzedził” nas tylko włoski Neapol.

– Powinno smucić nas to, że w ogólnoeuropejskim badaniu, polskie miasta zajmują trzy z czterech ostatnich miejsc. Właściwie powinno nas to przerażać. Problem dotyczy całej Polski i także wielu miast, które nie znalazły się w badaniu – mówi redakcji SmogLabu Adam Orzechowski z warszawskiego stowarzyszenia Miasto Jest Nasze (MJN). Według działacza droga przed nami jest bardzo długa, a potwierdzają to wyniki rankingu.

Czytaj również: Wszystko pod nosem, czyli 15-minutowe miasto. Czy uratuje nas przed korkami?

Orzechowskiemu wtóruje także Joanna Brzezińska z międzynarodowej organizacji pozarządowej Heal Polska. – Polskie miasta w tym rankingu zamykają listę. Warto zaznaczyć, że nawet tym najlepszym miastom sporo brakuje. Sprawa jest bardzo ważna, ponieważ około 3/4 Europejczyków mieszka w miastach. Dlatego to właśnie one są miejscem największych możliwości, ale też największych zagrożeń. – twierdzi działaczka. Według Joanny Brzezińskiej poprzez poprawę jakości życia w mieście możemy mieć wpływ na zdrowie 3/4 społeczeństwa Europy.

– Musimy dążyć do jak najszybszej redukcji emisji gazów cieplarnianych. I to we wszystkich obszarach naszego życia. Bez tego nie osiągniemy prawdziwej neutralności klimatycznej. Większość nas żyje w miastach, a duża część emisji z transportu to transport drogowy, w tym przewóz osób i towarów właśnie na terenach miejskich – mówi nam Urszula Stefanowicz, ekspertka od transportu, która reprezentuje Polski Klubu Ekologiczny Mazowieckie.

Miasta podporządkowane samochodom

Polskie miasta ujęte w rankingu fatalnie wypadają w kategorii dostępu do przyjaznej klimatowi mobilności. Warszawa zajmuje 29 pozycję, Trójmiasto plasuje się na 33 pozycji, a Kraków na przedostatnim 35 miejscu.

– Przez to, że budujemy miasta podporządkowane ruchowi samochodowemu dużo tracimy. W tej chwili miasta stanowią duże zagrożenie dla swoich mieszkańców. Są to zagrożenia związane z zatrutym powietrzem, z powstawaniem wysp ciepła w upalne dni czy zagrożenia dla zdrowia psychicznego i rozwoju wspólnot – podkreśla Joanna Brzezińska.

Według Urszuli Stefanowicz trzeba postawić na zmianę środków transportu: preferowanie aktywnej mobilności, transportu zbiorowego zamiast transportu indywidualnego czy wymianę środków transportu na bezemisyjne. – Ranking ocenia elementy, które analitycy uznali za najistotniejsze dla szybkiej redukcji emisji, ochrony zdrowia i poprawy jakości życia. Oprócz elementów podstawowych, jak miejskie polityki transportowe, są też takie, które przez lata były pomijane, spychane na szary koniec listy priorytetów. Na przykład bezpieczeństwo i komfort ruchu pieszego i rowerowego. Bardzo ważna jest też kwestia dostępności transportu zbiorowego. Dopiero połączenie tych elementów daje nam szansę dojścia do neutralności klimatycznej – mówi Urszula Stefanowicz.

Adam Orzechowski z MJN podnosi jeszcze jeden aspekt. – Kolejny problem to wskaźnik bezpiecznych dróg, który dotyczy wypadków samochodowych i rowerowych. Cały czas nie jest bezpiecznie na warszawskich ulicach. Dużo inwestycji musi zostać wykonanych, abyśmy te statystyki poprawili i nie byli jednymi z najgorszych w Europie.

Zrównoważone czyli jakie?

Chociaż słowo “zrównoważony” króluje w miejskich broszurach i urzędniczych pismach, to według rankingu nadal kuleje praktyczne zastosowanie tego pojęcia.

– Miasto zrównoważone to takie miasto, w którym ludzie nie boją się korzystać z rowerów przez braki w infrastrukturze. To nie jest miasto, gdzie ludzie niechętnie chodzą chodnikami ponieważ są dziurawe i napełniają się kałużami po każdej ulewie, gdzie nie da się przekroczyć przejścia dla pieszych z tego samego powodu – wskazuje Orzechowski.

Urszula Stefanowicz zwraca uwagę na prym samochodu w polskich metropoliach. – Modernistyczne myślenie o miastach zakłada dzielenie ich na części pełniące różne funkcje, na przykład mieszkaniowe czy handlowe, oraz ułatwianie poruszania się pomiędzy nimi samochodem. Takie podejście nadal jest w Polsce bardzo widoczne. Bardzo długo zmienialiśmy miasta w tym kierunku, kosztem innych form przemieszczania się po mieście. W dużych miastach w ostatnich latach zaczyna się to zmieniać. – podkreśla ekspertka Polskiego Klubu Ekologicznego.

– Mamy już urzędników, którzy wiedzą co powinno być zrobione, współpracują z urzędami miast Europy zachodniej i uczą się od nich – mówi nam Stefanowicz.

Czytaj również: Trzy filary zrównoważonego miasta. Pomysł na przestrzeń przyjazną mieszkańcom i naturze

Prezydenckie limuzyny do lamusa?

Kwestia transportu w miastach jest jedną z najgorętszych politycznie spraw. Kierowcy to spora grupa wyborców, więc włodarze boją się odważnych decyzji, często brakuje też konsekwencji w działaniu. Do tego większość z nich porusza się na co dzień, również służbowo, właśnie samochodem. A świat zza okien limuzyny wygląda inaczej.

– Jestem zdecydowaną zwolenniczką tego, żeby miejscy włodarze czy radni poruszali się transportem publicznym. Albo rowerem. Od razu zmieniliby perspektywę. Bardzo wszystkich do tego zachęcam, aby przynajmniej czasami przesiadali się z samochodu na inny środek transportu. Ich priorytety inwestycyjne także od razu by się zmieniły – mówi w rozmowie z redakcją SmogLabu działaczka Polskiego Klubu Ekologicznego z Mazowsza.

– W momencie, gdy ranking był robiony, w żadnym polskim mieście nie było Strefy Czystego Transportu. Za pomocą takich stref możemy poprawić sytuację. Brakuje polityk dotyczących nie tylko samochodów, ale też polityk rowerowych czy zmiany podejścia do projektowania wspólnych przestrzeni. Trzeba też przestać patrzeć na samochody, a zacząć patrzeć na pieszych. To podstawa mobilności w miastach – zwraca uwagę Hubert Różyk z Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

Według Joanny Brzezińskiej z Heal Polska każdego roku z powodu zanieczyszczeń powietrza przedwcześnie umiera prawie 50 tys. Polaków i Polek. – Ruch drogowy odpowiada za znaczną część emisji szkodliwych dla zdrowia zanieczyszczeń, takich jak pyły zawieszone, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne czy tlenki azotu (NO2 i NOx). Te ostatnie wnikają głęboko w płuca, uszkadzając m.in. oskrzela i oskrzeliki – wymienia zagrożenia Brzezińska.

Czy samochody elektryczne w Polsce jeżdżą na węgiel?

Elektryczny transport to nie jedynie samochody. To także autobusy, tramwaje, a nawet elektryczne promy będące częścią transportu zbiorowego w Oslo. Coraz więcej uwagi poświęca się także elektrycznym rowerom i hulajnogom. Chociaż te ostatnie w miastach mają złą prasę ze względu na chaos, który generują i niebezpieczeństwa wynikające z porzucania ich byle gdzie. Jednak według naszego rozmówcy elektryczna flota to wciąż pożądane rozwiązanie.

– Pojazdy elektryczne na dzisiaj są najlepszą alternatywą dla pojazdów spalinowych. W ten sposób zmniejszymy nie tylko emisje dwutlenku węgla, ale także emisje zanieczyszczeń. Jeżeli chodzi o samochody elektryczne i kwestię węgla to nawet przy Polskim miksie energetycznym jest dobrze. W całym cyklu użytkowania samochód elektryczny emituje około 30% mniej CO2 niż tradycyjny. Liczyliśmy to ostatnio w odniesieniu do samej jazdy. Tu też bez zaskoczeń, więcej dwutlenku węgla emitują samochody spalinowe, mimo struktury miksu elektrycznego w Polsce – podkreśla Różyk.

Zwraca on uwagę na pomijany aspekt. Emisje samochodu to nie tylko moment, kiedy wlewamy paliwo do baku. To także wydobycie, transport i rafinacja. To wszystkie koszty środowiskowe, których nie widać.

– Dziś OZE w Polsce to około 30 proc. 20 lat temu tego w ogóle nie było. Mam nadzieję, że za kilka lat odnawialnych źródeł będzie więcej. Więc również pod tym względem zmiana mobilności na elektryczną ma sens, bo będziemy odchodzić od węgla – mówi z optymistą działacz.

Trujące powietrze

W kategorii jakości powietrza wygrywają Helsinki, na drugim i trzecim miejscu kolejno plasują się Lyon i Marsylia. Wśród polskich reprezentantów znajdziemy Kraków na 27 miejscu, Trójmiasto na 31 pozycji i zamykająca cały ranking Warszawa.

Dla naszego rozmówcy zaskakujące jest to, że Warszawa w rankingu dotyczącym jakości powietrza znajduje się jeszcze niżej niż Kraków. – To pokazuje, że tak wyśmiewane przez wiele lat miasto jest w stanie poprawić ten konkretny wskaźnik. A Warszawa nadal ma wielki problem ze smogiem. To powinien być alarm dla włodarzy stolicy. Mieszkańcom Warszawy, przez samą konieczność mieszkania w mieście pogarsza się stan zdrowia. To jest niedopuszczalne – komentuje Orzechowski z warszawskiego stowarzyszenia.

Czytaj również: Skąd smog w Warszawie i jakie są szanse na jego pokonanie?

– Nie ma szału, ale jest też tak, że startujemy z dalszych pozycji. Jeśli popatrzymy na Oslo czy Amsterdam, to one od kilkudziesięciu lat inwestują w inny rodzaj mobilności – komentuje dla redakcji SmogLabu przedstawiciel Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych. – Mamy bardzo dużo do zrobienia, ale jestem umiarkowanym optymistą. Miasta robią dużo rzeczy, żeby sytuację poprawić – kończy Różyk.

– Trzeba zwrócić uwagę, że w rankingu porównujemy się z miastami uznawanymi za europejskich liderów. A nawet one nie dostały najwyższej oceny, więc też mają pracę do wykonania. Nie ma co ukrywać, że my w Polsce mamy do wykonania pracę dużo większą, ponieważ mamy dziesiątki lat do nadrobienia.

Nieco inaczej sprawę postrzega wspomniany wcześniej Adam Orzechowski z MJN. – To nawet nie jest ocenia niedostateczna. To jest alarm, że trzeba działać. Jako stowarzyszenie Miasto Jest Nasze jesteśmy zawiedzeni wynikami i mamy nadzieję, że władze Warszawy wezmą sobie je do serca. Nie mamy czasu do 2050 czy 2100 roku na poprawę. To musi dziać się teraz.

Pełne wyniki rankingu do pobrania w formacie pdf znajdziesz TUTAJ.

Zdjęcie: Rob Crandall/Shutterstock

Podziel się: