Skalę wycinki drzew można zmniejszyć o połowę. Wystarczy co piąty dzień nie jeść mięsa

68
0
Podziel się:

Samo zmniejszenie spożycia wołowiny już o 20 proc. może zmniejszyć deforestację aż o połowę. Pokazał to model matematyczny opracowany przez niemieckich naukowców. Mogłoby to nastąpić w ciągu najbliższych 30 lat. Zastąpienie spożycia wołowiny zamiennikami pomoże zmniejszyć ślad środowiskowy produkcji żywności.

Hodowla bydła na wołowinę to największa przyczyna wylesiania na całym świecie. Deforestacja oznacza wzrost emisji dwutlenku węgla. Działa negatywnie na klimat oraz lokalne społeczności. Te często są zmuszone opuścić swój dotychczasowy dom, żeby korporacje mogły w tym miejscu stworzyć pastwiska. Bydło z kolei jest głównym emiterem metanu (CH4) – gazu cieplarnianego o większym znaczeniu, niż dwutlenek węgla. Jak wynika z modelu, przejście na mikrobiologiczne zamienniki mięsa pomoże zmniejszyć emisję CO2.

– Nie powinno się ich postrzegać jako magiczne panaceum – mówi Florian Humpenoeder, naukowiec ds. zrównoważonego rozwoju z Poczdamskiego Instytutu Badań nad Wpływem na Klimat.

Czytaj także: Coraz głośniej o podatku od mięsa, choć rozważane są również alternatywy

Zmniejszenie spożycia wołowiny ograniczy deforestację

Odkrycie zostało opublikowane w Nature miesiąc po apelu Międzynarodowego Zespołu ONZ ds. Zmian Klimatu. Ostrzegł on, że świat nie jest na dobrej drodze ku ograniczeniu globalnego ocieplenia do 1,5 st. C. względem poziomu sprzed rewolucji przemysłowej. Dotychczasowe badania wykazały już, że zastąpienie wołowiny bezmięsną alternatywą, tzw. mykoproteiną, może mieć dobry wpływ na środowisko. Mykroproteina produkowana jest w stalowych zbiornikach podczas fermentacji żyjącego  w glebie grzyba z glukozą. Jako źródło pożywienia zadebiutowała w latach 80-tych w Wielkiej Brytanii pod marką Quorn. Dziś jest łatwo dostępna w wielu krajach.

Humpenoeder i jego zespół jako pierwsi oszacowali skutki środowiskowe zastąpienia wołowiny tymże zamiennikiem. Uwzględniają one zmiany w przyroście populacji w czasie, zapotrzebowanie na żywność i inne czynniki społeczno-ekonomiczne. Naukowcy zastosowali model matematyczny biorący pod uwagę wzrost liczby ludności, dochodów i popytu na zwierzęta gospodarskie w latach 2020-50. W scenariuszu bez zmian globalny wzrost spożycia wołowiny wymagałby zwiększenia powierzchni pastwisk i gruntów pod uprawę pasz. Taki stan rzeczy podwoiłby roczny wskaźnik wylesiania na całym świecie! Co za tym idzie, znacznie wzrosłyby emisje metanu i zużycie wody w rolnictwie.

Zmniejszenie spożycia wołowiny pomoże środowisku. Źródło: nature.com; Humpenöder, F. et al. Nature https://doi.org/10.1038/s41586-022-04629-w (2022)

Mykoproteina byłaby zbawienna dla lasów

Zastąpienie 20 proc. spożycia wołowiny alternatywą w postaci mykroproteiny do 2050 r. wygenerowałoby obniżenie emisji metanu o 11 proc. Dodatkowo zmniejszyłoby o połowę roczną deforestację. Wszystko to w porównaniu z dotychczas panującym trendem. Zmniejszenie wylesiania byłoby tak znaczne, ponieważ w tym scenariuszu globalne zapotrzebowanie na wołowinę nie wzrasta. Nie ma więc potrzeby powiększania pastwisk czy gruntów uprawnych pod pasze dla bydła. Wpływ na deforestację w pewnym monecie by się ustabilizował. Zastąpienie połowy spożycia wołowiny mykoproteiną na jedną osobę spowodowałaby zmniejszenie wylesiania o przeszło 80 proc i emisji CO2. Zamianę 80 proc. konsumowanej wołowiny na tę alternatywę zredukowałoby deforestację o 90 proc.

Każda skala zamiany wołowiny na mykoproteinę doprowadziłaby do niewielkich zmian zużycia wody w rolnictwie. Powód? Woda potrzebna do uprawy pasz bydła zostałaby przeznaczona na uprawę innych roślin, w tym także tych spożywanych przez ludzi.

– Globalne prognozy, jak ta, mogą pomóc wskazać bardziej zrównoważone metody produkcji żywności – powiedziała Hanna Tuomisto, badaczka zrównoważonych systemów żywnościowych z Uniwersytetu w Helsinkach. Zauważyła też, że produkcja mykroproteiny może być bardziej energochłonna od produkcji wołowiny. Naukowcy powinni więc uwzględnić wpływ produkcji dodatkowej energii na środowisko. Zmniejszenie hodowli bydła oznaczałoby też redukcję produkcji mleka i skóry wołowej, co z kolei wymagałoby alternatywnych metod wytwarzania tych produktów. Metody te także miałyby wpływ na przyrodę.

Naukowcy nazywają to badanie świetnym początkiem. Przyszłe badania powinny przyjrzeć się skutkom środowiskowym zastąpienia wołowiny innymi rodzajami mięsa, jak produkty roślinne czy mięso z probówki.

Czytaj także: Pokolenie vege. Młodzi coraz częściej rezygnują z mięsa

Źródło: nature.com

Zdjęcie tytułowe: Julio Ricco/Shutterstock

Podziel się: