Czy patelnie teflonowe wciąż są szkodliwe?

148
0
Podziel się:

Patelnie teflonowe przez długi czas cieszyły się złą sławą. Podobno obecnie nie są już szkodliwe, ale czy aby na pewno? Badania wskazują, że sytuacja nie zmieniła się na lepsze – po prostu mniej wiemy na temat związków wykorzystywanych obecnie w produkcji teflonu.

Patelnia teflonowa to jeden z podstawowych rekwizytów przeciętnego gospodarstwa domowego. Jest wygodna w użytkowaniu i łatwa w utrzymaniu, ale niekoniecznie przyjazna dla zdrowia. Naczynia powlekane tą substancją od lat cieszą się złą sławą. Czy faktycznie powinniśmy zrezygnować ze sprzętów AGD zawierających teflon lub pozbywać się tych z zarysowaną powierzchnią, by uniknąć narażenia na trujące związki?

To nie teflon jest problemem

Teflon to własność amerykańskiej korporacji DuPont – jako zastrzeżony znak towarowy, nie substancja. Pod tą nazwą handlową kryje się poli(tetrafluoroetylen) (PTFE) – syntetyczny fluoropolimer. Po raz pierwszy został on zsyntetyzowany w 1939 r. przez pracownika DuPont. Patent na syntezę PTFE wygasł w 1976 r. i od tej pory substancja produkowana jest w wielu miejscach świata. Pod nazwą tarflen wytwarzają ją m.in. tarnowskie Zakłady Azotowe.

teflon wzór chemiczny
Poli(tetrafluoroetylen) tworzywo znane szerzej jako teflon

Z dotychczasowych badań wynika, że PTFE może być szkodliwy dla zdrowia jedynie w bardzo wysokich temperaturach. Po podgrzaniu do 300°C powłoka teflonowa może zacząć pękać i uwalniać toksyczne związki. Skutki narażenia w wariancie „ostrym” określane są jako grypa teflonowa. Obejmują ból głowy, ból w klatce piersiowej, kaszel, dreszcze i gorączkę. Dolegliwości mogą wystąpić w ciągu kilku godzin od narażenia i zwykle ustępują w ciągu dwóch dni.

Warto zaznaczyć, że według Amerykańskiego Towarzystwa Onkologicznego (American Cancer Society) teflon nie przyczynia się do rozwoju nowotworów. Tyle że w kontrowersjach dotyczących teflonowych powłok tak naprawdę nie chodzi o teflon, ale związki wykorzystywane do produkcji tego materiału.

Wieczne toksyny w wodzie, glebie i powietrzu

Głównym sprawcą zamieszania wokół teflonu jest kwas perfluorooktanowy (PFOA), należący do związków perfluoroalkilowych (PFAS). Liczba substancji wchodzących w skład PFAS szacowana jest na blisko 5 tys. Większość z nich nie została dokładnie przebadana. Jak dotychczas największe kontrowersje budzi podgrupa PFAS złożona z fluorowanych surfaktantów (fluorosurfaktantów). Obejmuje ona wspomniany PFOA, a także pokrewny mu kwas perfluorooktanosulfonowy (PFOS) – najbardziej rozpowszechnione i najlepiej poznane substancje z tej kategorii.

Oba związki należą do trwałych zanieczyszczeń organicznych (TZO). Podobnie jak inne PFAS, do środowiska przedostają się wraz z odpadami – stałymi, ciekłymi i gazowymi. Nie ulegają rozkładowi pod wpływem czynników atmosferycznych, jak światło słoneczne, woda czy powietrze. Przylgnęło do nich określenie „wieczne toksyny”, po raz pierwszy użyte w tekście zamieszczonym na łamach „Washington Post” w 2018 r.

Badanie przeprowadzone trzy lata później przez naukowców z Uniwersytetu Sztokholmskiego potwierdziło trafność tego sformułowania. Tym samym rozwiało nadzieje, że PFAS po prostu „rozpuszczają się” w oceanie. Eksperci ustalili, że duża część toksyn zawartych w wodzie przedostaje się do powietrza, gdy… fale rozbijają się o brzeg – a następnie powraca do gleby i wód śródlądowych wraz z opadami.

PFOA i PFOS – odkładają się w organizmie, szkodzą na „wszystko”

PFAS mają również zdolność bioakumulacji. Odkładają się w organizmach drapieżników morskich i lądowych, w tym ludzi. Szacuje się, że okres półtrwania PFOA w ludzkim organizmie wynosi ok. 3,5 roku, a PFOS – blisko 5 lat.

Związki gromadzą się m.in. w wątrobie, nerkach i układzie krążenia. Jak sugerują dotychczasowe badania, oba fluorosurfaktanty mogą m.in. przyczyniać się do rozwoju nowotworów, zaburzać gospodarkę hormonalną, w szczególności pracę tarczycy, uszkadzać niektóre organy, m.in. wątrobę, osłabiać działanie układu odpornościowego, sprzyjać rozwojowi otyłości, powodować bezpłodność, wady rozwojowe, a nawet zgony okołoporodowe.

Lista potwierdzonych i domniemanych skutków zdrowotnych powodowanych przez PFOA i PFOS jest długa i ponura. Realne oddziaływanie tych związków na organizm zależy oczywiście od poziomu narażenia oraz indywidualnej podatności, warunkowanej m.in. ogólnym stanem zdrowia i trybem życia. Nie ulega jednak wątpliwości, że obie substancje – a prawdopodobnie również pokrewne związki z tej samej podgrupy – są niebezpieczne dla zdrowia i szkodliwe dla środowiska.

PFAS – oficjalnie niebezpieczne dla zdrowia

PFAS wykorzystywane są różnych gałęziach przemysłu, m.in. do produkcji przedmiotów codziennego użytku, takich jak naczynia, tkaniny, w tym ubrania, kosmetyki, opakowania, a także pianowych środków gaśniczych, nawozów, pestycydów, farb, katalizatorów chemicznych, a nawet półprzewodników. W sektorze AGD swoją popularność zawdzięczają w szczególności właściwościom hydrofobowym (odpychają cząsteczki wody) i „tłuszczofobowym” – świetnie sprawdzają się jako składniki nieprzywierających powierzchni.

Stany Zjednoczone do niedawna nie regulowały wykorzystania PFAS. W ostatnim czasie sytuacja zaczyna się jednak zmieniać, zarówno na poziomie stanowym, jak i federalnym. We wrześniu tego roku amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) zaproponowała sklasyfikowanie PFOA i PFOS jako substancji niebezpiecznych dla zdrowia. Wcześniej obostrzenia w zakresie stosowania PFAS wprowadziła Kalifornia.

Również w Europie sytuacja prawna związana z PFAS ulega powolnym zmianom. W 2009 r. PFOS trafił do wykazu TZO stanowiącego załącznik Konwencji Sztokholmskiej w sprawie trwałych zanieczyszczeń organicznych. W 2020 r. na listę substancji zakazanych w ramach tzw. POPs Regulation (rozporządzenie UE dotyczące TZO) trafił PFOA. W 2023 r. ograniczenia mają objąć również perfluorowane kwasy karboksylowe (PFCAs) – inną podgrupę PFAS.

Korporacje wiedziały o szkodliwości PFAS już od lat 50. ubiegłego wieku

Pierwsze dane wskazujące na możliwe negatywne skutki zdrowotne PFAS w organizmach żywych pochodzą z roku 1950. Obecnie wiadomo, że korporacja DuPont już w 1961 r. dysponowała informacjami na temat toksyczności PFOA dla zwierząt laboratoryjnych oraz widocznego oddziaływania tej substancji na funkcje narządów. Dziewięć lat później okazało się, że piana gaśnicza zawierająca PFAS może być zabójcza dla ryb. W 1973 r. DuPont w badaniu przeprowadzonym na użytek wewnętrzny potwierdził szkodliwość PFAS stosowanych w opakowaniach spożywczych dla wątroby.

Centrum rozwoju i innowacji DuPont w Dolinie Krzemowej, fot. Sundry Photography/Shutterstock

W 1975 r. okazało PFAS, prawdopodobnie pochodzące z produktów zawierających teflon, wykryto w próbkach z nowojorskich i teksaskich banków krwi. W 1978 r. firma, od której DuPont kupował PFOA i PFOS stwierdziła, że oba związki „należy uznać za toksyczne”. Kolejne lata przynosiły kolejne rewelacje, skrzętnie zamiatane pod korporacyjny dywan. Dopiero w 2005 r. DuPont został ukarany stosunkowo łagodną grzywną w wysokości 10,5 miliona dolarów za niezgłoszenie swoich licznych ustaleń na temat szkodliwości PFAS do EPA.

Tempo wprowadzania ograniczeń w zakresie wykorzystania PFAS o udowodnionej toksyczności jest żałośnie wolne. Po części wynika ono powolności mechanizmów biurokratycznych, po części z dynamiki prowadzenia badań, po części z formalnych i nieformalnych wpływów wielkiego przemysłu na procesy legislacyjne. Próby tuszowania skutków środowiskowych i zdrowotnych PFAS przez korporację DuPont znakomicie przedstawia thriller prawniczy „Mroczne wody” z 2019 r. Oparty na faktach film pokazuje, jak gigantycznego wysiłku i poświęceń wymaga walka z molochem, który broni swoich interesów z naruszeniem prawa, o zasadach moralnych niewspominając.

Co z tymi patelniami?

Wróćmy jednak do bliższego sercom i żołądkom tematu sprzętu kuchennego. Od 2013 r. PFOA nie jest używany do wytwarzania teflonu. Producenci patelni wykorzystują do tego celu szereg alternatyw, reklamowanych jako bezpieczne dla zdrowia. Niewykluczone, że są to jednak marketingowe slogany, za które zdrowiem płacą konsumenci. Dotychczasowe badania wskazują, że substytuty produkowane obecnie przez przemysł są co najmniej równie groźne dla zdrowia. Nie powinno to zresztą dziwić – zastępniki PFOA i PFOS to chemiczni kuzyni z tej samej grupy związków.

Być może zatem bezpieczniej – choć niekoniecznie taniej czy wygodniej – będzie wrócić do starego dobrego żeliwa?

Zdjęcie: Shutterstock/Vlada Tikhonova

Podziel się: