“To gańba hajcować w starym piecu”. Prezydent Rybnika o walce o czyste powietrze

Podziel się:
Piotr Kuczera prezydent Rybnika

Rybnik stał się symbolem polskiego smogu. W sezonie grzewczym powietrze w śląskim mieście czuć i widać. Na miejscu działają Alarmy Smogowe, a prezydent Piotr Kuczera deklaruje: idziemy w dobrym kierunku. I ma nadzieję, że będzie jeszcze lepiej.

Katarzyna Kojzar, SmogLab: W Rybniku to gańba hajcować w starym piecu?

Piotr Kuczera, prezydent Rybnika: Myślę, że powoli to do mieszkańców dociera.

Wyjaśnijmy: gańba to wstyd. Wstydem jest palenie w starym piecu, tak napisał pan w specjalnej broszurze dla mieszkańców.

Przede wszystkim udało się przeprowadzić kampanię, która została zauważona przez mieszkańców. Pojawiła się grupa osób która była, nazwijmy to, zszokowana tym, że miasto wydaje taką publikację. I w twarz rzuca, że to wstyd, że Rybnik jest w pierwszej dziesiątce najbardziej zanieczyszczonych miast w Europie. Ale z drugiej strony takie otrzeźwienie jest potrzebne. Mówimy o smogu: o problemie, który widać i czuć. Nie możemy go chować pod dywan.

Czytaj także: Rybniczanin pozwał Polskę za smog. “Ta sprawa jest sprawą nas wszystkich”

Co się w tej ulotce znalazło?

Jasno pokazaliśmy, że miasto to nie tylko budynki administracyjne i mieszkania komunalne, ale też zabudowa jednorodzinna, która do problemu smogu się dorzuca. Broszura była analizą problemu i rozkładem jazdy, gdzie i kiedy szukać pomocy. Chcemy budować dobrą atmosferę w mieście i pokazać, że to nie jest problem bez wyjścia. Jednak konieczny jest wysiłek. Trzeba wywołać gotowość na zmianę na podjęcie tego wysiłku, a to są z punktu widzenia mieszkańca dość skomplikowane rzeczy.

Rybnik. Zbyt wolna zmiana?

 I kosztowne, bo wymiana pieca nie jest tania.

Ja zawsze powtarzam, że nie rozumiem, jak to jest: ktoś jest w stanie wziąć samochód za 100 tys. zł na raty, a nie jest w stanie kupić pieca za dziesięciokrotnie mniejszą sumę. Chcemy być postrzegani jako ci nowocześni, którzy żyją w lepszym mieście. A podstawowym elementem tego miasta jest powietrze. Bez zmiany i walki ze smogiem będziemy żyli w wyłącznie w ułudzie awansu, dalej dusząc się od zanieczyszczeń.

Na razie, mam wrażenie, zmiana jest powolna. Sprawdziłam przed naszą rozmową – w ubiegłym roku w Rybniku zanotowano aż 45 dni z przekroczonymi normami PM10. To dużo.

Proszę sobie wyobrazić, że w 2010 roku mieliśmy …134 dni z przekroczeniami. Zmiana w ilości dni z zanieczyszczeniami jest. Nie jest może spektakularna, ale jest. Dziś mamy trzy grupy mieszkańców: jedna mówi o tym, że zmiany w mieście są zbyt wolne. Oczekują, że w styczniu postawimy diagnozę a w lutym pokażemy już efekty. Druga grupa się przygląda i patrzy, jak to zrobił sąsiad. Czy rzeczywiście już trzeba wymienić piec? Czy na pewno? I jest również trzecia grupa, która nie chce działać. Myślę, że musimy zrobić wszystko, żeby tych biernych zachęcić do zmiany.. Mają czas do roku 2022, bo wtedy mija termin wymiany pieców. I, mam nadzieję, że wtedy liczba dni ze smogiem spadnie. 

Czytaj także: Nie będzie kolejnej kopalni na Śląsku? Sąd blokuje “Paruszowiec”

Pierwszy punkt obsługi

Co miasto zrobiło, żeby przekonać nieprzekonanych?

Otworzyliśmy jeden z pierwszych w Polsce punktów obsługi beneficjentów Czystego Powietrza i to była bardzo dobra myśl. Punkt jest bardzo popularny. Powtarzamy mieszkańcom: do 1 stycznia 2022 jest jeszcze trochę czasu, nie odkładaj wymiany pieca na ostatnią chwilę. Byłbym idealistą, gdybym wierzył, że tak będzie, bo na pewno znajdą się tacy. którzy dopiero pod koniec roku zabiorą się za cały proces. Ale z drugiej strony wiem, że wielu mieszkańców już podjęło wysiłek, żeby np. podłączyć się do sieci gazowej. Jest impuls do zmiany i większa świadomość.

W Rybniku można wymienić stary piec na węglowy piątej klasy. Nie lepiej byłoby wprowadzić – wzorem Krakowa – zakaz palenia węglem i drewnem?

Taki pomysł już się pojawił wśród radnych miejskich. Z tym że  Rybnik jest specyficznym miastem – mamy dwie funkcjonujące kopalnie i 200-letnią tradycję górniczą. Trudno w takim miejscu rezygnować z węgla w 100 procentach. Górnictwo dało nam wzrost gospodarczy i miejsca pracy. Ale ten kult też powoli upada, widzimy w mieście np. szkody górnicze. Wiemy, że od węgla będzie trzeba odchodzić. Proszę też pamiętać, że  Rybnik jest bardzo rozległy, ma 148 km kwadratowych. Nie wszędzie jest szansa na rozbudowę sieci gazowej czy ciepłowniczej. Warto też dodać, że Rybnik nie ma własnej, miejskiej sieci ciepłowniczej, jesteśmy uzależnieni w podłączeniach od harmonogramu spółek Skarbu Państwa.

Ale taki zakaz używania węgla pewnie za jakiś czas będzie konieczny.

Myślę, że wydarzy się to około 2030 roku. Najlepiej, jakby była to zmiana systemowa na poziomie państwa. Pierwszym impulsem będzie brak dofinansowania pieców węglowych. To spowoduje, że mieszkańcy chętniej będą instalować na przykład pompy ciepła. Dziś mieszkańcy wskazują na wysokie koszty pomp ciepła, ale im bardziej masowe będzie to rozwiązanie, tym koszty będą spadać. Chcę zaznaczyć, że ja w poprawę jakości powietrza głęboko wierzę. Ile się zmieniło od 2015 roku, kiedy zaczynaliśmy współpracę z alarmami smogowymi! Myślę, że już niedługo będzie szansa na kampanię, która nie mówi o wstydzie, tylko o dumie z poprawy. 

Czy powstanie kopalnia?

Wspomniał pan o tradycjach górniczych. Chciałabym na chwilę do tego wrócić i zapytać, czy w Rybniku powstanie nowa kopalnia? Prywatne przedsiębiorstwo stara się o koncesję na eksploatację złoża Paruszowiec.

Miasto robi wszystko, żeby ta kopalnia nie powstała. Jesteśmy po korzystnym wyroku w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, który potwierdził, że wprowadzone przez radę miasta zmiany planu zagospodarowania przestrzennego były zgodne z prawem. Te zmiany uniemożliwiają stworzenie kopalni. Niestety, wojewoda odwołał się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Czekamy na orzeczenie. Zrobiliśmy wszystko, co można było zrobić, żeby nie doprowadzić do wydobycia węgla na tym terenie. Myślę, że już nie ma zgody na tego typu działalność. Ruchy społeczne, które się pojawiły w ostatnich latach, pokazały, że nie da się budować przedsiębiorstwa przy braku wsparcia społecznego. Ja mogę łatwo udowodnić, że miejsca pracy w tym zakładzie spowodują likwidację innych miejsc pracy, które już są a nie powodują żadnych szkód ekologicznych. Rachunek zysków i strat pokazuje, że ta kopalnia się nie opłaca.

Czytaj także: Prezydent Rybnika napisał do Ingi Zasowskiej: “Wstyd mi, że wciąż tak niewiele robimy”

Na szali są pieniądze z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji.

Efekt może być katastrofalny, a przez otwarcie kopalni najbardziej ucierpi region. Fundusz Sprawiedliwej Transformacji powinien wspomagać gminy w uniezależnianiu się od jednej dziedziny gospodarki, a efekt może być wręcz odwrotny.

Sama informacja o tym, że Ministerstwo Klimatu i Środowiska wyda koncesję, spowoduje odcięcie nas od tych funduszy. Dlatego skierowałem pismo do ministra Michała Kurtyki, żeby publicznie i wprost powiedział, co dalej z koncesjami na wydobycie. Nie tylko na terenie miasta Rybnika, ale na całym Śląsku. Bo jeśli za chwilę ktoś wpadnie na pomysł, żeby w sąsiedniej gminie ubiegać się o koncesję, to cały subergion straci środki. Skończyły się czasy, kiedy Komisja Europejska przymyka oko na takie sprawy.

Jestem po rozmowie z wieloma przedstawicielami Polski w Parlamencie Europejskim, którzy mówią, że jeśli Zielony Ład ma obowiązywać w całej Unii, a UE znajduje pieniądze na fundusz sprawiedliwej transformacji, to nie będzie finansować regionów, które idą pod prąd. Jeśli koncesja zostanie wydana, stracimy miliardy.

Podziel się: