„Słoneczny patrol” pod wodą – ocean zaleje kalifornijskie plaże

290
0
Podziel się:

Podnoszący się poziom oceanów na Ziemi na skutek wzrostu temperatur i topnienia lodowców zagraża wielu regionom świata. Niedawne badania pokazują, że na liście zagrożonych miejsc znajdują się znane ze „Słonecznego patrolu” wielkie kalifornijskie plaże. Brak tych plaż dotknie wiele milionów ludzi, ucierpi na tym gospodarka regionu.

Supermocarstwo zagrożone

Od 1880 roku do początku tej dekady poziom oceanów wzrósł o 24 cm. Mniej więcej jedna trzecia tego wzrostu miała miejsce w ciągu ostatnich 30 lat. Proces ten przyspiesza, gdyż na rosnące temperatury reagować zaczynają lodowce. Dziś tempo rosnącego poziomu mórz zaczyna przekraczać 4 mm rocznie. Jeśli emisje CO2 będą nadal postępować, to tempo wzrostu poziomu oceanów i mórz będzie przyspieszać.

Z tego powodu zagrożonych jest wiele miejsc na Ziemi. Niedawno pisaliśmy o Chinach, zwracając też uwagę na nasze podwórko. Jedne miejsca są zagrożone mniej, a inne bardziej. Do tych bardziej należą np. Stany Zjednoczone. Przeprowadzone przez Narodową Administrację ds. Oceanów i Atmosfery (NOAA) badania pokazują, że perspektywy dla USA nie wyglądają dobrze. Szacuje się, że do 2050 roku amerykańskie supermocarstwo może doświadczyć wzrostu poziomu mórz nawet o 30 cm. Taka sytuacja oznaczać będzie ogromne wyzwanie dla takiego kraju jak USA, na którego wybrzeżach znajduje się bardzo rozbudowana infrastruktura. „Dla firm na wybrzeżu wiedza o tym, czego się spodziewać i jak planować przyszłość, ma kluczowe znaczenie”, powiedziała sekretarz handlu USA Gina M. Raimondo. „Te zaktualizowane prognozy pomogą firmom i wspieranym przez nie społecznościom zrozumieć ryzyko i dokonać mądrych inwestycji w nadchodzących latach”.

Przed tym wyzwaniem stoi między innymi amerykańskie wojsko, np. największa na świecie baza marynarki wojennej w Norfolk. „Od 2010 roku Departament Obrony przyznaje, że zmieniający się klimat planety ma dramatyczny wpływ na nasze misje, plany i instalacje”, powiedział w 2021 roku sekretarz obrony Lloyd J. Austin. „Departament natychmiast podejmie odpowiednie działania polityczne, aby priorytetowo potraktować kwestie zmiany klimatu w naszych działaniach i ocenach ryzyka [w celu] złagodzenia tego czynnika niepewności”.

Koniec ze „Słonecznym patrolem”

Zagrożone jest więc praktycznie wszystko. Także słynne plaże w południowej Kalifornii. To właśnie tam toczyła się akcja znanego amerykańskiego serialu „Słoneczny patrol” i wielu innych filmów czy seriali. Znaczna część słynnej linii brzegowej tego stanu może w przyszłości zniknąć. Tak wynika z nowego badania przeprowadzonego przez amerykańską służbę geologiczną (USGS). W badaniu wykorzystano zebrane w ciągu ostatnich dwóch dekad dane satelitarne.

Przewiduje się, że do końca tego stulecia nawet 67 proc. kultowych plaż Kalifornii może zniknąć pod wodą z powodu postępującej zmiany klimatu. Najłagodniejsze szacunki mówią o 37 proc. gdyż wiele będzie zależało od tego, jak będą w nadchodzących dekadach topić się lodowce. Nowe wyniki badań, które ukazały się w tym roku, są kontynuacją wcześniejszych badań przez tych samych naukowców z sprzed sześciu lat. A już w 2009 roku podobne badanie wykazało, że około 40 proc. plaż doświadcza postępującej erozji.

„Plaże są prawdopodobnie najbardziej charakterystyczną cechą Kalifornii, a potencjał utraty tej tożsamości jest realny”, napisał Sean Vitousek, badacz, który prowadził zarówno badanie z 2017 roku, jak i obecne. I nie jest to tylko kwestia związana z rekreacją, a dokładniej perspektywą jej braku. „Utrata ochronnego pasa piasku na plaży między nami a morskimi falami naraża krytyczną infrastrukturę, firmy i domy na uszkodzenia. Plaże są naturalnymi zasobami i jest prawdopodobne, że wysiłki człowieka w zakresie zarządzania muszą wzrosnąć, aby je zachować”, zwrócił uwagę Vitousek. Jak szacują naukowcy z USGS, zanik plaż dotknie 18 mln mieszkańców.

Ochrona plaż

Kalifornijska Komisja Wybrzeża już teraz zachęca miasta od wzmacniania linii brzegowej poprzez budowanie falochronów, osadzanie dużych kamieni. To działania, które mają na celu powstrzymanie skutków podnoszącego się poziomu oceanu. Przywrócenie naturalnych wydm może również pomóc w ochronie plaż. Pomysł polega na tym, aby zagrożone odcinki wybrzeża naśladowały to, co istniało przed laty. A więc naturalne wydmy, na których mogą żyć dzikie zwierzęta i rosnąć rodzime gatunki roślin. I choć ta metoda może ograniczyć ludziom dostęp do rekreacji, to jest to rozwiązanie, które jak wielu ma nadzieje, może uratować znikające plaże.

Znalezienie rozwiązań na uratowanie plaż nie jest łatwym zadaniem. Szczególnie że jest to kosztowne zadanie. Nasypywanie piasku było w przeszłości popularne, ale wiąże się to z dużymi kosztami i wymaga czasu. Szczególnie że rosnący poziom morza dotyczy całej linii brzegowej, a nie fragmentu, który dotknął przechodzący sztorm. Można brać pod uwagę wiele innych rozwiązań. Jedno jest pewne, koszt niezrobienia niczego jest zbyt duży. Donne Brownsey, przewodnicząca Kalifornijskiej Komisji Wybrzeża powiedziała, że społeczności nie mogą czekać. „Czas na nerwy”, powiedziała. „Ludziom naprawdę trudno to zrozumieć. To ogromny i złożony problem, a społecznościom bardzo trudno jest zrozumieć fakt, że tak się dzieje”.

Jeśli nie zostaną podjęte żadne działania, to napędzane przez rosnący poziom lustra wody fale zniszczą delikatne, pokryte piaskiem wybrzeże. Następnie dalej rosnący poziom mórz po prostu zatopi dany obszar. Badanie wskazuje na kilka obszarów szczególnie zagrożonych poważną erozją: Point Arena i Humboldt Bay w północnej Kalifornii, Pismo Beach i Morro Bay w środkowej Kalifornii oraz Newport Beach i San Clemente w południowej Kalifornii.

Społeczne skutki

Utrata tych plaż na skutek wzrostu poziomu morza w kontekście rekreacji nie jest wcale taką błahą sprawą. Z plaż w Kalifornii korzystają nie tylko bogaci. Głównie to oni żyją w strefie wybrzeża. Ci biedniejsi, których nie stać na dalekie podróże też chcą dostępnych dziś dla nich plaż. To może mieć wpływ na społeczności żyjące w głębi lądu. Dla ludzi, których nie będzie stać na dotarcie do odległych, wciąż istniejących plaż. „Podnoszenie się poziomu mórz w Kalifornii to zła wiadomość dla plaż, gorsza wiadomość dla dostępu do wybrzeża i straszna wiadomość dla znaczącego dostępu do wybrzeża i sprawiedliwości środowiskowej”, powiedziała Kiki Patsch, prof. nadzwyczajna nauk o środowisku i zarządzania zasobami na Uniwersytecie Stanowym Kalifornia.

Wyniki badań pokazują, że wzrost poziomu morza o niecały metr w hrabstwie San Diego doprowadziłby do znaczących zmian. Jedna czwarta miejsc, w których ludzie chcą na plażach spędzić wolny czas, zniknie. Zniszczona zostanie infrastruktura, bez której trudno o normalny i bezpieczny wypoczynek. Połowa charakterystycznych dla tego regionu wież ratowniczych zostanie zalana. Scenariusze dla wielu innych części wybrzeża Kalifornii wyglądają podobnie. Bez ratowników, parkingów i innych udogodnień osobom mieszkającym daleko od wybrzeża trudniej będzie korzystać z dobrodziejstw pozostałych plaż.

Utrata plaż nie do przyjęcia, ale może być nieunikniona

„Społeczeństwo musi już teraz pokonać przeszkody w dotarciu na plażę, od ograniczonego transportu publicznego po nielegalnie zablokowane ścieżki”, powiedział John Ainsworth, dyrektor wykonawczy z Kalifornijskiej Komisji Wybrzeża. „Perspektywa utraty tak wielu naszych plaż w południowej Kalifornii z powodu wzrostu poziomu mórz jest, szczerze mówiąc, nie do przyjęcia. Plaże są naszymi parkami publicznymi oraz gospodarczym sercem i duszą naszych nadmorskich społeczności. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby jak najwięcej kultowego wybrzeża Kalifornii zostało zachowane dla przyszłych pokoleń”.

Społeczne skutki będą większe, ponieważ plaże mają dużą wartość gospodarczą dla Kalifornii. Dochody przynoszą nie tylko takie firmy jak Warner Bross, Microsoft czy Blizzard Entertainment. To także plaże. Związana z nimi turystyka od lat zapewnia prawie 400 tys. miejsc pracy i liczone w miliardach dolarów dochody.

Podnoszenie się poziomu mórz i fakt, że fale stają się coraz większe i wyrządzają więcej szkód, komplikuje poszukiwanie rozwiązań dla znikających plaż. Naukowcy obawiają się, że wszystko, co zostanie zrobione, zostanie po prostu zmyte do 2100 roku. Szczególnie gdy spojrzymy na coraz bardziej ponure perspektywy dla lodowców na Antarktydzie i Grenlandii. „Moim prawdziwym strachem jest wzrost poziomu mórz w ciągu najbliższych 20 do 50 lat. Czeka nas wielka niespodzianka i nie wiem, czy uda nam się wyjść z tej zmiany”, powiedział Riley Pratt, starszy naukowiec ds. środowiskowych z Okręgu Parków Stanowych Wybrzeża Orange. Wyraził on obawy, czy Kalifornia da radę nadążyć wraz z rosnącym poziomem mórz. „W wielu miejscach zasadniczo nie będzie plaży. Woda będzie sięgać do domów, ulic, torów kolejowych. Można tam stawiać różne rzeczy, ale nie będzie to możliwe, ponieważ poziom wody będzie tak wysoki”.

Zdjęcie: Shutterstock/Marcus E Jones

Podziel się: