Rolnictwo przemysłowe kontra ekologiczne. „Wojna staje się pretekstem”

351
0
Podziel się:

„Wojna w Ukrainie powinna wreszcie wszystkim uświadomić, że dotychczasowy, intensywny, przemysłowy model rolnictwa, oparty na paliwach kopalnych jest ślepą uliczką” – apeluje Koalicja Żywa Ziemia. Eksperci wskazują m.in. na konieczność uniezależnienia rolnictwa od paliw kopalnych, których import pomaga karmić agresora.

Justyna Zwolińska i Marcin Wrzos z Koalicji Żywa Ziemia (KŻZ) przygotowali informację obrazującą stosunek agrobiznesu do ekologicznych rozwiązań. Tłem jest wojna w Ukrainie. „Każda wojna staje się pretekstem, czyli atak agrobiznesu na reformę Wspólnej Polityki Rolnej” to opracowanie opisujące połączenia między Wspólną Polityką Rolną i dążeniami do ekologicznego rolnictwa, a agrobiznesem nastawionym na zysk kosztem środowiska.

Wojna w Ukrainie to pretekst dla chciwego agrobiznesu

Agrobiznes atakuje Europejski Zielony Ład. Jak piszą eksperci KŻZ, wojna w Ukrainie stała się pretekstem do atakowania reformy Wspólnej Polityki Rolnej (WPR). Jest ona prowadzona zgodnie ze strategią „Od pola do stołu”. Ta strategia dotyczy rolnictwa i jest częścią Europejskiego Zielonego Ładu.

COPA COGECA – unijna organizacja związków i spółdzielni rolniczych, reprezentująca agrobiznes oraz francuski związek rolników (FNSEA), po raz kolejny zaatakowały Europejski Zielony Ład, WPR i szeroko pojętą politykę środowiskową.

Z rodzimych przykładów należy wspomnieć Wielkopolską Izbę Rolniczą. Jej zdaniem „kraje członkowskie nie mogą sobie pozwolić na zmniejszanie produkcji żywności, ekologię i pozostanie elitarnym klubem konsumentów o wysokich dochodach”. To w Wielkopolsce znajduje się najwięcej ferm przemysłowych w kraju. Ich postulaty to np. natychmiastowa intensyfikacja produkcji rolnej. Poza tym, niezmienne stosowanie nawozów sztucznych (jak dodaje KŻZ „odpowiednio dotowanych z kieszeni podatnika”) oraz wyhamowanie prośrodowiskowych zmian w rolnictwie. Wszystkie te działania, wraz ze spowolnieniem zielonych reform rolnictwa, argumentują trwającą w Ukrainie wojną i zagrożeniem naszego bezpieczeństwa żywnościowego. Co na to eksperci?

Agrobiznes straszy głodem. Czy słusznie?

– Straszenie głodem – za każdym razem, gdy na horyzoncie pojawia się konieczność odejścia od przemysłowego traktowania ziemi jak fabryki, a zwierząt jak maszyn, to agrobiznesowa korpośpiewka stara jak świat. Argument, że trzeba produkować więcej nie wynika bynajmniej z obawy, że kolejne szeregi dołączą do prawie 3 mld głodnych i niedożywionych na naszej planecie – tłumaczą przedstawiciele KŻZ.

Specjaliści wyjaśniają, że postępująca od trzech dekad intensyfikacja rolnictwa jak dotąd nie zlikwidowała światowego problemu głodu. Agrobiznesowe korporacje czerpią zysk ze stosowania wszechobecnych nawozów sztucznych i pestycydów. Są niechętne do odchodzenia od nich, a dodatkowo mają nadzieję na przejęcie części rynków. Konkretnie tych, które przestaną funkcjonować ze względu na wojnę. Ukraina i Rosja odpowiadają za dużą część światowego handlu pszenicą i jęczmieniem. To odpowiednio 25 proc. i 33 proc. luki, którą agrobiznes chciałby zapełnić. Zyskiem dla nich mogłoby też być przejęcie rynku oleju słonecznikowego oraz śruty słonecznikowej. Rosja i Ukraina eksportowały ich dotychczas 80 proc. na rynku światowym.

Czytaj także: „Co dziesiąty bochenek chleba jest wypiekany z ukraińskiej mąki”. Najbardziej zagrożone najuboższe państwa

Atak agrobiznesu na WPR ma na celu zahamowanie zielonych zmian

– W ataku na zieloną reformę Wspólnej Polityki Rolnej nie chodzi o bezpieczeństwo żywnościowe. To tylko przykrywka do zahamowania zmian, które pozwoliłyby zmniejszyć zależność rolnictwa od nawozów sztucznych. Te w dużej mierze wytwarzane są przy użyciu rosyjskiego gazu – oznajmiają eksperci KŻZ. Zmniejszenie tej zależności pozwoli budować naszą suwerenność żywnościową i polityczną.

Dodają, że właśnie uniezależnienie się od nawozów sztucznych i pestycydów jest tym, do czego powinni dążyć rolnicy. Środki te, stosowane na dużą skalę, niszczą środowisko i pogłębiają zmiany klimatu. Oparte na nich rolnictwo przyczynia się do panującego głodu. Właśnie dlatego politycy, zamiast dofinansowywać nawozy sztuczne, powinni zadbać o środki na ich wycofywanie. Stopniowe, lecz konieczne.

To  z kolei jest całkowicie niezgodne z interesem korporacji agrobiznesowych, które wykorzystują trwającą w Ukrainie wojnę do ugrania czegoś dla siebie. Jak piszą Zwolińska i Wrzos, „napaść na Ukrainę dała im [korporacjom agrobiznesowym – przyp. red.] nową szansę straszenia, że reforma WPR zgodna ze Strategią „Od pola do stołu” doprowadzi nas do zagłady bezpieczeństwa żywnościowego w Europie”.

Pod koniec marca KŻZ wysłała pismo do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Zaapelowała w nim o realizację reformy WPR bez opóźnień i w dotychczasowym kształcie. W liście zamieszczono oświadczenie Międzynarodowej Federacji Rolnictwa Ekologicznego (IFOAM) w sprawie suwerenności żywnościowej.

Krótkie łańcuchy dostaw i mocny łańcuch żywności

Jakie są założenia tej strategii? Głównie wzmocnienie łańcucha żywnościowego. Jest on potrzebny właśnie na wypadek różnego rodzaju kryzysów mogących prowadzić do zachwiania bezpieczeństwa żywnościowego. Żeby tego uniknąć, łańcuch powinien być odporny oraz opierać się o lokalną, ekologiczną produkcję żywności i pasz. Same łańcuchy dostaw powinny być krótkie. Ponadto należy zwrócić szczególną uwagę na dbałość o dobrą kondycję ekosystemów, w tym głównie gleby i wody. Podobne rozwiązania proponuje FAO (Międzynarodowa Organizacja ds. Rolnictwa i Wyżywienia).

– Dziś już wiemy, że globalny łańcuch żywnościowy, stale wydłużany – zgodnie z chorym paradygmatem wolnego handlu i grabieży zasobów naturalnych – zbudowany na eksportowo-importowych zależnościach, przestaje się sprawdzać w sytuacjach pandemii, kryzysu klimatycznego czy właśnie konfliktu zbrojnego – tłumaczą twórcy opinii.

Globalne ocieplenie i jego skutki to prawdziwe zagrożenia

Naukowcy apelują, że globalne ocieplenie, wynikające z niego ekstremalne zjawiska pogodowe i wymieranie gatunków stanowią największe zagrożenie dla bezpieczeństwa żywnościowego. Przynajmniej w najbliższych latach. W najnowszym raporcie IPCC zamieszczono informację, że za 80 lat nawet 1/3 gleb może być niezdatna do uprawy. Intensywne, uprzemysłowione i poddawane chemizacji rolnictwo przyczynia się do pogłębiania kryzysu klimatycznego. Niestety, ten antyśrodowiskowy model produkcji rolniczej jest w interesie korporacji agroprzemysłowych. To one zbijają na nim miliony. „Nie dziwne zatem, że także wojnę na Ukrainie, będą cynicznie – pod hasłem walki z głodem – wykorzystywać do niszczenia reformy zielonej reformy WPR, gdyż uderza ona w ich partykularne interesy” – piszą Zwolińska i Wrzos.

– W odpowiedzi na kryzys wywołany agresją Rosji na Ukrainę, kraje UE powinny przede wszystkim skalkulować możliwość wykorzystania europejskiej rezerwy zbożowej. Służyłoby to zabezpieczeniu najsłabszych członków społeczeństwa – proponują twórcy opracowania.

Dodają, że część pomocy powinna trafić również do mieszkańców północnej Afryki i Bliskiego Wschodu. To one w największym stopniu ucierpią na zatrzymaniu ukraińskiego i rosyjskiego zboża. Może być to konieczne w celu zapobieżenia katastrofie humanitarnej.

Mniej upraw na biopaliwa i pasze

Wśród ważnych kwestii wymieniają również konieczność ograniczenia upraw roślin na biopaliwa i pasze. W samej UE 70 proc. gleb wykorzystuje się właśnie w celu wyhodowania składników pasz. Gdyby to ograniczyć, byłaby możliwość zwiększenia produkcji żywności. Istotną rolę w zagrożeniu dla bezpieczeństwa żywnościowego odgrywa również olbrzymia skala marnotrawstwa żywności. Przeciętnie w UE marnuje się jej ok. 30 proc., a w Polsce aż 60 proc. („straty na poziomie konsumenckim”).

Czytaj także: Europa codziennie „spala” w autach 15 mln bochenków chleba

– Wojna w Ukrainie powinna wreszcie wszystkim uświadomić, że dotychczasowy, intensywny, przemysłowy model rolnictwa, oparty na paliwach kopalnych jest ślepą uliczką. W odpowiedzi na agresję na Ukrainę na nieoficjalnym szczycie unijnym w Wersalu zdecydowano, że należy bardzo szybko odejść od kupowania paliw kopalnych w Rosji i równocześnie dynamicznie rozwijać energetykę odnawialną. Większość obserwatorów uważa podjęte uzgodnienia za rozsądne. Dlaczego więc zmiany w rolnictwie miałyby iść w przeciwnym kierunku? – zastanawiają się specjaliści z KŻZ.

Wojna w Ukrainie to argument za transformacją systemu żywnościowego

Agrobiznesowe korporacje żądają dopłat do nawozów sztucznych produkowanych przy użyciu surowców sprowadzanych z Rosji. Jak coraz częściej się powtarza, pieniądze za ropę, gaz i inne importowane surowce, karmią agresora. Za miliardy wpompowywane w niego m.in. przez Polskę, ten próbuje zniszczyć Ukrainę. Wobec tego, Koalicja Żywa Ziemia pyta, czy doczekamy się sankcji na nawozy sztuczne z Rosji oraz Białorusi.

– A zatem – w przeciwieństwie do tych żądań – wojna w Ukrainie staje się właśnie dodatkowym, bardzo mocnym argumentem na rzecz transformacji systemu żywnościowego w kierunki ekologizacji i lokalności produkcji żywności, a przede wszystkim zatrzymania rozwoju globalnego konglomeratu zbożowo- mięsnego – podsumowują Zwolińska i Wrzos.

Najczarniejszym dla środowiska scenariuszem byłoby poparcie dla wyhamowania reformy WPR. To ona będzie pomocna w walce z niszczącym wpływem uprzemysłowionego rolnictwa. Wpływem na klimat i całe środowisko.

Źródło: Koalicja Żywa Ziemia

Zdjęcie tytułowe: TTstudio/Shutterstock

Podziel się: