Rząd obniża ceny prądu, zapewniając droższą taryfę

W ubiegłym tygodniu Ministerstwo Środowiska zorganizowało konferencję prasową, podczas której prof. Jan Szyszko wychwalał sukcesy resortu w walce ze smogiem. Wszystko wyglądało pięknie i być może kogoś przekonało. Rzecz jednak w tym, że te wielkie sukcesy są jak samochody.

Jakie samochody, zapytacie? Otóż te samochody, które w czasach poprzedniego systemu miano rozdawać na Placu Czerwonym. Ale – jak wyjaśniał klasyczny dowcip głosem Radia Erewań – chodziło wcale nie o samochody, a o rowery. Nie na Placu Czerwonym, a w okolicach Dworca Warszawskiego. I nie o to, że je rozdają, ale o to, że je kradną. Dokładnie tak samo jest z wyliczanymi przez resort środowiska sukcesami naszego rządu w walce z polskim smogiem.

Traf chciał, że niewiele przed konferencją, podczas której chwalono się licznymi sukcesami, poznaliśmy szczegóły jednego z nich, który bardzo dobrze pokazuje, jak jest. Ogłoszono bowiem – jest to jeden z punktów listy sukcesów ministra prof. Jana Szyszki – zmiany taryf opłat za prąd, które miały obniżyć koszt rachunków za ogrzewanie. Jednak kiedy policzyć, jak będzie wyglądała wspomniana obniżka cen, to okazuje się, że tak naprawdę zapowiadana obniżka, jest podwyżką.

Przedstawiciele rządu informując o planach wprowadzenia „antysmogowych taryf”, zapewniali, że pozwolą one obniżyć rachunki za ogrzewanie o 20 do 25 proc. Tradycyjnie nieufni wobec politycznych obietnic, policzyliśmy, jak to będzie wyglądało w rzeczywistości. Jako przykład do porównania wzięliśmy ogrzewane prądem 50-metrowe mieszkanie w krakowskiej kamienicy. (Planujemy wkrótce opublikować kalkulator, który pozwoli sprawdzić inne sytuacje, ponieważ różnice zależą od profilu odbiorcy). Jego właścicielka korzysta z dwustrefowej taryfy G12W, która zapewnia jej tańszy prąd w nocy i weekendy. Dziś ogrzewanie kosztuje ją 1380 złotych rocznie. Po przejściu na taryfy reklamowane przez Jana Szyszkę płaciłaby o ponad 300 złotych więcej. Z kieszeni musiałaby wyciągnąć 1700 złotych rocznie. Na szczęście dla właścicielki może ona pozostać przy obecnej taryfie G12W nie korzystając z dobrodziejstw nowej antysmogowej oferty, więc podwyżka jest teoretyczna. Musicie jednak przyznać, że metoda obniżania opłat poprzez ich podnoszenie, jest metodą bardzo oryginalną.

Trudno ją też uznać za sukces i krok na drodze do zwalczenia smogu. Da się to zrobić tylko wtedy, gdy bardzo chce się widzieć, że samochody rozdają tam, gdzie w rzeczywistości kradną rowery. Podejściem, które mogłoby tutaj przynieść dobre efekty, byłoby wprowadzenie preferencyjnych stawek VAT na energię. O tym jednak jak na razie się nie mówi.

Antysmogowe taryfy były jednym ze sztandarowych pomysłów rządowego programu Czyste Powietrze, który Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów przyjął w styczniu 2017 r. Oprócz nich było jeszcze 13 innych. Dotąd rząd, i to nie w 100 proc., zrealizował tylko jeden z tych punktów.

Jak wygląda stan ich realizacji? Powiem tyle, że jest podobnie jak z taryfami opłat za prąd.

Szczegółową ocenę postępów przygotowaną przez Polski Alarm Smogowy znajdziecie w portalu Polska Bez Smogu.

A listę sukcesów resortu środowiska – są na niej też m. in. najwyższe w Europie i kilka razy wyższe niż w jakimkolwiek innym kraju Unii Europejskiej poziomy alarmowania i informowania o smogu – znajdziecie na stronach Ministerstwa Środowiska.

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Rząd obniża ceny prądu, zapewniając droższą taryfę"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mariolka
Gość

Panie Andrzeju
wielki szacun za to co Pan robi. Jak sobie pomyślę co rządzący robią z nami to mam ochotę wyjechać z tego kraju…

Andrzej
Gość

Dziękuję za miłe słowa 🙂