Udostępnij

Węgiel brunatny: truje, niszczy kotły i opróżnia portfele [ROZMOWA]

23.01.2024

Decyzją rządu węgiel brunatny został dopuszczony do sprzedaży detalicznej. – To najgorsze paliwo – mówią w rozmowie ze SmogLabem mistrzowie kominiarscy z Rybnika. Można też stracić gwarancję na kocioł. To jednak nie koniec zagrożeń.

Maciej Fijak, SmogLab.pl: Jest połowa listopada i jak na razie pogoda nas oszczędza.

Łukasz Malcharczyk, mistrz kominiarski: To prawda, początek sezonu grzewczego mamy łagodny. Chociaż już we wrześniu mieliśmy kilka dni z niską temperaturą.

Tadeusz Kominek, mistrz kominiarski: To oczywiście nie jest dobre, bo mamy ocieplenie klimatu. Wszyscy chcą ciepłej zimy, bo nie ma czym palić. A jeżeli opał już jest, to niesamowicie drogi. Nie każdego stać na kupno.

Węgla i drewna w składach brakuje, dlatego lider partii rządzącej dał zielone światło do palenia „wszystkim, poza oponami”. Czy panowie widzą, że słowa prezesa są wcielane w życie? Czy może jednak ludzie się pilnują?

ŁM: Powiem szczerze – gdy usłyszałem wywiad prezesa Kaczyńskiego byłem zszokowany. Zresztą całe środowisko kominiarskie zagotowało się ze zdenerwowania. Dlaczego? Osoba, która nie zna się na technice spalania, która nie zna budowy urządzeń grzewczych, nie powinna wypowiadać się w tym temacie. To tak, jakby ktoś proponował, żeby do baku samochodu nalać nie paliwo ze stacji benzynowej, a olej kuchenny po pieczeniu frytek. To niedopuszczalne. Takie słowa prezesa mogą spowodować, że niektórzy narażą się nie tylko na koszty, ale też na niebezpieczeństwo. Urządzenia grzewcze zostały skonstruowane w oparciu o pewne założenia i badania. Nie można stosować w nich innego paliwa, niż te do którego zostały skonstruowane. To może prowadzić do zaczadzeń, zatruć i pożaru sadzy.

„Nawiewy pozatykane szmatami”

Rząd zawiesił też normy jakości paliw. Przez to setki ton materiałów traktowanych do tej pory jako szkodliwe i toksyczne odpady może trafić do kotłów. Widzimy obrazki z portów – sprowadzany węgiel okazuje się wyrobem glinopodobnym. W dodatku niepalnym. Jak panowie to oceniają, jako fachowcy?

ŁM: Jako kominiarze, odwiedzając klientów, możemy powiedzieć dużo w tym temacie. Widzimy, jak ludzie są przygotowani do sezonu grzewczego. Widzimy, jakie paliwo jest składowane. W tych kotłowniach znajdują się materiały, których nie powinno tam być. Często są to odpady meblowe, odpady zielone czy świeżo ścięte drewno. Spalanie takich materiałów może prowadzić do tragedii.

TK: Dodajmy do tego, że ludzie oszczędzając, zamykają wszystko. Okna, nawiewniki w ramach okiennych, kratki wentylacyjne. To stanowi istotny problem – może być więcej zatruć. Piecyki gazowe też potrzebują tlenu. Wentylacja potrzebuje tlenu, każdy kocioł go potrzebuje. Staramy się tłumaczyć, że powietrze do spalania jest niezbędne, żeby ludzie się nie truli. W Rybniku było to już w miarę opanowane. Teraz widzę, przychodząc na kontrolę, że wszystko jest pozamykane. Nawiewy zewnętrzne pozatykane jakimiś szmatami czy nawet zapiankowane, bo takie sytuacje były. To stanowi zagrożenie.

ŁM: Przypomnę też, że lokal zawilgocony, z wilgotnością powietrza powyżej 60 proc. jest trudny do ogrzania. To tak, jak z garnkiem wody. Szybciej i łatwiej zagotować garnek z mniejszą ilością wody, niż z większą. Tak samo jest z powietrzem. Zagrzybienie i zawilgocenie lokalu mieszkalnego to same problemy.

 class=
Panorama okolic Rybnika w sezonie grzewczym fot. Łukasz Malcharczyk

Węgiel brunatny: „Cała tablica Mendelejewa w powietrzu”

Do sprzedaży został dopuszczony także węgiel brunatny. Już jest w sprzedaży detalicznej, można nim palić w domowych paleniskach. Specyfikacja na stronie producenta mówi o wilgotności nawet 55 proc. Czy to jest dobre paliwo do domowych kotłów?

ŁM: To najgorsze paliwo. Większość urządzeń grzewczych jest przeznaczonych do spalania dedykowanego paliwa o sprecyzowanych właściwościach. Obawiam się, że ludzie na własną rękę mogą dokonywać modyfikacji urządzeń. Oprócz tego, że taka osoba straci gwarancję na urządzenie, to może narazić się na niebezpieczeństwo. Nie na takie paliwo te kotły zostały stworzone.

TK: Spalanie węgla brunatnego to nie tylko emisja dwutlenku węgla. To także emisja dwutlenku siarki czy tlenków azotu. Do tego szereg pyłów i metali ciężkich – kadm, ołów czy rtęć. W powietrzu będziemy mieć całą tablicę Mendelejewa. Do tego smołują się kocioł i komin. Koszty mogą być ogromne. Użytkownik staje się też niewolnikiem swojego kotła, bo nagrzać takim paliwem będzie niezwykle ciężko. Przy takiej wilgotności, jaką ma węgiel brunatny, nie ogrzeje się domu. To kolejne nieporozumienie. A ludzie słuchają telewizji i polityków i wierzą w to, co oni mówią. A mówią nieprawdę, bo się na tym nie znają. Lepiej, żeby się w ogóle nie wypowiadali.

„Ciepło musi iść w parze z bezpieczeństwem”

Czyli wychodzi na to, że takie planie jest potrójnie szkodliwe: dla zdrowia, portfela i instalacji grzewczej.

ŁM: Na Śląsku spalanie paliwa o takiej wilgotności jest zabronione na podstawie uchwały antysmogowej. Oprócz tego, że z pewnością dojdzie do szybszego zużycia i korozji kotła, to zniszczony będzie także przewód kominowy. Te przewody często są murowane – z cegły. One nie są przystosowane do takich warunków pracy.

TK: A cegła jest materiałem nasiąkliwym, więc zacznie przesiąkać. Komin będzie do remontu, a wilgoć będzie z niego wychodziła na ścianach wyższych pięter. Dopuszczenie do użytkowania węgla brunatnego w gospodarstwach domowych to bardzo zła decyzja.

ŁM: Bezpieczeństwo podczas sezonu grzewczego jest bardzo ważne. Niestety znam osoby, dla których ciepło w sezonie grzewczym to jedyny komfort na jaki mogą sobie pozwolić. To ogromny problem i politycy powinni się nad nim pochylić bardzo nisko. Ale ciepło musi iść w parze z bezpieczeństwem. Jeśli tego zabraknie, to dojdzie do wielu ludzkich tragedii.

 class=
Smogowa czapa na Śląsku fot. Łukasz Malcharczyk

Węgiel brunatny, a pożary sadzy – w kominie nawet 1500 stopni

No właśnie – węgiel brunatny to także ryzyko pożarów. Sadza w kominach może się zapalić. Takich pożarów jest sporo, rozmawialiśmy ostatnio ze strażakami. W Rybniku przeprowadzono zresztą badania, w których wyszło, że gdyby nie pożary sadzy to interwencji strażaków byłoby 10 proc. mniej.

TK: Jeżeli ktoś będzie palił nieodpowiedniej jakości paliwem, także węglem kamiennym czy mokrym drewnem, to taki komin się po prostu smołuje. Normalnymi narzędziami kominarskimi nie da się go nawet wyczyścić. Trzeba to robić mechanicznie. My to robimy, lecz zazwyczaj komin zdąży się przed tym zapalić. Tam jest nawet do 1500 stopni Celsjusza. Komin pęka i jest do remontu. A nie daj Boże jest więźba drewniana – wtedy może się zapalić cały dach.

Według prognoz pogody idzie ochłodzenie. Jak przetrwać nadchodzącą zimę – czy mają panowie jakieś rady z zakresu dobrych praktyk przy ogrzewaniu naszych domostw?

ŁM: W kwestiach ekonomicznych, które są zgodne z bezpieczeństwem, najlepiej minimalnie obniżyć temperaturę pomieszczeń. Często spotykamy się ze stwierdzeniem, że dużo ciepła ucieka przez otwory kominowe. Owszem, ale ciepły przewód kominowy jest warunkiem jego prawidłowej pracy. Jeśli takie otwory pozaklejamy, to może dojść do ciągu wstecznego czy niedogrzania tego przewodu. W przypadku urządzeń z otwartą komorą spalania może to prowadzić do zatrucia. Warto odszukać instrukcje do naszych kotłów i je przeczytać. Warto też zlecić przegląd kominiarski i gazowy. Tylko sprawne urządzenia i sprawne przewody gwarantują optymalne spalanie. To daje oszczędności i bezpieczeństwo.

„Mają gdzieś czym palą”

Śląsk jest jednym z liderów w zakresie walki o czyste powietrze, choć do zrobienia wciąż jest sporo. Jak ta ewolucja energetyczna wygląda z panów perspektywy?

ŁM: Na terenie powiatów, na których świadczymy usługi, są prowadzone modernizacje urządzeń grzewczych. Jest to finansowane z różnych programów – miejskich, gminnych czy z programu „Czyste Powietrze”. Ta wymiana zachodzi bardzo szybko. Mam obawy, że obecna sytuacja może ten proces zahamować, chociaż tego nie chcemy. Oprócz mojego zawodu kominiarskiego, jestem także pilotem samolotowym. Gdy spotykamy się na lotnisku w ładną pogodę w sezonie grzewczym, to słyszę od pasażerów, że cieszą się z czystego nieba. Natomiast to czyste niebo jest dopiero od wysokości 1000-1500 metrów. Dopiero na takiej wysokości widzimy, w jakim powietrzu żyjemy na co dzień i co unosi się nad naszymi domami. Jeśli występuje inwersja termiczna, nie ma przewietrzania, to moi pasażerowie łapią się za głowę. Wtedy dopiero widzą, w jakim smogowym kożuchu my żyjemy.

TK: Choć w samym Rybniku zostało niewiele kotłów, to czasem widać w mieście ścianę smogu. Będąc w pracy od 5 rano już odczuwam, że ludzie palą nie tym, czym powinni. Już odczuwamy ten smród. Ludzie chcą mieć ciepło w domu i mają gdzieś, czym palą. Oczywiście nie wszyscy.

 class=
Smogowa czapa na Śląsku fot. Łukasz Malcharczyk

„Przygotować się do kolejnych sezonów”

Czyli wracamy do punktu wyjścia…

ŁM: Nie chciałbym, abyśmy się cofnęli do XIX w. Moim zdaniem kocioł zasypowy jest właśnie techniką grzewczą pochodzącą z przełomu XIX i XX w. Mamy 2022 r. i ten postęp w technice spalania jest konieczny. To jedyny sposób, aby ograniczyć emisje i zanieczyszczenie powietrza.

TK: Do rządzących mam jeden apel: jeśli ktoś się na czymś nie zna, to niech się nie wypowiada.

ŁM: Ja bym radził, żeby odpowiednio przygotować się do kolejnych sezonów grzewczych. Ten sezon będzie trudny, ale później będą kolejne. Należy już planować na przyszłość, aby uniknąć sytuacji, gdzie mieszkańcy nie są w stanie zakupić odpowiedniej jakości paliwa. Apelujemy też o przeglądy, także piecyków gazowych. To może uratować życie, a przy wzroście cen gazu, sprawny piecyk pozwala na oszczędności.

To na koniec przypominajka, która może ratować życie – jak często powinniśmy kontrolować nasze paleniska?

TK: Raz do roku, w każdym budynku, powinna być przeprowadzona kontrola przewodów kominowych przez osoby do tego uprawnione. Kominy powinny być czyszczone cztery razy do roku, jeżeli spalamy paliwa stałe. Gazowe dwa razy do roku, a raz do roku przewody wentylacyjne.

Autor

Maciej Fijak

Krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii. Naukowo zajmuje się m.in. międzynarodową ochroną środowiska. Uczestnik European Green Activism Training 2020, członek Akcji Ratunkowej dla Krakowa. Po godzinach przemierza Kraków wzdłuż i wszerz – pieszo lub na dwóch kółkach. Najczęściej spotykany w krakowskim Podgórzu.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partner portalu

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Od 2020 r. redaktor Odpowiedzialnego Inwestora, dla którego pisze głównie o energetyce, górnictwie, zielonych inwestycjach i gospodarce odpadami. Zainteresowania: szeroko pojęta ochrona przyrody; prywatnie wielbicielka Wrocławia, filmów wojennych, literatury i poezji.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Zastępca redaktora naczelnego SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.