Nie będzie kar dla organizacji ekologicznych. Ale Sejm nie chce ułatwiać im pracy

187
0
Podziel się:
mierzeja wiślana

Organizacje pozarządowe miały dostać od rządzących większe uprawnienia. Jednak według komentatorów nowe prawo wcale nie zwiększa ich kontroli nad inwestycjami, które mogą szkodzić środowisku. Sejm jednocześnie odrzucił kontrowersyjny pomysł grzywien, które mogłyby czekać organizacje biorące udział w postępowaniach administracyjnych. W myśl omyłkowo przegłosowanej przez Senat propozycji mogłyby być one nakładane na ekologów opiniujących nowe inwestycje.

Przypomnijmy: w zeszłym tygodniu kontrolowany przez parlamentarną opozycję Senat przegłosował propozycję senatora klubu PiS Tadeusza Kopcia. Zakładała ona możliwość nakładania grzywien na organizacje społeczne opiniujące inwestycje, które mogą zagrażać przyrodzie. Poprawkę do prawa o udostępnianiu informacji o środowisku ostatecznie odrzucił Sejm. Wcześniej politycy Koalicji Obywatelskiej przyznali, że zagłosowali za poprawką senatora Kopcia przez pomyłkę.

Sejm odrzucił ją podczas wtorkowego posiedzenia. Jednocześnie zagłosował też przeciw innym, tym razem rozszerzającym uprawnienia społeczników propozycjom.

Poprawki do ustawy zgłaszała koalicja kilku organizacji pozarządowych. W jej skład weszła między innymi Fundacja Frank Bold i Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Co zakładały ich pomysły? Według nich aktywiści mogliby reagować, jeśli organy publiczne uznałyby ocenę wpływu inwestycji na środowisko za niepotrzebną, czego wymaga prawo unijne i orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE.

Czytaj również: PE chce surowszych norm jakości powietrza. Takich, które naprawdę są bezpieczne dla zdrowia

Inna propozycja organizacji mówiła o bezterminowym umieszczaniu treści decyzji środowiskowych i inwestycyjnych w Biuletynie Informacji Publicznej. W rządowym projekcie mowa była jedynie o obowiązkowym okresie 14 dni, po których dokument mógłby znikać z internetu. Taki okres mógłby wystarczyć do wniesienia odwołania od decyzji. Jednak już prawo do wniesienia skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przysługuje obywatelom o 30 dni dłużej – a więc również w momencie, gdy dostęp do potrzebnej treści mógłby być ograniczony.

– Są też inne sytuacje. Na przykład postępowania o stwierdzenie nieważności decyzji środowiskowej mogą rozpoczynać się kilka miesięcy po jej wydaniu – mówi Bartosz Kwiatkowski z fundacji Frank Bold.

Rząd zostawił sobie drogę na skróty – rygor natychmiastowej wykonalności

To nie ostatnie zastrzeżenie organizacji społecznych do nowego prawa. Kolejnym problemem są rygory natychmiastowej wykonalności nadawane decyzjom środowiskowym. Dają one zielone światło dla rozpoczęcia postępowań w sprawie wydania pozwoleń inwestycyjnych, gdy brak jest jeszcze ostatecznej decyzji środowiskowej. W praktyce te ostatnie dokumenty mogą być publikowane na długo po wbiciu pierwszej łopaty.

– Od lat twierdzimy, że do startu inwestycji potrzebna jest ostateczna decyzja środowiskowa, co znajduje potwierdzenie w treści ustawy – mówi Kwiatkowski. – Organy państwa często jednak idą na skróty, nadając rygory dla istotnych dla rządu przedsięwzięć. Chodzi między innymi o budowę odkrywki w Złoczewie czy przekop Mierzei Wiślanej. Dzięki temu można znacznie przyspieszyć prace, które odbiją się na stanie środowiska. Tego nie uda się naprawić nawet, gdy organ II instancji czy sąd administracyjny potwierdzi naruszenie prawa przy wydawaniu decyzji środowiskowej.

Zmian w dotyczącym tego prawie domagała się Komisja Europejska. Bruksela chciała, by strona społeczna miała prawo wnioskowania o wstrzymanie postanowień o rygorach natychmiastowej wykonalności. Ustawa formalnie daje taką możliwość. W praktyce nowe prawo może być jednak martwe.

– Nie ma tam mowy o terminie, w którym organ musi rozpatrzyć wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji. W praktyce może z tym długo zwlekać. Jednocześnie inwestycja będzie trwała w najlepsze, a w środowisku może dochodzić do nieodwracalnych zmian – komentuje Bartosz Kwiatkowski.

Czy nowe, uchwalone już przez sejm prawo sprosta unijnym wymaganiom? Według Kwiatkowskiego Bruksela może dostrzec, że organizacje społeczne dostały nowe uprawnienia jedynie na papierze. W rzeczywistości aktywiści będą borykać się z tymi samymi problemami.

Źródło zdjęcia: Fotokon / Shutterstock

Podziel się: