„Właściciele kotłów śmieją się z tych, którzy słuchali kampanii społecznych” [LIST OD EKODORADCY]

99
0
Podziel się:
kocioł pelletowy

Do redakcji SmogLabu przyszedł list od małopolskiego ekodoradcy. Urzędnik, zajmujący się na co dzień doradzaniem mieszkańcom w sprawie wymiany starych pieców nie kryje żalu. Właściciele emisyjnych kopciuchów śmieją się z tych, którzy przeszli na ogrzewanie gazowe lub zamontowali kocioł pelletowy.

Przyglądam się z niepokojem temu co dzieje się z ochroną powietrza i nie dowierzam. Wszystko wskazuje na to, że to co wpajaliśmy ludziom od 2016 roku za chwilę runie w gruzach. Ludzie natomiast raz oszukani nigdy nie będą nam już wierzyć. Nie dość, że działania nasze okupione były ogromnym wysiłkiem i wielokrotnie wpłynęły na psychikę ekodoradców (co widać po ogromnej ich rotacji w urzędach), to w rezultacie okażą się bezsensowne.  

Właściciele kotłów się śmieją

Dzisiaj promujemy węgiel, a właściwie odpady węglowe, których dla gospodarstw domowych i tak na pewno zabraknie. Ludzie, którzy zadeklarowali węgiel do CEEB otrzymają po 3 tys. zł dodatku na jego zakup. Co najśmieszniejsze wcale za te pieniądze nie muszą go kupić. Mogą przeznaczyć te środki na inne cele, a w terenach wiejskich wrzucać do pieca odpady i tekstylia, bo przecież za chwilę okaże się że węgiel i tak jest niedostępny. No a w domu ciepło być musi. W urzędzie od rana stoi kolejka, bo podobno gminy mają po 3 tys. dawać do ręki. Niedawno budowaliśmy bazę CEEB. Uchwała antysmogowa jasno wskazywała, że kotły pozaklasowe oraz klasy 1. i 2. mają zniknąć do końca 2022 r. Dzisiaj nie liczy się klasa. Byle tylko palił węgiel i był zgłoszony w ewidencji. Po prostu opadają ręce.

Właściciele nieruchomości którzy byli nieugięci i nie wymienili kotłów wręcz naśmiewają się z tych, którzy poddali się kampaniom społecznym. W starych piecach nie dość, że palić da się wszystkim, to jeszcze jest to dużo tańsze. I dostanie się dotację, i dodatek osłonowy. Gdy ktoś zadeklarował węgiel, to dostał więcej niż ten, kto pali gazem. A teraz dostanie jeszcze dodatek na węgiel.  

O tym, że pellet to ekologiczne rozwiązanie nie trzeba wiele i długo pisać. Jest tak szczególnie na terenach wiejskich, gdzie często brak sieci dystrybucji gazu.

Niestety ostatnie dni pokazały ludziom coś zupełnie innego.

Kocioł pelletowy zmniejszył emisję. Teraz się nie opłaca

Okazało się, że to po prostu z ekonomicznego punktu widzenia ekologiczne ogrzewanie się nie opłaca i nie jest promowane przez rząd. Odezwał się do mnie właściciel jednego z budynków, który trzy lata temu zdemontował kopciucha i zamontował kocioł pelletowy. Ten w lecie jest wspierany instalacją kolektorów słonecznych. Po modernizacji wydawało się, że jest zieloną plamą na mapie gminy. Efektem ekologicznym przedsięwzięcia była bardzo wysoka redukcja emisji CO2 – wyniosła prawie 100 proc. Pozostały jedynie delikatne zanieczyszczenie pyłowe. Piec ma klasę 5. To ekoprojekt bez możliwości zamontowania dodatkowego rusztu. Według założeń producenta nie emituje więcej niż 40 mq pyłu na m3 spalin. Wydawało się, że jeżeli pójdziemy w tę stronę, to szybko oczyścimy powietrze w naszej gminie i w Małopolsce.

A jak wygląda to w rzeczywistości? Dodatek osłonowy, który był wypłacany przez OPS-y, był uzależniony od rodzaju paliwa. Gdy ktoś palił węglem, to dostawał więcej niż w przypadku pelletu i gazu. Więc nasz bohater przemilczał sprawę. Trzy lata temu, gdy realizował inwestycję, tona dobrego certyfikowanego pelletu kosztowała 800 złotych. Dzisiaj waha się ona w granicach 2-2,2 tys za tonę.

Do ogrzewania budynku potrzeba około czterech ton rocznie. Prosty rachunek – cały koszt to ponad 8,8 tys. zł. Budynek ten również dałoby się ogrzać węglem, bo kiedyś w ten sposób był ogrzewany. Na sezon grzewczy właściciel kupował trzy tony węgla.

Można palić wszystkim, co wpadnie w ręce. A państwo dołoży

Wszystko zatem wskazuje na to że mimo dużej świadomości ekologicznej chęci zmian i podejmowania inicjatyw ekologicznych po prostu nie warto tego robić, co z rozżaleniem przekazał na moje ręce. Gdyby w jego kotłowni był kopciuch, miałby taniej i mógłby liczyć na szeroki wachlarz wsparcia. Zacząłem analizować ten temat i na portalach aukcyjnych jest masa takich rocznych, dwuletnich kotłów pelletowych. Wszystko wskazuje na to, że ludzie to demontują ze względu na dzisiejszą sytuację rynkową. Co zatem zastępuje te ciekawe i ekologiczne rozwiązania? Pseudoekologiczne kotły na węgiel 5. klasy. Ręczne zasypowe na węgiel po które ustawiają się kolejki i da się w nich palić po prostu wszystkim, co w ręce wpadnie, a i państwo coś do sakiewki dołoży.

mgr. inż. Przemysław Lebda, Ekodoradca z gminy Kamionka Wielka

Podziel się: