Ponad 90 proc. mniej przypadków dengi. Wcześniej musieli zmodyfikować komary

174
0
Podziel się:

Od ośmiu lat trwa wielki projekt zwalczania wirusów dengi w krajach tropikalnych. Na czym polega? Pomysłem na pokonanie tej niebezpiecznej choroby wirusowej stała się bakteria Wolbachia. Ta została wszczepiona w organizmy komarów.

Organizacja non-profit World Mosquito Program (WMP) w 2015 r. wdrożyła projekt zwalczania wirusów dengi za pomocą bakterii. Do tego celu została użyta bakteria Wolbachia, którą naukowcy wszczepili w organizmy komarów Aedes aegypti. Bakteria wszczepiona w organizmy owadów uodpornia je na oddziaływanie wirusów dengi.

Denga i udany eksperyment w Kolumbii

W 2015 r. WMP po raz pierwszy przeprowadziła taki eksperyment w dolinie Aburrá w Kolumbii. Od tamtego czasu przeprowadzono w tym kraju wiele udanych badań. W trakcie ich wieloletniego przebiegu naukowcy zwiększyli liczbę wypuszczanych owadów.

Na przykład w badanych trzech dużych miastach Kolumbii: Bello, Medellín i Itagüí, gdzie występowała duża liczba komarów z bakterią Wolbachia, częstotliwość występowania dengi spadła nawet o 94-97 proc.

Po sześciu latach eksperymentu naukowcy wywnioskowali, że rejony, w których występowała duża liczba komarów zakażonych bakterią (ponad 60 proc.), zostały dziś prawie całkiem oczyszczone z dzikich populacji owadów, roznoszących wirusy denga. Dostrzegli, że od rozpoczęcia projektu w regionie badanych trzech miast nie wystąpiła żadna duża epidemia tej choroby wirusowej.

– Minęło już sześć lat ciągłego zwalczania dengi – mówi Katie Anders, epidemiolog z WMP i Uniwersytetu Monash w Melbourne w Australii. – Zaczynamy więc dostrzegać rzeczywisty wpływ bakterii Wolbachia.

Optymistyczne prognozy i wieloletnie badania

Od tego czasu eksperymenty epidemiologiczne przeprowadza się w wielu tropikalnych krajach. Między innymi w Kolumbii, Australii, Brazylii, Indonezji i Wietnamie.

– To największe jak dotąd na świecie długotrwałe uwolnienie komarów z zaszczepioną bakterią Wolbachia pod względem populacji i obszaru – mówi Anders.

W październiku, na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Medycyny Tropikalnej i Higieny w Chicago, naukowczyni przedstawiła najnowsze wyniki badań.

Anders stwierdziła, że dorosłe osobniki poddawanych eksperymentowi komarów, przekazują bakterię Wolbachia swojemu potomstwu. I zapewniła, że te będą krzyżować się z dziką populacją komarów. Po to, by nowo narodzone komary posiadały już w swoich organizmach bakterię Wolbachia.

Trudności w pomiarach: randomizowane badania kontrolne

Naukowcy dostrzegli spore trudności w dokładnych pomiarach częstotliwości występowania dengi. Przez to, że na przestrzeni kilku lat waha się ona w sposób naturalny.

– Spadek liczby przypadków po wprowadzeniu interwencji może być prostym zbiegiem okoliczności – mówi Alex Perkins, epidemiolog z Uniwersytetu Notre Dame w stanie Indiana.

Badacz zwrócił uwagę, że aby zapobiec interwencjom epidemiologicznym, powinno przeprowadzać się randomizowane badania kontrolowane. Jest to ocena skuteczności rozmieszczenia komarów A. aegypti zakażonych szczepem Wolbachia.

Jedna z prac naukowych z 2021 r., zamieszczonych w The New England Journal of Medicine, przedstawia takie wyniki badań w Yogyakarcie w Indonezji. Mianowicie naukowcy z WMP przeprowadzili następujący eksperyment.

W niektórych częściach miasta wypuścili komary zakażone bakterią Wolbachia. Z kolei w innych nic nie robili. Okazało się, że częstotliwość występowania dengi zmniejszyła się tam, gdzie były wypuszczone owady zakażone. I to aż o 77 proc. Obecnie ci sami naukowcy przeprowadzają takie badania w mieście Belo Horizonte w Brazylii.

Dalsze plany modyfikacji komarów

Obecnie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) jeszcze oficjalnie nie zatwierdziła wyników badań z zakażonymi bakterią komarami. Ponadto naukowcy WMP czekają na potwierdzenie pozytywnej oceny swojej technologii przez Grupę Doradczą ds. Kontroli Wektorów WHO.

Naukowcy WMP mają w planie budowę fabryki w Brazylii. Takiej, w której przeprowadzą modyfikację komarów. Badacze mają zamiar zwiększyć projekt. Tak, by na przestrzeni kilku dekad rozprzestrzenić te wektorowe owady w wielu obszarach miejskich.

Wspomniani uczeni wiedzą, że aby plan się powiódł, trzeba odpowiednio rozmieścić komary, zważywszy na warunki geograficzne w poszczególnych regionach. Dodatkowo samo w sobie nie jest to takie proste. Bowiem musi być przychylnie odebrane przez władze i społeczeństwo. I to w każdym mieście biorącym udział w eksperymencie.

– W Brazylii współpracujemy z lokalnymi władzami ds. zdrowia. A są miasta, które nie są w stanie pomóc we wdrożeniu. Dlatego musimy znaleźć innych partnerów lub nawet zatrudnić ludzi do świadczenia usług – mówi Luciano Moreira, specjalista chorób przenoszonych przez komary w Fundacji Oswaldo Cruz w Belo Horizonte i jeden ze współpracowników WMP. – Kiedy planujemy, musimy zobaczyć rzeczywistość w każdej lokalizacji i odpowiednio się dostosować.

Źródła:

  • www.nature.com/articles/d41586-023-03346-2
  • www.nejm.org/doi/full/10.1056/nejmoa2030243

Zdjęcie tytułowe: 418studio/Shutterstock


Podziel się: