Zaktualizowana norma dwutlenku azotu jest w Krakowie przekroczona na 62 proc. powierzchni miasta, gdzie mieszka 684 tys. osób – wynika z najnowszej oceny GIOŚ, do której dotarła Fundacja Frank Bold. Obszar przekroczeń wykracza poza granice strefy czystego transportu. Dane pojawiają się na kilka dni przed wyborami prezydenta Krakowa.
Główny Inspektorat Ochrony Środowiska po raz drugi opracował tzw. dodatkowe roczne oceny jakości powietrza dla wszystkich województw. Ocena jest „dodatkowa”, ponieważ stężenia zanieczyszczeń zestawiono w nich nie z obecnymi normami, lecz z poziomami dopuszczalnymi w zaktualizowanej unijnej dyrektywie o jakości powietrza. Te poziomy trzeba spełnić do 1 stycznia 2030 r.
W przypadku dwutlenku azotu zmiana jest zasadnicza. Obecna norma średnioroczna to 40 µg/m³, nowa – 20 µg/m³. Wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia, uznane za bezpieczne dla zdrowia, są jeszcze niższe i mówią o 10 µg/m³. Zaostrzenie unijnych standardów wynika z aktualnej wiedzy medycznej o wpływie zanieczyszczeń na zdrowie.
Ocena dla Małopolski, oparta na danych z 2025 r., wypada źle. Niemal całe województwo leży w obszarze przekroczeń norm dla pyłów zawieszonych i rakotwórczego benzo(a)pirenu. Równie źle wygląda dwutlenek azotu, którego głównym źródłem w miastach jest ruch samochodowy.
W Krakowie wspomniany nowy poziom dopuszczalny dwutlenku azotu jest według GIOŚ przekroczony na obszarze 204 km², czyli na 62 proc. powierzchni miasta. To jego najgęściej zaludniona część. Mieszka tu ponad 684 tys. osób – niemal 85 proc. krakowian.
Rok temu: przekroczenia w 95 proc. punktów
Dane GIOŚ potwierdzają to, co pokazały wcześniejsze pomiary. W październiku i listopadzie 2025 r. miasto Kraków zbadało stężenia dwutlenku azotu w 46 punktach. W 44 z nich, czyli w 95,7 proc., przekroczona była nowa unijna norma 20 µg/m³.
Wytyczne WHO przekroczono we wszystkich 46 punktach. Dwa lata wcześniej podobne pomiary w 44 lokalizacjach przeprowadził Polski Alarm Smogowy, z podobnym wynikiem. Według szacunków Institute for Global Health w Barcelonie z przekroczeniami stężeń dwutlenku azotu można wiązać ok. 450 przedwczesnych zgonów rocznie w Krakowie.
Obszar przekroczeń większy niż strefa
Strefa czystego transportu obowiązuje w Krakowie od 1 stycznia 2026 r. i obejmuje ok. 60 proc. powierzchni miasta. Z danych GIOŚ wynika, że obszar przekroczeń nowego poziomu dopuszczalnego dwutlenku azotu wykracza poza jej granice.
Frank Bold ocenia, że zapowiedzi radykalnego zmniejszenia lub złagodzenia strefy, nie mówiąc o jej likwidacji, budzą uzasadniony niepokój ze względu na skutki zdrowotne. Zdaniem fundacji takie działanie byłoby też naruszeniem prawa unijnego i naraziłoby miasto oraz Polskę na związane z tym konsekwencje.
– Dyskutując o granicach i zasadach obowiązujących w SCT, nie wolno zapominać o celu funkcjonowania strefy, jakim jest ochrona zdrowia i życia ludzi. SCT to nie, jak chcą jej przeciwnicy, wymysł „ekologów”. Za jej funkcjonowaniem opowiadają się przede wszystkim lekarze i specjaliści od zdrowia publicznego” – czytamy w komunikacie prasowym fundacji.
Tak działają strefy. Zaskakujące dane z Londynu
To, że strefy niskoemisyjne przekładają się na zdrowie, pokazują dane z Londynu. Ponad 40 naukowców, m.in. z Uniwersytetu Oksfordzkiego i Queen Mary University of London, przez pięć lat obserwowało 3,4 tys. dzieci w wieku 6–9 lat: z centrum Londynu, gdzie w 2019 r. weszła strefa ULEZ, oraz z Luton, gdzie strefy nie ma.
Przed wprowadzeniem ULEZ londyńskie dzieci miały mniejszą pojemność płuc niż rówieśnicy z Luton. Po czterech latach ta różnica zniknęła, a odsetek dzieci z upośledzoną funkcją płuc spadł w Londynie z 14 do 9 proc. Rozwój płuc przyspieszał wraz ze spadkiem stężeń dwutlenku azotu. Wyniki opublikowano w sierpniu w „The Lancet Public Health”.
Prawnik studzi pomysły polityków
Kandydatki i kandydaci na prezydenta Krakowa chętnie mówią o przyszłości SCT. Zdaniem Frank Bold większość tych pomysłów jest oderwana nie tylko od uwarunkowań prawnych, ale i od danych, które powinny leżeć u podstaw polityki miejskiej.
– Wbrew obietnicom jednego z kandydatów, prezydent miasta nie może zawiesić funkcjonowania uchwały w sprawie SCT, która jest wiążącym aktem prawa miejscowego – komentuje Miłosz Jakubowski, radca prawny w Fundacji Frank Bold.
– Wszelkie zapowiedzi znaczącego zmniejszania granic strefy lub łagodzenia jej zasad należy traktować wyłącznie jako przejaw przedwyborczego populizmu. W jaki sposób kandydaci chcą wyeliminować przekroczenia poziomu dopuszczalnego dwutlenku azotu przed 1 stycznia 2030 r. bez SCT? – zastanawia się Jakubowski.
Jego zdaniem „patrząc na zatrważające dane z GIOŚ, dyskusja powinna raczej toczyć się wokół tego, czy strefy nie należy zaostrzyć”. – Zwolennicy likwidacji lub zmniejszania SCT powinni natomiast powiedzieć wprost: „Godzimy się na narażenie setek tysięcy krakowianek i krakowian na astmę, POChP i nowotwory. Godzimy się na łamanie prawa unijnego i pogwałcenie konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia” – dodaje prawnik.
Mieszkańcy za strefą, ale podają warunki
Wbrew temu, co sugeruje ton kampanii, strefa nie jest w Krakowie tematem, który dzieli mieszkańców po połowie. Z sondażu More in Common Polska dla Polityki Insight, przeprowadzonego w sierpniu na próbie 800 krakowian, wynika, że 72 proc. z nich uważa strefy czystego transportu za potrzebne, jeśli są dobrze zaprojektowane.
Jakąkolwiek formę SCT odrzuca 13,8 proc. badanych. 91 proc. przyznaje, że zanieczyszczenie powietrza powoduje problemy zdrowotne, a 64 proc. popiera walkę z nim nawet kosztem dodatkowych wydatków.
Zapytani, co zwiększyłoby ich akceptację dla strefy, mieszkańcy najczęściej wskazywali tańsze bilety komunikacji miejskiej (41 proc.), ograniczenia oparte na emisjach, a nie samym wieku aut (26 proc.), oraz rozwój transportu publicznego (21,6 proc.).
Wybory prezydenta Krakowa odbędą się 27 września.
Źródło: Fundacja Frank Bold; GIOŚ, „Analiza na potrzeby wdrażania dyrektywy (UE) 2024/2881: Dodatkowa roczna ocena jakości powietrza za rok 2025 w województwie małopolskim”, Warszawa 2026.



