Stolica bez kopciuchów to mit. Czy zmieni to zakaz palenia węglem w Warszawie?

521
0
Podziel się:

Stolica może nie kojarzyć się w pierwszej kolejności ze smogiem. Zaskakiwać może informacja, że w największej polskiej metropolii powietrze nadal zatruwają tysiące kopciuchów. Zmienić to może zupełny zakaz palenia węglem, który w Warszawie obiecywał prezydent miasta Rafał Trzaskowski. Aktywiści twierdzą jednak, że urzędnicy ociągają się z wprowadzeniem pomysłu w życie, ignorując propozycje mieszkańców. Warszawa bez Smogu razem z Polskim Alarmem Smogowym zebrała prawie 10 tys. głosów za wprowadzeniem zakazu ogrzewania węglem.

Do Falenicy można dojechać linią S1 Szybkiej Kolei Miejskiej. Do jej wagonu wsiadam na stacji Stadion Narodowy. Wieczorny pociąg do miejscowości wcielonej w granice Warszawy 70 lat temu jedzie nieco ponad pół godziny. To Warszawa, z której nie widać wieżowców i Pałacu Kultury. Gdybym nie wiedział, gdzie wysiadam, pomyślałbym, że mogłem zabłądzić gdzieś na Opolszczyźnie. Rzędy szeregowców z odkrytej cegły, zadbana zieleń, nowa biblioteka, kilku wyrostków kręcących się wokół sklepu z napojami wyskokowymi. Jedyną „wielkomiejską” atrakcją jest kino w budynku starego dworca. Obok zatrzymały się zamknięte już na jesień i zimę food trucki. Wśród nowszej zabudowy można dostrzec też stare, parterowe chałupy z bali. W większości z nich nie pali się już światło. Według przewodników po mieście budowano je przed wojną, a niektóre należały do żydowskich kupców.

Największy kopciuch stolicy przeszedł już do historii

Gdybym wysiadł na tej stacji jeszcze kilka lat temu, mógłbym mieć problem z tak szczegółowym opisaniem falenickiego krajobrazu. Dlaczego? Bo w kilka minut po przyjeździe musiałbym uciekać. Jeśli bym się poświęcił, przez jakiś czas spacerowałbym w kłębach gęstego dymu, który nękał mieszkańców tej części dzielnicy Wawer przez wiele lat. Przy stacji Falenica działał „najsłynniejszy kopciuch Warszawy”.

Lokalizacja Falenicy na mapie Warszawy

W 2018 roku mieszkańcy w petycji zażądali od PKP likwidacji pieca w należącej do kolei nastawni. „Budynek ma zainstalowaną klimatyzację, linia kolejowa jest zelektryfikowana od lat 30. XX w. i wydaje się, że palenisko zasilane kilkunastoma tonami węgla w sezonie nie licuje z wizerunkiem spółki PKP PLK” – czytamy w petycji sprzed trzech lat. W tym samym czasie wiceprezydent stolicy Michał Olszewski stwierdził, że problem smogu w Warszawie jest „przesadnie wyolbrzymiany”. Na szczęście kopciuch z Falenicy przestał truć po kilku miesiącach od opublikowania apelu mieszkańców.

Warszawa wcale nie wolna od smogu

Mimo to smog w Wawrze ma się dobrze. W grudniu 2020 i styczniu 2021 roku Regionalny System Ostrzegania na Mazowszu wielokrotnie informował o przekroczeniu norm dotyczących szkodliwych pyłów PM10 i PM2,5 w dzielnicy. Smog był tak duży, że trzeba było zastosować nowe wojewódzkie prawo zakazujące palenia w kominkach dla przyjemności.

Kiedy wysiadam z pociągu w Falenicy dość mocno wieje, jednak w powietrzu czasem da się wyczuć nieprzyjemną woń. Kopcą między innymi kominy piekarni i kilku jednorodzinnych domków. Pewnie podobnie byłoby, gdybym ze Stadionu Narodowego wybrał się do Wesołej czy Rembertowa. I te dzielnice mają problem ze smogiem.

O tym, że stołeczne powietrze nie jest aż tak czyste, mówi mi przewodnicząca Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze (MJN), Barbara Jędrzejczyk.

– To są dzielnice niepodłączone lub częściowo podłączone do sieci ciepłowniczej. Tam znajduje się najwięcej pieców na paliwa stałe. To kotły bezklasowe, kopciuchy, które najbardziej nas trują. Prawdopodobnie jest ich do wymiany około 15 tysięcy. W zasobach komunalnych, należących do miasta, było ich około 1,9 tys. Tu wymiana poszła lepiej, zostało ich około 25 proc – wyjaśnia Jędrzejczyk.

Warszawa, jesienny smog, fot. studioflara/Shutterstock

Smog na obrzeżach niewidoczny z centrum?

Nie wiadomo, jak długo mieszkańcy obrzeży Warszawy będą musieli oddychać zanieczyszczonym powietrzem. Jedną z takich osób jest Łukasz Gmurczyk, mieszkaniec Wawra, założyciel inicjatywy Smog Wawerski i członek Warszawy Bez Smogu.

– Przeprowadziłem się tu w 2015 roku z centrum Warszawy. Zderzyłem się z rzeczywistością, z dużym zanieczyszczeniem. Wtedy o smogu mówiło się jednak o wiele mniej i inaczej. Wiadomo było, że w Krakowie coś się dzieje, że ludzie się organizują. Mimo to na początku stwierdziłem, że cóż, pewnie zawsze tu tak było i musi tak pozostać – wspomina Gmurczyk.

Warszawianin zaczął działać, bo nie mógł znieść przechwałek urzędników. Ci twierdzili, że w ciągu roku na walkę z zanieczyszczeniem wydają ponad miliard złotych.

– Wokół siebie nie widziałem, na co te pieniądze idą. Razem z sezonem grzewczym zawsze zaczynał się smog. Sąsiedzi zabezpieczali swoje okna kocami, żeby zanieczyszczenia nie dostawały się do domów – załamuje ręce Gmurczyk. – Okazało się, że ratusz w tę pulę pieniędzy wrzucił działania niezwiązane z likwidacją kopciuchów, na przykład budowę nowej linii metra. A w mojej okolicy to miasto było odpowiedzialne za smog. Kopciły głównie kominy budynków komunalnych – dodaje.

Zdaniem Gmurczyka ratusz zrobił pod tym względem duży postęp, a najbardziej nieekologiczne kotły zniknęły już z większości należących do miasta mieszkań. Warszawę wciąż czeka mnóstwo pracy, a według mieszkańca Wawra ratusz popełnia bardzo proste błędy.

– Jak mają działać na przykład reklamy radiowe promujące wymianę kopciuchów? Przecież słychać je w całym, liczącym 1,7 mln mieszkańców mieście. A kopciuchów jest 15 tys. Jaka jest szansa, że trafią one do osób, które potrzebują dotacji? – pyta retorycznie Gmurczyk. Jego zdaniem o wiele lepiej zadziałałyby bezpośrednie spotkania z mieszkańcami.

W walce z kopciuchami może pomóc też licznik najstarszych pieców, jaki prowadzi Warszawa bez Smogu i Polski Alarm Smogowy. Aktywiści w ten sposób chcą przypomnieć urzędnikom i mieszkańcom, że czasu na zmianę jest coraz mniej.

Licznik kopciuchów, który ma zwrócić uwagę na postulat zakazu palenia węglem w Warszawie

Zakaz palenia węglem w Warszawie – wcale nienowa propozycja

Jak mówią moi rozmówcy, władze miasta zazwyczaj deklarują dużą troskę o warszawskie powietrze – choć nawet to nie zawsze idzie im dobrze. Prezydent Rafał Trzaskowski jeszcze w 2019 roku mylił smog ze zmianą klimatu odpowiadając na apel Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Rok później polityk obiecał jednak odejście od węgla w ogrzewaniu domów. Według jego zapowiedzi tak zaostrzone prawo antysmogowe miałoby wejść w życie w stolicy do końca 2023 roku. To mogła być odpowiedź na petycję stworzoną pod koniec 2019 roku przez aktywistów warszawskiego oddziału Polskiego Alarmu Smogowego.

Choć aktywiści domagali się większych ambicji. Postulowali wprowadzenie zakazu spalania węgla w piecach na terenie Warszawy od 1 stycznia 2023. „Warszawa ma najdłuższą sieć ciepłowniczą w Unii Europejskiej pokrywającą 80 proc. zapotrzebowania miasta na energię cieplną. Tam, gdzie nie dociera sieć ciepłownicza, istnieje bardzo dobrze rozwinięta sieć gazowa” – tłumaczyli aktywiści, przekonując, że odejście od węgla nie będzie trudne. Apelowali do miasta o podjęcie uchwały kierunkowej, która zaostrzyłaby przepisy antysmogowe dla stolicy. Pod petycją online podpisało się ponad 8 tys. osób.

– Ucieszyliśmy się na wieść o odważnej decyzji prezydenta i marszałka, którzy zapowiedzieli, że zakaz palenia węglem w Warszawie wejście w życie w trzecim kwartale 2023 r. Niestety, minął rok i jedyne, co mamy, to obietnice i zapowiedzi – mówiła w marcu tego roku Sylwia Jedyńska z Warszawy Bez Smogu, warszawskiego oddziału Polskiego Alarmu Smogowego.

Obywatelski projekt bez odpowiedzi miasta

Również w marcu projekt uchwały w tej sprawie złożyli do Rady Miasta aktywiści MJN i Fundacji ClientEarth. Jak podkreślali, nie wykracza ona zbytnio poza obietnicę prezydenta. Do listy paliw zakazanych dodaje jedynie biomasę i określa termin wejścia regulacji na październik 2023, czyli start sezonu grzewczego. Miejska uchwała nie byłaby od razu wiążąca, bo regulacje dotyczące smogu ustala województwo. Dałaby jednak regionalnym władzom sygnał, że stolica jest gotowa przyjąć ambitne rozwiązania.

– Prezydent od czasu swojej deklaracji nie wraca do tego tematu. Dlatego w pandemii zebraliśmy trzysta ręcznych, wymaganych podpisów pod naszym projektem – mówi Jędrzejczyk. – Ujęliśmy w nim również biomasę, bo ona spalana jest w popularnych na obrzeżach miasta kominkach. Uważamy, że są one tak samo szkodliwe, jak węgiel. 

Projekt aktywistów, mimo dużej zbieżności z obietnicami Rafała Trzaskowskiego, trafił do legislacyjnej zamrażarki Rady Miasta. Wiadomo jedynie, że dokument musi trafić do Komisji ds. Środowiska, która do tej pory nie znalazła czasu, by się nim zająć. 

Zakaz palenia węglem w Warszawie w końcu przejdzie? Tego chce województwo

„Zakaz palenia węglem jest konieczny do walki o czyste warszawskie powietrze – jeśli tylko byłby realny, a nie jedynie na papierze” – mówi Gmurczyk. Jak dodaje, na razie władze mają problem z obecnym prawem, które nakazuje pozbyć się kopciuchów (czyli pieców starszego typu) z całego województwa do 2023 roku.

Całkowity zakaz ogrzewania domów węglem już trafił na papier – co prawda dokument jeszcze nie obowiązuje, ale wojewódzkie władze przymierzają się do jego uchwalenia. Chodzi o projekt zmian w prawie antysmogowym, który ma objąć Warszawę i okoliczne powiaty. W stolicy ogrzewanie domów węglem byłoby niemożliwe od 2024 roku. W 2030 roku miałyby do tego dojść również inne paliwa stałe. Wyłączeni z tego prawa mogliby być mieszkańcy, którzy po 2017 roku zainstalowali piec o technologii zgodnej z ekopojektem. Od 2028 roku piece węglowe musiałyby odejść do lamusa w powiatach sąsiadujących z Warszawą.

„Proponowana aktualizacja uchwały jest zgodna z Europejskim Zielonym Ładem i polityką energetyczną kraju. Termin wprowadzenia nowych regulacji uwzględnia także nową perspektywę środków unijnych, która może być dla samorządów zastrzykiem gotówki na działania wspierające mieszkańców w wymianie pieców” – wyjaśnia Marcin Podgórski, dyrektor Departamentu Gospodarki Odpadami, Emisji i Pozwoleń Zintegrowanych Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego. Jego przedstawiciele powołują się również na statystyki potwierdzające, że mieszkańcy chcą zmian. Według badania ARC Rynek i Opinia 69 proc. warszawian jest za zakazem obejmującym węgiel, a 41 proc. za rozszerzeniem go również na drewno.

Polski Alarm Smogowy i Warszawa bez Smogu postulują, by daty zaproponowane przez urzędników nieco przyspieszyć. W drugiej turze konsultacji społecznych do uchwały apelowali, by odejście od spalania węgla w Warszawie weszło w życie od 1.10.2023. W aglomeracji – pięć lat później. „Niestety proponowane przez Zarząd przepisy w ogóle nie odnoszą się do konieczności dalszego ograniczenia zanieczyszczeń generowanych przez spalanie drewna. Obecnie spalanie biomasy przyczynia się w skali kraju do emisji podobnej ilość pyłów PM2,5 co spalanie węgla” – zauważają aktywiści w petycji.

Grafika PAS dotycząca zakazu ogrzewania węglem na Mazowszu

Urzędnicy: Warszawa hojnie dotuje mieszkańców. Będzie gotowa na zakaz

Warszawa ma być gotowa na wprowadzenie nowego prawa, jeśli tylko zdecyduje o tym Sejmik Województwa. Urzędnicy obiecują przyspieszenie akcji wymiany pieców. Chwalą się dotacjami, w ramach których mieszkańcy mogą wymienić źródło ogrzewania między innymi na nowoczesną pompę ciepła. Aleksandra Grzelak z Urzędu Miasta obiecuje również nowe etaty dla osób zajmujących się walką ze smogiem.

– W 2022 r. zatrudnionych zostanie 30 ekodoradców. Będzie to kontynuacja i rozszerzenie działań ekodoradców obecnie pracujących na terenie dzielnic Białołęka, Mokotów, Rembertów, Targówek, Wawer, Wesoła, Włochy – mówi urzędniczka ratusza. Jednocześnie zapowiada, że miasto postawi na bezpośrednie dotarcie do mieszkańców. Ekodoradcy mają pojawić się tam, gdzie według miejskiej ewidencji nadal jest najwięcej kopciuchów.

Barbara Jędrzejczyk przyznaje, że Miasto Jest Nasze zgadza się z kierunkiem zmian, natomiast działania powinny być bardziej zdecydowane. – Szkoda jedynie, że dzieje się to w ten sposób, a miasto zignorowało głos mieszkańców – podsumowuje działaczka. 


Źródło zdjęcia: Piotr Szczepankiewicz / Shutterstock

Projekt „Pożegnanie z węglem” powstaje dzięki wsparciu European Climate Foundation

Podziel się: