Uprzejmie informuję. Jak zgłosić, że sąsiad pali śmieci i zatruwa powietrze [Cz. 1]

67437
38
Podziel się:
Co zrobić gdy sąsiad zadymia podwórko

Prawo jasno definiuje, które organy powinny reagować na zgłoszenie, że ktoś spala śmieci w domowym palenisku. Ustawy określają, jakie działania organy te mogą podjąć i jakie mają uprawnienia. Niestety, jak pokazuje poniższy tekst, praktyka rozmija się z teorią, a odpowiedzialność często się rozmywa i przerzucana jest z jednego organu na drugi.

Co zrobić, gdy sąsiad zadymia podwórko?

Dolnośląska Nowa Ruda jest miastem o największym w Polsce stężeniu rakotwórczego benzo(a)pirenu (średnioroczny poziom 17ng/m3 – przy normie 1ng/m3).

Zatelefonowałem do tamtejszej straży miejskiej, prosząc o wskazówki – co mam robić, jeśli jako mieszkaniec podejrzewam, że sąsiad spala w piecu śmieci. Funkcjonariusz udzielił mi wyczerpujących informacji. Zapewnił, że na mocy upoważnienia od burmistrza strażnicy mają prawo przeprowadzić czynności kontrolne (przewidziane w art. 379 Ustawy Prawo ochrony środowiska), a ja – jako zgłaszający – mam prawo zachować anonimowość. Dodał, że najlepiej zgłosić takie podejrzenie popełnienia wykroczenia w chwili, kiedy zapach lub dym wskazują na spalanie odpadów. To ułatwia przyłapanie sprawcy na gorącym uczynku. Ten musi strażników wpuścić na posesję. Jeśli będzie im udaremniał bądź utrudniał przeprowadzenie czynności, grozi mu kara nawet do 3 lat pozbawienia wolności (art. 225 kodeksu karnego).

Co dzieje się w przypadku ujawnienia wykroczenia? Strażnik miejski może sprawcę pouczyć lub nałożyć mandat karny – do 500 złotych. W przypadku skierowania sprawy do sądu – do czego dochodzi sporadycznie – ten, kto „termicznie przekształca odpady poza spalarnią odpadów” podlega karze aresztu (do 30 dni) bądź grzywny (do 5 000 złotych).

Mój rozmówca z Nowej Rudy opisuje, jak w praktyce kończą się interwencje strażników. – Jak jedna listeweczka z boazerii się dopala w piecu, to przeprowadzamy rozmowę pouczającą. Ale gdy na przykład widzimy, że ktoś zgromadził w piwnicy na opał stare, polakierowane okna i nimi pali, to takie czyny strażnicy będą karać mandatami.

Skąd wiadomo, czy spalane są śmieci?

A czy można coś zrobić, gdy listewka już się dopaliła, a stan kotłowni nie wskazuje na spalanie śmieci? – Kontrolujemy piece już od czterech lat. Jeśli podczas kontroli pojawiają się jakieś wątpliwości, pobieramy próbki i przesyłamy je do Politechniki Krakowskiej, z którą mamy stosowną umowę – wyjaśnia Jacek Bogacki, komendant straży miejskiej w Suchej Beskidzkiej (5. miejsce w rankingu najbardziej zanieczyszczonych rakotwórczym benzo(a)pirenem miast w Polsce; średniorocznie 11ng/m3).

– Z Suchej Beskidzkiej otrzymujemy rocznie kilka próbek do przebadania – mówi profesor Adam Grochowalski z Wydziału Inżynierii i Technologii Chemicznej Politechniki Krakowskiej. Wpływa na to między innymi koszt badania próbki, który wynosi ok. 800 złotych. – Otrzymujemy próbki z Małopolski, Śląska czy Mazowsza. W czasie kilku lat przebadaliśmy ich kilkaset. W około 60% przypadków potwierdziliśmy obecność w próbkach substancji niedozwolonych. To pokazuje, z jak poważnym problemem mamy do czynienia i jak duża jest jego skala – dodaje profesor Grochowalski.

W Suchej Beskidzkiej mieszkańcy są coraz bardziej wyczuleni na to, co wydobywa się z kominów sąsiadów. Dzwoniąc do straży miejskiej, mogą anonimowo zgłosić, że w danej lokalizacji spalane są śmieci lub złożyć zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia. A jedynie składając oficjalne zawiadomienie, nabywamy wielu praw (po przesłuchaniu w charakterze świadka mamy prawo do zapoznania się z materiałem dowodowym), które pozwolą nam zweryfikować, czy i w jaki sposób straż miejska przeprowadziła czynności wyjaśniające.